06.01.2021
Nic o „aferze” związanej z WUM i zaszczepieniem znanych ludzi – wrzawa niech trwa, niech wszyscy ze wszystkimi spierają się o to, czy była afera, czy też nie. Nic też o stanie przygotowań państwa polskiego do masowych szczepień; tu będzie jak zawsze, gdy do dużej pracy organizacyjnej, logistycznej zabierają się tacy „fachowcy”, jakich mamy i w rządzie i w administracji. Szkoda tylko, że najwyższą cenę — utraty życia i zdrowia, zapłacą seniorzy, bo to dla nich jest to sprawa życia lub śmierci. Sam spodziewam się klęski, a nie sukcesu na miarę Izraela.
Zobaczymy, jeśli przeżyjemy…
Jako stały i czytelnik i autor SO wiem, że niemal w witrynie nie było, albo było to bardzo rzadkie, odniesień do wydarzeń kulturalnych, filmów, spektakli, seriali telewizyjnych. No to niech się stanie…
Telewizja państwowo-partyjna, „kurwizja” Jacka Kurskiego, na przełomie roku rozpoczęła emisję serialu filmowego, poświęconego życiu i twórczości Agnieszki Osieckiej. Odebrałem to z zainteresowaniem mając w pamięci i teatrzyk Bim-Bom z Gdańska i warszawski STS – Studencki Teatr Satyryków. To były moje czasy i moje środowiska.
Obejrzałem dwa czy trzy pierwsze odcinki i powiedziałem sobie, że dalej nie, tego nie da się oglądać, to jest skandalicznie spartolony film, wielka chała pokazująca tamte czasy, tamtych ludzi jako sztuczne postaci. Przykład: próba oddania prawdy tamtych czasów przez wszechobecność w każdej scenie, w każdym momencie akcji wszystkich i każdego z nieodłącznym papierosem w ręku lub zapalającym go właśnie, śmieszy, tumani, przestrasza…
Tak, to prawda papierosów paliło się więcej niż teraz, ale nie na tym polegały różnice w warunkach i stylu życia ludzi, a zwłaszcza młodych. Sceny z zebrań młodzieżowej organizacji ZMP, Związku Młodzieży Polskiej, to kabaret, a nie prawda. Nie należałem do ZMP, ale pamiętam jak było… Było jeszcze gorzej, bez tych nieustannych mundurów, bez czerwonych krawatów, ale z całym piekłem wynikającym z ludzkiej małości, chciwości, zawiści i czego tam jeszcze…
Agnieszka Osiecka, naprawdę poetka, żyjąca tak jak żyją artyści zawsze i wszędzie, jest w filmie postacią sztuczną. Do tego, aby ukazać Osiecką taką, jaką była (a trochę wiem i pamiętam) potrzeba artysty-reżysera, poetyckiego scenariusza i całej ekipy filmowej – prawdziwych artystów, a nie byle jakich rzemieślników.
Nie wiem, czy dalsze odcinki to inna klasa, ale nawet nie chce mi się tego sprawdzać.
Telewizja Kurskiego wypromowała Zenka Martyniuka, to jest jej gust i jej poziom, i niech tak zostanie.
To co można zrobić?
Wszystkim, którzy chcieliby przeżyć chwilę wzruszeń związanych ze wspomnieniami tamtych lat, z Agnieszką Osiecką jako poetką, autorką dwóch tysięcy (tak, tak aż tyle) tekstów piosenek, prawdziwą poetkę polecam poszukanie na YouTube zapisu dwuczęściowego, specjalnie zagranego koncertu z 1997 roku z amfiteatru w Opolu, gdzie odbywały się festiwale polskiej piosenki. [Dostęp poniżej — red.]
Tam jest prawda o Osieckiej. Przez prawie cztery godziny możemy uczestniczyć w programie prowadzonym przez Magdę Umer i Agatę Passent – córkę Agnieszki; programu, w którym występują śpiewając piosenki z tekstami Osieckiej wszyscy, naprawdę wszyscy wielcy artyści polskiej estrady i kabaretu. Koncert zorganizowany został w scenerii opolskiego amfiteatru, na scenie duża grupa artystów w luźnej scenografii, z prawdziwym barem, w którym można napić się kruszona, w luźnych strojach odtwarza piosenki Osieckiej tak, że jest w tym i poezja i wykonanie na najwyższym poziomie.
Naprawdę polecam ten program wyprodukowany przez… Telewizję Polską Program Pierwszy.
I niech to będzie miara tego, co stało się publiczną telewizją w trakcie rządów „dobrej zmiany”.
Ciekaw jestem reakcji czytelników strony SO na taki temat, powtórzę, rzadko lub wcale występujący w tym miejscu.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Bardzo dziękuję za przypomnienie tego fenomenalnego programu. Oglądałam w tamtym czasie ten koncert. Jestem zdziwiona, że tyle pamiętam 😉 Oczywiście pominę milczeniem dzisiejsze wzruszenia, z każdym kolejnym wykonawcą…Wszyscy w cudownej interpretacji tekstów, wspaniałej Agnieszki Osieckiej.To są również te dobre wspomnienia, które zabrałam z Polski. Jej teksty pozostają w pamięci. Inne, w każdej chwili mogę przypomnieć sobie, otwierając książkę. Telewizja publiczna,(1) oferowała w tamtym okresie programy edukacyjne i rozrywkowe, dla każdego. Ach te poniedziałkowe teatry, czy cudowne koncerty muzyki klasycznej. itd.itd. Dzisiaj rządzi nią, widać i słychać… KTO i CO. Smutne. Serdecznie pozdrawiam .
Wspaniały koncert. Dla mnie szczególnie wzruszajacy, bo opłakiwałem na nim nie tylko Agnieszkę Osiecką, ale także moja żonę, która odeszła dwa tygodnie później. A to ona zaraziła mnie uwielbieniem dla Osieckiej. Znała na pamięć większość jej piosenek i pięknie śpiewała. To po niej nasz syn ma słuch absolutny.
*
Pamiętam prawie każdą scenę z tego koncertu. Siedziałem jak zamurowany. I wtedy i dzisiaj oglądając arcydzieła polskiej muzyki estradowej odbierałem i odbieram w tym coś magicznego, jakby zaczarowanego. Mimo upływu ponad 23 lat nadal siedzę jak zamurowany… Dziekuję za ten artykuł i linki do obydwu części.