Im bliżej wyborów, tym częściej słychać deklaracje wiary – i tym bardziej wzrasta odwaga zwolenników prześladowanego Kościoła Katolickiego w Polsce. Może być i tak, że cała armia koniunkturalistów i drobnych krętaczy czuje podskórnie, że najbliższe wybory wygra spółka z ograniczoną odpowiedzialnością w postaci komitetu pisowsko-episkopatalnego.
Gdyby przedstawiciele Kościoła w Polsce interesowali się czymkolwiek poza kasą, na ten przykład historią, a jeszcze lepiej historią kościoła w Hiszpanii, to wiedzieliby, że kościół partyjny, związany z jedną opcją polityczną w sojuszu przeciwko innej części narodu, źle kończy. Tak się też stanie i tym razem. Po paru latach rządzenia PiS na spółkę z KK – wyborcy odwrócą się nie tylko od PiS-u, ale również od KK, w skali nieznanej dotychczas.
Ale ja nie o tym dzisiaj.
Dziś trochę więcej o wykorzystaniu wiary do demonstrowania swojego obywatelskiego nieposłuszeństwa. Mnożą się w ostatnich czasach wypowiedzi, w których urzędnicy Kościoła, oraz prawdziwi prawicowi patrioci negują wyższość polskiego prawa nad prawem boskim.
…uznaję pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim – aktualną potrzebę przeciwstawiania się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom współczesnej cywilizacji….
To fragment Deklaracji Wiary lekarzy katolickich i studentów medycyny w przedmiocie płciowości i płodności ludzkiej.
Według Dziwisza
Prawa boskie mają pierwszeństwo przed „prawem stanowionym” przez człowieka, a nasi prawodawcy nie powinni o tym zapominać.
a z kolei
Trzeba, żeby prawo ludzkie uchwalane przez ludzi zgadzało się z prawem Bożym, bo inaczej nie będzie to zgodne z naszym sumieniem
– powiedział abp Michalik.
To oczywiście tylko przykłady całej długiej listy wypowiedzi świadczących o tym, że to Państwo Polskie powinno się dostosowywać do norm religijnych.
I tu dochodzimy do hipotetycznej, acz możliwej sytuacji, w której cały ten bełkot mógłby obrócić się przeciwko zwolennikom takiego podejścia do prawa.
Wyobraźmy sobie – czysto hipotetycznie – że po przegranej PiS-u i masowym opuszczeniu KK przez wiernych powstałą pustkę zapewni… sekta czcicieli diabła i ta społeczność postanowi, że ukrzyżowanie biskupa jest zgodne z prawem boskim, chociaż niekoniecznie z polskim. No cóż, ale każdy ma prawo do takiego samego podejścia do swojej wiary jak Rydzyk, jak Michalik czy Dziwisz…
Jest zresztą jeszcze kilka ciekawych obyczajów religijnych, występujących na świecie, jak chociażby kamieniowanie niewiernej żony, obrzezywanie dziewczynek, czy pozostawianie starców na wysokiej górze, które mogłyby – w dających się pomyśleć okolicznościach – zostać przez aktywny a dominujący ruch religijny wprowadzone z tymże uzasadnieniem, że prawo Boskie ma pierwszeństwo…
Oczywiście to czysta teoria, ale warto przypominać, że prawo kraju, w którym działa jakikolwiek Kościół – nie tylko przeszkadza „wiernym” tego akurat Kościoła i może ich ograniczać, ale również chroni – także ich! – przed zapędami zwolenników innej religii gotowych narzucać ogółowi swoje normy.
Nie wspominając o wyższości prawa drogowego nad prawem boskim.
Jacek Parol



„…każdy ma prawo do takiego samego podejścia do swojej wiary …”
No chyba pan sobie żarty stroi! Nie każdy, drogi panie, nie każdy! Nasza religia jest prawdziwa a te inne to „kocia wiara”, nie wie pan takich podstawowych rzeczy?!
A tak serio, to może pan pamięta, że po raz pierwszy takie deklaracje słyszeliśmy z ust Mariana Krzaklewskiego wyszkolonego w konwencie św. Katarzyny. Szkolenie trwa już jakiś czas.
Cytowani przez autora studenci medycyny i hierarchowie krk zdają się nie dostrzegać, że są kraje, gdzie już jest pierwszeństwo prawa bożego nad ludzkim i gdzie nie ma przez to śladu zachodnioeuropejskiej cywilizacji śmierci, by zacytować Umiłowanego Rodaka.
Kraj ktory kadrze obywateli za postepowanie zgodne z wlasnym sumieniem. O take Polske walczymy.
Właśnie tak. Bo sumienie musi się podporządkować prawu. Które jest państwowe, a nie „naturalne” czy „boskie”. Tych ostatnich po prostu nie ma w przyrodzie. A jeśli uznamy prawo jednostki do postępowania w zgodzie z własnym sumieniem, to będzie tyle możliwości, ilu ludzi. Czyli pełna anarchia.