Codziennie zbieram tony hejtu w Internecie. „Parchu, sp… do Izraela” i temu podobne. Od wielu lat, dzień za dniem. Kubły pomyj, w większości jawnie antysemickich, wylewanych przez prymitywów, którzy oczywiście nie uważają się za rasistów, bo przecież „Żydzi sami się proszą, by ich nienawidzić”. Ale żeby zmasowany rasistowski atak przypuścić na człowieka, który akurat żali się na brutalność i chamstwo kogoś, kto zabił mu poczciwego kundelka? Tego bym się nie spodziewał, nawet po Was.
Gdy użyłem w tytule swojego poprzedniego wpisu na blogu zwrotu „polski cham”, nie przyszło mi do głowy, że naruszę godność osobistą rasisty, który zaraz ujrzy we mnie „Żyda szkalującego naród polski”, czyli „żydowskiego chama”. Tak daleko moja wyobraźnia nie sięgnęła […] Czuwacie – stale w gotowości. Otóż mam dla Was, paranoicy i nienawistnicy, zakały polskości, parę kiepskich wiadomości:
– Jestem stuprocentowym Polakiem i mam pełne prawo krytykować wszystko, co mi się w moim kraju i w moim narodzie nie podoba. A nie podoba mi się wiele rzeczy, w tym również prostacki antysemityzm, którego codziennie składacie tysięczne dowody.
– Jestem polskim patriotą, gotowym mówić nie tylko o tym, co dobre w Polsce i w Polakach, lecz również o tym, co złe. To trochę trudniej niż tylko napawać się dumą, prawda? Jako Polaka i polskiego patriotę interesuje mnie i boli polskie chamstwo, a nie paragwajskie ani nawet słowackie. […]
– Tylko zakłamany idiota może wpaść na pomysł, że mówiąc o „polskich chamach”, sugeruję, że wszyscy Polacy to chamy. Tylko ze szczętem załgany kretyn może przeczyć, że naród polski ma wielki problem z codziennym chamstwem i prostactwem. Te tabuny sklętych prymitywów, wrzeszczącej po nocach zapijaczonej hołoty, łobuzerii, każdego dnia eskortowanej przez policję z meczu na mecz, te wszystkie draby, na których nie ma żadnej siły i w ogóle cała ta obrzydliwość, którą opisałem w swoim felietonie, to wielki narodowy problem. […] Ten problem jest – jest naszym wstydem i naszą wielką porażką.
– Zainspirowaliście mnie przez swoją rasistowską nienawiść, przez tę swoją żydożerczą paranoję, której szczerze wam współczuję (to straszne tak nurzać się w oparach absurdu i dławić co dzień nienawiścią), aby wezwać Polaków do narodowej, polskiej dyskusji o POLSKIM CHAMSTWIE. O tym chamstwie, które nas dotyczy i nas obchodzi, bo to jest nasz kraj i my jesteśmy jego gospodarzami. Rozpocznijmy debatę o naszym rodzimym, polskim chamstwie!
Polska dla przyzwoitych ludzi! Nie dajmy chamom i rasistom odebrać dobrego imienia Polsce i narodowi polskiemu! Niech zaprzańcy, którym wydaje się, że tym bardziej są Polakami, im bardziej nienawidzą Żydów i pysznią się sami sobą, nie próbują odebrać nam Polski. Przestańmy się bać ich glanów i pochodni. […] To przecież tylko dzieci. Ale to są nasze dzieci i my musimy je wychować, bo inaczej zostanie z Polski żałosny szowinistyczno-religiancki zaścianek. I to będzie nasza – dorosłej większości rozsądnych i przyzwoitych ludzi – wina, a nie ich.
Zajmijmy się wreszcie polskim chamstwem, polskim faszyzmem, polskim rasizmem, Zajmijmy się polską młodzieżą, za którą nikt nie chce wziąć odpowiedzialności. Jeśli to odpuścimy, stracimy wolną Polskę, stracimy przyszłość naszych dzieci w tym kraju!
Jan Hartman
Blog Autora w portalu Polityka.pl
Tamże cały felieton; skróty – redakcja „Studia Opinii”



To może zacznijmy od siebie? Nie zauważyłem, by pan Hartman przebierał w słowach na temat inaczej myślących, niż on sam. To czego oczekuje? A w pyskówkach, jak to w pyskówkach, leci cały ściek jaki jest pod ręką. Taka natura ścieku.
@ j.Luk:
„Chamstwu przeciwstawiamy się siłom i godnościom osobistom!”
Szkoda tylko, że w mediach tego docenić nie potrafią i z medialnego obrazu wynika, że chamstwu nie przeciwstawiamy się niczym. Albo chamstwem.
Godność (jakbym miał np. w polityce znaleźć, to pierwszą osobą, która mi przychodzi do głowy byłby śp. Tadeusz Mazowiecki) jest jakoś niemedialna.
@Mr E, nie kiedy, niestety, nie przeciwstawiamy się.
Apel pana Hartmana jest jak najbardziej słuszny. Tylko co z tego, kiedy napisany tak chamskim językiem, że sam mu przeczy. Sądzi pan, że coś takiego odniesie skutek? Myślę, że wątpię. Taki tekst nie jest wiarygodny, bo napisany dlatego, ze Autora zabolało. Dlaczego nie wcześniej? Wtedy mu chamstwo nie przeszkadzało?
Od mediów nie możemy oczekiwać niczego, to wiemy aż za dobrze i na to rady nie ma. Jedyna droga – i to dość długa – zacząć od siebie samych. No ale jak, skoro my jesteśmy święcie, a inni to sk***syny, nie?
Co do p. Mazowieckiego to pełna zgoda.
Ale teraz takich już nie robią.
j.Luk,
Nie chodzi o to, że się nie przeciwstawiamy (chociaż i to jest wielkim problemem)
Chodzi o to, że przeciwstawiając się w sposób kulturalny, wychodzimy na słabych. Grzeczność jest przez chamów traktowana jako oznaka słabości i zaproszenie do dalszego chamstwa. Media w tym utwierdzają.
Kiedyś pewna kobieta z Anglii powiedziała, że Niemcy nie mogliby Anglii zająć, bo nikt by im nie mówił „dzień dobry” i tak surowo potraktowani zrozumieliby, że sami się muszą wynieść. Wątpię w skuteczność tej metody.
Co pozostaje? Jak postawić granicę, żeby cham jednak zrozumiał? Może Hartman ma rację w swoim wystąpieniu? Może to jedyny język, jaki dotrze?
Z drugiej strony – stawiając tamę w ten sposób, tracimy to, o co niby walczymy?
.
Na stronach SO pojawiła się ankieta dotycząca nienawiści.
Skąd się biorą nienawidzący. Jakośtam próbowałem kilka swoich refleksji spisać. Na końcu dopisałem, że biję się we własne piersi. Próbując dyskusji z „hejterem”, szybko zaczynam się do tego samego tonu, do podobnego słownictwa przyzwyczajać. Bardzo trudno mi potem wyjść z tej maniery, argumentować bez złośliwości. Całe mnóstwo komentarzy, także na tych łamach, napisałem, ale wykasowałem przed wysłaniem. Nie zawsze udało się przeczytać na chłodno przed wysłaniem i jednak powstrzymać od złego komentarza.
.
Co robić?
Wynająć kogoś w rodzaju szabes-goja?
PS. Takich jak Mazowiecki już nie robią?
Może robią? Może są ich dziesiątki. Tylko nic o nich nie wiemy. Są niemedialni…
@Mr E, pewnie są i działają na takiej zasadzie jak przywołana przez pana Angielka.
Pana argumentacja jest niemal prawdziwa. Niemal, bo jednak odnosi się do poziomu chama. Czyli – jego kryteria zwyciężają i my się na to godzimy. Jeśli zaczniemy się zastanawiać, co sobie cham o nas pomyśli to już przegraliśmy.
A powody? Źle pojęta wolność, w tym wolność słowa (po co wolność słowa komuś, kto wykorzystuje ją tylko w ten sposób?), niestabilność emocjonalna i popyt na igrzyska w wykonaniu takich ludzi skrzętnie wykorzystywany do celów czysto finansowych przez media. I to tak najogólniej.
A bywało onegdaj, że do chama po prostu nikt się nie odzywał, nie zapraszał, wręcz wstydził się znajomości z takim. Opinia „cham” bywała tak druzgocąca, że wykluczała z obiegu towarzyskiego.
Nie znam innej recepty, ale zdaję sobie sprawę, że to jest metoda obliczona na dłuższą drogę, a wielu szuka takiego błyskawicznego remedium, które od razu ten obszar uzdrowi. Takiego nie ma i warto to sobie głośno powiedzieć. Jedynie konsekwencja w stosowaniu towarzyskich sankcji może tu pomóc. I to obliczona nie na to, że cham się nawróci, ale na jego wykluczenie, zmarginalizowanie. Próbowałem tego we własnym otoczeniu i mam wrażenie, że się udało. Dlaczego nie miałoby się udać gdzie indziej?
A takie hejterskie pojedynki, jakie urządza pan Hartman są bezskuteczne. On zawsze przegra, bo mimo niewątpliwych predyspozycji w tym kierunku, zawsze znajdzie się jakiś większy cham. A więc to droga donikąd.
j.Luk,
Co do drugiej części – w pełni się zgadzam, czemu dałem wyraz już wcześniej.
Ostracyzm?
Wykluczyć chamstwo z towarzystwa, ale jak to zrobić?
Wykluczenie z towarzystwa działa wtedy tylko, gdy wykluczony tego towarzystwa pragnie. Kiedy wykluczenie odbierze jako sankcję.
Jak pozbyć się chama, który bezczelnie wszedł na nasze pole? Jak zniechęcić, kiedy media zdają się mu rację przyznawać? Zamknąć się w niszy i oddać pole?
Pan pisze, że się Panu udało.
Gratuluję!
To budzi nadzieję.
Pozdrawiam serdecznie
@Mr E, mnie się udało na gruncie prywatnym. To mimo wszystko jest łatwiejsze. Jak skłonić redaktora, by do studia nie zapraszał chama? Nie da się. To może zrobić tylko właściciel stacji. Zrobi? Wątpię, bo co go to obchodzi.
Dlatego napisałem, ze to długa droga, ale warto się w końcu w nią wybrać.
I to co na początku: zaczynając od siebie.
Moze pan mowic o sobie, ze jest stuprocentowym Polakiem, ale mowienie o moim narodzie jest bez sensu. Jest pan ateista, wiec nie zydem, z drugiej strony podkresla pan ze jest Zydem, wiec nie narodowosci polskiej. Troche to bez sensu. Jezeli chce pan podkeslic fakt, ze jest Semita, to w Polsce przy naszej przeszlosci, mowienie o jakies czystosci rasowej jest glupota. Potrafi pan byc subtelny piszac o nazistach, ale nie krepuje sie „polskim chamem”. Czekam z niecierpliwoscia kiedy pan napisze cos dobrego o Polsce i Polakach. Nie udalo mi sie nic takiego do tej pory przeczytac. Pozostaje w nadzieji.