08.05.2026
Jeszcze nie ucichły echa powołania Rady Nowej Konstytucji przy urzędzie prezydenta, a już pojawił się kolejny niefortunny pomysł. W nieco ponad czterominutowym oświadczeniu prezydent Karol Nawrocki poinformował o wystąpieniu z inicjatywą referendalną. Niezależni eksperci nie pozostawiają na pomyśle suchej nitki, a w ramach protestu Andrzej Guła z Polskiego Alarmu Smogowego odszedł z prezydenckiej Rady Energii i Zasobów Naturalnych.
Karol Nawrocki, referendum i polityka ucieczki od odpowiedzialności
Pomysł referendum w sprawie polityki klimatycznej Unii Europejskiej nie jest przejawem troski o obywateli, lecz próbą przerzucenia odpowiedzialności za wieloletnie zaniedbania państwa na wygodnego, zewnętrznego winowajcę. Pytanie skonstruowane przez Nawrockiego zawiera z góry narzuconą tezę, że to unijna polityka klimatyczna „doprowadziła” do wzrostu kosztów życia, cen energii i kosztów prowadzenia biznesu, choć fakty wskazują na coś przeciwnego: Polska przez lata nie przeznaczała środków z transformacji na transformację.[4][2]
To klasyczny zabieg polityczny: zamiast mówić o własnych zaniechaniach, wskazuje się palcem Brukselę, Zielony Ład, ETS i „ekologów”. Taki skrót myślowy jest atrakcyjny propagandowo, ale pod każdym względem nieuczciwy. Najwyższa Izba Kontroli wskazała, że z blisko 94 mld zł dochodów ze sprzedaży uprawnień ETS tylko niecałe 1,3 proc. przekazano bezpośrednio na cele związane z redukcją emisji lub zarządzaniem emisjami. Jeśli państwo przez lata przejada środki przeznaczone na modernizację, to nie ma prawa po fakcie oskarżać polityki klimatycznej o skutki własnej bezczynności.[5][2]
Nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, że za dzisiejsze rachunki odpowiada wyłącznie polityka klimatyczna UE. Tak sformułowane twierdzenie jest kłamstwem. Odpowiedzialne jest wieloletnie odkładanie transformacji, brak inwestycji w sieci przesyłania energii, efektywność energetyczną i modernizację budynków oraz uzależnienie od drogich surowców importowanych z zagranicy. Forum Energii podaje, że w latach 2015–2025 Polska wydała na import surowców energetycznych 1,2 bln zł, a zależność od importu paliw kopalnych wzrosła do 45 proc..[1][2]
W tym świetle referendum wygląda jak polityczna zasłona dymna. Zamiast pytać, dlaczego przez lata nie wykorzystano środków na modernizację kraju, prezydent proponuje plebiscyt, który ma wzmacniać emocje, a nie rozwiązywać problemy. To nie jest poważna debata o energetyce, lecz produkcja prostego hasła: „to nie my, to oni”.[6][1]
Szczególnie niebezpieczne jest to, że pytanie referendum nie opisuje rzeczywistości neutralnie, tylko ją deformuje i zakłamuje. Słowo „doprowadziła” sugeruje udowodniony związek przyczynowy, podczas gdy rzeczywistość jest bardziej złożona: część kosztów wynika z opóźnień inwestycyjnych, uzależnienia od węgla, importu paliw i niewykorzystania unijnych instrumentów wsparcia. W praktyce obywatel ma zostać postawiony przed emocjonalnym wyborem, a nie przed rzetelnie postawionym problemem.[1][2]
Nieprzypadkowo z członkostwa w odpowiedniej radzie zrezygnował w formie protestu Andrzej Guła z Polskiego Alarmu Smogowego, który przypomniał, że modernizacja budynków i efektywność energetyczna mogą obniżać rachunki i wzmacniać odporność państwa. To ważny sygnał: nawet ludzie gotowi współpracować z prezydentem uznali, że referendum w obecnej formie jest zbyt jednostronne i zbyt polityczne.
Największą winą klasy politycznej nie jest to, że wdraża transformację, lecz to, że robi to za wolno, chaotycznie i bez planu społecznego. Badania przywoływane przez More in Common pokazują, że znaczna część Polaków uważa inwestycje w OZE za korzystne dla cen energii i bezpieczeństwa energetycznego, a nie za zagrożenie. To oznacza, że prawdziwy spór nie przebiega między „narodem” a „klimatem”, lecz między odpowiedzialną modernizacją a politycznym cynizmem.[3]
Warto pamiętać, że Polska wciąż pozostaje krajem silnie uzależnionym od węgla i importu paliw, a to właśnie ten model generuje trwałe koszty i podatność na szoki geopolityczne. W takiej sytuacji walka z polityką klimatyczną UE oznacza w praktyce walkę z narzędziami, które mają pomóc w unowocześnieniu gospodarki i zmniejszeniu zależności od zewnętrznych dostawców.[1]
Prezydentura w trybie konfliktu
Nawrocki nie proponuje rozwiązań, tylko konflikt. Nie szuka kompromisu, tylko mobilizuje emocje wokół fałszywego podziału: „Bruksela przeciw Polsce”. Taki zabieg może chwilowo zjednoczyć elektorat, ale nie obniży cen energii, nie ociepli domów i nie odblokuje inwestycji. Państwo poważne rozmawia o tym, jak mądrze użyć środków z ETS, jak przyspieszyć modernizację i jak chronić najuboższych, a nie jak urządzić referendum z tezą wpisaną w pytanie.[4][5][2][3]
Jeżeli polityka klimatyczna UE ma być w Polsce krytykowana, to powinno się to robić uczciwie: wskazując jej koszty, luki i nadmierne obciążenia, ale również jej realne korzyści — czystsze powietrze, większą efektywność, mniejsze uzależnienie od importu i szansę na tańszą energię w dłuższym okresie. Referendum oparte o kłamstwo czy półprawdę nie jest debatą publiczną, lecz instrumentem politycznej demagogii.[6][1][3][4]
W efekcie prezydent zamiast wzmacniać państwo, osłabia zdolność do racjonalnej rozmowy o przyszłości energetycznej Polski. A w kraju, który wydał biliony na import paliw i przeznaczył zaledwie ułamek środków z ETS na rzeczywistą transformację, to właśnie brak odpowiedzialności, a nie polityka klimatyczna, jest głównym problemem.[1][2]
⁂
- https://www.gospodarkamorska.pl/forum-energii-w-ciagu-10-lat-import-paliw-kopalnych-do-polski-zwiekszyl-sie-z-29-do-45-proc-86025
- https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/uprawnienia-do-emisji-gazow-cieplarnianych.html
- https://www.moreincommon.pl/nasze-projekty/polityka-klimatyczna-z-ludzka-twarza
- https://www.rp.pl/polityka/art44330201-prezydent-nawrocki-proponuje-referendum-pytanie-dotyczy-europejskiej-polityki-klimatycznej
- https://smoglab.pl/raport-ets-nik-2024/
- https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/karol-nawrocki-chce-referendum-w-sieci-fala-komentarzy-desperacka-proba/hxfnqbk,79cfc278
Sławek

Drogi Autorze!
Nie warto deliberować nad żałosną próbą fugas chrustas ZondaNawrockiego, cryptoNawrockiego.
Smoke and mirrors, smoke and mirrors.
PS. Czy początkowa literka Z z czymś się nie kojarzy? Któż oznacza w ten sposób swoje wehikuły?
Niczego sensownego nie można się spodziewać po Karolu N. synu Ryszarda i Elżbiety. On się tak zapętlił w swoim „byciu przeciw” (w sumie nawet nie wiadomo dlaczego), że nie widzi interesu Polski, a nawet własnego. Gdyby nie wetował SAFE mógłby dziś chodzić w glorii tego, który wzmocnił polską armię, gdyby zamiast czepiać się polityki klimatycznej popierał szybsze rozwiązania w tym zakresie, mógłby potem twierdzić, ze to wszystko jego zasługa. A tak? Mętna woda kłamstw obliczonych na głupkowaty elektorat, który sam nie wie w co wierzy, wie tylko „kto to powiedział.. Kiedyś to się odbije Karolowi N., synowi Ryszarda i Elżbiety czkawką taka, że mu żołądek przeczyści.
Spodziewanie się po prezydencie uczciwości to tak, jakby się chciało od kibola wymagać przyzwoitego zachowania… A przecież kibole mają swego kapelana (obecnie w pałacu), a prezydent przy każdej okazji siada w pierwszej ławce (w kościele).
Odnotowywać trzeba. Tak jak odnotowywaliśmy absurdalne zachowania Dudy. Dziś wiemy, ze Alfons przebił Debila, a to dopiero początek jego, oby jedynej kadencji. Jego wielki wzór Trump się wyraźnie stacza w niebyt historii, oby i w tym trampek brał z niego przykład.
Pytania do publiczności z sugerowaną odpowiedzią już były w historii. Oto karta wyborcza z Niemiec z 1936 roku.
Kartka wyborcza Adolfa H. jako komentarz to sam cymes!
Szkoda, że nieczytelna. To chyba referendum w sprawie zjednoczenia Austrii i Rzeszy Niemieckiej. A nawet „ponownego zjednoczenia”.
Wspaniałe jest duże kółko na „tak”, a małe na „nie”.
Czy można by poprosić o tekst z tej kartki, najlepiej napisany współczesnym alfabetem?
Zgadza się, pomyliłem kartki. Wyborcze z 1936 roku wyglądały podobnie. No i wygląda na to, że ktoś się uczył 🙂
W Wikipedii https://en.wikipedia.org/wiki/1938_German_parliamentary_election_and_referendum jest czytelniejsza reprodukcja tej kartki. Pytanie ma drugą część — czy głosujesz na listę naszego führera A.H. Rok to 1938.
Przepraszam, zagapiłem się.
Volksabstimmung und Großdeutscher Reichstag
Stimmzettel
Bist. Du mit der am 13. März 1938 vollzogenen
Wiedervereinigung Österreichs mit dem Deutschen Reich
verstanden und stimmst Du für die Liste unseres Führers
Adolf Hitler?