PIRS: Telewizja pokazała (122)

telewizja2015-03-31.

Okazuje się, że w Rosji jest okropnie. Większość wiedzy Rosjanie czerpią z telewizji i wierzą w propagandę. Mało kto coś czyta, a jak już, to przeważnie nieobiektywne wiadomości. Bardzo się zmartwiłem. U nas to chyba nie do pomyślenia.

U nas kandydaci na urząd prezydenta zwalczają rzekome zamiary partii rządzącej i jej kandydata, zmierzające do wprowadzenia w Polsce euro, choć każdy oglądający uważnie telewizję i czytający prasę wie, że wprowadzenie euro jest w najbliższych latach niemożliwe, co powtarzane jest do znudzenia przez fachowców i obóz rządzący. Ale zapytajmy, kto u nas uważnie ogląda telewizję i ile osób czyta prasę (jakąkolwiek)? Procentowo chyba nie więcej niż w Rosji.

PiS, który bronił zaprzyjaźnione SKOKi przed kontrolą bankową, narażając klientów tej firmy na utratę pieniędzy, teraz, gdy wybuchła afera ze SKOKami, stara się wmówić, że zamieszany w sprawę jest prezydent Komorowski, bo na jakimś starym zdjęciu stoi obok niego człowiek zamieszany w tę aferę.

A wyjaśnienia „ekspertów” Macierewicza dotyczące „zamachu smoleńskiego”? Bezczelne kłamstwa i propaganda i duża liczba osób, które w to wierzą.

Był czas, kiedy bracia Kaczyńscy byli powszechnie nielubiani i większość Polaków oceniała ich negatywnie w sondażach. A kilka lat później wygrali wybory i zdobyli władzę. Głosowali na nich Polacy, nie Rosjanie.

Propaganda jest zaraźliwa i wiele osób, nawet inteligentnych, jej ulega. W 1981 r. mieliśmy zebranie instytutu. Przyszedł jakiś lektor i nudził okropnie, choć nie starał się specjalnie nas indoktrynować. Siedziałem obok inteligentnej koleżanki z sąsiedniej katedry i komentowaliśmy zjadliwie usłyszane „rewelacje”. W pewnym momencie zwierzyłem się koleżance, że miałem ostatnio kłopoty z nabyciem butów. – Oczywiście, przecież wszystko od nas wywożą, cała Moskwa zawalona jest polskimi butami – powiedziała całkiem poważnie.

– Pani Zosiu, we wszystko uwierzę ale nie w to że Moskwa jest zawalona jakimikolwiek butami – odpowiedziałem.

* * *

Chrześcijanin nie może być antysemitą – powiedział papież Franciszek.

Zapewne i to stwierdzenie da się zaadaptować przez polski episkopat. Po pierwsze, od pewnego czasu nie ma u nas antysemitów, są tylko „judeosceptycy”. Po drugie, w Polsce jest mało chrześcijan, natomiast wielu katolików.

* * *

Nie tak dawno temu minister Arłukowicz dostał od pani premier zadanie skrócenia kolejek do lekarzy. A jak by mu się nie udało, to miała go spotkać dymisja.

Zadanie oczywiście było niewykonalne i wszyscy o tym wiedzieli. Nawet gdyby minister otrzymał dodatkowe pieniądze, to nie udałoby się tego dokonać. Nikt też nie oczekiwał że zrobi coś sensownego, raczej że wymyśli jakąś nośną bajkę.

„Zielona karta” miała skrócić czas do wykrycia raka i rozpoczęcia leczenia – skrócić kolejki do onkologa. Niestety, pomysł był niedopracowany, wiele placówek służby zdrowia nie przystąpiło do niego, widząc jego wady, a tam gdzie go wdrożono okazało się, że często hamuje i utrudnia leczenie chorych, u których rozpoznano dawno raka, bo terminy kolejnych zabiegów oddalają się, a pierwszeństwo mają pacjenci z „zieloną kartą”. Protestują wybitni fachowcy i żądają zmian niedobrych przepisów.

Co ze skróceniem kolejek do lekarzy? A kto by tam teraz jeszcze o tym pamiętał.

* * *

Nie jest źle z polską innowacyjnością. Ktoś wpadł na śmiały pomysł żeby w szkołach zatrudniać pielęgniarki, które dopilnowałyby higieny, udzieliły pierwszej pomocy, sprawdziły co ze szczepieniami itd. Ktoś inny tak się rozhulał że nawet pomarzył o dentystkach w szkole.

Te wszystkie fanaberie mieliśmy w PRL. Pamiętam że w szkole była i pielęgniarka, i dentystka, a także tam przeprowadzano szczepienia obowiązkowe. Kto wie, może ta moda znów się przyjmie?

Wprowadziłbym jeszcze jedną modę – na praktyczne (zamiast pomników) czczenie różnych ważnych rocznic i ludzi. Na tysiąclecie państwa polskiego (i chrztu Polski) wybudowano 1000 szkół. Ostatnio mamy odwrotną tendencję – zlikwidowano już około 2000 szkół. Może ktoś chciałby uczcić Jana Pawła II (Lecha Kaczyńskiego, żołnierzy wyklętych, katastrofę smoleńską itp.) otworzeniem nowej szkoły, zamiast jeszcze jednym brzydkim pomnikiem i nadaniem imienia kolejnej ulicy?

* * *

Nudna kampania wyborcza. Słyszymy banały, pomówienia i – szczególnie ze strony PiS – dużo chamstwa. Zrozpaczeni dziennikarze szukają jakichkolwiek zdarzeń, które mogliby skomentować. Rozbawił mnie zarzut wobec kandydatki SLD Magdaleny Ogórek. Dziennikarze krytykują ją za… mówienie frazesów. A kto z kandydatów nie mówi frazesów? Na korzyść pani Ogórek (oprócz wyglądu) trzeba powiedzieć, że nie słychać aby zajmowała się opluskwianiem prezydenta Komorowskiego ani kontrkandydatów. Jak na polskie warunki to już dużo.

* * *

Zanim wprowadzono nowe przepisy, dwukrotnie pisałem do premiera i ostrzegałem przed komplikacjami jakie mogą się pojawić. Chodzi o to, że można się zameldować u kogoś i zarejestrować tam firmę bez konieczności przedstawienia pisemnej zgody właściciela mieszkania. Rok temu pisano o tym, podając przykłady takich nielegalnych meldowań, a dziennikarze jednej z gazet nawet się zameldowali u Leszka Millera bez jego wiedzy (na szczęście się wymeldowali, bo wymeldowanie takich osób nie jest sprawą prostą).

Czy Państwo sądzą że nasze władze coś w tej sprawie zrobiły? Nic.

Właśnie opisano przypadek, gdy jakaś firma (wspólnicy – adwokaci!) zarejestrowała się w prywatnym mieszkaniu bez wiedzy właścicieli i nawet wpisała się do Krajowego Rejestru Sądowego (mimo że właściciele napisali wcześniej w tej sprawie do sądu). Właściciele mieszkania nie mają kontaktu z firmą (chyba że napiszą na własny adres). Otrzymują na swój adres przesyłki, awiza, na razie jeszcze nie zjawił się komornik.

Ministerstwo Sprawiedliwości wyjaśnia, co należy zrobić: – Właściciel mieszkania powinien skierować do właściwego sądu rejestrowego stosowne pismo i opisać sytuację. Problem w tym, że sąd skieruje do firmy pismo… na adres właścicieli mieszkania.

* * *

Panie w piekarni namawiają wszystkich na kupno (oprócz pieczywa) czegoś słodkiego. Sprzedawczyni namawiała mnie dziś na kupno drożdżówki.

Chce pani żebym był gruby? pytam

Nie, ja chcę żeby pan był szczęśliwy. – odpowiedziała.

Kto wie, może zacznę kupować drożdżówki.

 PIRS

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. j.Luk 2015-04-01
  2. Magog 2015-04-02
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com