2015-07-21.Arystotelesowe zwierzę polityczne, zoon politikon, przeniesione z greki do łaciny staje się homo politicus. U Arystotelesa jest to bardziej zwierzę społeczne, człowiek, który do życia potrzebuje innych, a życie w gromadzie wymaga ładu społecznego, praw, norm moralnych, sankcji wymuszających określone zachowania. Homo politicus, to człowiek polityki, dążący do władzy, budujący koalicje, manipulujący innymi i próbujący podporządkować sobie innych. Pytanie, czy ktoś jest zwierzęciem politycznym, okazuje się bardziej skomplikowane niż mogłoby się zdawać.
Wielu moich znajomych z młodości utraciło pasję ustawicznego śledzenia wiadomości, czytania gazet, ciągłych dyskusji o polityce. Inni weszli w politykę i albo doznali ukąszenia żądzą władzy, albo zeszli ze sceny zniechęceni brudną i zawsze mało skuteczną grą.
Ta skuteczność oceniana jest przez pryzmat możliwości realizacji własnych koncepcji. Patrząc na polską transformację wielu z nas uznaje, że kraj dokonał cywilizacyjnego skoku, że suma jest niebywale pozytywna. Inni przysięgają, że kraj jest w ruinie, wszyscy jesteśmy zbrzydzeni brudami politycznego życia. Racjonalność życia politycznego jest ułudą, wielu, a może nawet większość ludzi jest przekonanych, że jeśli dzieje się coś dobrego, to raczej wbrew politykom, niż dzięki nim. To nie jest cała prawda. Nasz ład społeczny jest dalece niedoskonały, jest jednak ładem.
Na szczeblu gminy znacznie łatwiej odróżnić gospodarzy dobrych od złych, ale gmina nas nie podnieca, wolimy krytykować szczebel krajowy. Zajmujemy się również światem, który gwałtownie zmalał, nie tylko dzięki szybkości informacji, ale i dzięki coraz większej dostępności komunikacji lotniczej. Chętniej doradzamy prezydentowi Ameryki niż wójtowi gminy, być może radząc o losach świata czujemy się ważniejsi.
Nasze radzenie o losach świata związane jest często z naszym poczuciem niemożności. To nawet nie szklany sufit, ale wrażenie bycia insektem w słoiku.
Leszek Kołakowski pod koniec swojego życia często powtarzał, że życie jest porażką. Wie Pani, mnie to okropnie drażniło, bo takie powiedzenie sugeruje, że istnieje jakiś zewnętrzny cel, którego nie możemy osiągnąć. Życie jest, koniec kropka. Musimy je jakoś zagospodarować, nadać mu sens. Talmud zaleca, żeby zasadzić drzewo, spłodzić syna, napisać książkę. Zasadzenie drzewa to określenie symboliczne, mowa o działaniu zabezpieczającym nasze przetrwanie, płeć dziecka na szczęście przestała być tak istotna, chociaż w niektórych kulturach narodziny córki traktowane są jak nieszczęście. Z tym pisaniem książek poważny problem, bo u wielu autorów ambicja i chęć zdobycia sławy zabija cel główny, jakim jest walka o klarowne sformułowanie myśli i poszukiwanie błędów we własnym rozumowaniu.
Tak czy inaczej powiedzenie, że życie jest porażką, nie wydaje mi się zbyt mądre jak długo nie powiemy wyraźnie co chcieliśmy osiągnąć. Oczywiście, im bardziej ambitne stawiamy sobie cele, tym częściej skazujemy się na porażkę. Jerzy Giedroyc pod koniec życia również często miał poczucie klęski, nie było to jednak filozoficzne stwierdzenie, a ocena, której słuchając mieliśmy przeświadczenie, a może nawet pewność, że powtórzyłby za Antonim Słonimskim: „Jeśli mam zacząć od nowa, zacznę z wysiłkiem nie mniejszym…”. Więc życie jest i robiąc rzeczy wielkie można mieć poczucie klęski, a robiąc rzeczy podłe można mieć poczucie spełnienia. Muzułmanie z ISIS wysadzający zabytki Niniwy mieli zapewne poczucie spełnienia i z całą pewnością nie zastanawiali się nad pytaniem, co miał na myśli filozof, mówiąc, że życie jest porażką. Myśl nie do końca nowa, Lermontow pisał, że życie to żart nierozumny i lichy, Al-Ma’arri, mówił, że powołując nowe życie czynimy krzywdę, biblijny Kohelet również do optymistów nie należał. Niewątpliwie dając życie dajemy śmierć i nieodmiennie wiele cierpienia. Biologia ma swoje prawa, jesteśmy zaprogramowani na przetrwanie, a dawanie życia nadaje naszemu życiu wiele sensu. Nie zawsze, nie każdemu, również sens życia czerpany z dawania życia przybiera najróżniejsze formy.
Zatrzymała mnie inna myśl Kołakowskiego o micie będącym wspornikiem społecznego ładu. Czytając jego „Obecność mitu” wierzący byli zachwyceni. Filozof, kpiący z religii ateista, odkrywał siłę religii.
Spierają się przez stulecia mądrzy ludzie, czy poszukujemy szczęścia, ładu, czy może zrozumienia? Ucieczką przed cierpieniem może być samobójstwo lub zadawanie cierpienia innym. Możemy się również cieszyć naszym schludnym ogródkiem z różami i zamknąć oczy na cierpienia innych, a kiedy zamykanie oczu nie pomaga, potrzebujemy mitu wspierającego nasz ład społeczny. Naprawianie świata jest porażką, możemy naprawić płot, załatać dziurę w drodze, pomóc bliźniemu przetrwać kolejny dzień, cieszyć się uśmiechem drugiego człowieka. Czasem możemy zrobić troszkę więcej, ale niewiele.
Frustracja karmi się mitem, spiskową teorią, podpartą oszustwem objawienia. Zastanawiała się Pani nad mitem Żyda w kulturach chrześcijańskich i muzułmańskich? Potęga i małość, mityczna wszechmoc i tchórzostwo, bogactwo i brud pogardzanej nędzy, wcielenie zła. Żydzi torturujący Zbawiciela, zabijający proroków, porywający dzieci na macę, zatruwający studnie, winni zarazy, odpowiedzialni za zło kapitalizmu, komunizmu, imperializmu. Pani stali czytelnicy sporządziliby tu znacznie dłuższą listę.
Mit Żyda łagodzi cierpienia młodego Wertera, pozwala mu wbić się w mundur SS lub IS, rozdrabnia egzystencjalne zgryzoty, daje wolę mocy.
O samym micie możemy powiedzieć, że jest przeciwieństwem poddającej się testowaniu analizy. Mit operuje symbolem, wręcz gardzi nauką. Przez odrzucenie jednostkowego namysłu mit wspiera myślenie kolektywne i więź społeczną. Filozof słusznie zauważa, że mit jest wiązadłem kultury. Zagrożenia zbiorowej tożsamości wywołują gwałtowną potrzebę wzmocnienia mitu. W takich sytuacjach mit Żyda przywoływany był nad wyraz często. Żyd to nie-ja, Żydzi to nie-my, my to nie-Żydzi. Dehumnanizacja Żydów humanizuje nas, zmienia nas w awangardę ludzkości, w anioły dobra. „Der Stürmer”, Hamas, Iran, ISIS operują tymi samymi symbolami graficznymi, ten najbardziej ukochany, to diaboliczny Żyd pożerający dziecko. Tę graficzną symbolikę Pani czytelnicy przerabiają na łagodniejszą wersję werbalną. Nie ukrywają swojej miłości do tych, którzy nie ukrywają swojej nienawiści. Kiedy dowiedzieliśmy się o zawarciu porozumienia demokratycznego świata z Iranem wiadomości.gazeta.pl opublikowały krótką notkę o krytyce tej umowy ze strony izraelskiego premiera. W komentarzach dominowała zwierzęca radość, że Żydzi się boją. Niektóre z tych komentarzy był nieco enigmatyczne. Urszula i Janek składali życzenia:
„Życzymy bratniemu narodowi irańskiemu osiągnięcia wszystkich, nawet najdalszych celów:)”
Pani czytelnik też nie pisał wprost, że marzy mu się kolejna zagłada. Stwierdzał tylko: „Skoro protestują to najlepszy dowód, że porozumienie jest dobre”.
W krwawych sporach między muzułmanami widzimy paranoiczne oskarżanie się o współpracę z Izraelem i o żydowskie pochodzenie. O współpracę z Żydami oskarża się prezydenta Sisiego, gwiazdę Dawida malowano na portretach Mursiego, jakby to nie było komiczne, niektórzy sunnici oskarżają o konszachty z Żydami Iran, Iran oskarża Izrael o stworzenie ISIS. Ta paranoja wzajemnych oskarżeń i ciągłych prób powiązania wroga z Żydami aż skwierczy. Jej uderzająca nielogiczność nikomu nie przeszkadza, ostatecznie obcujemy z mitem, a mit logiką się brzydzi.
Mit jest święty, mit wspiera kulturę, wzmacnia więzi społeczne. Wiele razy czytałem kryminały w twardej oprawie, ale nigdy nie czytałem kryminału oprawionego w skórę, w skórę oprawia się mity. Do tego celu można nawet używać ludzkiej skóry.
Niektóre zwierzęta polityczne są mięsożerne. Pamiętam nawet pewnego Internautę podpisującego się wdzięcznie „humanożerca”.
Andrzej Koraszewski


Leszek Kołakowski pod koniec życia twierdził również, że człowiek jest bytem najbardziej tragicznym posród zwierząt bo ma pełną swiadomość nieuchronności śmierci.
Na szczęście o irańskim programie nuklearnym zdecyduje kto inny niż sam Iran. Psy szczekają a „…karawan jedzie dalej” jak mawiał pewien poseł na Sejm III RP.
Obawiam się, że jest Pan w błędzie jeśli idzie o to, kto decyduje o programie nuklearnym Iranu. Wielu analityków zasadnie twierdzi, że umowa jest w najwyższym stopniu podobna do układu monachijskiego, oddaje dyktatorskiemu rządowi wszystko. Nie postawiono żadnych warunków, wzmocniono gospodarczo. Radość w obozie irańskim jest bezgraniczna i mają po temu wszystkie powody. http://www.listyznaszegosadu.pl/brunatna-fala/iranskie-porozumienie-jest-podaniem-sie-usa
Panie Autorze,to pan się myli a nie @ Sławek.
Sankcje wobec Iranu zostały ZAWIESZONE do 14 stycznia 2016 roku.Znoszenie tych sankcji ma być wprowadzane stopniowo i będzie zależeć od wywiązywania się Iranu z podjętych zobowiązań,w tym do nie stawiania przeszkód kontrolerom Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.
To w niczym nie przypomina układu monachijskiego !!!
—
Pańskie twierdzenie,że zawarte porozumienie „oddaje dyktatorskiemu rządowi wszystko” jest nieporozumieniem. Największa i natychmiastowa korzyść Teheranu to możliwość zwiększenia importu ropy do poziomu z czasów przedsankcyjnych.
Inne to m.in.:
-umożliwienie podróży zagranicznych dyplomatom irańskiego reżymu;
-odmrożenie irańskich kont w zagranicznych bankach;
-odblokowanie zagranicznych inwestycji.
—
Kończąc,przypomnę panu,że oprócz konfliktów arabsko-izraelskiego,irańsko-izraelskiego trwa konflikt arabsko-perski…W 2009 roku w ankiecie przeprowadzonej wśród mieszkańców krajów arabskich Iran był wymieniany przed Izraelem jako państwo najbardziej zagrażające światowi arabskiemu/za:Konstanty Gebert-Polityka na Bliskim Wschodzie-„Konflikt arabsko-perski” http://www.schorr.edu.pl/joomla/images/wyklady/wyklad-04.05.2011.pdf/
Panie Marianie, melduję, że już zmieniam wszystkie poglądy. A na poważnie, pozwoli Pan, że raczej będę wierzył w to co mówi irański dyktator (a o czym polskie gazety nie piszą), niż w to, co się Panu wydaje. Hitlerowi też nie chciano wierzyć i poważni amerykańscy publicyści twierdzili, że on tylko tak sobie mówi. Polecam jednak poważniejsze studia i więcej sceptycyzmu. Zasada nie wierzenia nikomu pozwala błądzić na większych głębokościach. Błądzimy wszyscy, ale chodzenie za stadem daje gwarancję, że nasza opinie będzie oparta na pełnej ignorancji.
O,to się nazywa dyskusja…
Na wstępie z własnego podwórka:
Lat temu kilka,kiedy jeszcze nie byłem emerytem,kiedy pracowałem, usłyszałem od swego patrona-jak to żabojady zwą właścieciela buisenessu-
-Il faut être optimiste…
Uzgadnialiśmy nową inwestycję dla której byłem na NON….
powiedziałem:
-Il faut être réaliste d’abord.Nie posłuchał mnie, przedsiębiorstwo splajtowało a ja poszedłem na wcześniejszą emeryturę.
—
Panie Autorze,bądźmy realistami i nie przejmujmy się tym co głosi dyktatorek-bo Iran to nie III Reich.
Patrzmy uważnie i pamiętajmy,że nie tacy jak my,przepraszam-jak ja- patrzą na Iran i miejmy zaufanie do Persów.
Oglądając informacje z tv i widząc ich-Persów-radość z powodu, że przestają być pariasami świata możemy spać spokojnie.Nie posłuchają-szczególnie ci młodzi i wykształceni-słów opatulonego … sarmaty… bo ajtollah po polsku to:
A ja to Lach…
Napoleon to też Polak… Jego babcia wołała do niego: Napol leon bo zimno…i tak zostało.
Nie bądź pan pesymistą…
PS.
Informacje podawane przez polskie tvtv często mijają się … z prawdą.
Przykro mi drogi panie, ale Hitlera też nazywano dyktatorkiem. Moje poglądy to stan wiedzy na dziś, oparty nie o artykuły w Wyborczej, a o codzienne studia bardzo zróżnicowanych źródeł. Mogę być w błędzie, ale nie dlatego, że komu się zachciało zawołać, „jest pan w błędzie”. Argumenty, które podważają moje obecne stanowisko powodują czasem jego zmianę. Ale nie zauważyłem niczego podobnego do argumentu w pana rozumowaniu. Umowa nie jest umową ani traktatem, jest zaledwie uznaniem, że Iran może robić co chce i znosimy sankcje. Od 2003 roku nie ma kontroli nad częścią militarną irańskiego programu nuklearnego, a teraz Iran mówi… i nadal nie będzie. „Porozumienie” nie wymaga żadnego powstrzymania zbrojeń, agresji na kraje sąsiednie, ograniczenia budowy rakiet balistycznych. Nie bardzo jest o czym rozmawiać, bo jak się wydaje całe Pana rozumowanie oparte jest na braku zainteresowania i pobożnych życzeniach. Ja jestem niewierzący.
P-sze ja Szanownego Pana,proszę nie omijać obwarowań jakie towarzyszą zawartemu porozumieniu z Iranem -to raz.
Dwa: akurat na polskiej prasie ja nie opieram swoich komentarzy-mam do nich dostęp tylko via internet.
Ale czasem znajduję tam informacje,o których dowiaduję się kilka dni/godzin z mediów innojęzycznych -vide: http://www.tvn24.pl/arabia-saudyjska-popiera-porozumienie-jadrowe-z-iranem,562411,s.html
To potwierdza pański pesymizm ale równocześnie polecam to:
L’Union européenne (UE) a prorogé de six mois, mardi 14 juillet, la suspension de ses sanctions contre l’Iran, à la suite de l’accord conclu dans la matinée à Vienne entre Téhéran et les six pays du groupe P5 + 1 (Etats-Unis, Russie, Chine, France, Grande-Bretagne et Allemagne) sur le programme nucléaire de la République islamique-http://www.lemonde.fr/europe/article/2015/07/14/l-union-europeenne-prolonge-de-six-mois-le-gel-des-sanctions-contre-l-iran_4683046_3214.html
Widzi pan?Unia prolonguje zawarte porozumienie na 6 miesięcy i będzie je przedłużać na kolejne miesiące jeśli Iran dochowa przyjętych zobowiązań.
—
PS.
Nie rozumiem przyczyny tego,że jest panu „przykro,że Hitlera nazywano dyktatorkiem”?
PS’.
Swoje zdanie wypowiedziałem.Przyznając rację Sławkowi nie chciałem pana urazić,nie krytykowałem pana jako pana Koraszewskiego ale wyraziłem moją opinię przeciwstawną pańskiej.Ale…jeśli chce się pan obrazić tak jak w innym wątku na Otousha…no to nie przeszkadzam.
To by było na tyle.
No i zawiesiła się moja odpowiedź dla pana „niewierzącego” Koraszewskiego.
@ koraszewski i @ Marian. do interesującej wymiany poglądów obu panów, do której jak mniemam z kontekstu conieco się przyczyniłem, dodam wyjaśnienie mojego punktu widzenia. W moim wpisie skrótowo stwierdziłem, że o irańskim programie nuklearnym zdecyduje kto inny; konkretnie chodziło mi o Izrael. Wszystko bowiem co zagraża istnieniu państwa izraelskiego jest przedmiotem szczególnej troski jego służb. Wystarczy prześledzić dotychczasowe losy tego programu aby nie mieć wątpliwości. Jak nie naloty to dziwne „wypadki” jego twórców. Naturalnie porozumienie z mocarstwami może dodatkowo opóźnić ten program. Zagrożenie ewentualnością nowego reżimu totalitarnego w wydaniu Iranu naturalnie istnieje, jednak jest łagodzone koniecznością zwalczania państwa ISIS oraz dążeniem do wolności społeczeństwa irańskiego. Teokracja ma poważne ograniczenia i słabe strony. Decydujący głos będzie miał jednak Izrael. Z tempa rozwoju technologii, w tym technologii wojennych można domniemywać, że świat coraz bardziej wychodzi z „okienka atomowego”. Albo już ma albo niebawem będzie dysponował antidotum na broń nuklearną. Tym samym wyścig zbrojeń nabierze nowego sensu lub bezsensu.
Zawarte porozumienie z Iranem jest tylko na tyle ważne na ile strony to porozumienie będą respektować. Z tą umową, czy bez niej, jeżeli Iran zechce komuś zaszkodzić, to to zrobi.Iran na nikogo nie napada i nie napadał, stąd straszenie Iranem jest tylko retoryczne.Iran miał swoją retorykę, a Izrael miał swoją;straszyli się nawzajem. Przy tym to Izrael jest uwikłany w działania wojenne i bombardowania, a nie Iran.
Z Hitlerem to nie ma nic wspólnego, bo jak historia dowiodła, Hitlera nie było komu powstrzymać. W Monachium pozwolenie dostał, ale bez tego pozwolenia też by sobie poradził. Papierki podpisane nie są zbyt mocną zaporą dla działań zbrojnych.
@AP – Jak mało trzeba wiedzieć, albo jak bardzo chce się oszukać, żeby wypisywać takie głupstwa. Iran, władca Hezbollahu, anektował praktycznie Liban, Iran „sojusznik” rządu w Syrii, jest głównym aktorem wojny domowej w Syrii, Iran, prowadzący wojnę w Jemenie, Iran, zbrojący Hamas, Iran kontrolujący milicje szyickie w Iraku. Albo jest Pan zakochany w tych pokojowych organizacjach, albo po prostu nie rozumie Pan mechaniki konfliktów na Bliskim Wschodzie. Twierdzenie, że Iran na nikogo nie napadł jest zwyczajnie horrendalnym głupstwem. Rząd w Iranie dumnie ogłasza, że kontroluje Damaszek, Bagdad, Sanę, Bejrut, a tu dowiadujemy się, że Iran na nikogo nie napadł.Pomijam, że każdego dnia zapowiada, że zniszczy Izrael i już po „zawarciu” porozumienia, którego nie podpisał ogłosił, że umowa nie zmienia zamiaru anihilacji Izraela. Gratulacje. Rosja też na nikogo nie napadła. Krym ją poprosił o łaskawą opiekę, Wschodnia Ukraina również.
@Koraszewski.
Czy chce Pan powiedzieć, że to od czasu podpisania porozumienia te wpływy Iran zdobył? Czy Pan może proponuje aby z Iranem nie rozmawiać, tylko zbombardować bez słowa? Bo logiki żadnej nie widzę w tym co Pan pisze. Sankcje Iran miał przeszło 30 lat, zbudował wpływy mimo tego, miał materiał na bron jądrową, kontroluje cały Bliski Wschód i zapowiada się, że wejdzie z wpływami do Afganistanu. To co Pan proponuje zrobić? Zmusić Ajotollacha do tego aby złożył przysięgę, że Izraela nie ruszy? Jak? Przecież to, że z Iranem się rozmawia, wynika z faktu, że Iran ma siłę. Gdyby Iran był niczym, to nikt by żadnej umowy z Iranem nie robił.
.
Co do Rosji to ma wpływy w Iranie, jest duże prawdopodobieństwo, że Chiny, Rosja i Iran stworzą coś na kształt bloku wojskowego. Można zwiększyć sankcje i nie rozmawiać, ciekawe jak na to zareagują?
Jakie rozwiązanie wg Pana powinny USA podjąć aby Iran i Rosję ustawić do pionu? Pytam, bo Pan dużo wie.
Teraz przynajmniej sprawa jest jasna, w pierwszym komentarzu świadomie oszukiwał Pan udając, że nie wie Pan o agresywnych działaniach Iranu. Teraz Pyta Pan, jak na tę agresję reagować. Czy bombardowanie jest jedyną alternatywą do przyzwolenia? No cóż, pierwszym warunkiem uniknięcia rozwiązania siłowego jest rezygnacja z kłamstwa i stawianie zdecydowanych żądań. Podobnie jak w przypadku umowy monachijskiej uznano jednak, że z samooszukiwania się nie warto rezygnować. Pozwolimy agresorowi połknąć na co ma ochotę i może mu to wystarczy. Hitlerowi dano Czechosłowację. Iranowi dano Irak, nie kwestionowano jego agresji w Libanie, Syrii i Jemenie. Pseudoumowa ma teoretycznie powstrzymać przed uzbrojeniem w broń nuklearną. Jest ona jeszcze słabsza od prób powstrzymania zbrojeń atomowych Korei Północnej. To, że Pan próbuje oszukać polskich czytelników to doprawdy jest bez znaczenia. To że oszukuje świat prezydent Stanów Zjednoczonych, to jest sprawa która zagraża życiu milionom ludzi na świecie. Że ofiarami będą głównie Arabowie, rozumiem, że to pana uspakaja.
Mimo wszystko, Iran nikogo nie napadł. Siła Iranu wynika z tego, że USA kreują sobie wrogów na Bliskim Wschodzie, którzy szukają w Iranie wsparcia. Umowa z Iranem jest dowodem na bezsilnośc USA w walce z tymi wrogami.USA potrzebują pomocy Iranu w Syrii i w Iraku, bo nie wiedzą co robić i jak z tego co się tam dzieje wyplątać. Rosję też próbują zaangażować, zapewne nie za darmo.
.
Z tej całej Pańskiej emocjonalnej pisaniny wynika jedno, że nie ma alternatywy dla tego, niedoskonałego, ale jednak porozumienia z Iranem.
Pisze Pan:” Pseudoumowa ma teoretycznie powstrzymać przed uzbrojeniem w broń nuklearną”. Tak to próba powstrzymania zbrojeń, jeżeli się uda. Bo nie ma alternatywy, pod sankcjami i bez umowy Iran był w stanie tę broń zbudować i nie ma Pan na to żadnej odpowiedzi.
Takie stwierdzenie ” Iranowi dano Irak”jest śmieszne. To nie wie Pan kto i jak to zrobił?
.
A te wywody o Czechosłowacji i Hitlerze nie mam ochoty komentować, bo one nie mają żadnego związku. Bo kto i gdzie pozwolił Hitlerowi zająć Polskę? A przecież to zrobił.
Gdy swojego czasu Milton Friedman został zapytany przez dziennikarza dlaczego wspierał wolnorynkowe reformy gospodarcze w Chile to stwierdził, że uwolnienie rynku nie tylko wpłynie korzystnie na wzrost zamożności mieszkańców, ale również zacznie liberalizująco oddziaływać na samą politykę – czyli na ówczesną dyktaturę. Otwarcie rynku bowiem było ruchem oddolnym, który szedł w górę, a to było odwróceniem tamtejszej struktury decyzyjności, która z pozycji władzy (czyli z góry) szła dalej w dół wśród zwykłych ludzi.
To jest o tyle ważne, że podobne wyzwolenie gospodarcze może i korzystnie działać na Iran. Gdy nałożone na Iran sankcje gospodarcze zostaną zniesione to napływający kapitał zmieni postrzeganie świata przez tamtejszych ludzi. Już nie tylko antagonizmy będą miały znaczenie, ale również kwestia bogacenia się i w miarę trwania czasu tamtejsza perspektywa będzie się zmieniać. Bo i dlaczego by nie ? Globalizacja poprzez ekonomię. Nastroje pełne nienawiści i frustracji typowe są dla społeczeństw zniewolonych, a dużą szansą na zmianę tego obrazu psychologicznego jest wprowadzenie na grunt nowych warunków gospodarczych.
Na moje oko bez względu na ocenę „dealu” atomowego z Iranem to informacja o zniesieniu sankcji jest pozytywna. W końcu partnerzy gospodarczy Iranu również nie chcieliby stracić swoich kontraktów opartych na podaży tamtejszego rynku. Im więcej interesów tym większa motywacja stron by uchronić to wszystko przed jednym wielkim wybuchem. Wydaje się to rozsądne.
@AP Druga wojna światowa nie rozpoczęła się jak to się większości wydaje 1 września 1939 roku, rozpoczęła się nieco wcześniej, kiedy polska armia wkraczała do Zaolzia ufna w umowę o nieagresji ze Stalinem i znacznie ważniejsze traktaty z Francją i Wielką Brytanią o wzajemnej pomocy. Wkraczaliśmy dumnie i raz na zawsze. Okrzyk „Nie będziemy umierać za Gdańsk” usłyszeliśmy przy pierwszym pomruku Hitlera, że ma apetyt na Polskę. Tyle właśnie były warte traktaty identyczne jak to przy pomocy czego Obama gwarantuje bezpieczeństwo Izraelowi. Opowieści o „wpływach” Iranu są niezmiernie znamienne. Całkowicie świadomy agresji oszukuje Pan siebie i innych nazywając to wpływami. Tak, tak, dzisiejsza Rosja ma wpływy na Krymie i na Ukrainie, moje gratulacje, ma Pan znakomity talent do samooszukiwania się.
@Brentano – Podobny mechanizm samooszukiwania się. Nic w działaniach rządu irańskiego nie wskazuje na najmniejszy zamiar prawdziwych rynkowych reform. Iran, podobnie jak wcześniej Związek Radziecki jest nastawiony wyłącznie na na rozwój potencjału militarnego. Już obiecał wzrost nakładów na Hezbollah już zapowiedział, że uzbroi Zachodni Brzeg tak jak uzbroił Hamas. Ludność irańska nie ma tych złudzeń, które Pan tak ochoczo podziela z publicystami NYT. Powraca bzdurka Zbigniewa Brzezińskiego, który (skutecznie) przekonywał Amerykanów o teorii konwergencji, czyli że Związek Radziecki będzie stawał się podobny do Zachodu w miarę podnoszenia się poziomu życia ludności. Tyle, że w ZSRR podnoszenie poziomu życia ludności nigdy nie było celem. (Nie jest to również celem popieranych przez Zachód tyranów w Iranie.)
Panie Koraszewski,
-II W.Sw.rozpoczęła się zaraz po podpisaniu Traktatu Wersalskiego.
-Francuzi i Anglicy byli gotowi umierać za Gdańsk http://ciekawostkihistoryczne.pl/2012/02/28/francuzi-jednak-byli-gotowi-umierac-za-gdansk/
-Hitler miał potężnego sprzymierzeńca na Kremlu.Pacyfikacji antyhitlerowsko nastawionych społeczeństw Zachodu dokonał Stalin.Dostępne dokumenty z archiwów Kominternu dowodzą tego.
http://www.persee.fr/web/revues/home/prescript/article/slave_0080-2557_1993_num_65_4_6135
–
Osobiście nie widzę żadnej ale to żadnej analogii pomiędzy dzisiejszą sytuacją na Bliskim Wschodzie a tą sprzed ponad półwiecza w Europie.Widzę natomiast podobieństwo działań wczorajszego Hitlera i dzisiejszego Putina.
@ Marian. Niezależnie jak się Putina porówna, to trzeba sobie zdawać sprawę z tego jaką on prowadzi politykę.
.
W Moskwie w kwietniu odbyło się czwarte, doroczne spotkanie ministrów obrony państw, w sprawie obrony oczywiście. Przed kim? Przed USA i NATO.
Kto tam bywa: Chiny, Iran, Pakistan, Indie… Z mniejszych Serbia …i Grecja…w sumie 15 państw.
Rosja ze wszystkimi prowadziła spotkanie sam na sam.
Czytał Pan o tym w polskiej prasie? Nie sądzę.
http://eng.mil.ru/en/mcis/news/more.htm?id=12015797@egNews
Tonkuju aluziju poniał.
—
Owszem,jest jeszcze SzOW otwarty m.in.dla Iranu – dodam w uzupełnieniu.
Ale z tego nic nie wynika.
Sama Rosja jest dzisiaj zagrożona rozpadem.Pokojowa dzisiaj-podkreślam-inwazja Chin na Syberię jest tego początkiem a do tego kraje o kulturze,religii i tradycji islamskiej-tu produje Czeczenia/ten kraj już jest państwem w państwie/ a i inne republiki skarżące się na „my karmimy Moskwę” pewnie zażądają wkrótce niezawisimosti.A to będzie będzie miało b.begatywne skutki dla przyszłości naszej planety.Im prędzej dotrze to do Kapitolu i do Kremla tym będzie lepiej.
Rosja w czasach gdy skończyły się konflikty Wschód-Zachód a zaczęły się wojny pomiędzy Południem a Północą ma ogromną rolę do odegrania…Iran jest tylko tłem rozgrywających się harców pomiędzy USA-UE i FR.
PS.
W uzupełnieniu:
Jestem puninofobem i rusofilem.
Nie jestem w stanie dyskutować o tym co będzie. Ja tylko opieram się na zaistniałych faktach. Czytam o nich na zachodnich portalach, np.
Nowy układ wojskowy Rosja, Chiny, Iran.
http://www.huffingtonpost.com/david-oualaalou/whats-behind-the-new-chin_b_6189306.html
@Koraszewski. USA atakuje, Izrael atakuje, Arabia Saudyjska atakuje, Rosja atakuje… wszyscy atakują. Wszyscy mają duże nakłady na zbrojenia. Iran nie atakuje.
Iran się broni.
Oprócz tego nie widzę powodu aby wszyscy stali się podobni do Zachodu. Jak nie chcą być podobni, to ich sprawa. Mnie nic nie obchodzą rynkowe refory Iranu. Irański rynek, irańska sprawa.
Wdanie się Polski w awanturę a Irakiem był dużym błędem, który skutkować będzie długo.
@A.P. Nie no, pisanie o tym, że Iran nie atakuje jest jakimś totalnym nieporozumieniem. Przecież oni otwarcie mówią o tym, że Żydów i USA najchętniej już teraz odesłali by w zaświaty.
@Koraszewski. Chciałoby się powiedzieć, że na dzień dzisiejszy to rządzą tam lunatycy. Z drugiej strony z nimi da się robić interesy. Ktoś powie, że oni te zyski przeznaczają na zbrojenia i teraz będą mieli jeszcze większe możliwości. Być może. Ale produkty farmaceutyczne też za zachodu oni przyjmują. Tak więc co by nie było są od zachodu uzależnieni.
Jak się czyta National Review czy inną prasę republikańską w USA to publicyści tamtej strony nie zostawiają suchej nitki na Obamie (akurat trudno nie pisać inaczej o tym Prezydencie jako o wyjątkowo złym wyborze) i całym tym dealu. Sama umowa ponoć spisana jest na 130 stronach. Ja jej nie czytałem, ale ponoć pojawia się tam fragment wedle, którego Iran jest zobowiązany do wpuszczania kontroli weryfikującej obiekty co do których zachodzi podejrzenie, że produkują broń atomową, ale jednocześnie strona irańska ma bodajże 24 dni na „przygotowanie się” do takiej wizyty. W tym czasie rzecz jasna oni wszystko posprzątają. A poza tym sporna również może być sama kwestia definiowana co właściwie oznacza „podejrzany obiekt” w tak rozumianym kontekście tym bardziej, że układ decyzyjny zależy od kilku krajów.
@Brentano. Iran mówi, ale nie robi. Izrael mówi też, że zbombarduje Iran, mimo tej umowy o rozbrojeniu. Izrael ma broń jądrową, sojusznika w USA i prężną gospodarkę.
.
Niezależnie jak do tego podchodzić, niezależnie od tego jak oceniać prezydenturę Obamy, to USA i prezydent Bush narobili bałaganu na Bliskim Wschodzie i dzisiaj skutkiem takiej polityki jest paniczny strach przed islamskimi terrorystami, a Iran stał się tam dominującą siłą z którą się trzeba liczyc. Takie są fakty i nie ma dla podpisanej umowy innej alternatywy.
.
Oprócz USA, w tym 5+Niemcy, inni nie widzą żadnego w tej umowie problemu i wszyscy szykują się do wkroczenia na irański rynek. Tak jak Iran zapowiada, Amerykanom na swoim rynku usadowić się wygodnie nie pozwoli.
@A.P./ad 18h44/
P-sze pana,ja też korzystam z informacji zawartych na francusko- i angielsko-języcznych portalach ale na takich,które są świeżej daty a pan wkleja link do artykułu z listopada ub.roku.Od tego czasu wiele się zmieniło…
@ Marian. Cieszę się, że Pan korzysta ze źrodeł i ma wiedzę, proszę się nią podzielić.
Co się zmieniło w dyskutowanym temacie od zeszłego roku?
@A.P.
Co się zmieniło od ubiegłego roku,pyta Pan?Wiele:
-Sankcje ciążą Rossji coraz bardziej a mogą być rozszerwone;
-najazd na Ukrainę nie powiódł się,sytuacja dla Kremla komplikuje się coraz bardziej;
-Unia Euro-azjatycka /Armenia,Białoruś,Kazachstan,Rosja/ pozostaje szkieletem organizacyjnym;
-BRICS /Brazylia,Rosja,Indie,Chiny,Afryka Południowa/ na 7-ym szczycie,który na pocz.lipca odbył się w Ufie nie potrafili porozumieć się z Unią Euroazjatycką o wspólnym rozwoju w ramach chińskiego programu „Ceinture économique de la Grande Route de la soie – pas ekonomiczny Wielkiej Drogijedwabnej”.Powody:
Rosja i Brazylia-recesja ekonomiczna,Afryka Południowa-stagnacja ekonomiczna,Chiny-spowolnienie gospodarcze.Jedynie indie mają dobre wskaźniki ekonomiczne i z tego powodu nie są skore do rozszerzania współpracy z … prawie bankrutami ekonomicznymi.Jedynym rosyjskim sukcesem szczytu BRICS w Ufie było objęcie przez nią przewodnictawa grupy;
-SzOW /L’Organisation de Shanghai-Organizacja Szanghajska -Rosja,Chiny,Kazchstan,Uzbekistan,Kirgistan,i Tadżykistan/na dzień dzisiejszy jest zajęta wytyczaniem granic pomiędzy swymi państwami.W najbliższym czasie w jej skład mają być pryjęte dwa nowe państwa:Pakistan i Indie.Przyjęcie Iranu odłożono… A po zawieszeniu sankcji wobec Iranu można domniemywać,że władze w Teheranie nie odpowiedzą szybko i pozytywnie na kierowane przez SzOW zaproszenie do aliansu.
A w tle …Ceny ropy marki Brent spadły poniżej 53 $
http://www.ng.ru/news/511756.html
Porozumienie z Teheranem przynosi owoce?…Pożądane czy nie?..Jak dla kogo.
@Marian.Słowa, słowa,… Sankcje są od zeszłego roku, stagnacja jest w całym świecie, a szczególnie na Zachodzie, ceny ropy dobijają nie tylko Rosję, ale amerykańskie łupki i kanadyjskie ropne piaski, reszta to pańskie domniemania i pobożne życzenia, a nie ma żadnych faktów. Dzisiejszą politykę wytyczają Chiny ze swoimi bankami do których się nagle wszyscy rzucili, a obok Chin stoi Rosja. Iran trzyma się mocno Rosji bo boi się, że zostanie rozwalony tak jak cały Pólwysep Arabski, szczególnie kiedy Turcja zaczęła wyrównywać rachunki z sąsiadami.
Quote;
I powiedział: „Właśnie dostałem to z góry” – chodziło mu o biuro Sekretarza Obrony – „dzisiaj”. I powiedział: „To jest notatka, która opisuje, jak zamierzamy zdjąć siedem państw w ciągu pięciu lat, najpierw Irak, następnie Syrię, Liban, Libię, Somalię, Sudan i, na koniec, Iran”. Powiedziałem: „Czy to tajne?” On powiedział: „Tak, proszę pana”. Powiedziałem: „To nie pokazuj mi pan tego”. I widziałem go jakiś rok temu i powiedziałem: „Pamięta pan to?” On powiedział: „Panie, nie pokazałem panu tej notatki! Nie pokazałem jej panu!”
…………………………………….
może to i konfabulacja.. tylko fakty..
http://www.sott.net/article/299281-Fmr-NATO-Commander-Wesley-Clark-calls-for-internment-camps-to-deal-with-radicals-in-the-US-and-Europe
A Polska czeka w kolejce?
@Magog.
Jakiś szemrany portal pan reklamuje.
A co się tyczy treści,którą pan tłumaczy:
Rewelacja Clarka została wygłoszona w 2007 roku.To były tylko słowa.Cel ich wypowiedzi w owym czasie przedwyborczym jest zrozumiały a powtarzanie i cytowanie ich dzisiaj też ma widoczny podtekst-czyż nie?-panie Magog.
I nie chodzi mi tylko o strzelaninę w centrum rekrutacyjnym w Tennessie…
W USA trwa kampania prezydencka.
Wesley Clark był już kandydatem w 2003 roku ale ustąpił Kerry’emu.Przed 2008 r. uważano go za przyszłego prezydenta USA,ustąpił na rzecz Hillary Clinton a potem poparł Obamę.
Dzisiaj 71-letni Clark pewnie nie wystartuje ale wpływ na kampanię ma…i wykorzystuje to.
A więc nie bój pan żaby,panie Magog.