Jerzy Klechta: Święty Boże nie pomoże

szwajcaria2015-10-10.

Szwajcaria, gdzie często bywam i cieszę się ze strony miejscowych władz tolerancją, wyrażającą się w przyznaniu mi stosownego prawa do pobytu w tym kraju, znana jest powszechnie z tego, że jest królestwem banków, zegarków i nie tylko. Można znaleźć nie jedną ciemną kartę w jej historii, mnie jednak ciągnie do tego kraju to, co w nim najpiękniejsze: niebywale wysoki poziom życia muzycznego oraz też coś wysokiego, aż podniebnego: Alpy.

To tyle tytułem wstępu, teraz schodzę na ziemię. W tych dniach Komisja Etyczna Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej (FIFA) zawiesiła prezydenta tej organizacji Josepha Blattera. O jego kryminalnej działalności od dawna świergotały wróble w całej Europie. Wydawało się, że jest nie do ruszenia. Szwajcarzy odetchnęli z ulgą.

Ale Blatter czy Platini – to są rekiny. Nie utoną. Natomiast problemem nr jeden są cudzoziemcy. Szwajcaria zapisuje tu rozdział o tyle szczególny, że choć jak dotąd nie docierają do niej – jak do sąsiednich Niemiec – tysiące Syryjczyków, Afgańczyków i ludów z innych krajów, to już obecnie pęka ona w szwach od obcych. I będzie „pękać” nadal.

Nastroje nacjonalistyczne są coraz silniejsze. Partie prawicowe przestrzegają przed tym, co czeka Szwajcarów. A czeka ich coraz mniej Szwajcarów we własnym kraju. Przyrost naturalny wśród rdzennych Szwajcarów jest ujemny, natomiast rośnie przyrost naturalny wśród przybyszów z krajów bałkańskich, Azji i Afryki. I będzie nadal rósł w przeciwieństwie do tubylców, ci wolą prowadzić dostanie życie, cieszyć się jego dobrami, zamiast płodzić dzieci.

Rośnie więc jednocześnie niechęć do obcych. Można w Szwajcarii dostrzec dość kuriozalne zjawisko. Patrzą oni bowiem niechętnie nawet na Niemców pracujących w Szwajcarii. Niemcy, jako lepiej wykształceni, wygrywają większość konkursów na renomowane stanowiska. Nie jest to jednak problem, który zdejmuje sen z oczu. Co zatem niepokojącego czeka Szwajcarię? To, że Szwajcarzy będą w swoim kraju stanowić mniejszość.

Do 1980 r. Szwajcaria liczyła 4 mln ludności – sami Szwajcarzy. Od 1980 schronienie zaczęli znajdować przybysze z Polski, Czech i Węgier. Było ich jednak nie tak wielu, np. w kantonie zurichskim zamieszkało 1000 Polaków.

W 1985 r. Szwajcaria liczyła 6,4 mln ludności – w tym Szwajcarów było 5,4 mln, pozostali to gastarbeiterzy oraz niewielka liczba uchodźców politycznych (w tym również z Polski).

W następnych latach liczba rdzennych Szwajcarów niewiele się zmieniała, rosła natomiast przede wszystkim liczba przybyszów z krajów bałkańskich i z krajów Trzeciego Świata. W ubiegłym, 2014 roku Szwajcaria liczyła 8,2 mln ludności. W tym rdzennych Szwajcarów było na poziomie 2005 roku.

Prognoza na rok 2030 szokuje: Szwajcaria przestanie być krajem dla Szwajcarów, liczyć będzie 10 mln ludności, w tym rdzennych Szwajcarów będzie zaledwie – 5,2 mln. Dodajmy, że nie jest wiadome ilu uchodźców z Syrii, Afganistanu i innych krajów może tu dotrzeć.

Ale czy istotnie prognoza ta ma prawo szokować? Czy jest to wina obcych? Czy nie jest to po prostu rezultat szerszego zjawiska?

Tak jak starożytni Rzymianie zostali pokonani przez barbarzyńców z Północy, tak Europa staje się czy też stanie się kontynentem nie tylko dla starych Europejczyków. Wędrówka ludów dopiero się zaczęła. I na to święty Boże nie pomoże!

Jerzy Klechta

 

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. hazelhard 13.10.2015
  2. A. Goryński 15.10.2015