Andrzej C. Leszczyński: Jarosław K., czyli los tragikomiczny

jaroslaw2016-09-05.

Imię

Nazwisko obejmuje wspólnotę rodzinną, imię związane jest z człowiekiem indywidualnym. Nazwisko jest od początku obecne, stoi za człowiekiem (człowiek rodzi się zazwyczaj w rodzinie), imię dopiero pojawi się jako dar rodziców na drogę życia. Mawiano w Rzymie, że imiona są wróżbami (nōmina sunt ōmina), co pozostało w polszczyźnie jako „nomen omen”. Teatr zawsze brał to pod uwagę. O tym, co czeka bohaterów antycznych tragedii, mówią ich imiona – Prometeusz (wprzód myślący), Antygona (zamiast potomka), Edyp (człowiek o spuchniętych nogach), Elektra (płonąca, świecąca), Dionizos (dwa razy urodzony) itd. W Biblii zmiana imienia oznacza zmianę losu. Bóg po zawarciu przymierza zmieniał ludziom imię (Abram – Abraham, Saraj – Sarah, nowe imiona otrzymują Jakub, Józef, Daniel). „Imię – pisze Paweł Śpiewak – odkrywa duszę człowieka, jego powołanie. Talmud powiada, że imię wyraża charakter człowieka. Właściwie dobierały imiona kobiety, bo obdarzone świętą mocą wiedziały, kto z jakim potencjałem przychodzi na świat”. Rozwijanie tego potencjału było zobowiązaniem – Kasia powinna być czysta, Zosia mądra, Ania łaskawa, Piotrek niezłomny itd.

Być może więc wszystko zostało przesądzone wtedy, gdy zapadła decyzja o tym właśnie imieniu: Jarosław. Wiadomo, że w przenośnym znaczeniu każde imię znaczy tyle, co sława, rozgłos czy reputacja („dobre imię”). Jednak imię Jarosław potęguje powyższe cechy w sposób szczególny. Ze słowników można dowiedzieć się, że łączą się tu dwie cząstki wzięte ze starocerkiewnosłowiańskiego: jarь (surowy, ostry) oraz slava (sława). Tych podstawowych znaczeń nie są w stanie zmienić najbardziej łagodne formy pochodne – Jarek, Jareczek czy nawet Jaruś. Surowość i sława pozostaną nienaruszone.

Odczucia

Maciej Stuhr, aktor, który ma za sobą studia psychologiczne, mówił w niedawnym wywiadzie, że wszystko, co najgorsze, można rozbroić humorem. Ot, choćby oglądając wiadomości telewizyjne jako kabaret. „Jak mnie na przykład przeraża jakiś minister, to mogę sobie powiedzieć, że on jest bardzo zabawny. Jak sobie tak pomyślę, to on mnie zaczyna strasznie śmieszyć”.

Ze mną jest o tyle inaczej, że nie muszę uciekać się do takich autoperswazyjnych zabiegów, nie muszę zakładać, że jest zabawny ktoś, kto mnie przeraża. Mam tę zabawę od razu. Ani przez moment nie przeraża mnie taki czy inny minister. Tym bardziej tyczy to Jarosława K. Nie przerażał mnie nigdy, nie przeraża i raczej już nie przerazi, niezależnie od tego, jak bardzo paskudzi Polskę i do czego jeszcze może być w tym paskudzeniu zdolny. Nie wzbudza we mnie jakichkolwiek ciemnych uczuć, nienawiści, trwogi czy odrazy. Czasami aż sam się temu dziwię. Budzi we mnie coś innego – współczucie, a jednocześnie coś, co zupełnie do współczucia nie przystaje – natychmiastowe doznanie komiczności. Współczuję mu szczerze (choć oczywiście nie współodczuwam), bo jego niepohamowane pragnienie władzy pokazuje stan boleśnie tragiczny, by użyć określenia papieża Franciszka. Do tego samotność, a może i osamotnienie (pierwsza jest wyborem, drugie skazaniem), nikomu tego nie życzę.

Jednak silniejsza od współczucia jest, nic na to nie poradzę, wesołość. Śmieszy mnie ogromnie i raduje, zwłaszcza wtedy, gdy otoczony wyższymi o dwie głowy mężczyznami (myślę przede wszystkim o marszałku Terleckim, też na swój sposób niezmiernie   komicznym) przemawia, i gdy prawą rączką, której łokcia nigdy nie odrywa od swego obłego tułowia, wykonuje ruchy mające podkreślić wagę wypowiadanych słów. Wygląda to w ten sposób, że zaciśnięta piąstka zakreśla energicznie niewielkie kółko (łokieć, przypominam, przylega do tułowia) w prawo, w górę i z impetem opada w dół, w stronę splotu słonecznego, co oznacza, że rzecz jest przesądzona. Praeses locuta, causa finita!

Ach, i jeszcze jedno odczucie – rozczulenia i wzruszenia, stan, jakiego doznawałem nieraz

podczas czytania romansów, albo oglądania melodramatów, w których wszystko dobrze się kończy, a miłość przezwycięża marne uprzedzenia związane z mezaliansem. W taki właśnie sposób wzrusza mnie widok zadowolonego, triumfującego uśmiechu, który rozlewa się niekiedy na okrągłej twarzy prezesa K., każe mu otworzyć zaciśnięte zazwyczaj wargi; a najbardziej wzruszony jestem wtedy, gdy widzę jego uśmiechniętą twarz z profilu, z dyskretnie cofniętym podbródkiem.

Farsa

Søren Kierkegaard pisał (1843) o ważnej dla siebie kategorii powtórzenia (gentagelsen), że obejmuje ona naśladownictwo wcześniejszej struktury, a zarazem możliwość indywidualnej jej modyfikacji, wprowadzenia nowości. To trochę tak, jakbym zaczął nosić stare krawaty wiążąc je po swojemu. Duńczyk stwierdza przy tym stanowczo: „Prawdziwym mężczyzną jest ten, kto pragnie powtórzenia”.

Karol Marks widział to trochę inaczej. W „Osiemnastym Brumaire`a Ludwika Bonaparte” (1852) wyraża opinię, która stała się już jedną z obiegowych mądrości, że historia powtarza się za pierwszym razem jako tragedia, za drugim razem jako farsa. Nie udało mi się dostrzec w ostatnim czasie tragedii, może nie była wielka i umknęła mojej uwadze. Za to farsę, czyli komedię sytuacyjną, widzę całkiem wyraźnie.

No by czy nie jest śmieszne to, że raptem odżyły, wypełzły jak rosówki po deszczu ostatecznie, mogło się wydawać, pogrzebane slogany? I ludzie, z którymi są związane? Na przykład słowa wypowiedziane przez Edwarda Gierka podczas VIII plenum KCPZPR (1971), że partia kieruje, rząd rządzi. Albo, dużo wcześniejsze, wersy z poezji Włodzimierza Majakowskiego: „Mówimy – Lenin, a w domyśle – partia./ Mówimy – partia, a w domyśle – Lenin”. Czy wreszcie zdanie wypowiedziane przez Władysława Gomułkę tuż po wojnie, w 1945 roku, że władzy raz zdobytej nie oddamy nikomu. Co prawda tego ostatniego sloganu jeszcze nie słyszeliśmy, ale okrzyki „Jarosław! Polskę zbaw!” były zupełnie podobne do „Wiesław! Wiesław!” sprzed niespełna czterdziestu lat.

Skorupa

Czytam znakomicie napisany szkic Claudio Magrisa pt. „Obsesja jako forma obrony przed światem”. Autor widzi w obsesji (manii) mechanizm obronny – jest to potrzeba władzy i dominacji zrodzona z trwogi. Mania odgradza od rzeczywistości, usztywnia, zamyka w martwej formie-skorupie chroniącej przed światem żywym i zmiennym. „Mania kreśli w takim wypadku granice i rytuały, ustalone z góry gesty mające swe ściśle określone wzorce, zasady i daty ważności; labirynt nawyków, regulaminów, kodeksów i zakazów, labirynt, w którym można się ukryć, żeby nikt nas nie znalazł, nie dotknął”.

Lęk przed opuszczeniem skorupy oznacza zanik libido, które jest pragnieniem, ukierunkowaniem ku temu, co nieobecne, inne. Przede wszystkim ku drugiemu człowiekowi, co najpełniej wyraża seksualność. Magris przytacza jedną z reguł XII-wiecznej „Fiore di Medicina”, która brzmi tak: „Ci, co tego nie czynią (nie mają zwyczaju kłaść się do łóżka z kobietami), zapadają na chorobę zwaną manią”.

Swoje uwagi odnosi Magris do bohatera książki Eliasa Canettiego pt. „Auto da fé”, profesora Petera Kiena (z dawnej lektury zapamiętałem, że był wysokim, chudym, zatopionym w książkach milczkiem). Jednak podczas czytania tego szkicu natrętna myśl kazała mi zobaczyć kogoś innego zarówno pod względem fizycznym, jak i wieloma innymi względami. Kazała dostrzec rys boleśnie tragiczny w wyrzeczeniu się innego jeszcze wskazania wpisanego w imię Jarosław. Pochodny od jarь przymiotnik „jary” oznacza krzepkość, jurność („stary ale jary”), cechy najwyraźniej przez Jarosława K. stłumione, zduszone, unieważnione na rzecz tego, co bardziej ważne – władzy i sławy.

Chwila poezji

Tadeusz Peiper, zwany papieżem awangardy, postulował, by w twórczości poetyckiej korzystać z gazet. Chętnie korzystam:

„Chcę to bardzo jasno powiedzieć:
jestem czystym dobrem.
Jest bardzo niedobrze.
Mamy do czynienia z niebywałym skundleniem.
Nasi przeciwnicy to strasznie mali ludzie.
Jest pewien układ i dziennikarze,
których sytuacja jest bardzo trudna.
Wiem jaką opcję reprezentuje.
Z tych źródeł ma być inspirowane działanie
przeciwko mojemu bratu.
To tchórzostwo i obrzydliwy oportunizm,
to akt skrajnie nieprzyjazny,
chcę to bardzo wyraźnie powiedzieć.
Winne są układy i mafia złożona z byłych funkcjonariuszy.
Nie jestem specjalistą od stanów psychicznych.
Jestem człowiekiem moralnie i psychicznie
normalnym.
Ta łże-elita popadła wobec nas
w stan chorobliwej agresji.
W oczywisty sposób jest
uwikłana. Nie można udawać
że w tych warunkach da się rządzić.
Chciałem rządzić już gdy miałem 12 lat.
Nie będzie dyktatury.
Będzie porządek bo to jest w interesie
zwykłych Polaków.
Racja, całkowita racja,
jest po naszej stronie.
Precz z płatnym seksem!”.

Śmiech Żorża

Oto zakończenie „Kariery Nikodema Dyzmy” Tadeusza Dołęgi-Mostowicza (i zarazem niniejszego szkicu – tylko na pozór szyderczego i pełnego krotochwil).

Ponimirski dotychczas siedział cicho, a że nikt nań nie zwracał uwagi, nie zauważono jego ironicznej miny. Żorż przysłuchiwał się i wreszcie nie wytrzymał. Śmiał się teraz zataczając się na krześle.

— Z czego się pan śmieje? — obrażonym tonem zapytał wojewoda.

Żorż zerwał się, urwał z miejsca śmiech, kilkakrotnie próbował założyć monokl, lecz ręce mu tak się trzęsły, że nie mógł sobie dać z nim rady. Był zdenerwowany i wzburzony do ostatnich granic.

— Z czego? Nie z czego, moi państwo, tylko z kogo?! Z was się śmieję, z was! Z całego społeczeństwa, z wszystkich kochanych rodaków!

— Panie!…

— Milczeć! — wrzasnął Ponimirski i jego blada twarzyczka chorowitego dziecka zrobiła się czerwona z wściekłości. — Milczeć! Sapristi! Z was się śmieję! Z was! Elita. Cha, cha, cha… […] Wy, ludzie pozbawieni wszelkich rozumnych kryteriów! Z was się śmieję, głuptasy! Z was! Motłoch!…

Nareszcie udało mu się włożyć monokl. Obrzucił wszystkich pogardliwym spojrzeniem i wyszedł trzaskając drzwiami.

Andrzej C. Leszczyński

Print Friendly, PDF & Email

26 komentarzy

  1. slawek 05.09.2016
  2. j.Luk 05.09.2016
  3. rafa 05.09.2016
    • acleszcz 06.09.2016
    • A. Goryński 07.09.2016
  4. Corvallis 06.09.2016
  5. Bejka_2015 06.09.2016
  6. andrzej Pokonos 07.09.2016
  7. Magog 07.09.2016
  8. wdrw 07.09.2016
  9. A. Goryński 07.09.2016
  10. otoosh 08.09.2016
  11. PK 08.09.2016
  12. j.Luk 08.09.2016
    • PK 08.09.2016
  13. j.Luk 08.09.2016
    • PK 08.09.2016
  14. j.Luk 09.09.2016
  15. PK 09.09.2016
  16. j.Luk 09.09.2016
    • PK 10.09.2016
  17. j.Luk 10.09.2016
  18. PK 10.09.2016
  19. j.Luk 10.09.2016
  20. PK 10.09.2016
  21. narciarz2 11.09.2016
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com