Jerzy Łukaszewski: Strach ma wielkie oczy

2odmiana016-10-09.

No[dropcap][/dropcap] i bardzo dobrze, że takie ma. Przynajmniej czasami, bo wtedy możemy zaobserwować czego boi się ktoś mocno wystraszony.

Przy czym na ogół okazuje się, że to coś, czego on się tak przestraszył tak naprawdę nie istnieje. On o tym nie wie.

Co więc robimy? Z troską pochylamy się nad jego lękami i cierpliwie tłumaczymy, że nie ma się czego bać, że wszystko to kwestia wyobraźni itd.

Tak nam to weszło w krew, że nie możemy powstrzymać tego odruchu nawet w sferze publicznej.

Niedawno mistrzyni słowotoku, pani minister Zalewska, zarzuciła nauczycielom, iż są inspirowani przez „wiadome siły”, a pan Broniarz organizuje protest wspólnie z KOD.

Źródło tej nagłej komplementacji KOD ze strony rządu jest dość czytelne, na co wskazywałem kilka dni temu.

PiS boi się masowych protestów i wystąpień, a jeśli tak to znaczy, że jest to najlepsza droga do walki z nim.

Wystraszony i to nielicho protestem kobiet plątał się w zeznaniach, co doprowadziło nawet do ostrej kontrowersji niektórych środowisk tworzących dotąd zwarty szereg kaczystowski.

Najpierw minister obrony narodowej okazał się być felietonistą TV TRWAM (co już samo w sobie jest curiosum na skale światową) i wygłosił pogadankę tak wzruszającą, że się mało nie spłakałem.

Głos Polski – min. Antoni Macierewicz

Uploaded by Radio Maryja on 2016-10-06.

Muszę przyznać, że technika krętactwa tego człowieka potrafi zaimponować.

Okazało się jednak, że nie wszystkim.

Posłanka Sobecka, duma i ozdoba tak bliskiego mi Torunia zatrzęsła się z oburzenia.

Sobecka pisze do Macierewicza ws. odrzucenia projektu „Stop aborcji”

zobacz więcej wideo ” Po serii czarnych protestów Sejm odrzucił w czwartek kontrowersyjny projekt zakazujący aborcji. W głosowaniu wzięło udział 428 posłów. Za odrzuceniem projektu było 352 (186 z PiS), przeciw 58, a 18 wstrzymało się. Za odrzuceniem projektu „Stop aborcji” zagłosowała zdecydowana większość klubu PiS (m.in.

Pełen miłości bliźniego minister Antoni z pewnością nie zaryzykuje sporu chyba, że ma w sobie gen samobójczy. Sytuacja przypomina tę sprzed lat gdy obywatel Rydzyk nazwał panią prezydentową Kaczyńską czarownicą, bez żadnych konsekwencji, a nawet reakcji męża i szwagra tak czułych zazwyczaj na punkcie własnej, za przeproszeniem, godności.

Jak by na to nie patrzeć jest to pierwszy od roku problem, którego PiS nie potrafi rozwiązać. Czekam z niecierpliwością na dalszy rozwój wypadków.

Wracając do strachu przed tłumem.

Co zrobił pan Broniarz? Wszystko co tylko się dało, by uspokoić panią Zalewską, jak na gentlemana przystało.

Trochę mniej jak przystało na przywódcę związkowego. Zamiast wykorzystać widoczny gołym okiem strach pani minister ujawniający się choćby w dwukrotnie zwiększonej prędkości wyrzucanych z siebie słów, tłumaczył jak komu dobremu, że to nieprawda, a nawet obiecał jej, że ją pozwie, co musiało ostatecznie uspokoić spłoszoną niewiastę. Ostatecznie nie po to „pan Zbyszek” ma dostać uprawnienia do kasacji każdego wyroku, by musiała się czegoś obawiać. (przy okazji: czy istnienie sądów będzie wtedy miało jakiś sens?).

Odżegnując się od współpracy z KOD-em pan Broniarz zrobił dokładnie wszystko żeby przegrać batalię. Zaczynam podejrzewać, że jest prawdziwym patriotą, bo tylko tacy są w naszej historii mistrzami przegrywania.

Apelowałem ostatnio o popieranie każdego protestu, w każdym miejscu i każdej sprawie jeśli będzie on kierowany przeciw PiS. Nie widzę na dziś innego wyjścia tym bardziej, że jak się okazuje – jest to skuteczne.

Ponieważ mam alergię na polityków i wiem, że oni ten protest poprą niekoniecznie w interesie polskiej szkoły mogę uznać, że tego poparcia z ich strony nie ma.

Natomiast powinno być i ze strony KOD (oficjalnie, bez zasłaniania się tekstami „byliśmy” bo to przypomina właśnie licytacje polityków), który powinien zadeklarować wprost wsparcie pedagogów i ze strony wszystkich innych ruchów i organizacji, w tym także kobiecych, które pokazały ostatnio „jak zwyciężać mamy”.

Powinno też być masowe poparcie ze strony rodziców, w końcu chodzi o przyszłość ich dzieci.

Reforma edukacji nie jest przygotowana źle. Ona w ogóle nie jest przygotowana, a deklaracje pani Zalewskiej przypominają miotanie się zdechłej ryby w dziurawej sieci. Ryba nie ma już o co walczyć, z sieci wyjść łatwo, ale ona o tym nie wie. Jest zaprogramowana na szarpanie się.

Wycofują się kolejni eksperci, którzy mieli stworzyć podstawę programową z poszczególnych przedmiotów. Wycofują się zdumieni, że kazano im to zrobić do 9 listopada podczas gdy poważne podejście do tematu (są tego przykłady w niedawnej historii) wymaga minimum roku. A gdzie czas na pisanie podręczników po stworzeniu tej podstawy? Ich druk i dystrybucję?

Nawet taki laik jak ja widzi, ze „to se ne da, paniczku”.

Pomijając kwalifikację niektórych ekspertów (od historii ma być nim facet, którego w dość niejasnych okolicznościach zwolniono z IPN) trzeba być kompletnym fantastą by sądzić, że 1 września 2017 roku uczniowie będą mieli wszystko przygotowane.

Można zadać pytanie: skąd ten pośpiech?

Za oknem wróble ćwierkają, że ta pseudoreforma ma być jedynie batem, którym rząd przećwiczy samorządy. Z góry bowiem wiadomo, że większość z nich nie poradzi sobie z tym pasztetem. Pani minister prawdomówna jak cała jej partia wykrzykiwała, że nie będzie żadnych zwolnień nauczycieli, ale dziwnym trafem subwencja oświatowa na rok przyszły jest mniejsza, niż w obecnym. Sama reforma też pociąga za sobą niejakie koszty, a więc jeśli samorządy dostaną mimo to mniej pieniędzy, niż obecnie to nie trzeba być prorokiem by przewidzieć co się stanie. Żerująca na kasie ministerstwa fundacja państwa Elbanowskich jakoś dziwnie milczy w tej sprawie. Już nie chce ratować maluchów?

Nie trzeba być też prorokiem by zgadnąć — na kogo rząd zwali odpowiedzialność za problemy jakie się pojawią i za klapę całej akcji.

Przypominam, że zamach na samorządy był głośno artykułowany w tym towarzystwie, a teraz widać dość gorączkowe doń przygotowania.

Trudno inaczej wytłumaczyć sobie pośpiech, by z akcją zdążyć przed 2108 rokiem (pani Zalewska stanowczo odrzuciła taką możliwość).

Rok 2018 to rok wyborów samorządowych i PiS nie może ich przegrać.

Stąd niepoważne choć trafiające do ich elektoratu argumenty o kadencyjności samorządów i tym podobne bzdety.

A gdzie w tym wszystkim dzieci?

Nigdzie. One najwyraźniej są najmniej ważne. Przynajmniej do czasu aż osiągną prawa wyborcze, ale do tego dnia „wychowanie patriotyczne” zrobi z nich posłuszne narzędzia. Taką przynajmniej nadzieję pokłada prezes w zmianach w polskiej oświacie.

Problem dzieci to nie tylko problem ich rodziców. Także nas wszystkich, bo kiedyś to te dzieci będą budowały ten kraj, rządziły nim i płaciły składki na nasze emerytury.

Dlatego gorąco namawiam do poparcia poniedziałkowego protestu nauczycieli. Namawiam wszystkich bez wyjątku.

Pora może mało odpowiednia bo to i wiatry i deszcze, no ale skoro musieliśmy „mieć wakacje” to choć teraz zachowajmy się jak przystało ludziom odpowiedzialnym.

Temat pewnie nie wszystkim bliski, ale wbrew pozorom w ogólniejszym planie chodzi przecież także o nas.

A „zarzuty” przekomicznej pani Zalewskiej o „współpracę z KOD” niech będą dla nas zachętą i wskazówką.

Tylko razem można coś zdziałać.

Zróbmy więc w poniedziałek próbę.

Jerzy Łukaszewski

Print Friendly, PDF & Email

13 komentarzy

  1. PIRS 2016-10-09
  2. slawek 2016-10-10
    • rafa 2016-10-10
      • slawek 2016-10-11
        • rafa 2016-10-11
        • slawek 2016-10-12
  3. j.Luk 2016-10-10
  4. Bejka_2015 2016-10-10
  5. Konteksty 2016-10-10
    • SAWA 2016-10-13
      • slawek 2016-10-13
  6. Magdalena 2016-10-10
    • slawek 2016-10-11
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com