Amerykański historyk i literaturoznawca Dominick LaCapra zaproponował przed laty ciekawe rozróżnienie w pracy nad pamięcią. Odwołując się do pojąć wypracowanych na gruncie psychoanalizy przez Zygmunta Freuda przepracowania i obsesyjnego nawrotu do wspomnień (working-through and acting-out) wskazał sposoby radzenia sobie z traumatycznymi doświadczeniami.
Nie miejsce tu by się nad tym rozwodzić, wspominam o tym tylko po to, by zwrócić uwagę na film, który jest znakomitą ilustracją radzenia sobie z traumatycznym doświadczeniem – chodzi o pogrom kielecki z 1946 roku. Jak wiadomo, nie stanowi on doświadczenia przepracowanego przez nas, a raczej jest klasycznym przykładem wyparcia. Praca nad filmem trwała 10 lat, a końcowy efekt jest niezwykle ciekawy.
Otóż w ramach 16 Międzynarodowego Festiwalu Filmów Watch Docs, poświęconego prawom człowieka obejrzałem w sobotę 10 grudnia wieczorem właśnie ten ciekawy film dwóch reżyserów młodego Polaka Michała Jaskulskiego i starszego od niego o 40 lat Amerykańskiego Żyda pochodzenia węgierskiego Larry’ego Loewingera. Film poświęcony jest pogromowi kieleckiemu z 1946 roku, a ściślej o związanej z nim pamięci/niepamięci. Tytuł „Przy Planty 7/9”, czas trwania 90 minut. Co ciekawe, jak zdradził w czasie dyskusji po projekcji polski reżyser, obaj z kolegą nie wiedzieli, że zrobią ten film, który powstał w sposób zaskakujący dla nich samych, a pieniądze na jego realizację dostali w ósmym roku pracy. Również nie wiedzieli, że głównym bohaterem będzie Bogdan Białek, stąd też tytuł wersji angielskiej „Bogdan’s Journey”.
Przypomnijmy o czym jest ten film — i jakiego faktu historycznego dotyczy.
Chodzi o adres budynku Planty 7/9 w Kielcach. To tutaj 4 lipca 1946 roku rozpoczął się pogrom kielecki, podczas którego mieszkańcy miasta wraz z milicją i żołnierzami zamordowali 37 osób narodowości żydowskiej i trzech Polaków.
Tyle historia. Przeważnie niechciana, odrzucana i wstydliwie przemilczana. Ale nie do końca. I właśnie o tym jest ten film, a właściwie o jednym człowieku, który zdaniem twórców filmów tę sytuację zmienia. Oto, co napisali w programie: „To Bogdan Białek, działacz solidarnościowego podziemia, dziennikarz, psycholog i aktywista od lat walczący o pamięć o pogromie i o polsko-żydowskie pojednanie. Interesuje go rzeczywista komunikacja i takie mówienie nawet trudnej prawdy, które nie zamyka, a wręcz odwrotnie – otwiera przestrzeń dialogu Jeśli sprawa pogromu kiedykolwiek przestanie być „kontrowersją” i stanie się zintegrowanym, przepracowanym elementem polskiej pamięci, będzie to w wielkim stopniu jego właśnie zasługą”. Oby tak się stało.
BOGDAN’S JOURNEY / PRZY PLANTY 7/9 – TEASER
Kielce, Poland was the site of Europe’s last Jewish pogrom-in 1946. Townspeople killed over 40 Holocaust survivors seeking shelter in a downtown building, injuring 80 more. As news of the pogrom spread across Poland, Jews fled the country. The Kielce pogrom became a symbol of Polish post-war anti-Semitism in the Jewish world.
Film „Przy Planty 7/9” w istocie pozwala w to wierzyć. Jednak nim napiszę o filmie i o dyskusji, która miała miejsce tuż po jego projekcji godzi się przypomnieć wcześniejsze próby przywracania pamięci o tym wydarzeniu.
Zawdzięczamy ją historykom, a zwłaszcza Bożenie Szaynok. To ona właśnie napisała i opublikowała najważniejszą książkę na ten temat w 1992 roku Pogrom Żydów w Kielcach. 4. VII 1946 r., Warszawa 1992. Przydałoby się nowe wydanie, ale jak na razie musimy się zadowolić tym pierwszym. Równie ważny był w tym procesie film o pogromie kieleckim Marcela Łozińskiego „Świadkowie” z 1987, który pokazany w 2005 roku w Kielcach w ramach II Kieleckich Spotkań Chrześcijańsko-Żydowskich Tikkun-Naprawa, uznano za nadal aktualny.
A teraz mamy film „Przy Planty 7/9”.
Od lat zajmuję się problematyka pamięci i sposobami jej funkcjonowania. Literatura na ten temat jest na szczęście rozległa i semestralne zajęcia, które prowadzę, co kilka lat ze studentami cieszą się niezmiennym powodzeniem. Dla mnie osobiście szczególnie istotne są ustalenia Paula Connertona, którego jedna z książek, Jak społeczeństwa pamiętają, jest dostępna również w tłumaczeniu na język polski. Ostatnio pojawiło się tłumaczenie innej ważnej książki Michaela Rothberga, Pamięć wielokierunkowa. Pamiętanie Zagłady w epoce dekolonizacji. Nie ma w nich jednak wiele o polskich kłopotach z pamięcią, stąd waga i znaczenie wszelkich prób przepracowania naszej trudnej pamięci.
Polecam ten film właśnie jako nauczyciel zmagający się z brakiem materiałów dydaktycznych zakorzenionych w Polsce i czerpiących z doświadczeń nie tyle specjalistów różnych dziedzin, ale właśnie „normalnych ludzi”, którzy nie do końca zdają sobie sprawę jak bardzo ich postrzeganie rzeczywistości jest zakorzenione w odziedziczonych przez proces socjalizacji czy to szkolnej, religijnej czy politycznej. Często jest on przeniknięty stereotypami i uproszczeniami, których nie jesteśmy zwyczajnie świadomi.
Bogdan Białek, mimowolny bohater „Planty 7/9”, właśnie o tej prostej prawdzie wie więcej niż ktokolwiek. Dlatego nie osądza, nie ocenia – tylko stara się zrozumieć, rozmawiać i wspólnie przepracowywać odziedziczoną „pamięć” i wspólnie dotrzeć do historycznej prawdy. Niezwykła wartość jego wysiłku rozumienia polega na tym, że rozumie racje przeciwników przepracowania historii, ale na tym rozumieniu nie poprzestaje. Stara się natomiast dotrzeć do ofiar i oddać im głos. To te głosy właśnie uświadamiają nam wszystkim, że tu nie chodzi o oskarżanie czy szkalowanie Kielczan czy Polaków, ale o wspólne przeżycie wstydu i opłakanie ofiar. Najważniejsze jest wspólne przeżywanie procesu dochodzenia do prawdy. Jeśli mądrze przeżywany to zmienia nas wszystkich!
I jeszcze słowo o spotkaniu z polskim reżyserem Michałem Jaskulskim, który przez godzinę tłumaczył jak doszło do realizacji filmu, co te 10 lat pracy nad nim dla niego znaczyło – no i czego oczekuje od odbiorców. Zaczął od tego, że jest katolikiem i od lat szkolnych interesował się żydowskim Kazimierzem w Krakowie gdzie było jego liceum. Jak ważne było dla niego zetknięcie się z inną wrażliwością (postrzeganie Polski i Polaków jako kraju i narodu antysemickiego). I jak trudne jest wejście w emocjonalne przepracowywanie własnego rozumienia przeszłości.
Myślę, że również dlatego jest to film wart polecenia jako materiał edukacyjny. Ja w każdym razie spróbuję go włączyć do moich zajęć i pracy nad złożonym zjawiskiem pamięci. Wydaje mi się, że to znacznie bardziej skuteczne narzędzie niż odgórne narzucanie własnego, politycznie i ideologicznie sterowanego preparowania przeszłości.
Stanisław Obirek
PS. Michał Jaskulski odpowiadając na pytanie — jak film jest odbierany odpowiedział, że jak dotąd odbiór jest jednoznacznie pozytywny i to zarówno w Polsce, w USA jak i w Izraelu.


