Temat wbrew pozorom, całkiem wakacyjny, ponieważ korzystając z aury odbywamy często bliższe i dalsze podróże, a na trasie nie raz nie dwa trafiają się nam tereny funeralne, jako nieodłączny element ludzkiego osadnictwa od prawieków.
Jeżdżąc w młodości autostopem po kraju miałem wypracowaną metodę sprawdzania, gdzie się znalazłem. W kolejnej miejscowości szedłem do knajpy, potem na cmentarz i już wiedziałem jacy ludzie mnie otaczają. Nie opisałem tej metody naukowo choć powinienem, bo sprawdzała się w stu procentach.
Dbałość o groby bliskich wiele mówiła kiedyś o człowieku. Kiedyś. Dziś to się zmienia, niestety, wraz z innymi elementami naszej obyczajowości, niekoniecznie na lepsze.
Odkrycie, że neandertal ozdabiał groby swoich zmarłych poza wartością naukową przysparza także nieco wzruszenia. A ludzkie wzruszenia są nie mniej ważne niż naukowe ustalenia. Cmentarze traktowane jako swoista lekcja historii i obyczajowości są nie do przecenienia.
Kiedyś trafiłem na wieś na Kujawach, gdzie na cmentarzu było kilkaset grobów, ale tylko 11 nazwisk. Proszę pomyśleć – ile to tematów naukowych generuje taka sytuacja i to nie tylko dla historyka.
Dla grupy młodych poszukiwaczy tajemnic historii, z którą czasem współpracuję odkryciem było, że mamy w Polsce cmentarze zwierzęce starsze od amerykańskich o drobne 200 lat! Tamte znają wszyscy, a nasze?
Wspomniana grupa składa się z ciekawych osobników. Pochodzą z różnych domów, mają różne zawody, od doktorantki ornitolożki po oficera Marynarki Wojennej.
Ale wszyscy w wolnym czasie tak samo ochotnie pakują do samochodów łopaty, wykrywacze metalu i inny potrzebny sprzęt i jadą w teren. Celem często są właśnie cmentarze, zapomniane, porzucone w lesie w pobliżu nieistniejącej już wsi, zarośnięte mchem i krzewami.
Godziny i dni karczowania, czyszczenia, pucowania odnalezionych nagrobków, by na koniec postawić na nich znicz i zadumać się nad losem tych, którzy byli przed nami.
Co ciekawe – nie robi im różnicy czyje groby czyszczą i zwracają ludzkiej pamięci. W czasie wspólnych wypraw mieliśmy do czynienia z grobami poniemieckimi, poradzieckimi, żydowskimi, mennonickimi itd. Wszystkie były traktowane tak samo – odkopywanie zapadniętych tumb, szorowanie plus „wynalazki”, czyli opracowane w zaciszu domowym chemikalia do oczyszczania bardzo zaniedbanego kamienia.
W tym roku pewnie będzie podobnie, bo dlaczego nie? Tym bardziej, że zadzierzgnięte w różny sposób kontakty prywatne owocują prośbami od obcokrajowców o odnalezienie miejsc pochówków ich bliskich. Co ciekawe – w ostatnich latach najwięcej takich próśb dostajemy od Rosjan.
Długie wieczory przy ognisku kraszone opowieściami i trunkami znacznie smaczniejszymi, niż pospolite piwo też mają swój urok. Szczególnie gdy na trawie leżą pysznie wydziargane serwetki, w rękach kryształowe kieliszki z domową nalewką co przez kontrast z otoczeniem nadaje tym spotkaniom niezwykłego sznytu.
W rozmowach przewijają się różne tematy oprócz jednego – polityki. Nikt nigdy się z nikim nie umawiał, ale jakoś tak się porobiło, że o polityce się nie rozmawia. Samo tak wyszło.
Czasem tylko polityka pojawia się niechcący, na chwilę, wstydliwie, kiedy komuś przypomni się jakiś cudak, który jedzie przez pół Polski tylko po to, by oblać farbą groby radzieckich żołnierzy poległych w Polsce. Zdarzył się i donos do władz, że jacyś „podejrzani ludzie” (to my) nie wiadomo dlaczego pucują groby hitlerowców, którzy okupowali naszą umęczoną Ojczyznę.
Donosiciele i niechętni są z różnych pokoleń, choć ostatnio przeważają w tej grupie młodzi samozwańczy kontynuatorzy walki „żołnierzy wyklętych”, którzy uważają się za prawdziwych Polaków, jedynych prawdziwych Polaków, a dla takich przecież wszystko co niepolskie jest warte jedynie zniszczenia i zbezczeszczenie, które to bohaterskie czyny szeroko komentowane są potem w patriotycznych środowiskach przysparzając im sławy „niezłomnych”.
I nie da się tym ludziom wytłumaczyć, ze historia jest historią, że nie zmienimy jej żadnymi barbarzyńskimi wyczynami, że człowiek po śmierci jest już tylko człowiekiem, a nie wrogiem, a nawet tego, że w wielu miejscach na świecie są polskie groby, o które ktoś dba. Dba? Bzdura, niemożliwe! Antypolska propaganda!
Opowiadałem kiedyś na tym portalu o zdjęciach zrobionych przez moją siostrę na cmentarzu w Orle w Rosji.
Większość grobów to powstańcy styczniowi pracujący przy budowie linii kolejowej Tuła- Orzeł. Wrogowie rosyjskiego państwa, buntowszczyki, obcy.
Polaków dziś w Orle nie ma. A groby są zadbane, na zdjęciach widziałem nawet świeże kwiaty. Ot, dzika Ruś, nie to co my – cywilizowani!
Niedawno, zupełnie przypadkiem, przyjaciel Niemiec zagadnięty o Polaków w Westfalii (znalazłem takie pisemko wydawane po wojnie) przysłał mi fotografie z cmentarza w niedużej miejscowości Lippstadt.

Kwatera kilkudziesięciu polskich grobów w Lippstadt




Groby nie poniszczone, gmina dba o nie jak o każde inne na tym cmentarzu. Normalka, chciałoby się powiedzieć. A jest to w miejscowości, której spora liczba mieszkańców to tzw. „wypędzeni” z byłych niemieckich terenów wschodnich. Według naszego pojmowania – wrogowie najgorsi z najgorszych.
Nie wiemy skąd tam tyle polskich grobów. Przyjaciel obecnie napastuje szefową miejscowego archiwum w tej sprawie. Sam jestem bardzo ciekaw co z tych poszukiwań wyjdzie.
Istotne jest jednak to, co widać gołym okiem. „Germański najeźdźca” na własnej ziemi uszanował mogiły naszych rodaków.
A my?
Tzw. środowiska patriotyczne lubią powoływać się na rycerskie tradycje Polaków, wręcz na ich „rycerski” charakter itp. I jakoś nie przeszkadza im to w demonstrowaniu przed budynkiem sądu, w którym toczy się rozprawa przeciwko jednemu z ich grona oskarżonemu o zdewastowanie niemieckich czy rosyjskich pomników na cmentarzu.
Wątpię, czy Zawisza Czarny by się do nich przyznał.
Powołują się na historyczno-patriotyczne stereotypy, zapożyczone ponoć od Sienkiewicza. Ale to u Sienkiewicza Jurand mówił do Krzyżaka: „ – Nie równaj mnie z psem, komturze, bo czci ujmujesz tym, którzy z mej ręki polegli”. No to jak oni tego Sienkiewicza czytali?
Rycerskość to także (a może przede wszystkim) brak chęci poniżenia zwyciężonego lub dawnego wroga. To nie tylko gadanie, ale wprowadzanie rycerskich zasad w czyn.
Stereotypy historyczne są trudne do wyplenienia.
Już Gall Anonim podzielił władców na pozytywnych – wojowników i negatywnych – nie wojowników. Szkoła warszawska w XIX wieku wprawdzie próbowała zmienić polską optykę pokazując czym jest prawdziwy patriotyzm, ale z Gallem nie wygrała. Władysław Herman, który postawił królestwo na nogi gospodarczo i kulturalnie po rządach „wspaniałego” władcy – Bolesława Śmiałego przegrywa w polskiej świadomości z Krzywoustym będącym przez większą część swego panowania szkodnikiem ponad miarę.
Nowi „wyklęci” uczą się na tych stereotypach. Oni widząc nagrobki w Lippstadt nie zawstydzą się własnego barbarzyństwa. Dlaczego? Dom? Rodzina? Szkoła?
Wszystkiego po trochu.
Namiętni czytelnicy Sienkiewicza czytają go tak, że pisarz omdlałby z wrażenia słuchając, że się na niego powołują. Ich dzisiejsze zachowanie też ma miejsce w jego powieściach, ale wówczas gdy pokazuje prymitywizm i prostactwo tych „gorszych” ludów w porównaniu z polskimi rycerzami, rycerzami nie tylko z profesji, ale przede wszystkim ducha.
Wolałbym uniknąć politycznych powiązań, ale dla nikogo nie jest tajemnicą, że są środowiska polityczne, które utrwalają w młodych ludziach ten typ „patriotyzmu”. W imię czego? Po co?
Dlaczego ktoś świadomie robi krzywdę tym młodym ludziom sprowadzając ich do poziomu zwyrodniałych bydląt? Po co budzi w nich demony, które mogą jedynie oddalić ich od cywilizowanego świata?
Patrząc na moich młodych przyjaciół popijających naleweczki po ciężko przepracowanym dniu widzę, że można inaczej. I na dodatek dowiedzieć się więcej o prawdziwej historii naszego kraju, niż z propagandowych haseł.
No a poza wszystkim jest to o wiele bardziej przyjemne, niż nienawidzić kogokolwiek. Dobrze pojęty egoizm bywa czasem lepszym doradcą, niż polityczne autorytety.
Jerzy Łukaszewski



Więc tak: w rezultacie nie uchronisz się od mianowania i obżydzenia. Zakończenie twojego reportażu to przecież czysty Baruch Spinoza.
A poważnie: nikt nie może przeczytać wszystkiego co ważne, bo wyszukiwarki też są głupie, a poza tym w tej górze śmiecia… Więc podsyłam „Murzynowo – znaki istnienia i tożsamości kulturalnej mieszkańców wioski nadwiślańskiej XVIII-XXw.” !))!, w tych Rozprawach UW. Oczywiście kwerenda biblioteczna może przynieść rezultat, choć wątpię. W tym przypadku mogę dosłać egzemplarz, bo mam dwa, natomiast Jacek Olędzki (nieobecny) był – jak dla mnie – bardzo dużą postacią polskiej antropologii kulturowej, inną, ale na równym poziomie z Levi Straussem. Dla mnie lepszy, ale nie ma mowy o obiektywności, przyjaźniliśmy się 40 lat
@A. Goryński Murzynowo znam o tyle, że mieszkałem tam w ośrodku UW, kiedy mnie diabeł podkusił, żeby spróbować survivalu na Skrwie Prawej 🙂
Nad samą Wisłą stała chata ze zbiorami etno. Nawet się wpisałem do ich jakiejś księgi 🙂
Zainteresuję się tą pozycją, dzięki.
Pewne koła starają się wychowywać młodzież na naziolskie bydło, bo bydłem łatwo kierować, wystarczy dać żreć i postawić pastucha z batem… A bydło ryczy na cmentarzach i wiecach i nawozem obrzuca wszystkich i wszystko… Bydło tak ma…
Dużą część życia od wczesnej młodości spędziłem 300 metrów od wielkiego, ponad 40 hektarowego cmentarza żydowskiego w Łodzi. Kirchol przy ul. Brackiej należy obok Wrocławia i Berlina do największych tego typu nekropolii w Europie. Przez cały okres powojenny 1945-1989 władze komunistyczne traktowały ten cmentarz jakby go nie było. Niewielką częścią opiekowała się cały czas Żydowska Gmina Wyznaniowa i tak jest do dzisiaj. Po 1989 r. znalazły się fundusze i stopniowo cmentarz jest odnawiany z prawie kompletnej ruiny. Ponieważ za nieboszczki komuny w szkołach nie uczono nas historii wielokulturowej Łodzi wiele pamiątek po tej historii odkrywamy po 1989 r. Byłem na tym cmentarzu kilkadziesiąt razy ale największe wrażenie zrobiła na mnie wizyta jesienią 2013 r. Wtedy naszła mnie refleksja, że cmentarze żyją tak długo jak żyje naród, który chowa swoich zmarłych. Cmentarz na Kircholu odzwierciedla zagładę swojego narodu. Może to starość ale fakt ten wywołuje moje nieustanne wzruszenie i zadumę nad zachowaniem bliźnich.
Ta chata na brzegu została „wykwaterowana”, że do zalania. Ale się machnęli o ten metr i została nad brzegiem. Pusta. I Jacek tam zamieszkał i urządził to muzeum. Bo nie chciał mieszkać w tym ośrodku, z którego kierownictwem był cały czas na bakier. Pamiętam, z drugiej ręki, czyli z video (kamera Hitashi, format HI 8), że naprawiłem tam strzechę. Musiałem być nieźle pijany, bo poza obejrzanym znacznie później klipem nie mam własnych wspomnień. Ale skutecznie, bo w książce Jacka jest tylko jedna wzmianka, że miejscowi proponowali mu eternit, ale chałupa do końca stała pod strzechą, chyba jeszcze siedem lat później.
*
I jeszcze tylko mały dodatek na chwałę tego zespołu katedry w UW, co mogli go bezproblemowo wypieprzyć z pracy, że kłótnik i alkoholik, ale widzieli jego format i to było dla nich decydujące. Dedykuję durnemu Wildsteinowi.
@A. Goryński ja byłem w tej chacie w 2005 roku, a więc wtedy p. Olędzki już nie żył. Ale chata dalej była udostępniana chętnym, a ja byłem chętny 🙂
Co do leśnych cmentarzy, to najczęściej znajduje się takie
http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/cm1.jpg
http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/cm2.jpg
http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/cm5.JPG
Zdarzają się całe budowle, zniszczone pozawalane, jak np. mury dawnych kaplic, ogrodzenia cmentarzy itp.
http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/cm4.JPG
Ciekawa rzecz z tablicami pamiątkowymi po I wojnie. Dziś już można przekonać gminne władze, by otoczyć je opieką, kiedyś sam krój czcionki nastawiał władze „patriotycznie”. Nie zwracano nawet uwagi na to, że większość nazwisk była polska. Takie tablice były kiedyś niemal w każdej wsi w dawnym zaborze pruskim.
http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/cm3.jpg
Na terenach po akcji Wisła jest pełno starych, pięknych cmentarzy. No właśnie, one są piękne, a te współczesne obrzydliwe. Jak to jest że wystarczy przekroczyć granicę z Litwą i tam współczesne cmentarze są ładne? Oczywiście uogólniam, ale chyba nie bardzo.
Ostatnio jeden ze współzwiedzaczy podczas zwiedzania cmentarzy pierwszowojennych koło Gorlic zasugerował segregację współczesną (przez przeniesienie lub przynajmniej oznaczenie) żołnieży austriackich i rosyjskich od reszty, że to zaborcy byli, więc źli.
Obłęd dotyka nie tylko głupków wioskowych…
A w przemyskim w najlepsze trwa od wielu lat tzw „wojna pomnikowa”, ale tam chodzi o pomniki stawiane upowcom, a nie o groby.
W Niemczech widziałem na wspólnej mogile poległych w czasie I wojny światowej napis: „Freund und Feind im Tod vereint”.
A tu – po śmierci też segregacja…
Przypomina się Monty Python i „Żywot Briana”. W jednej z ostatnich scen ukrzyżowany Żyd protestuje przeciwko temu, żeby obok niego był stał krzyż z Samarytaninem. Podnosi się wiecej głosów domagających się segregacji. Zirytowany centurion postanawia sprawę rozwiązać: Ten, komu obecność nie-żydów przeszkadza, ma podnieść rękę…
@spycimir mendoza no chyba niektórzy podobnie traktują te tablice. A to są po prostu tablice upamiętniające poległych w I wojnie mieszkańców danej miejscowości. Ta, która pokazałem była przy parafii, stąd kilka nazw wsi.
@Mr E ta segregacja prowadzi czasem do komicznych sytuacji.
W 1945 roku miała u nas bitwa, takie małe Termopile. Kilkuset niemieckich żołnierzy powstrzymywało bodaj trzy dni Armię Radziecką nacierającą z zachodu. Ukształtowanie terenu było takie, że długo się bronili.
Od lat miedzy miłośnikami historii II WW trwa spór o to, z jakiej jednostki oni byli.
Mówiłem – ich groby są w lesie, na krzyżach był opis wraz z nazwą jednostki, wykopać uporządkować itd.
– Jak to?! To hitlerowcy!!!
No i spór trwa dalej 🙂
@j.Luk,
.
A nie ma tam czasem w okolicy takich jeszcze bardziej prawych „prze-Polaków”? Wprawdzie polegli to hitlerowcy, ale powtrzymywali komunistyczną nawałnicę! Może udałoby się znaleźć usprawiedliwenie dla porządkowania ich grobów.
@Mr E fakt 🙂
Nie wpadłem na taką argumentację. Muszę ją kiedyś wykorzystać 🙂