Dlaczego dopiero teraz? Dlaczego akurat w Kanadzie? Komu to jest potrzebne? Na te pytania odpowiada ta strona.
Wszystko można przeczytać po angielsku lub francusku. Na czele przedsięwzięcia stoi Ludwik Klimkowski. Oprócz tego, że jest Przewodniczącym Tribute to Liberty, jest Zastępcą Przewodniczącego Kanadyjsko Polskiego Kongresu dla Spraw Kanadyjskich, członkiem International Holocaust Remembrance Alliance, a poza tym działa w wielu innych organizacjach pożytku publicznego. Urodził się w Warszawie, studiował na Warszawskim Uniwersytecie, żył w Paryżu, Londynie i od lat w Ottawie. (tego wszystkiego dowiedziałem się z rzeczonej strony), której uważną lekturę polecam
Pomnik – Hołd dla uczczenia 100 milionów ofiar komunizmu
powstanie właśnie w stolicy Kandady w bardzo prestiżowym miejscu.
Z sześciu finalistów wygrał zespół kierowany przez Janusza Kapustę (w Polsce znanego z graficznych ilustracji do Plusa Minusa, dodatku tygodniowego do Rzeczpospolitej). Oprócz Kapusty, mieszkającego w Nowym Jorku, nad projektem pracują architekci Andrzej Pawlik z Warszawy i Wojtek Gorczyński z Kanady (przypuszczam, że z Ottawy). Swój projekt nazwali „Fałdy pamięci”, składa się ze stu milionów elementów tworzących „plac pamięci”. Każdy z tych elementów symbolicznie upamiętnia ofiarę.
To pomnik upamiętniający ofiary. Dobrze, że teraz; dobrze, że w Kanadzie. Ten pomnik jest potrzebny nam wszystkim. Jest też ostrzeżeniem przeciw budowaniu królestwa ludzkiego tu na ziemi kosztem innych ludzi, którzy nie mają ochoty się przyłączać do projektów wymyślanych przez ideologów i polityków, a niekiedy zwykłych szarlatanów.
Nie ma znaczenia czy to są projekty świeckie czy religijne. Ten pomnik przypomni, że wartością, która winna łączyć wszystkich ludzi jest wolność i poszanowanie odmienności. Pewnie nasi kanadyjscy przyjaciele z „Gazety. Dziennika Polonii w Kanadzie” napiszą o tym więcej.
Stanisław Obirek



Dobrze, że takie inicjatywy są podejmowane. Szczególnie ważne jest uzasadnienie budowy tego pomnika – nie tylko upamiętnienie ofiar, ale też ostrzeżenie, bo jednak zbyt łatwo zapominamy, a historia lubi się powtarzać…
Piękne miejsce i piękna idea. Ciekawe że nikt w coraz bardziej jednoczącej się Europie nie wpadł jeszcze na ten pomysł… Otwarta i demokratyczna Kanada jest jak najbardziej zrozumiałym miejscem dla takiego memoriału. W końcu spora część byłych żołnierzy Andersa, ludzi po gehennie Syberii z pokolenia polskich Kolumbów, po zdradzie aliantów w końcu II Wojny Światowej znalazło schronienie właśnie na gościnnej ziemi kanadyjskiej i w Stanach Zjednoczonych.
.
Ponieważ coraz więcej Polaków przyjeżdża w celach turystycznych na ziemię amerykańską, i być może niedługo przyjdzie czas na zniesienie wiz do Stanów, dodam krótko jako ciekawostkę, że na przeciwko Manhattanu nowojorskiego znajduje się przejmujący pomnik poświęcony ofiarom Katynia z 1991 r., autorstwa Andrzeja Pityńskiego. Znajduje się na zachodniej stronie Rzeki Hudsona, w Jersej City (New Jersey):
http://en.m.wikipedia.org/wiki/Katy%C5%84_Memorial_(Jersey_City)
A w samym sercu Manhattanu, w centralnej części Central Parku znajduje się druga polska pamiątka. To zbudowany przez nowojorską Polonię w czasie II Wojny Światowej, monumentalny pomnik Jagiełły na koniu ze skrzyżowanymi dwoma mieczami trzymanymi w rękach nad głową. Znajduje się on nieopodal (ok 150-200 m na wschód) od górującego nad Central Parkiem tzw zamku (The Castle) w którym znajduje się stacja Meteorologiczna i jest wystawa geologiczna nt skał nowojorskich. Oba obiekty zlokalizowane nad północnym brzegiem tzw Jeziorka (The Lake). A niedaleko, kilkaset metrów na południe, nieopodal południowo-zachodnego brzegu tego jeziorka, na przeciwko malowniczego budynku „Dakota” z końca XIX wieku, gdzie do dziś mieszka Yoko Ono, i u wejscia którego został zastrzelony John Lennon, jest jego memoriał nazwany „Strawberry Fields”. Jednym ze sponsorów tego malowniczego zakątka – miejsca pamięci był nowojorski polski konsulat…
Dlaczego w Kanadzie? Ponieważ mieszkają tu obok siebie społeczności z krajów, które ucierpiały wskutek totalitaryzmu. Dlatego Kanada jest szczególnym krajem. Jako pierwszy kraj zachodni uznala niepodległą Ukrainę. W 1980 roku w Toronto powstał pierwszy na świecie Pomnik Katyński wzniesiony w miejscu publicznym, na terenie należącym do miasta. W listopadzie 2009 roku kanadyjski Parlament jednogłośnie ustanowił 23 sierpnia dorocznym Black Ribbon Day – dniem pamięci o ofiarach komunizmu i faszyzmu w Europie. Kanada była pierwszym państwem, które ratyfikowało członkostwo Polski w NATO. Po katastrofie w Smoleńsku Kanada ogłosiła żałobę narodową, a na mszę w polskim kościele przyjechali wszyscy czołowi politycy, z premierem Kanady Stephenem Harperem. O pomniku ofiar komunizmu napiszemy. Wojtek Gorczynski jest z Toronto.
To ważne dopowiedzenie. Dziekuję. Ważne zwłaszcza w Polsce gdzie tak bardzo jesteśmy skoncentrowani na swoich cierpieniach (por. wniosek o uznanie naszej wyjątkowej historii ostatnio złożony już nie wiem przez kogo i gdzie, ale symptomatyczny dla naszego pojmowania historii). Dobrze wiedzieć, że istnieje kraj, którego politycy myślą o cierpieniach innych narodów. Dla mnie to jest zwyczajnie poruszające, że rząd pomyślał, że warto, że trzeba bo po prostu pamięć o ludzkim cierpieniu już jest zwycięstwem nad tymi, którzy go zadali.
Panie Obirek „za wolnosc nasza i wasza”, to my Polacy. Prawda jednak jest ,ze Kanadyjczycy nie muszac walczyc o swoja wolnosc, bili sie o wolnosc innych.
Czy w tych stu milionach sa ofiary Pol Pota. Czerwoni Khmerzy do konca swoich dni mieli przedstawicielstwo w ONZ-cie. Jak liczyc zabitych w Wietnamie. Polegli w wojnie narodowowyzwolenczej, czy w walce z komunizmem. W Kanadzie budujemy pomniki ofiarom komunizmu, w Europie budujemy komunizm.
Dobrze, że taki pomnik powstał, tym bardziej, że wokół jego budowy było wiele kontrowersji,jeszcze za czasu powstawania samego projektu. Z tego co można przeczytać w poniższej prasie,wątpliwości budziło już samo miejsce wybudowania monumentu. Szczególnie ciekawe są tu słowa Shirley Blumberg, architekt i członkini jury, która wyraziła obawy, że miejsce wybrane na realizacje tegoż pomnika jest „nieodpowiednie”, a realne koszty całej budowy, będą znacznie większe niż te zakładane:“There is no way the memorial can be built for its estimated price of $5.5 million. The kind of architectural building technology they’re talking about is super-expensive, at the cutting edge, unaffordable and I don’t think would stand up to our climate.” (http://ottawacitizen.com/news/local-news/jury-member-goes-public-with-criticism-of-victims-of-communism-memorial-site)
Wśród głosów krytycznych, pojawiała się też obawa, że takie miejsca pamięci, usytuowane w tak centralnych punktach, mogą niejako przyćmić własną historię Kanady:”It is so centrally placed that it would seem to quite overshadow Canada’s true history.”(http://fullcomment.nationalpost.com/2014/12/20/david-frum-critics-of-canadas-monument-to-the-victims-of-communism-are-wrong-heres-why/)
Według innych zaś, miejsc pamięci w Kanadzie jest generalnie wciąż za mało,a przecież „The struggle of man against power is the struggle of memory against forgetting.”