2015-05-29. Nie jest dobrze, bo może być gorzej.
Wybory wygrywa się zwykle pod hasłem zmiany, dopieprzenia łobuzom i ogólnej poprawy na lepsze. Wałęsa obiecywał puścić kanciarzy w skarpetkach, Kwaśniewski rysował jasne perspektywy („wybierzmy przyszłość”), Kaczyński zapowiedział budowę 3.000.000 mieszkań, Duda zmianę tego co złe – na lepsze. Chęć zmiany u wyborców pchnie PiS do władzy i zacznie się ”odzyskiwanie” państwa. Kiedy rządzili, cieszyli i świętowali przejęcie każdego resortu, nawet od koalicjanta. Każdy, kto obiecuje zmiany, zyskuje teraz poparcie, mimo że wyraża głównie niechęć do obecnego stanu rzeczy i nie ma żadnych rozsądnych planów.
Nie zgadzam się z Michałem Cichym („Z Facebooka”), że politycy niewiele mogą. Rządy PiS pokazały, że zawsze może być gorzej, że można zmienić demokrację w demokraturę, zachowując formalne porządki pierwszej. Politycy mogą coś usprawnić i podjąć mądre decyzje, ale mogą też zmarnować państwowe pieniądze na dziwne wydatki, utrudnić życie różnym grupom ludności.
Sytuacja nie wygląda dobrze. Lewica jest w rozsypce. PO, gdyby nawet chciała przyłączyć do siebie „sieroty po lewicy”, to straci liczną grupę konserwatystów, którzy chętnie przejdą do PiS. Jeśli nic nie zrobi, licząc tylko na PR, nie powstrzyma trendu. Nie wierzę w przemianę PO, bo gdyby była możliwa, to powinna się rozpocząć najpóźniej po wyborach samorządowych. Czekają nas lata nieprzyjemne, z wieloma nowymi symbolami (pomniki, ustawy ku czci, zmianami w nauczaniu, Kościół wszędzie), a zapewne niestety zmianami ustrojowymi. No i w mediach mnóstwo twarzy pełnych nienawiści. Może zresztą „siły proeuropejskie” jeszcze się zmobilizują w myśl starego porzekadła „czas do pokuty, gdy śmierć koło dupy”?
Ale nie zamierzam jojczyć i rozpamiętywać.
Pamiętam jak rodzice w czasach PRL martwili się przed każdym przesileniem na szczytach władzy, obawiając się zmian na gorsze, a potem próbowali znaleźć pozytywy zmian. Może i teraz da się znaleźć coś dobrego? Na pewno pan Komorowski będzie mógł zapuścić wąsy i wreszcie zapolować.
* * *Prof. Marek Belka, szef NBP, przemawiając do młodych stypendystów, wyraził żal, że chcąc okazać swoje niezadowolenie z sytuacji młodzieży w Polsce, nie głosowali oni (młodzi) na kogoś z ustabilizowanych partii prawicowych czy lewicowych, ale na komedianta. Ta wypowiedź wywołała burzę. Politycy krytykowali prof. Belkę za „napaść na prezydenta elekta Dudę”, choć wyraźnie nie o nim była mowa. Nikt nie zwrócił uwagi na pierwszą część wypowiedzi, gdzie Marek Belka krytykuje zbyt niskie płace w kraju. Zaproszono profesora do Moniki Olejnik, gdzie zwięźle wyjaśnił, jakie niebezpieczeństwa wiążą się z realizacją obietnic gospodarczych składanych przez prezydenta elekta w czasie kampanii i jakie w związku z tym wyzwania czekają Polskę.
Szkoda że profesorowi jako szefowi NBP nie wypadało wypowiedzieć się w czasie kampanii prezydenckiej i wspomnieć coś o komediantach, gdyż wtedy zaproszono by go wcześniej do telewizji i mógłby wpłynąć na tematykę debat – jałowych i durnych.
* * *W rozmowie z Andrzejem Morozowskim i Maciejem Maleńczukiem wystąpił Jerzy Zelnik. Przykro było słuchać i oglądać. Nieprzytomny wzrok, zacięta obrona PiS i odrzucanie wszelkich zarzutów wobec tej formacji. Śmierć Barbary Blidy? To oczywiste – poszła do łazienki z pistoletem. Lech Kaczyński nic nie robił jako prezydent Warszawy? To oczywiste – szykował się starannie do działania. In vitro? – Ostatnio rodzą się liczne dzieciaki z tego in vitro, koszmarnie chore, połamane. Zarodki to ludzie, nie wolno ich mordować. Itp., itd.
Maleńczuk wspomniał o swoim prawicowym koledze, który stwierdził, że po zwycięstwie PiS trzeba by było rozstrzelać wielu przeciwników, no może niektórych ułaskawić. Zelnik stwierdził, że nie poszedłby tak daleko.
Swoją wypowiedzią pan Zelnik zapewnił sobie liczne wystąpienia w mediach.
* * *Jacek Żakowski zaproponował, aby do pytań w referendum dotyczącym Jednomandatowych Okręgów Wyborczych dołożyć pytanie o związki partnerskie. Odezwały się głosy, aby rozszerzyć liczbę pytań, np. o religię w szkołach, o stosowanie leczniczej marihuany itd.
Wydaje mi się, że ogłoszenie referendum w tak krótkim czasie jest niemądre. Aby ludzie mogli wyrobić sobie zdanie w jakimś temacie, potrzeba czasu. Wiele decyzji pociąga za sobą skutki, których niefachowcy nie są świadomi. Potrzebna byłaby rzetelna informacja, o którą w ogóle trudno w mediach, tym bardziej w okresie kampanii wyborczej.
Oddzielną sprawą jest, czy niektóre tematy bez wcześniejszej uczciwej debaty znajdą tylu zwolenników aby zebrać odpowiednią liczbę głosów za przeprowadzeniem referendum. Wiele osób jest za in vitro, ale czy znajdzie się ich dość aby zagłosować za przeprowadzeniem referendum w tej sprawie?
* * *Przy każdych wyborach pojawiają się liczne głosy za zlikwidowaniem ciszy wyborczej, powołujące się na przykład krajów które nie stosują tego rozwiązania. Nie mam nic przeciwko ciszy. Zapobiega ona pojawieniu się jakiegoś kłamliwego oskarżenia, na które nie dałoby się odpowiedzieć przed głosowaniem, nawet w trybie wyborczym (jeśli w sobotę ktoś by ogłosił na przykład, że kandydat był członkiem mafii, to do wyborów niedzielnych nie dałoby się nic zrobić poza zaprzeczeniem). Poza tym dwa dni ciszy dają odetchnąć od przesadnie emocjonalnej atmosfery przedwyborczej.
* * *Polska decyzją Unii ma przyjąć 3.500 uchodźców z Syrii i Afryki Północnej. Już przy mniejszych liczbach rząd polski protestował. Teraz rozwija się akcja sprowadzenia kilkudziesięciu rodzin chrześcijan syryjskich do Polski. Podkreśla się u nas, że to chrześcijanie, więc trzeba im pomóc.
Wojna w Syrii nie ma charakteru religijnego, lecz polityczny. Z Syrii wyemigrowało około 4 mln osób. Znaleźli oni schronienie w krajach ościennych. Sam Liban przyjął 1,3 mln uchodźców, co stanowi 25% populacji tego kraju. Przyjęcie 3.500 uchodźców (nie imigrantów, jak często się mówi) nie powinno być dla Polski problemem. Czy warunkiem udzielenia przez Polskę pomocy humanitarnej jest przejście uchodźców na katolicyzm?
* * *Nowym liderem rankingu zaufania do polityków został Paweł Kukiz. Drugie i trzecie miejsce zajmują ex aequo prezydent i prezydent elekt. Sorry, taki mamy elektorat.
PIRS

Katolicki bigot Zelnik Jerzy od laty mówi brednie. Ale to nie problem. Problemem jest bezdennie głupi polski dziennikarz, który do dyskusji o in vitro zaprasza aktora i piosenkarza. Co w tym pustym dziennikarskim łbie siedzi… Wielokrotnie w SO czytaliśmy i pisaliśmy o marnym poziomie dziennikarstwa. Nic się, cholera, nie zmienia.
Ostatni akapit dobitnie pokazuje skalę zidiocenia t.zw. elektoratu, który to stan osiągnął przy walnym udziale nie mniej zdurniałych a przy tym niebywale pazernych na rozgłos mediów.
Powiem inaczej: jest dobrze, ale nie beznadziejnie.