W wydanym jeszcze w 1959 roku zbiorze groteskowych opowiadań „Statek zezowatych”, zapomniany, nieżyjący od wielu lat pisarz Stanisław Zieliński, w opowiadaniu „Histrio, Gibba” z nieprawdopodobnym wprost darem przewidywania przyszłości, przedstawia dialog dwóch wymienionych w tytule bohaterów.
– Czego oni nam dosypują do żarcia, to niemożliwe żeby człowiek sam z siebie był taki głupi – powiedział Histrio…
W momencie, kiedy piszę ten komentarz, czyli 25.10.2015 o godzinie 21.30, ponownie się upewniłem, że pisarze wielokrotnie potrafili nie tylko przewidywać przyszłość, ale nawet dialogi, jakie z całą pewnością można było dziś, po prawie 60 latach, usłyszeć w wielu polskich mieszkaniach. Trudno bowiem bardziej obrazowo przedstawić sytuację, w jakiej nasz piękny kraj i jego obywatele zachowali się w dniu wyborów do parlamentu, głosując np. na partię podskakującego i rozśpiewanego krzykacza wiecowego, który machając sztandarem na estradzie, w imieniu polskiego kibolstwa i raperów, głosił, że jednomandatowe okręgi wyborcze, są lekiem na całe zło. Przy okazji obiecał także, że osobiście, między jedną piosenką a drugą, napisze nową Konstytucję.
Równie istotnym dowodem całkowitego zgłupienia wyborców, było poparcie dla prezesa „towarzystwa ekonomistów”, którego głównymi sponsorami są dwa zagraniczne banki: UniCredit i Comerz, oraz spory kredyt z PKO BP, specjalnie na kampanię. Aby było jeszcze zabawniej, ów całkowicie „niezależny ekonomista” wypierał się swego powszechnie znanego CV, finansowania i zależności od banków, jak żaba błota. Na koniec supernowoczesny lider, na którego głosowali przeważnie byli wyborcy PO, olśnieni jego niezwykłą kompetencją w sprawach NFZ sprytnym przewalutowaniem swego kredytu w frankach i jaskiniowym neoliberalizmem ekonomicznym, określanym jako „nowoczesny system podatkowy” zaproponował plagiat projektu Zyty Gilowskiej z 2006 roku (3 razy 15 procent) i „modernizując” go w 3 razy 16 – PIT, CIT i VAT.
Przypominam, że w czasie swych rządów pani profesor Gilowska na pytanie czy przeprowadzono jakiekolwiek symulacje ekonomicznych skutków tego absurdalnego pomysłu, odpowiedziała przecząco, ale jej zdaniem system podatkowy trzeba uprościć, bo ona sama nie potrafi wypełnić swego formularza PIT. Idąc w jej ślady, „nowoczesny lider” także pełnej symulacji nie zademonstrował.
Już te dwie decyzje wyborców świadczą, iż Stanisław Zieliński był wspaniałym futorologiem, ale ostatecznym dowodem jest ogólnopolskie zwycięstwo partii, która najpierw postraszyła „ciemny lud” biegunką we Wiedniu i pierwotniakami, oraz stu tysiącami islamskich terrorystów na polskiej ziemi, którzy będą gwałcić nasze żony i córki, a potem straszliwym podatkiem katastralnym z ręki PO. Na koniec „Ekonomista Roku” obiecał jednak bilion czterysta miliardów na inwestycje, chociaż nie wiadomo dokładnie czy te pieniądze zostaną wydrukowane w Polsce czy Brukseli, czy też SKOK-i otworzą na oścież swoje sejfy, bo na innych kontach, ani pod materacami, tej forsy nie ma.
Na zakończenie wypada jednak jeszcze raz zacytować pełny tekst dialogu ze „Statku Zezowatych”,
– Czego oni nam dosypują do żarcia, to niemożliwe żeby człowiek sam z siebie był taki głupi – powiedział Histrio.
– Jacy oni – zapytał Gibba
– No, ci z Marsa, albo z innej planety – latają wszędzie jak po swoim – odpowiedział Histrio.
No i teraz już wszystko jasne i puenta niepotrzebna…
Janusz Dąbrowski



Kiedyś latali i dosypywali na ogół na wschód od Wisły, teraz są już tak bezczelni, że latają prawie wszędzie („jak po swoim”), aż do Odry i Nysy. Dziwnym trafem w moim mieście sypnęli jakby mniej albo słabo trafili (może wiatr od Zalewu?)
A tak całkiem poważnie to trzeba przyznać, że Histrio z tą wiarą w człowieka był niepoprawnym humanistą.
Naród zawiódł nadzieje światłych jego eksponentówe. Trzeba wymienić naród. Zgłupienie wyborców rozumiem, ale gdzie odpowiedzialność światłych?
Oczywiście Jarosław Wszystkich Polaków będzie musiał oskarżyć za jakiś czas, że mu nie spełnili jego obietnic. Tak jak kiedyś Wałęsa. Bo już przecież Piłsudski mawiał (podobno) że można wszystko zrobić dla Polaków, ale z Polakami – niczego.
*
A swoją drogą Zieliński rzeczywiście niesłusznie zapomniany. ? Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta Budzisuka i ten automat, jak telefoniczny, w budce, który za wrzuceniem monety walił na odlew w pysk. Bo w tamtych czasach, pamiętam, mówiło się że jak chama nie walnąć z rana w mordę, to cały dzień nieswój chodzi. Musi jakaś przedwojenna jeszcze tradycja narodowej prawicy, znana również z Lejzorka Rojtszwańca. A lewica? Sama do tej pory nie wie co robi.