Andrzej Koraszewski: Obecność mitu7 min czytania

()
2015-07-21.
Czy Pani jest zwierzęciem politycznym? W czasach mojej młodości i w kręgach, w których się obracałem, tak nazywano ludzi głodnych wiedzy o świecie. Środowisko było szczególne, młodych socjologów, będących w opozycji do komunistycznej władzy, czytających gazety, książki, słuchających radia. Dzieliliśmy się na sympatyków BBC i Wolnej Europy. Byliśmy, jak to określali starsi, „rozpolitykowani”.

Arystotelesowe zwierzę polityczne, zoon politikon, przeniesione z greki do łaciny staje się homo politicus. U Arystotelesa jest to bardziej zwierzę społeczne, człowiek, który do życia potrzebuje innych, a życie w gromadzie wymaga ładu społecznego, praw, norm moralnych, sankcji wymuszających określone zachowania. Homo politicus, to człowiek polityki, dążący do władzy, budujący koalicje, manipulujący innymi i próbujący podporządkować sobie innych.  Pytanie, czy ktoś jest zwierzęciem politycznym, okazuje się bardziej skomplikowane niż mogłoby się zdawać.

Wielu moich znajomych z młodości utraciło pasję ustawicznego śledzenia wiadomości, czytania gazet, ciągłych dyskusji o polityce. Inni weszli w politykę  i albo doznali ukąszenia żądzą władzy, albo zeszli ze sceny zniechęceni brudną i zawsze mało skuteczną grą.

Ta skuteczność oceniana jest przez pryzmat możliwości realizacji własnych koncepcji. Patrząc na polską transformację wielu z nas uznaje, że kraj dokonał cywilizacyjnego skoku, że suma jest niebywale pozytywna. Inni przysięgają, że kraj jest w ruinie, wszyscy jesteśmy zbrzydzeni brudami politycznego życia. Racjonalność życia politycznego jest ułudą, wielu, a może nawet większość ludzi jest przekonanych, że jeśli dzieje się coś dobrego, to raczej wbrew politykom, niż dzięki nim. To nie jest cała prawda. Nasz ład społeczny jest dalece niedoskonały, jest jednak ładem.

Na szczeblu gminy znacznie łatwiej odróżnić gospodarzy dobrych od złych, ale gmina nas nie podnieca, wolimy krytykować szczebel krajowy. Zajmujemy się również światem, który gwałtownie zmalał, nie tylko dzięki szybkości informacji, ale i dzięki coraz większej dostępności komunikacji lotniczej. Chętniej doradzamy prezydentowi Ameryki niż wójtowi gminy, być może radząc o losach świata czujemy się ważniejsi.

Nasze radzenie o losach świata związane jest często z naszym poczuciem niemożności. To nawet nie szklany sufit, ale wrażenie bycia insektem w słoiku.

Leszek Kołakowski pod koniec swojego życia często powtarzał, że życie jest porażką. Wie Pani, mnie to okropnie drażniło, bo takie powiedzenie sugeruje, że istnieje jakiś zewnętrzny cel, którego nie możemy osiągnąć. Życie jest, koniec kropka. Musimy je jakoś zagospodarować, nadać mu sens. Talmud zaleca, żeby zasadzić drzewo, spłodzić syna, napisać książkę. Zasadzenie drzewa to określenie symboliczne, mowa o działaniu zabezpieczającym nasze przetrwanie, płeć dziecka na szczęście przestała być tak istotna, chociaż w niektórych kulturach narodziny córki traktowane są jak nieszczęście. Z tym pisaniem książek poważny problem, bo u wielu autorów ambicja i chęć zdobycia sławy zabija cel główny, jakim jest walka o klarowne sformułowanie myśli i poszukiwanie błędów we własnym rozumowaniu.

Tak czy inaczej powiedzenie, że życie jest porażką, nie wydaje mi się zbyt mądre jak długo nie powiemy wyraźnie co chcieliśmy osiągnąć. Oczywiście, im bardziej ambitne stawiamy sobie cele, tym częściej skazujemy się na porażkę. Jerzy Giedroyc pod koniec życia również często miał poczucie klęski, nie było to jednak filozoficzne stwierdzenie, a ocena, której słuchając mieliśmy przeświadczenie, a może nawet pewność, że powtórzyłby za Antonim Słonimskim: „Jeśli mam zacząć od nowa, zacznę z wysiłkiem nie mniejszym…”. Więc życie jest i robiąc rzeczy wielkie można mieć poczucie klęski, a robiąc rzeczy podłe  można mieć poczucie spełnienia. Muzułmanie z ISIS wysadzający zabytki Niniwy mieli zapewne poczucie spełnienia i z całą pewnością nie zastanawiali się nad pytaniem, co miał na myśli filozof, mówiąc, że  życie jest porażką. Myśl nie do końca nowa, Lermontow pisał, że życie to żart nierozumny i lichy, Al-Ma’arri, mówił, że powołując nowe życie czynimy krzywdę, biblijny Kohelet również do optymistów nie należał. Niewątpliwie dając życie dajemy śmierć i nieodmiennie wiele cierpienia. Biologia ma swoje prawa, jesteśmy zaprogramowani na przetrwanie, a dawanie życia nadaje naszemu życiu wiele sensu. Nie zawsze, nie każdemu, również sens życia czerpany z dawania życia przybiera najróżniejsze formy.

Zatrzymała mnie inna myśl Kołakowskiego o micie będącym wspornikiem społecznego ładu. Czytając jego „Obecność mitu” wierzący byli zachwyceni. Filozof, kpiący z religii ateista, odkrywał siłę religii.

Spierają się przez stulecia mądrzy ludzie, czy poszukujemy szczęścia, ładu, czy może zrozumienia? Ucieczką przed cierpieniem może być samobójstwo lub zadawanie cierpienia innym. Możemy się również cieszyć naszym schludnym ogródkiem z różami i zamknąć oczy na cierpienia innych, a kiedy zamykanie oczu nie pomaga, potrzebujemy mitu wspierającego nasz ład społeczny. Naprawianie świata jest porażką, możemy naprawić płot, załatać dziurę w drodze, pomóc bliźniemu przetrwać kolejny dzień, cieszyć się uśmiechem drugiego człowieka. Czasem możemy zrobić troszkę więcej, ale niewiele.

Frustracja karmi się mitem, spiskową teorią, podpartą oszustwem objawienia. Zastanawiała się Pani nad mitem Żyda w kulturach chrześcijańskich i muzułmańskich? Potęga i małość, mityczna wszechmoc i tchórzostwo, bogactwo i brud pogardzanej nędzy, wcielenie zła. Żydzi torturujący Zbawiciela, zabijający proroków, porywający dzieci na macę, zatruwający studnie, winni zarazy, odpowiedzialni za zło kapitalizmu, komunizmu, imperializmu. Pani stali czytelnicy sporządziliby tu znacznie dłuższą listę.

Mit Żyda łagodzi cierpienia młodego Wertera, pozwala mu wbić się w mundur SS lub IS, rozdrabnia egzystencjalne zgryzoty, daje wolę mocy.

O samym micie możemy powiedzieć, że jest przeciwieństwem poddającej się testowaniu analizy. Mit operuje symbolem, wręcz gardzi nauką. Przez odrzucenie jednostkowego namysłu mit wspiera myślenie kolektywne i więź społeczną. Filozof słusznie zauważa, że mit jest wiązadłem kultury. Zagrożenia zbiorowej tożsamości wywołują gwałtowną potrzebę wzmocnienia mitu. W takich sytuacjach mit Żyda przywoływany był nad wyraz często. Żyd to nie-ja, Żydzi to nie-my, my to nie-Żydzi.  Dehumnanizacja Żydów humanizuje nas, zmienia nas w awangardę ludzkości, w anioły dobra. „Der Stürmer”, Hamas, Iran, ISIS operują tymi samymi symbolami graficznymi, ten najbardziej ukochany, to diaboliczny Żyd pożerający dziecko. Tę graficzną symbolikę Pani czytelnicy przerabiają na łagodniejszą wersję werbalną. Nie ukrywają swojej miłości do tych, którzy nie ukrywają swojej nienawiści. Kiedy dowiedzieliśmy się o zawarciu porozumienia demokratycznego świata z Iranem wiadomości.gazeta.pl opublikowały krótką notkę o krytyce tej umowy ze strony izraelskiego premiera. W komentarzach dominowała zwierzęca radość, że Żydzi się boją. Niektóre z tych komentarzy był nieco enigmatyczne. Urszula i Janek składali życzenia:

„Życzymy bratniemu narodowi irańskiemu osiągnięcia wszystkich, nawet najdalszych celów:)”

Pani czytelnik też nie pisał wprost, że marzy mu się kolejna zagłada. Stwierdzał tylko:   „Skoro protestują to najlepszy dowód, że porozumienie jest dobre”.

W krwawych sporach między muzułmanami widzimy paranoiczne oskarżanie się o współpracę z Izraelem i o żydowskie pochodzenie. O współpracę z Żydami oskarża się prezydenta Sisiego, gwiazdę Dawida malowano na portretach Mursiego, jakby to nie było komiczne, niektórzy sunnici oskarżają o konszachty z Żydami Iran, Iran oskarża Izrael o stworzenie ISIS. Ta paranoja wzajemnych oskarżeń i ciągłych prób powiązania wroga z Żydami aż skwierczy. Jej uderzająca nielogiczność nikomu nie przeszkadza, ostatecznie obcujemy z mitem, a mit logiką się brzydzi.

Mit jest święty, mit wspiera kulturę, wzmacnia więzi społeczne. Wiele razy czytałem kryminały w twardej oprawie, ale nigdy nie czytałem kryminału oprawionego w skórę, w skórę oprawia się mity. Do tego celu można nawet używać ludzkiej skóry.

Niektóre zwierzęta polityczne są mięsożerne. Pamiętam nawet pewnego Internautę podpisującego się wdzięcznie „humanożerca”.

Andrzej Koraszewski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

29 komentarzy

  1. slawek 22.07.2015
  2. koraszewski 22.07.2015
  3. Marian. 22.07.2015
    • koraszewski 22.07.2015
      • Marian. 22.07.2015
  4. koraszewski 22.07.2015
    • Marian. 22.07.2015
      • Marian. 23.07.2015
  5. slawek 22.07.2015
  6. A.P. 24.07.2015
  7. koraszewski 24.07.2015
    • A.P. 24.07.2015
  8. koraszewski 24.07.2015
  9. A.P. 25.07.2015
  10. Brentano 25.07.2015
  11. koraszewski 25.07.2015
    • Marian. 25.07.2015
      • A.P. 25.07.2015
        • Marian. 26.07.2015
        • A.P. 26.07.2015
  12. A.P. 25.07.2015
  13. Brentano 25.07.2015
  14. A.P. 25.07.2015
  15. Marian. 26.07.2015
    • A.P. 27.07.2015
      • Marian. 28.07.2015
        • A.P. 30.07.2015
  16. Magog 29.07.2015
    • Marian. 29.07.2015