Hazelhard: LEGOdzenie staLEGO dziadka3 min czytania

()

DSC_06462015-01-02.

Klocki LEGO to jedna z ikon naszej współczesnej kultury. Klockami tymi bawią się nie tylko dzieci, ale i dorośli, tworząc wiele dzieł artystystycznych, na przykład obóz koncentracyjny (pomysł Zbigniewa Libery).

Nazwa LEGO wzięła się z duńskiego „LEG gOdt”, czyli „Baw się dobrze”. Faktycznie, zabawa klockami LEGO jest naprawdę fantastyczna, ale dziadek Hazelhard nie byłby sobą, gdyby trochę nie pozgredził.

Pierwsze klocki LEGO mój trzyletni Syn dostał gdzieś w roku 1984. Małe pudełko kosztowało wówczas mniej więcej tyle, co ówczesna moja miesięczna pensja, ale kiedy okazało się, że klocki są układane przez kilka godzin dziennie, kolejne pudełka były kupowane, także dla następnych Dzieci. Przez kilkanaście lat uzbieraliśmy dwie wielkie skrzynie klocków LEGO, a o ich ilości może świadczyć ilość ludzików (prawie 100) i koni (koło 30).

Filozofią moich Dzieci było ułożenie jednorazowe tego, co rekomendował Producent (czyli firma LEGO), a potem klocki trafiały do wielkiej mieszaniny LEGO rycerskich, indiańskich, kosmicznych, prehistorycznych, pirackich, strażackich, i wielu innych. Następnie moje Dzieci bawiły się budując zamki rycersko-kosmiczne, ze stajniami, gdzie oprócz koni były dinozaury, a piraci przeprowadzali ataki jeżdżąc wozami strażackimi. Jednego dnia można było wybudować miasto, a drugiego bazy kosmiczne. Pole do imaginacji było duże- chodziło też o to, aby się wzajemnie rozśmieszyć, bo można było, na przykład, smokowi zrobić skrzydła z kwiatków, albo rekiny zaprząc do ciągnięcia statku kosmicznego.

Czasy się zmieniły i filozofia bawienia się LEGO jest zupełnie inna. Teraz rodzice/dziadkowie/wujkowie kupują wielkie pudło, dziecko układa przez parę godzin klocki według instrukcji, i… wspaniały model helikoptera, statku kosmicznego, czy zamku, trafia na półkę. Dekompozycja takiego modelu byłaby zbrodnią, bo nie po to dziecko tyle czasu się męczyło, żeby efekt kilkugodzinnej pracy niszczyć. Zabawa zaś już ułożonymi klockami do samego układania ma się tak samo jak oglądanie zdjęć z wycieczki do jej samej.

Oczywiście, takie wykorzystywanie klocków jest narzucone przez firmę LEGO, bo prowadzi do zwiększonej ich sprzedaży. To co dobre dla firmy LEGO nie musi być jednak koniecznie dobre dla naszych dzieci.

Obserwując moje Wnuki układające wielkie zestawy LEGO jestem pod wielkim wrażeniem Ich sprawności czytania instrukcji (które są teraz dużo czytelniejsze niż 20-30 lat temu) i układania bardzo skomplikowanych elementów większych całości. Ale brakuje mi w tej zabawie rozmachu, dowcipu, polotu i fantazji. Dziecko nie tworzy, tylko odtwarza.

Układanie klocków LEGO tylko według instrukcji nie jest, niestety, jedynym problemem z zakresu wychowania obecnych małych dzieci. Kiedy dodamy do tego uzależnienie od głupkowatych kreskówek, czy gier komputerowych, to myślę, że mamy czym się martwić.

Już teraz mam w telewizorze kilkaset programów, a coś ciekawego zdarza się raz na parę dni, i na ogół jest to powtórka sprzed lat. Co będzie za lat 20-30, kiedy dorosną Dzieci bez wyobraźni i poczucia humoru, to strach myśleć. Na wszelki wypadek gromadzę książki, które pozwolą mi się wtedy odizolować od nudziarstwa, które hazelhardowo wieszczę.

PS Na zdjęciu pokazane są klocki LEGO wykonane według instrukcji i ceramiczne zwierzątka-dziwaki, które kolekcjonuję.

Hazelhard

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. jmp eip 05.01.2015
  2. Warszawiak 05.01.2015
  3. Hazelhard 06.01.2015