Wracam do tematu raz kolejny. Tłumaczę, że Rosjanie, naród dumny i zarazem drażliwy, ojczyzna wielu czołowych pisarzy świata i muzyków, a także sputnika, katiusz, kałasznikowa i pepeszy, to już nie naród wielki, a coraz mniejszy. Bo – wymierający.
To nie żart.
Pierwszy realny spis powszechny za czasów Chruszczowa w roku 1959 wykazał w ZSRR 114 mln etnicznych Rosjan. Potem, już od lat 60-tych wieku XX, dalej, jak i przedtem, z roku na rok ich ubywało; od 25 do 20 % niemowląt nie dożywało pierwszego roku życia. I to znany demograf, Borys Urłanis, alarmował wtedy, że Rosjanie wymierają. Rosjan rodziło się coraz mniej i niewiele od tej pory się zmieniło. Wyniszczały i wyniszczają naród rosyjski choroby, stare jak gruźlica i syfilis, i nowe, dziś także AIDS, a wyniszcza go i nieuleczalny społecznie alkoholizm. Możliwe, że się trochę poprawiło, ale do przełomu daleko. Dodajmy toksyczne odpady pochodzenia przemysłowego i militarnego na połowie gruntów uprawnych. Różne telewizje ukazywały wstrząsające reportaże z terenów, gdzie tysiące kilometrów kwadratowych zieją upiornymi wskaźnikami na licznikach Geigera-Muellera…
Mamy z 1999 r. liczbę Rosjan 117,8 mln. Czy jest wiarygodna w stosunku do tamtej z roku 1959? Przytoczę oficjalnie podawane stopy degresji, tj. o ile procent w danym roku było mniej ludności w całym państwie Rosji, nie samych Rosjan – czyli że przy rozrodczości świata muzułmańskiego ubytki w liczbie Rosjan są prawdopodobnie jeszcze wyższe: 1990 – 2,2%, 1992 – 1,3%, 1993 – 5,1%, 1995 – 5,7%, 2000 – 6,5%, 2001 – 6,5%, 2003 – 6,1%, 2004 – 5,6%, 2005 – 5,9%, 2007 – 3,3%.
Ilu Rosjan jest naprawdę? Proszę liczyć. Wychodzi z tego, tak czy inaczej, że Rosjan dzisiaj nie ma nawet stu milionów. Rosyjska armia raczej nie ma oficjalnie podawanej liczby 1,9 mln ludzi. Dobrze, jeśli uzbiera milion. Zgoda, każdy żołnierz dywizji powietrzno-desantowych wart jest kilku z poboru. Ale – nie bardzo ma kto umierać za Rosję. I nie bardzo będzie kim obsadzać zajęte ziemie. Przypuszczam, że – jak w średniowieczu – będzie Moskwa podbijała nowe terytoria i wcielała je do swego państwa razem z ich mieszkańcami. Państwo będzie rosło, a jego nowi poddani będą pracowali na nowych panów. Stąd Ukraina jak cel nowej zdobywczości. Średniowiecznej. Tylko że i to nie pomoże.
Najbliższe dwadzieścia lat zadecyduje o przetrwaniu tak ongiś liczebnego narodu. Ze statystyk wynika, że za te dwadzieścia lat Syberia będzie chińska. W Chabarowsku i okolicach mieszka już podobno 2 miliony Chińczyków.
Jedno pewne: walka o ten rynek z jego zdolnością nabywczą jest nieporozumieniem. To tylko trochę więcej niż Niemców, a nie wiadomo czy nie mniej. Żaden w sumie rynek. Chociaż Niemców jest dzisiaj trochę mniej, to jednak ich rynek wchłania ze dwa razy więcej europejskich towarów niż Rosja. Rosja dziś już bardziej potrzebuje filantropów, niż biznesmenów.
Nikt natomiast (może się mylę) nie porównuje i nie rozważa skali innego rynku. Bliższego i bardziej obiecującego. Nie rozważa się jako jednego rynku – Europy. Ba, nawet jako jednego kontynentu. Taki nie istnieje. Każde państwo Unii chce być samodzielnym kontynentem, który łaskawie co jakiś czas udziela zgody na jakieś decyzje pożyteczne dla wszystkich. Tymczasem Europa, kontynent zamożny, oznacza łącznie 500 mln potencjalnych nabywców – więcej niż Stany Zjednoczone, połowę tego, co Indie. W czyj rozwój zatem warto inwestować? W rynek kurczący się, w praktyce gotowy tylko do pogróżek i lokalnych wojen, czy w rynek otwarty, rynek z przyszłością? W rynek wymagający tylko wspólnej pracy nad jego spójnością i ułatwieniami handlowymi? Nawet secesjoniści tak niemądrzy, jak radykałowie Grecji, wrócą do niego jak niepyszni. Ci fantaści nie dostaną od Rosji pieniędzy na zakup europejskich towarów i już nabierają rozsądku.. Kłopoty z zakupami ma sama Rosja. Niezadługo ktoś będzie musiał żywić Greków, a nie wiadomo, czy i nie Rosjan. Nie wszystkich: Putin się wyżywi.
Można wprawdzie pomnażać liczbę obywateli rakietami, wartymi każda tysiąca uzbrojonych ludzi. Ale rakiety, nawet najlepsze, z kobiecymi imionami, nie rodzą. Takich jeszcze nie skonstruowano. Na dobitek rakiety mają i Polacy. Polacy jednak mnożą się sami, bez pomocy rakiet, i tylko Rosja Putina odcięła się embargiem od ich ziemniaków, ujawniając tym samym, że tak wielki kraj nawet ich nie umie wyhodować. Rakiety też nie umieją.
Ten rzekomo wielki rynek zasługuje dziś tylko na żarty. Przykro mi. Polacy bardzo lubią Rosjan, mieli bowiem przykre doświadczenia przeszłości nie z nimi, a z ich państwem (w różnych wersjach). Nie cieszy nas, że mogą żyć na granicy głodu. To już nic śmiesznego. Rakiety nie żywią. Chyba, że się je sprzeda na złom.
Poczekajmy.
Stefan Bratkowski



Szanowny Panie Redaktorze..
Piękny tekst, pełen troski o przyszłość wspaniałego narodu rosyjskiego. W dzisiejszych czasach tego typu troska ma przewrotny charakter.. Niech każdy naród martwi się o własną przyszłość i biologiczne przetrwanie.
Nikomu źle nie życzę ale naprawdę nie martwię się co będzie za lat kilkadziesiąt. Interesuje mnie mój kraj i jego stopa życiowa zależna od sytuacji w świecie. Wydaje mi się że perspektywa dwudziestoletnia nie jest brana obecnie pod uwagę w realnej polityce gospodarczej i ideologicznej przez żadne państwo.
Postęp techniczny związany z dostępną informacją jest wręcz szalony. Nikt nie potrafi powiedzieć jak będzie wyglądał świat za lat dziesięć. Co zostanie wdrożone w życie i co odkryją ludzie w tym czasie i jaki wpływ te nowości będą mieć na życie ludzkie na ziemi. Rosjanie podobnie jak Amerykanie dobiorą sobie ludzi ze świata, dadzą obywatelstwo i nie będzie istotny kolor skóry czy etniczne pochodzenie. Ta polityka jest prowadzona od zawsze. Zostań lojalnym obywatelem imperium, to ci się opłaci, będziesz ruski, amerykański, niemiecki, może polski i będziesz żył jak człowiek, obywatel zamożnego państwa które ma autorytet na świecie.
Panie Redaktorze, nie martwmy się o Rosję, USA, Niemcy, Francję. Troszczmy się o Polskę, nie musimy być liczni ale musimy być zwyczajnie zapobiegliwi o własne interesy a z tym jak widać bywa różnie.
Z wyrazami poszanowania
Magog
ciekawa teza- Polacy lubia Rosjan.Może i tak- ale przeciez to mityczne Panstwo działało rekami t.zw.zwykłych Rosjan- działających z azjatyckim okrucienstwem i bezlitosna orecyzja – niszcząc zarówno Polaków jak i własnych pobratymców- tworząc społeczenstwo donosicieli potulnie zgadzających sie na popełnianie zbrodni.I tej ich azjatyckiej uległości wobec woli rzadzacych nimi zbrodniarzy należy sie bac .Zachód- nie rozumiejący rosyjskiej mentalności jest bezradny- może jedynie kanclerz Merkel ma jakies wyczucie z kim ma do czynienia.My,Polacy – powinnismy czytac literature rosyjska- od ostatnio wydanego Grossmana „Zycie i losy” po Dostojewskiego i Tołstoja- oraz „Rosję 1839” markiza de Custine- aby rozumiec z jakim sasiadem graniczymy.
Najchętniej to sąsiada w łeb siekierką… i po sąsiedzie.
Gdyby był tylko drań mniejszy…. ech…
Nie porównywałbym Rosji do USA czy Niemiec. Bo w USA lub w Niemczech imigrantowi faktycznie można zaoferować dobre życie w imperium, natomiast w Rosji można mu zaproponować… no właśnie, co? Skorumpowany aparat państwowy, zabijający small business i swobody obywatelskie? Skorumpowaną policję, która pod rękę z mafią wyłudza haracze? Niekontrolowaną przestępczość napędzaną alkoholem? Zresztą granice Rosji są otwarte, a większość imigrantów to ludzie z byłych republik radzieckich.
Pan Redaktor ma rację – Rosja ma coraz mniej do zaoferowania światu. Ani technologii, ani cywilizacji, ani współpracy. Jako rynek zbytu jest mało perpsektywiczna i coraz mniej zamożna. Co więcej nie szanuje inwestorów i nie respektuje zadnych reguł gry – własności, porządku prawnego, wolności działalnosci gospodarczej ani wolności jednostki. Wzbudzanie szowinizmu wielkoruskiego przez napadanie na sąsiadów prowadzi Rosję w stronę standardów Korei Północnej. Ekspansja terytorialna w kraju, który jest tak zacofany jest bzdurą – przyspiesza tylko upadek kolosa „na glinianyuch nogach”. Putin, który cieszy się ponad 80% poparciem Rosjan prowadzi ich wprost do nikąd. Chocholi taniec trwa… i końca nie widać. Na razie nie widać.
Magogu, to nie takie proste. To że autor nie napisał wprost nie znaczy, że taka upadająca Rosja nas nie dotyczy. Połowa gruntów ornych zatruta… Niezdolni do prowadzenia własnej produkcji żywności… (Także dlatego, że zamiast robić swoje, jak np Polacy, oni wolą się urżnąć na całego i nie robić czegokolwiek. Liczy Pan, że nowe technologie pozwolą hodować na zatrutych glebach? Czy że Rosjanie wezmą się do roboty i zaczną sami się wyżywiać?
.
Uzbrojeni po zęby ale już nie zdolni do obrony Wschodniej Syberii, która sama odchodzi w ręce Chin. Jaką mają perspektywę? Jak nie wyszło z ropą, bo to ekonomicznie za wielki skrót, Putin ogłosił w Sochi rok temu, że dalej już tylko schody, że będzie gorzej. Zamiast zaradzić złu (ekonomicznemu), wrócił do podbojów. Stara rosyjska strategia.
.
Zaczął od Ukrainy na Krymie. Ale na tym się nie zatrzymał. Jak się uprze, zdobędą ją w całości i zrobią „bratnią prowincją”. Nie możliwe? A co potem? Polskie czy słowackie ziemniaki, sady i zborza? Czemu nie? Kto ich zatrzyma? Dobrze, jeśli za żywność zaczną wyprzedarz broni (nuklearnej). Ale czy zechcą? W tej chwili jedyną realną bronią jakąma Zachód są sankcje ekonomiczne. Jeśli to nie pomoże będzie kłopot Magogu. Duży kłopot.
Panie Andrzeju, no to ruszą.. i będzie kłopot.
Najpierw zajmą niedożywioną zdewastowaną gospodarczo Ukrainę.
Będą liczniejsi i jednakowo głodni, jak to w sprawiedliwości społecznej się dzialo.
Zasieją ruscy te ich czarnoziemy dziewicze i nie skażone,
czy zeżrą to czego im brak?
Wiadomo zeżrą.. potem zajmą Litwę Łotwę Estonię, nażrą sie przez tydzień, zdemolują wszystko i pojadą dalej po żarcie, do Lachiw bo ci się odkuli i mają żarcia na trzy tygodnie.
Ot i pabieda priszła!
Koniec kropka a pabie3dili czieławiek gołodien chadit’…
Szto tiepier diełat’? na zapad!!!
Tam jest wsio! na tri miesiaca! Pajechali..
A tam zakluczieno, tanki stojat’ i szto tiepier? Ano doma nada wiernutsia kak eto bywało za krymskawo chana.
……………………………..
Takie macie wyobrażenie na tym idiotycznym cudownym zachodzie o Rosji. Ta cieknąca zachodowi ślina związana z apetytem na to co ruscy maja pod ziemią, a tu wała, nie chcą dać do tego dobrowolnie dostępu i nie dadzą. No to wojna, zabierzemy im siłą i zrobimy z nich demokratów bo tylko o demokrację chodzi.
Najpierw zaczniemy głodzić zwykłych ludzi a potem pozwolimy kupić im hamburgery i popcorn. Jeśli nas poprą..
Problem w tym że misio może dać po pysku jak się wkurzy.
Panie Andrzeju, ja boję się tylko jednego że tą ubitą ziemią do pojedynku stała się już Polska i już nie protestuje tylko zachęca.
@Magog: to nie poparte niczym skróty myślowe typu „a u was biją murzynów”. Zawsze i wszystko obraca się w polityce wokół pieniądza. A do tanga trzeba dwojga. Zachód ma technologie (bo jest wydajny) a Rosja ma kopaliny, bo nie wiele umie produkować. Dzięki temu weszła w światową gospodarkę. To nie obśliniona chęć wyzysku Rosji tylko obopólny interes. A teraz Rosja wierzgnęła i zerwała współpracę dla wielko-mocarstwowych mrzonek. I nagle budzi się bez technologii, z okrojonym rynkiem zbytu. Zachód ma gdzie iść. Rosja sobie sama zakłada szubienicę. Bo ani to mocarstwo, ani gospodarka, ani ludzki system do życia. I stąd krzyk piewców tej „wspaniałej” czy jak jej tam Rosji Putina. I Pan jest jednym z tych piewców. Ale już widać, że król jest nagi.
Panie Andrzeju, imperium które się nie rozrasta zdycha.
To z Racjonalisty…
http://forsal.pl/artykuly/843677,biedna-twarz-ameryki-tak-zle-nie-bylo-od-czasow-wielkiego-kryzysu.html
O sytuacji demograficznej w Rosji trudno powiedzieć cokolwiek. Brakuje wiarygodnych źródeł informacji. Jest np. World Population Review, który szacuje populację na 142 mln (zob. http://worldpopulationreview.com/countries/russia-population/). Podobnie Index Mundi (zob. http://www.indexmundi.com/russia/demographics_profile.html). Ale te szacunki pochodzą z publikacji CIA. A w gruncie rzeczy – co nam to daje?
W 2013r. tylko Niemcy zainwestowały ok 20 mld.$w „bankruta” Rosję co stanowi ok. 26% inwestycji zagranicznych w Rosji w tym czasie, Autor uzmysławia jak nieodpowiedzialną politykę gospodarczą prowadzą czołowe państwa Unii. Taka bezmyślna postawa nie dziwi, gdy Donald Tusk bohatersko rujnował i likwidował polskie stocznie co dało nam zaszczytne I miejsce w Europie, Niemcy i Francja tchórzliwie obroniły swoje stocznie.
Prowincja rosyjska to także alkoholizm oraz, o czym często zapominamy, narkomania, która pojawiła się w dużej skali po wojnie w Afganistanie. Skala tych zjawisk powoduje degenerację młodego pokolenia. To dodatkowy czynnik poza demografią, degenrujący Rosję. W większym stopniu prowincję niż mieszkańców Moskwy lub St. Petersburga,
W Rosji ńie brakuje rozsądnych ludzi, ale to jednostki, nierzadko opuszczający Rosję i stający się wartościowymi obywatelami zachodnich społeczeństw. Ponadto tam jest silny syndrom zdumiewającej bierności w jakiś sposób powiązany z fatalizmem. Od pokoleń. Podczas stalińowskich czystek niemało prostych ludzi potrafiło latami skutecznie ukrywać się przed aresztowaniem. Zaś intelektualiści, ludzie oczytani, wykształceni, często zdając sobie sprawę z zagrożenia, bezmyślnie czekali w swoich mieszkaniach na aresztowanie, potem wraz z rodzinami s