Jako dziennikarka związkowej gazety „Głos Pracy”, w pierwszej połowie lat 70. ub. w. uczestniczyłam w konferencji poświęconej problemom studiów wieczorowych dla pracujących, zorganizowanej przez centralę ówczesnych związków zawodowych.
Za prezydialnym stołem zasiedli przedstawiciele Centralnej Rady Związków Zawodowych łącznie z jej przewodniczącym, towarzyszem Władysławem Kruczkiem. Byli też oczywiście przedstawiciele KC PZPR. Miejsca w sali zajęło kilkudziesięciu pracujących studentów, którzy przyjechali tu z całego kraju.
Partyjnych oficjeli, a także wszystkich pozostałych uczestników narady powitał kierownik Wydziału Nauki i Oświaty CRZZ. I poprosił studentów o zabieranie głosu w kolejności zgłoszeń. Nazwiska odczytywał z listy.
Młodzi mówcy byli doskonale przygotowani. Mówili rzeczowo i konkretnie o trudnościach, i przeszkodach, w wieczorowym „pracowniczym” studiowaniu. O tym, że choć państwo oficjalnie popiera studiowanie młodych pracowników, to jednak ich prawa nie zostały załatwione systemowo. W rezultacie zakłady pracy na wszelkie sposoby przeszkadzają im w nauce. Szefowie odmawiają urlopów na czas egzaminów. Obniżają im pensje pod byle pretekstem. Pomijają przy premiach… Poza tym nie ma dla nich studenckich zniżek na kosztowne przejazdy kolejowe i autobusowe do uczelni w odległych miastach. A uczelnie także często traktują ich per noga. Np. wzywa się pracującego studenta z odległej miejscowości na egzamin, by po kilku godzinach oczekiwania odesłać go do domu z informacją, że egzamin odbędzie się kiedy indziej.
Wystąpiło czterech studentów. Do głosu zapisali się jeszcze następni. Ale zamiast nich na mównicę wszedł kierownik Wydziału Nauki i Oświaty CRZZ. Był bardzo niezadowolony. Bardzo głośno, aby każdy w sali na pewno usłyszał, powiedział, że nie po to zorganizowano tę konferencję, aby słuchać tylko tendencyjnych głosów krytyki. Tu należy mówić o tym co nam dała Polska Ludowa. I ostrzegł; osoby niedoceniające osiągnięć nowego ustroju, krytykujące działania władzy powinny się dobrze zastanowić zanim ponownie z czymś takim wystąpią. Po czym ogłosił przerwę.
Po przerwie zapisani mówcy zrezygnowali z wystąpień. Z sali też nikt się już nie zgłosił. Mimo kilkakrotnych zachęt ze strony prezydium.
Wobec tego głos zabrał przedstawiciel KC PZPR. Wygłosił długą ideologiczną pogadankę wychwalającą osiągnięcia władz Polski Ludowej w dziedzinie nauki i oświaty, za które młodzi powinni być jej wdzięczni. Podkreślił zasługi Związku Radzieckiego w osiągnięciu tych zasług. Uwypuklił haniebne zaniedbania w oświacie Polski przedwojennej. Na koniec dodał, że w organizacji studiów wieczorowych, być może, rzeczywiście są jeszcze jakieś drobne niedociągnięcia. Ale tu nie miejsce, aby o nich mówić. Na tym obrady zakończono. Przypomniałam sobie o tej partyjno-związkowej konferencji, gdy przeczytałam informację o pisowskiej praktyce wyłączania mikrofonów przedstawicielom opozycji. .
W sali CRZZ wtedy żadnemu mówcy mikrofonu nie wyłączono. Organizatorzy jeszcze nie wpadli na to, że tak można.
Ewa Maziarska



Kiedyś w PRL byłem najmłodszym radnym w swoim mieście. Zostałem wybrany z ramienia ZHP. Nigdy nie należałem do PZPR. Kiedyś, podczas zebrania rady miejskiej, na której byli obecni towarzysze z KW wygłosiłem przemówienie, w którym zaprotestowałem brak szacunku dla działania młodzieży w mieście. Za przykład podałem „czyn społeczny” podczas którego młodzież położyła nowe trawniki w parku. Było to w niedzielę. Następnego dnia przyjechały koparki i rozkopały cały teren, na którym te trawniki zrobiliśmy. Po przemówieniu zostałem przekonany przez jakichś panów, że mam zrezygnować ze swojego mandatu, bo…jak nie to „będą kłopoty.” Zrezygnowałem.
Pamiętacie chyba, co mówił ten lis do kruka z serem w dziobie, na gałęzi: „pomódlmy się razem…” Powtórka z rozrywki forever. A z moją klasą (TPD 15) zasadziliśmy „w czynie” kilkaset drzewek w parku „Kultury i Wypoczynku” na Powiślu. To było 63 lata temu. Pozdrawiam za grób znakomitą Projektantkę, Panią Alinę Scholz. Szkoda, że brak kontynuatorów, co dbaliby o następstwo pokoleń, niezbędne w każdym parku. Było z pewnością w projekcie.