O swoich kłopotach z otrzymywaniem alimentów dla dzieci, zasądzonych przez sądy, opowiadały panie. Komornicy nie mogą ustalić miejsca zamieszkania i pracy ojców, więc nie mogą ściągnąć alimentów. To ciekawe, bo w dążeniu do tego aby u nas było jak na Zachodzie, mają być usunięte z dowodów osobistych adresy zamieszkania. Skoro teraz nie można ustalić miejsca zamieszkania osoby poszukiwanej, to jak sobie dadzą radę nasze dzielne służby, gdy już będzie u nas jak w USA?
* * *
Ciekawa rozmowa Elizy Michalik z oficerem wywiadu Aleksandrem Makowskim. Zwrócił on uwagę na fakt, że w przypadku fali uchodźców NATO nie spełniło swojej funkcji obrońcy granic.
Płk. Makowski widzi zagrożenie inwazją wyznawców islamu, którzy za kilkadziesiąt lat mogą stanowić znaczącą mniejszość, a jeśli zostaną zdominowani przez radykałów, może to doprowadzić do trudnych sytuacji.
W debatach na temat uchodźców i zagrożenia ze strony islamu brak mi oceny perspektyw zmian w samym islamie w zetknięciu z kulturą Zachodu. Zmiany zachodzą wszędzie i młodzi muzułmanie to nie są ciemni fundamentaliści, którzy marzą tylko o wprowadzeniu wszędzie kalifatu. Jeśli Europa nie popełni błędu pozostawiając imigrantów w gettach to mogą stanowić dobry materiał na obywateli. Zapewne i sam islam może się zmienić pod wpływem kohabitacji z inną kulturą.
Niebezpieczeństwo fundamentalizmu istnieje wszędzie. Wystarczy przypomnieć Niemcy za czasów Hitlera aby zrozumieć że zło nie musi mieć podkładu islamskiego ani nawet religijnego.
* * *
Lęki przed uchodźcami zostały ogromnie rozbuchane. „Polityka” opisuje następujący przypadek. Przed hotelem rozmawia po arabsku dwóch Egipcjan, którzy przyjechali do Polski na konferencję naukową. Zaczepia ich trzech mężczyzn, a gdy Egipcjanie chowają się w hotelu, wchodzą za nimi, biją ich i kopią. Recepcjonistka chowa się, a potem prosi o ochronę… przed Egipcjanami. Wezwana policja odmawia przyjęcia zgłoszenia jak i wezwania karetki do pobitych. Policjanci nie znają podstawowego angielskiego i wyrażają głośno pogląd że Arabowie powinni mówić po polsku skoro do Polski przyjechali, a w ogóle to nikt tu ich nie zapraszał.
To wszystko działo się w Krakowie, „kulturalnej stolicy Polski”.
* * *
W procesach lustracyjnych alfą i omegą jest opinia dawnych esbeków. Kiedy oni powiedzą że podejrzany o współpracę był współpracownikiem służb to innych dowodów nie potrzeba. W innych sprawach podobną wagę mają słowa świadka koronnego.
Ponad trzy lata temu diler narkotykowy poszedł na współpracę z policją i uzyskał status świadka koronnego. Oskarżył pewnego kibica Legii o współpracę przy sprowadzaniu narkotyków (razem bywali w Holandii). To wystarczyło, kibic został aresztowany, przeszukano jego mieszkanie, ale ani narkotyków ani pieniędzy nie znaleziono. Ponieważ za takie przestępstwo grozi kara do 15 lat więzienia, sędzia uznał że podejrzany powinien przebywać w areszcie. Przebywał tam trzy i pół roku. W tym czasie nie sporządzono żadnego aktu oskarżenia. Teraz wyszedł dzięki interwencji mediów i kibiców wszystkich klubów. Uznano że kaucja 50.000 zł wystarczy i podejrzany może przebywać poza aresztem.
Ciekawe, co by było gdyby diler oskarżył Tuska czy Dudę – oni też bywali za granicą.
* * *
Rząd pracuje. W wyniku negocjacji między ministrem edukacji Joanną Kluzik-Rostkowską a ministrem zdrowia Marianem Zembalą udało się uzgodnić ważną sprawę: w sklepikach szkolnych będzie można znowu sprzedawać drożdżówki. Pan minister powiedział, że w gruncie rzeczy nie chodzi o drożdżówki ale o to żeby polskie dzieci nie tyły. Pani minister przedstawiła śmiałą wizję – jej zdaniem w szkołach można by nawet pić kawę.
Nie ma już Biura Politycznego, w związku z tym minister Sawicki nie miał gdzie postawić problemu sznurka do snopowiązałek.
* * *
Fragment filmu „Artykuł osiemnasty” (film dokumentalny poświęcony staraniom o wprowadzenie równouprawnienia osób LGBT w Polsce), wypowiedź ks. Charamsy:
Nazywam się Krzysztof Charamsa, ksiądz prałat Krzysztof Charamsa. Jestem funkcjonariuszem Kongregacji Nauki Wiary, byłej Świętej Inkwizycji. Jestem drugim sekretarzem Międzynarodowej Komisji Teologicznej. Jestem teologiem, filozofem, zajmuję się też bioetyką. Wykładam na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim i na Papieskim Ateneum Regina Apostolorum w Rzymie . Jestem gejem.
Pomyślałem o waszym filmie „Artykuł osiemnasty” naszej konstytucji, bo kocham nasz naród, jestem patriotą, jestem zatroskany o nasz wspólny dom. Gdy w parlamencie mojej ojczyzny ktoś może sobie ubliżać osobom homoseksualnym bezkarnie, bezkarnie, i jemu się nie wyłącza mikrofonu. Gdy ktoś może objeżdżać sobie, jak ksiądz Oko, mój kraj, ze swoim teatrem absurdu, demagogii, ideologii i robić to bezkarnie. Gdy ktoś, kto zostaje prezydentem tego kraju może sobie pozwalać na insynuacje o jakichś niewłaściwych strojach mojej grupy społecznej i następnego dnia nie przeprosi za swoje słowa, bezkarnie. Gdy poprzedni prezydent przez pięć lat nie spotyka rodzin homoseksualnych nawet na pół godziny by spojrzeć im w oczy, bezkarnie ignorując tych dla których został ustanowiony by im służyć. Gdy Kościół milczy, podle, ohydnie milczy. Gdy Dominik z Bieżunia odbiera sobie życie, bo nie może wytrzymać homofobii, nienawiści. Gdy Kościół wtedy milczy, legalistycznie zostawia wszystko jakiejś tam prokuraturze. Gdy Kościół, który ma być autorytetem moralnym, wtedy milczy, to znaczy że dotknęliśmy przestworzy kryzysu, obłudy, fałszu, nieczułości. Gdzie jest nasza Ewangelia?
PIRS
PS.
Treść oświadczenia, które ksiądz Krzysztof Charamsa wygłosił w Rzymie:
Nazywam się Krzysztof Charamsa, jeszcze teraz ksiądz prałat Krzysztof Charamsa, jestem drugim sekretarzem Międzynarodowej Komisji Teologicznej od paru lat, a od ponad dwunastu lat jestem urzędnikiem Kongregacji Nauki Wiary, byłego Świętego Oficjum, byłej Świętej Inkwizycji. Jestem wykładowcą Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego i Papieskiego Ateneum Regina Apostolorum w Rzymie. Jestem kapłanem, księdzem od ponad 18 lat. Jestem człowiekiem, mężczyzną, dziś mogę dodać – jestem wolnym człowiekiem
Radością tej wolności chciałbym się podzielić z innymi, także przy waszej pomocy. To prosta, zwykła radość wyzwolenia.
Po długiej refleksji, po wielu walkach wewnętrznych i modlitwie, po wielu cierpieniach, po licznych rozmowach z kapłanami homoseksualistami i nie tylko, i w końcu po znalezieniu osoby, którą kocham, rosnąc każdego dnia w relacji miłości, podjąłem decyzję o publicznym ogłoszeniu mojej naturalnej orientacji osoby homoseksualnej, dumnej i szczęśliwej z bycia tym kim jest.
Dziś dziękuję za dobre rzeczy, jakie otrzymałem od mojego kościoła, ale i wyzwalam się od tego zaślepionego kościoła, od kościoła opresyjnego i prześladującego osoby ludzkie, które mają odwagę albo tylko pragnienie by być sobą. Wyzwalam się od kościoła na oślep homofobicznego, przerażonego faktem, że wśród jego najlepszych funkcjonariuszy są geje. Kościoła, który nienawidzi osób homoseksualnych, lesbijek, transseksualistów, osób biseksualnych, i tak podsycając nienawiść do tych mniejszości, pozwala sobie na nienawiść do ludzkości, do człowieka, bezwstydnie prezentując siebie jako „eksperta tego co ludzkie”.
Dziś w końcu dziękuję Bogu za odwagę wyzwolenia się od tego parszywego koszmaru, za odwagę ucieczki z tej klatki nieracjonalności, z tego totalitarnego systemu kontroli sumień i sypialni.
Pracując w Kongregacji Nauki Wiary, dawnej Inkwizycji, wierzyłem w moje ideały wiary, ale z czasem odkrywałem jej sprzeczności, niesprawiedliwości i niekompetencję, krzywdzące milczenia, decyzje wyłącznie polityczne. Ale przede wszystkim odkrywałem wszechobecną i ślepą homofobię, prawdziwą obsesję na punkcie osób homoseksualnych, jak kiedyś obsesja była na punkcie Żydów (w Polsce nie kiedyś, ale wciąż jeszcze żywa obsesja na punkcie naszych braci Żydów).
Chciałbym dzielić się doświadczeniem ciemiężycielskiego Świętego Oficjum, nienawiści i homofobii tego „świętego” urzędu, jego niewybrednego deprecjonowania osób homoseksualnych, pełnego wzgardy i pogardy, ciemnoty. Chciałbym dzielić się doświadczeniem zaślepionych i pełnych nienawiści ludzi Świętego Oficjum walczących z Papieżem Franciszkiem, który pozwolił sobie tylko racjonalnie zastanowić się nad skandalem kościelnego dyskryminowania osób rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach małżeńskich. Ale to wszystko jeszcze nie dziś…
Dziś chciałbym tylko podzielić się radością wolności, wyzwolenia, głębokim szczęściem, jakie płynie z możliwości – bez niekończącego się strachu, bez paraliżujących kompleksów, nie poddając się obłędnemu faryzeizmowi kościoła – powiedzenia publicznie: Mój Boże, jestem gejem. Jestem szczęśliwym gejem, jestem szczęśliwy i dumny, że jestem tym kim jestem, osobą homoseksualną i że już nie boję się tego powiedzieć otwarcie. Dziś jestem szczęśliwy jakby po obudzeniu się po koszmarnym śnie, po nocy przeżytej w celi fundamentalistów, co nie lubią używać rozumu, lubujących się w bezmyślnym powtarzaniu swoich rygoryzmów, bo lepiej, bezpieczniej jest nie myśleć.
Ten mój dzisiejszy coming out dedykuję zastępom księży homoseksualistów, których szanuję, jako ludzi i księży, a którzy z różnych powodów nie mogą dokonać wyzwolenia. Życzę im by byli szczęśliwi, na tyle na ile to możliwe w nieludzkim opresywnym Kościele.
Moje wyzwolenie dedykuję wszystkim fantastycznym osobom LGBTI, jako mój pokorny hołd dla obrony naszej godności, dla naszej woli normalnego życia, dla odwagi tych wszystkich z nas, co przeciwstawili się oprawcom naszej godności, w różnych częściach świata, także tam, gdzie ślepa nienawiść wydaje się paradoksalnie wciąż coraz silniejsza, jak w mojej ojczyźnie Polsce.
Dziś muszę prosić osoby homoseksualne o przebaczenie dla mojego homofobicznego kościoła, o przebaczenie za każdy raz gdy współpracowałem, moim cierpiącym milczeniem, gdy godność osoby ludzkiej, tylko dlatego że homoseksualna, była deptana za murami tej instytucji, którą dziś mam już za sobą, za moimi plecami.
To wyzwolenie dedykuję mojej rodzinie, mojej mamie, bratu, siostrze, których kocham – powiedzmy – kocham sercem geja, który chciałby dać im wszystko by byli szczęśliwi, ale też by mnie akceptowali.
A przede wszystkim, moją radość i moją wolność dedykuję człowiekowi, którego kocham, Eduardowi, mojemu narzeczonemu, który potrafił wydobyć moje najlepsze energie i przerobić także ostatki strachu na siłę miłości.
Watykan – Rzym, sobota 3 października 2015.


„Komornicy nie mogą ustalić miejsca zamieszkania i pracy ojców”. Natomiast adres niezadłużonego, niewinnego faceta ustalają natychmiast i zajmują mu ciągnik. Nie ustalają, bo nie chcą, bo to dla nich żaden interes.