Ucieszyło mnie, co powiedział ks. rektor kościoła ss. wizytek, ks. Aleksander Seniuk: „My, tzn. Andrzej Luter, Staszek Opiela, Kazik Sowa i jeszcze inni, którzy mi zgłaszali z przykrością, że nie mogą przybyć (…), nie jesteśmy episcopoi (z gr. biskupi), my jesteśmy presbyteroi – kapłani (…) i czujemy odpowiedzialność za te niesprawiedliwości rzucane na pana (…). Wyobraźmy sobie, jak pana, panie prezydencie, ranią te słowa zwłaszcza dotyczące pana wiary, sumienia, wierności Kościołowi. Więc proszę przyjąć, panie prezydencie, pani Anno (…) i mówię to w imieniu, myślę, wielu kapłanów – przepraszamy was, prosimy o wybaczenie nam i także tym wszystkim, którzy nie wiedzą, co czynią”.
Dla mnie te słowa ratują dobre imię katolickiego kleru w Polsce i przypominają, że i w tej instytucji istnieje poczucie smaku.
Myślę, że i dla ustępującego prezydenta Bronisława Komorowskiego i jego żony Anny było to ważne. Może uratowały te słowa ich wiarę, że jeszcze nie wszystko stracone. Jutro sobie przeczytam, co powiedział nowy prezydent. Ale myślę sobie, że na jego głowę tyle pomyj nie wyleją „liberalni księża” jak do się skutecznie udawało „ultraortodoksom”. To również składnia mnie do myślenia dobrze o liberałach.
Oprócz ks. Seniuka dobrze znam pozostałych trzech. Znam i cenię. Mam nadzieję, że będą bacznie obserwować i komentować zachowania swoich współ–księży, że stać ich będzie na powiedzenia podobnych słów również wobec biskupów, którzy coraz gorliwiej przekraczają granice dobrego smaku. Obawiam się bowiem, że zacznie im się wydawać, że teraz będą mogli więcej. Choć ucieszyły mnie słowa abpa Stanisława Gądeckiego, że Kościół nie chce rządzić. Dobrze, że to zadeklarował, zobaczymy czy tak będzie postępował.
Stanisław Obirek



Komentarz podpatrzony na blogu
Joanny Senyszyn;
„Kościół nie pragnie uczestniczyć w rządzeniu”
– zażartował abp Gądecki.
„Wierzymy”
– zażartowali ateiści.”
Następni kandydaci do „Kościoła milczącego”?
Krótka relacja z wczorajszej mszy https://www.youtube.com/watch?v=JxkEORR30Es
Z całym szacunkiem Panie profesorze, „dobrego imienia kleru” nie da się już uratować, a „porządny ksiądz” brzmi jak oksymoron. Mogę się ewentualnie zgodzić, że młody człowiek, u którego wiara i zapał zastępuje wiedzę i rozsądek może być dobrym i przyzwoitym człowiekiem mimo, że nosi sutannę, ale facet po czterdziestce, siłą rzeczy znający historię swojej organizacji i znający stosunki w niej panujące nie może w niej trwać z innych jak materialne powodów. A ponieważ KK zdobywa swoje pieniądze oszukując miliony ludzi ta „praca” nie jest uczciwa. Ktoś kto utrzymuje się z nieuczciwych praktyk nie może szczycić się dobrym imieniem. .
Jeżeli zostało uratowane czyjeś dobre imię, to nie katolickiego kleru, a tych konkretnych, wymienionych z imienia i nazwiska księży, którym słusznie należy się uznanie za odwagę.
O, odezwał się namiestnik Chrystusowy:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18520592,kardynal-nycz-wzywa-rektora-kosciola-siostr-wizytek-za-slowa.html?lokale=torun#BoxNewsImg
I tyle w temacie dobrego imienia.
Mnie się zdaje, że te słowa ks. Seniuka w imieniu celebrujących mszę to nie kwestia „dobrego smaku” ale elementarnej przyzwoitości. Ci księża nie chca mieć nic wspólnego z nieprzyzwoitymi i niesprawiedliwymi biskupami przemawiającymi (i pomawiającymi innych) językiem nienawiści. Reakcja Nycza i innych wskazuje, że biskupi uparli sie na rzecz dokonywania przyspieszonej dechrystianizacji Polski. Wydatnie wesprze ten proces prezydent na cztery litery.
Prof. Obirek użył słowa „smak” zapewne w znaczeniu Herbertowskim („włókna duszy i cząstki sumienia”).
No i powstaje nam Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Polskiego Zjednoczonego Pasterstwa Rydzykowego – w skrócie BP KC PZPR.
Jak za słusznie minionych czasów i z takimi samymi wielkopańskimi obyczajami …
Słusznie minione czasy miały swoje dobre strony, jak na przykład obecnosc pielgniarek i dentystow w szkołach, a takze nieobecnosc religii.
Panie Profesorze, mamy kolejnych dysydentow. Ich lista jest niestety krotka. Represje tez są, czego dowodzi przypadek ksiezy Bonieckiego i Lemanskiego. Konkretnie, wyrzucenie z pracy i zakaz wypowiedzi. To jakby cos przypomina. Mozna sie oczywiscie dziwic, ze wspomniani ksieza upierają sie przy swojej przynaleznosci do Koscioła. Pojawiają sie wypowiedzi, ze powinni wystąpic. No, ale na tej samej zasadzie niektorzy wiezniowie Kiszczaka odmowili wyjazdu z Polski. Co kierowalo Michnikiem, ze raczej wolał byc na Rakowieckiej niz w Paryzu? Byc moze to samo kieruje Lemanskim czy Bonieckim.
.
Ja sie troche dziwie, dlaczego dysydenci po prostu nie zignorują zakazow? Dlaczego nie odpowiedzą publicznie, uprzejmie, ale zdecydowanie? Skąd ta zgoda na gnojenie? Wyobrazam sobie swoją odpowiedz, gdyby ktorys z biskupow do mnie skierował swoje mądrosci. Zachowując nienaganną forme potrafie rozwinąc „spieprzaj dziadu” do dowolnych rozmiarow i zrobiłbym to z najwiekszą przyjemnoscią.
Po przewidywalnym zresztą jazgocie fundamentalistów katolickich martwi mnie milczenie (mam nadzieje większości) otwartych katolików, zwłaszcza księży i niektorych hierarchów. To jest (niewykorzystana0 szansa ucywilizowania obecności Kościola katolickiego w przestrzeni publicznej. Dziwi mnie szczególnie postawa kard. Nycza, który po raz drugi (pierwszy raz to bylo kluczenie w sprawie krzyza przed palacem prezydenckim) nie skorzystał z okazji by przypomnieć istnienie innej formy. Tym bardziej szkoda, ze tym razem na pewno mialby poparcie papieza.