
Foto: Darek Delmanowicz / PAP
Premier Węgier Viktor Orban odbiera z rąk premier Beaty Szydło nagrodę Człowieka Roku, podczas XXVI Forum Ekonomicznego w Krynicy.
2016-09-08.
Forum Ekonomiczne w Krynicy przyznaje tytuły Człowieka Roku mistrzom ignorancji gospodarczej. Zarówno Kaczyński jak i Orban są takimi laureatami. Uhonorowano ich ze strachu i po to, aby się przypodobać, licząc na przychylność i pobłażliwość władzy dla biznesu.
Nie ma takiej władzy, której nie można kupić i nie ma takiego biznesu, któremu nie można zarzucić korupcji lub uciekania od podatków. Osmotyczne przenikanie się władzy i pieniądza tworzy coś, co nazywamy sitwą lub mafią.
Lekarstwem może być wymiana władzy co pewien rozsądny czas. Władza tego nie lubi. Najchętniej przekazywałaby rządy sobie samej. Jak wygrać następne wybory, to zmartwienie każdej władzy. Jak pokonać władzę – to problem każdej opozycji.
W odróżnieniu od władzy, której długotrwała, przechodząca w stan sklerozy stabilność szkodzi państwu, biznes potrzebuje właśnie tego, co państwu szkodzi – długotrwałej stabilności. Rodzinne firmy trwają po kilkaset lat, natomiast władzy, która trwałaby kilkaset lat wyobrazić sobie nie podobna. Tam, gdzie państwo było biznesem rodzinnym, czyli w królestwach, rewolucje odebrały monarchom instrumenty rządzenia.
Relacje między władzą a pieniądzem określa alternatywa: liberalizm-konserwatyzm. Jeśli wszystko wolno, jak za Clintona, mamy pełnię liberalizmu, która kończy się zamachem na World Trade Center. Wolność wszystkiego oznacza swobodę, lecz nie dla rządu, któremu w liberalizmie nic nie wolno. Nie wolno podsłuchiwać rozmów (ibn Ladina z pilotami), nie wolno zaglądać na konta bankowe (dlatego Madoff może ukraść 160 miliardów dolarów, a jego polska karykatura – Amber Gold – miliard złotych). W konserwatyzmie natomiast zakazane są swobody obywatelskie, władzy wolno natomiast wszystko. Władzy wykonawczej, bo już nie sądowniczej.
W Krynicy (mądrości ekonomicznej?) zebrał się „szczyt wyszehradzki” czyli rozbijacka grupa unijnych outsiderów, która zdaniem Miss Sycowa „musi zmusić” Unię Europejską do przekształceń od liberalizmu do konserwatyzmu. Jest to kierunek mający na celu utrzymanie Kaczyńskiego i Orbana przy władzy jak najdłużej.
Interesujące, że Telewizja „Publiczna” zrobiła z tego nieustający news, podczas gdy największe stacje radiowo-telewizyjne: Bloomberg, Euronews, CNN, BBC, DW i telewizja francuska – kanał 5 pominęły Krynicę całkowitym milczeniem.
Narodowy populizm Kaczyńskiego wyprowadził Polskę z Trójkąta Weimarskiego i uczynił z nas groteskowego lidera grupy marginalnej. Po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii los podał Polsce na tacy wolne miejsce do zajęcia w grupie liderów Wspólnoty. Odrzuciliśmy ten podarunek ze wzgardą, w związku z czym ojcowie-założyciele Unii (Francja, Niemcy) spotkali się we Włoszech i teraz znowu będziemy petentem. Ze swoją „kontrrewolucją kulturalną”.
Śmieszne to.
Krzysztof Mroziewicz


która trwałaby kilkaset lat wyobrazić sobie nie podobna.
Podobna. Papat jest przykładem. Trwa już dwa tysiące lat i końca nie widać.
mamy pełnię liberalizmu, która kończy się zamachem na World Trade Center.
A co to za łamańce umysłowe? Co wspólnego ma atak terrorystów z rzekomym liberalizmem Clintona? Bandyci chcieli zaatakować, to zaatakowali. Ataki zdarzały się pod innymi prezydentami. Znalazł się taki, co zastrzelił prezydenta Kennendy’ego. Inny wariat strzelał do Reagana. Obaj prezydenci to tez liberałowie?
W konserwatyzmie natomiast zakazane są swobody obywatelskie
Anglia jest konserwatywna. A co, może nie?
Jedynie ostatni akapit tego artykułu ma jakiś sens. Niestety, tak to dokładnie wygląda.
.
Chciałbym Pana pocieszyć. To nie jest polskie nieudacznictwo. Klęska polskiego interesu to zwycięstwo Putina osiągnięte rekami Rydzyka, Kaczyńskiego, i Macierewicza. Właśnie dopiero co Niesiołowski publicznie postawił tezę, ze Macierewicz jest agentem. Reszta tego towarzystwa pewnie nie. Oni tylko nie maja nic przeciwko oddaniu kraju we pod wplywy Putina. Na naszych oczach wraca Jałta. Zachód nie będzie się specjalnie opierał, a Polacy są na tyle idiotami, ze nawet nie zauważą, ze znów znaleźli się tam, gdzie byli przez dwieście lat.
@ narciarz2 2016-09-08
„…Polacy są na tyle idiotami, ze nawet nie zauważą, ze znów znaleźli się tam, gdzie byli przez dwieście lat.”.
Myślę, że niestety ma pan rację. Jest już bardzo późno, po herbacie, jak się mówi.
A ja ujęłabym to nieco inaczej „Nie ma takiej władzy, której nie można kupić i nie ma takiego biznesu”, którego nie można kupić.
Bo problem polega na tym, że racją stanu biznesu jest zysk. Nikt nie patrzy na źródło zysku (no chyba, że chodzi o narkotyki i pedofilię), tylko na stan konta. Szanujemy biznesmena za plusy na koncie, a nie za postawę etyczną.
Dziś jesteśmy w kleszczowym objęciu kleru i biznesu. Właśnie dzielą się władzą. Także w Krynicy.
Czy biznes ma wybór?
Nie, bo każdy kto działa wbrew władzy skazuje się na unicestwienie (biznes na straty).
No chyba że jest dużym graczem, większym niż nosiciel władzy. Czy jest w Polsce ktoś silniejszy niż KK?
Biznes pójdzie rączką w rączkę z KK.
Co możemy zrobić? Zbojkotować mszę. Kto z wierzących się odważy?
Szanujemy biznesmena za plusy na koncie, a nie za postawę etyczną.
To zależy, gdzie. W USA szanujemy za jedno i za drugie, przy czym częściej za drugie niż za jedno. Pani zdanie świadczy nie tyle o biznesie, ile o panującej w Polsce etyce. Nie tyle wśród biznesmanow, ile raczej w ogóle w społeczeństwie. Jeśli powszechnie się przyjmuje, ze można łgać, kraść, i oszukiwać, to Pani zdanie jest prawdziwe. Jeśli kierować się w życiu elementarną etyką, to Pani zdanie jest fałszywe.
.
W rozwiniętych krajach rządzi zarówno etyka, jak tez pieniądze. Można się spierać, co bardziej. To zależy od konkretnej osoby i przedsiębiorstwa. Są ludzie i ludziska. Jednakże, etyczne zachowanie jest pierwszym przykazaniem biznesowym w USA. Można nawet zaryzykować tezę, ze w USA nieetyczne zachowanie jest pierwszym krokiem do bankructwa.
każdy kto działa wbrew władzy skazuje się na unicestwienie
To jest definicja totalitaryzmu. Gra toczy się o to, żeby Polska nie stała się krajem totalitarnym. Jeśli Polska pozostanie po stronie państwa prawa, to jak najbardziej można będzie działać wbrew bez unicestwienia. Inna rzecz, czy działanie wbrew władzy jest to postawa rozsądna. Moim zdaniem tak, ale tylko wtedy, gdy władza dąży do totalitaryzmu. To jest obecny przypadek.
liberalizm a konserwatyzm
A gdyby to ująć tak? Liberalizm to umowa, społeczeństwo umawia się, że będzie honorowało wybrane reguły. „U podstaw liberalnego państwa stoi równość wszystkich podmiotów życia zbiorowego wobec prawa. ”
„Konserwatyzm” jest pochodną zachowań, za które odpowiada „mózg gadzi” (instynkty terytorialne, zachowania agresywne, hierarchie). Najsilniejszy dyktuje prawa. Konserwatyzm jest bardziej pierwotny, a więc łatwiej do niego „wrócić”, co właśnie robimy.
Konserwatyzm jest szkodliwy dla ludzi, ale oni o tym nie wiedzą, bo dbając o to, by zawsze mieć „czysty” mózg, piorą go w kościele raz na tydzień.
„W rozwiniętych krajach rządzi zarówno etyka, jak tez pieniądze. Można się spierać, co bardziej. ”
Też kiedyś tak myślałam. Niestety to jest jedynie ideał. Deklaracja. Pusta. Bez względu na adres zamieszkania biznesmena.
„Money makes the world go round” (Kabaret).
I ta przerażająca piosenka/scena. Na czasie?
https://www.youtube.com/watch?v=29Mg6Gfh9Co
Ale zgadzam się „Jeśli Polska pozostanie po stronie państwa prawa, to jak najbardziej można będzie działać wbrew bez unicestwienia.” Czy zostanie?
„O to, aby nas nie pokonano, sami możemy zadbać, ale to czy pokonamy wroga, zależy od niego samego.” Sun Tzu
To czy zostanie państwem prawa zależy od tego czy i kiedy wróg się potknie. My, na swoim odcinku daliśmy ciała.
To smutne (bo sam działam na tym polu), ale środowiska biznesu, które akurat doskonale wiedzą, w która stronę idzie obecny rząd, okazały niajwięcej serwilizmu i najmniej zwykłej przyzwoitości.
Srodowiska biznesu powinny rozumieć, ze kiedy granice będą zamknięte, zaś paszporty będzie wydawał pan Błaszczak, to biznes się skończy. Przykładem jest Kaliningrad. Taki będzie los polskich biznesmanow pod rządami totalitaryzmu.