Szanowni Państwo,
Kończmy tę wojnę na górze, która nas wszystkich niszczy, a lepkie kacze łapki się cieszą, i zajmijmy się wojną z tym, co robi PiS.
16 stycznia zostałem dokooptowany do zarządu głównego KOD z jasnym zadaniem wyprowadzenia nas z tego bagna. Zaproponowałem program naprawczy, który obecnie postaram się doprecyzować.
- Porządek w rachunkowości KOD. To już się robi. W zarządzie został wyłoniony zespół 3 osób, który ma znaleźć nowe biuro rachunkowe (złożyć kilka propozycji zarządowi do wyboru). Wypowiedziano umowę dotychczasowemu biuru rachunkowemu, z powodu utraty zaufania. Jednocześnie dwie inne osoby z KOD, o kwalifikacjach księgowych, zrobią porządek w dotychczasowych dokumentach. Zostanie ustanowiony prawidłowy obieg dokumentów finansowych.
- Wprowadzimy prawidłową organizację biura zarządu. Musi być prawidłowy obieg dokumentów (dziennik podawczy, reguły kierowania i archiwizacji dokumentów, podział kompetencji). Muszą być publikowane na stronie KOD wszystkie uchwały i zwięzłe protokoły z zebrań zarządu.
- Jasne reguły płatności dla osób z KOD (zatrudnienie, zwroty kosztów, sprzęty służbowe, itp.). Rozwińmy troszkę ten temat. Do całej afery „faktura gate” w ogóle by nie doszło, gdyby na samym początku można było Mateusza Kijowskiego i ew. inne osoby normalnie zatrudnić i normalnie im płacić. Niestety nie było to wówczas możliwe i zaczęło się kombinowanie. Jak się skończyło, wiemy. Teraz trzeba postawić sprawy z głowy na nogi. Osoby pracujące dla KOD w dużym wymiarze godzin muszą otrzymywać normalne uczciwe wynagrodzenie (co zresztą jest przewidziane w statucie). Dotyczy to członków zarządu (nie koniecznie wszystkich) i innych osób, których stała praca jest konieczna. Oczywiście w proporcji do możliwości finansowych stowarzyszenia, bo mamy jeszcze inne wydatki.
To samo dotyczy różnych fantów służbowych, od telefonu przez komputer po samochód. Te osoby, którym te fanty służbowe są NAPRAWDĘ potrzebne, powinny je mieć. Oczywiście znowu w granicach rozsądku i umiaru. Komputer lub samochód służbowy (jeśli będzie, na razie nie ma żadnego), musi być taki, jaki jest potrzebny do pracy, a nie do szpanu. Nie musimy kupować komputera jak dla studia graficznego, ani jakiejś „wypasionej bryki” prosto z salonu. Samochód może być kilkuletni, używany, byle w dobrym stanie. Oczywiście te sprzęty służbowe będą własnością stowarzyszenia KOD, a nie użytkownika i na czas pełnienia funkcji. Oczywiście takie sprzęty służbowe (komputer, samochód) mogą otrzymać tylko ci, który:
- naprawdę ich potrzebują do pełnienia swoich funkcji w KOD;
- nie mają ich, i nie mają możliwości finansowych, by je sobie kupić (choćby ma kredyt).
Oczywiście zaraz się odezwie polskie piekiełko nisko-mózgowe: „uwłaszczają się na KOD, zbijają kasiorę, dorabiają się”, itp. Rozumiem, że typowy nasz rodak sam chciałby zarabiać jak najwięcej, ale by inni zarabiali jak najmniej, najlepiej wcale. Trzeba jednak zrozumieć, że jeśli tych spraw nie załatwia się w podany powyżej sposób, to jest to sytuacja patologiczna i korupcjogenna. Prowadzi do kolejnej „faktura gate”, bo generuje kombinowanie. Szybko może znaleźć się „usłużny” biznes, który nam coś zaoferuje, oczywiści za coś, albo samochodu komuś użyczy jakiś pan Tomek, który w odpowiednim czasie okaże się agentem Tomkiem z nowej SB-cji (która przecież kwitnie). Rozumiem, z poglądy typowego rodaka są takie, jakie są, i że podniesie się krzyk, ale lepszy ten krzyk, niż kolejna „faktura gate”.
Przypomnę, że gdyby Mateusz Kijowski od początku dostawał normalną pensję za pracę ¾ doby na okrągło, to obecnej afery by nie było.
Kolejna sprawa w tym wątku, to jasne reguły zwrotu kosztów (np. za dojazdy, hotele, itp.). Np.: przesyłamy faktury na KOD do zwrotu kosztów biletów lub paliwa, gdy:
- jedziemy na spotkanie z nami związane z KOD, lub gdy prowadzimy spotkanie z kim innym (np. z Bronisławem Komorowskim w Poznaniu);
- na demonstrację lub wiec, gdy występujemy na scenie lub coś organizujemy. Gdy jesteśmy tylko uczestnikami marszu lub wiecu, gdzieś w tłumie, to koszt dojazdu i noclegu jest nasz prywatny, z własnej kieszeni;
- wniosek o zwrot kosztów musi być dokładnie opisany, ile kilometrów, czym i dlaczego tyle.
- Zmiany w strukturze zarządu. Musi je oczywiście wprowadzić walny zjazd delegatów, bo wymagają zmian w statucie. A więc zarząd powinien być liczniejszy. Już widać, że 7 osób wielu spraw nie ogarnia. W zarządzie powinno być kilkuosobowe prezydium pracujące na co dzień, na etatach. Zmienić się powinna rola przewodniczącego. Prowadzi zebrania i reprezentuje, ale zarząd decyduje kolegialnie. Musi tez być jakaś procedura odwołania przewodniczącego, gdy zawiedzie, ale z drugiej strony, nie może być tak, żeby go można było odwołać ot tak, bez powodu, bo po prostu większość zarządu tak chce i już.
Te wszystkie przedstawione powyżej rozwiązania powinny zapobiec powtórce kłopotów podobnych do obecnych.
***
A teraz, Szanowni Państwo, trzeba zabrać się do tego, co się dzieje w kraju, a dzieje się źle. Zabrano się za majstrowanie przy ordynacji wyborczej. I wiadomo po co. Jak lis majstruje przy zamku do kurnika, to na pewno nie che go naprawić. Minister Radziwił już zgłasza program kompletnej dewastacji służby zdrowia. Macierewicz rozwala armię i buduje nowe ORMO. Trwa dewastacja edukacji.
I dlatego musimy czym prędzej skończyć te wojny i spory, zająć się tym co ważne, bo za pół roku może być pozamiatane.
Pamiętajmy o co walczymy. Nie o Mateusza, nie o mnie, nie innych funkcyjnych. Walczymy o Polskę i nie możemy jej przeoczyć wpatrzeni w małe interesiki.
Krzysztof Łoziński
Proszę o szerokie udostępnianie.


ooo moge juz spac spokojnie jak Pan Lozinski wzial swoje rece ten balagan artystyczny KOD.
merci i do boju!
Cieszy mnie. Trochę późno, ale nie za późno. Powodzenia w walce z okupacją.
Pomogę ile mogę.
No dobra, to tyle barany. A co na to wilk?
Tak – „trzeba zabrać się do tego, co się dzieje w kraju”.
Mój postulat: nie ścigać się z PiSem kto lepiej zwalczał czy zwalcza komunę ani kto bardziej uczcił żołnierzy wyklętych. Na takie pochody się nie wybieram.
@JLuk
Wilk będzie też się mógł cieszyć, że ktoś za niego wykona kawał dobrej roboty. Chyba, że jakiegoś barana sprokuruje Szewczyk Dratewka…
O to możemy być spokojni. Z pewnością sprokuruje.
W tekście p. Krzysztofa zabrakło mi jednego. Czy panowie dogadali się już z ob. MK czy nie. W którymś z wywiadów Autor mówił, że się nie dało. A to jest punkt, który trzeba by koniecznie dodać do wyliczonych powyżej. Bez tego KOD nigdy nie ruszy z miejsca, a przeciwnik będzie miał punkt, w który będzie walił jak w bęben. I zawsze trafi.
Wierzę w rzeczowość pana Łozińskiego, tego było trzeba od początku. Ale teraz jest gorzej, bo po faktura gate trzeba nie tylko zaprowadzić porządek, ale i zmyć złą sławę jaka się KOD okrył (nieważne czy to prawda czy nie, ważne, że miliony uwierzą w to PiSowcom).
Tak czy Nowak – trzymam kciuki!
W pełni popieram działania Pana Krzysztofa Łozińskiego, którego tekst przywraca właściwą miarę rzeczy. Niestety zamiast stanąć pełną parą w obronie demokracji przed zakusami PiS Zarząd Główny musi, oprócz porządkowania organizacji zmierzyć się jeszcze z Wilkiem. Wilk nie chce się porozumiewać z Zarządem Głównym i ponad tym organem władzy zwraca się ze stron FB do swoich wyznawców z coraz bardziej manipulatorskimi odezwami – ostatnio parafrazował Wałęsę: „I chcę i muszę” porównując się do OKP a innym razem do PC. Nie liczyłbym za bardzo na jego zdolność do trzeźwej oceny sytuacji. Przy okazji jego chrzestny, czyli stryj, ujął się za bratankiem bardzo emocjonalnym a zarazem kompletnie mylącym fakty wpisem. Odpowiedź Pana Krzysztofa Łozińskiego powinna Wilkowi dać do myślenia bo to ostatni czas kiedy ma wobec siebie tak przyzwoitą i życzliwą mu osobę: „Krzysztof z konta Agnieszki: Szanowny Januszu, rozumiem Twoje emocje, ale sytuacja nieco inaczej wygląda. Zarząd nie jest „tymczasowy” i nie popełnia sepuku, tylko stara się ratować KOD. W przestrzeni publicznej fruwa obecnie spora ilość FAŁSZYWYCH informacji o całej sytuacji i krokach zarządu. My nie kwestionujemy dokonań Mateusza i nie apelujemy do niego o stałe odejście, tylko o czasowe wycofanie się, co byłoby lepsze także dla niego, bo on niestety w tej chwili brnie i robi kolejne błędy, które pogarszają jeszcze bardziej jego sytuację. To nie zarząd, tylko zwolennicy PiS, skierowali wnioski do prokuratury. Powiadomienie złożone przez Chaborę nie dotyczyło Mateusza, tylko innej osoby, która nakłaniała go do udziału w fałszerstwie dokumentu. Służby PiS oczywiście działają, ale to nie one wpakowały nas w to bagno. Niestety wpakował nas w nie Mateusz, co dla mnie jest szalenie przykre. Jak mamy go ratować, jeśli on sam co chwila robi kolejne rzeczy, które coraz bardziej go pogrążają, i nie słucha rad, jak z tego bagna wyleźć?” Może chrzestny coś wskóra?
*
A obok redaktor Skalski nawołuje do tego aby szefem KOD nadal był pan Kijowski.
@SLAWEK : w zasadzie zgadzam się z Tobą, ale nie skłoni mnie to do akceptacji „stawania pełną parą”. Stary pierdziel, co? Ale przynajmniej wiesz, że czytam uważnie, co napisałeś.
@ A. GORYŃSKI – „pełna para”nie wymaga koniecznie akceptacji – może być odrobina poparcia lub trzymanie kciuków. A wiek mamy XXI i chwatit! Swoją drogą ile razy w życiu mamy odzyskiwać wolność? Przydałby się jakiś gajowy! Kłaniam się!
i to właściwy kierunek. Taka prawda, że w ruchach oddolnych nikt na początku nie zastanawia się nad „głupotami” jak cos rozliczyć. Później wystawimy faktury i jakoś to będzie! bo nie ma pieniędzy i nie ma czasu na takie głupoty, a później wszystko wyłazi jak szydło z wora. dam taki głupi przykład:
rodzice zaangażowani n.p. w imprezę w szkole, sami jażdżą samochodami , załatwiają coś itd, czy któś mówi o zwrocie pieniędzy nawet symbolicznej 1 zł? Dobrze ale u Mateusza to wycięte z życia 3/4 doby i co? za darmo i jeszcze ma dołożyć ?
Pan Łoziński ma rację!!! to trzeba unormować bo nowe ZOMO czuwa a my Srebrnej czy Instytutu Lecha nie mamy za pachą!
Nie wiem czy śledził pan dyskusję na ten temat na SO, ale tu nikt nie mówił o „dokładaniu”. Wręcz przeciwnie, wielu z nas, ja też, twierdziło coś wręcz przeciwnego. Ktoś zajmujący się takimi sprawami powinien mieć finansowanie i to przyzwoite. Natomiast cała afera nie wzięła się znikąd, tylko z sytuacji życiowej MK, którą usiłował brzydko „ominąć” wykorzystując do tego firmę żony, zamiast pogadać z zarządem i ustalić co i jak. I proszę nie udawać, że nie wie pan o co chodzi. Na dodatek wystawianie faktur za coś czego nie zrobił jest zwykłym oszustwem, chyba że mamy jakieś inne pojęcie moralności.
Gdyby chociaż za tę kasę pozbył się wiszącego nad głową problemu, sam uznałbym, że ok. usunął drażliwy problem (drażliwy także dla KOD), który przeciwnik może wykorzystywać. Ale nie, tego nie zrobił, a na dodatek nie ma zamiaru rozmawiać z kolegami, ani z p. Krzysztofem, który wciąż jeszcze darzy go sympatią i oferuje wsparcie.
O p. Łozińskiego jestem spokojny, on to „unormuje”, natomiast to nie ZOMO jest dziś największą w tym przeszkodą, ale sam MK. Pogarda z jaką odnosi się do ludzi na spotkaniach, odrzucanie wyciągniętej ręki – to nie są cechy człowieka, który jest zdolny do czegoś konstruktywnego, co zresztą wykazał przez rok „działalności” w KOD.
Ach to bogactwo języka polskiego!
http://synonim.net/synonim/paranoik
Ale dlaczego tak strasznie mu zależy na szefowaniu?
Wyjaśnione?
Quote
A obok redaktor Skalski nawołuje do tego aby szefem KOD nadal był pan Kijowski.
………………………
Uzasadnienie głębsze od p. Skalskiego mile widziane… lubię to za mało w wypadku polityka.
A jak zostanie prezydentem?
Mamy takie przykłady…
Znam mechanizm oczekiwania od lidera, że wszystko za nas załatwi. To nie tak- lidera trzeba wspierać, jak się tylko da. Przykładowo, jak Lider wyjeżdża z małej wsi mazurskiej zostawiając chorą Żonę i Teściową, to KOD ma obowiązek o Nie zadbać. I to nie Lider ma o to żebrać, tylko KOD ma to na wstępie Mu zagwarantować.
To nie całkiem tak. Lider nie chciał żeby za niego coś załatwiać, bo wtedy zbyt wiele osób miałoby wgląd w sprawę, a tego wraz z małżonką chcieli uniknąć. Dlaczego wszyscy udają, że nie wiedzą o co chodzi? Zaczyna mnie to coraz bardziej dziwić. Dlaczego nikt nie chce nazwać rzeczy po imieniu? Po co gadanie o „słusznym finansowaniu” skoro nikt tego nie kwestionuje, a rzecz polega na czym innym? Sami się chcemy oszukiwać? Uważasz, że zamiatanie oszustwa pomoże ruchowi? Moim zdaniem wręcz przeciwnie – da broń do ręki przeciwnikowi. Pamiętasz tekst p. Kijowskiej na SO? Mną wstrząsnął, bo nie spodziewałem się czegoś takiego na tych łamach, ani ze strony lidera obywatelskiego ponoć ruchu. Ale wtedy to mnie upominano, żebym nie kontestował SPRAWY, choć największy tępak mógł zobaczyć, że coś się tam źle dzieje. No to macie „sprawę”.
Nie brońmy go więc za wszelką cenę wymyślając jakieś teorie, bo to nie jest do obrony.
Sprawa jest tak brzydka, że lepiej zapomnieć o tym panu i iść drogą wskazaną przez p. Łozińskiego.
O ile pan MK da o sobie zapomnieć. Na razie na to nie wygląda.
LUKU!!! Ja o Krzysztofie Łozińskim, a nie o Mateuszu Kijowskim!!!!
Aaaaa … to sorry 🙂 O panu Krzysztofie – złego słowa.
Rację ma HAZELHARD
„to KOD ma obowiązek o … zadbać. I to nie Lider ma o to żebrać, tylko KOD ma to na wstępie Mu zagwarantować.” – bez względu na to o kogo chodzi.
@J.LUK
Pisze Pan: „Lider nie chciał żeby za niego coś załatwiać” – proszę o dowód, że nie chciał, inaczej to pomówienie.
I dalej:
„Pamiętasz tekst p. Kijowskiej na SO? Mną wstrząsnął, bo nie spodziewałem się czegoś takiego na tych łamach, ani ze strony lidera obywatelskiego ponoć ruchu.”
Czy chodzi o ten tekst? https://studioopinii.pl/magdalena-kijowska-mam-marzenie/
Jeśli tak, to co ma Pan na myśli pisząc „nie spodziewałem się czegoś takiego” i jaki to ma związek z obowiązkiem organizacji (do zagwarantowania wsparcia swoim potrzebującym działaczom) . Ja w tym artykule nie widzę niczego niewłaściwego.
Zakładam, że: organizacja nie stanęła na wysokości zadania, lider się nie upomniał, i wyszło jak wyszło. Winni są wszyscy, czas zająć się czymś innym.
Dlatego rację ma Jacek Kor. Bo tak to wygląda w prawdziwym, a nie papierowym życiu.
Szczęśliwie Pan Krzysztof wie jak to powinno wyglądać – i publikuje powyższy list.
Nie bronię MK, tylko zwracam uwagę na kulturę prawną, na nasz Polaków stosunek do procedur.
*
Niezależnie od tego, co napisałam wyżej i w innych miejscach, najprawdopodobniej sytuacja wygląda tak, jak ją Państwo przedstawiacie (Sławek, J.LUK i inni), często podzielam Wasze wątpliwości i zarzuty. Ale nie wolno (nam nie wolno) łamać procedur, a jeśli ich nie ma, należało je stworzyć. Nie należy postępować nieetycznie (orzekać winy, bez procesu, publikować prywatnych „orzeczeń winy”).
Pan Krzysztof bierze sprawy w swoje ręce, a mnie jest wstyd, że dorośli ludzie (działacze, którzy walczą o miejsca w Zarządzie i chcą nam przewodzić) sami bez pomocy Krzysztofa Łozińskiego nie potrafili tego uporządkować profesjonalnie (lub korzystając ze specjalistów). Nie przekonuje mnie zwalanie winy na MK.
Jest takie powiedzenie: „Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób, jeśli nie chcesz, znajdziesz powód”.
Działacze ZG+ szukają powodu, bo nie chcą MK (robią z MK czarny charakter, bo uważają, że taki powód sprawi, że go opuścimy), a MK chce być liderem, więc szuka sposobu by nim być.
Jak sądzicie, czym zaowocuje ta potyczka? Czy wzmocni KOD, SKOD i Sprawę, czy przybliży nas do celu?
Gdyby ZG chciało transparentności i porządku znalazłoby sposób, żeby to osiągnąć bez strat dla Sprawy, KODu, dyscyplinując Mateusza.
Niestety wychodzi na to, że tak działacze jak MK, wszyscy walczą o stołki, albo karmią własne ego. Tak to wygląda kiedy się czyta Wasze komentarze i wypowiedzi MK.
Pan Krzysztof po raz kolejny wskazuje kierunek, a my zawiesiliśmy się na „winach MK” (tak jak PiS na „winie Tuska”). Czas zmienić płytę.
Warto przeczytać co proponują Obywatele RP – tu jest konkret. Można dodać swoje trzy grosze.
http://konstytucjarp.org/lista-postulatow-wersja-z-21-01-2017-r/
Dowodu pani nie poszukam, z czystego lenistwa. Pisząc zakładam, że ludzie tu bywający czytali to samo co ja, a tu właśnie te „dowody” przedstawiano. Jeśli członkowie zarządu KOD kłamali i wprowadzili mnie w błąd, sorry – nie do mnie pretensje.
Co do p. Kijowskiej ” Ja w tym artykule nie widzę niczego niewłaściwego.”
A ja pani nie zmuszam, by to pani zobaczyła. To raczej normalne, że nasz ogląd się różni, nie jesteśmy maszynami. W odróżnieniu od wielu dyskutantów nie staram się nikogo do niczego przekonać, wypowiadam tylko swoje zdanie, to wszystko.
„Gdyby ZG chciało transparentności i porządku znalazłoby sposób, żeby to osiągnąć bez strat dla Sprawy, KODu, dyscyplinując Mateusza.”
No i właśnie o to dyscyplinowanie chodzi. On nie zamierza się dyscyplinować. Tego też pani nie zauważyła?
Pisze pani „Pan Krzysztof po raz kolejny wskazuje kierunek, a my zawiesiliśmy się na „winach MK” (tak jak PiS na „winie Tuska”).
Racja, oprócz tego, że pan MK ma głęboko w … no, np. w nosie kierunek wytyczony przez p. Krzysztofa. Też nie do zauważenia?
„Jak sądzicie, czym zaowocuje ta potyczka? Czy wzmocni KOD, SKOD i Sprawę, czy przybliży nas do celu? ”
Droga pani, nie ma już żadnej sprawy, żadnego celu.
Pan MK krętacząc tak, że i Jarosław by lepiej nie potrafił, oskarża teraz cały świat. Faktury wypisywały mu tajne służby, a PiS je wyciągnął na światło dzienne.
Powodzenia w rzeczywistości równoległej.
Czyli On uważa że ktoś oszukuje, kłamie kolegów bo nie ma odpowiedniego regulaminu i procedur ?????
No nie !!!
jescze jest jedno, czego nie poruszono w dyskucji, a mianowice styl kierownia, wodzenia KOD przez MK, gdzie czesto podejmowal decyzjie sam, bez zadnych konsultacji.. to tez bylo bardzo takie dyktatorskie, amatorskie ba jakby chcial leczyc swe kompleksy..
smutne, wychodzi na faceta bez honoru, bez klasy.
Prawie rok temu, 23 stycznia 2016 roku na SO opublikowano tekst pani Magdaleny Kijowskiej „Mam marzenie”. Był to w zasadzie anty manifest programowy KOD. Głosił trzy dogmaty kościoła KOD pod wezwaniem M.Kijowskiego:
– dogmat o nieomylności MK (i jego żony),
– dogmat braku konkretnych celów KOD, (ruch jest wszystkim, cel niczym),
– dogmat o kategorycznej odmowie pracy na rzecz odsunięcia PiS od władzy.
Pani Kijowska powołując się na wybitnego polskiego prawnika konstytucjonalistę Jarka Marciniaka (ówczesnego i obecnego członka ZG KOD) sformułowała mniejszy dogmat o niekonstytucyjności referendum na rzecz odsunięcia PiS od władzy!
Pouczająca jest dzisiejsza lektura dyskusji pod tym artykułem polecam. Wówczas kilka osób przewidywało dzisiejszy skutek z MK – najbardziej klarownie wyłożył to wówczas Pan J.LUK. Polecam tę dyskusje wszystkim zainteresowanym.
*
Ten artykuł sprzed roku zainteresował mnie osobą Autorki. Poszukując informacji o tej pani wszedłem na stronę www. KOD i znalazłem jej wpis organizacyjny z wątkami osobistymi. We wpisie tym pani Kijowska wspominała m.in. kłopoty ze zdrowiem, pobyt w szpitalu, świat walący się na głowę i trudności materialne. Konkluzja była dość zaskakująca i brzmiała jakoś tak (cytuję z pamięci): „…w listopadzie Mateusz założył KOD”. To nie było powiedziane wprost ale z kontekstu tej puenty wynikało, że oto skończyły się kłopoty materialne i państwo znaleźli nareszcie właściwy pomysł na życie i na biznes osobisty. Przez cały rok miałem te puentę przed oczami, ale nie przypuszczałem że jej konsekwencje będą tak dosłowne.
Nie ma to jak myślenie w stylu PZPR.
Wiecie towarzysze, że nasz kolega jest bardzo zaangażowany w przyszłość nowego ruchu..
Należy właśnie dlatego dać mu wsparcie..
-Ale otacza się kmotrami, ruguje obcych!
To nie tak towarzyszu, zwyczajnie gromadzi wokół siebie odpowiedzialnych ludzi którym
nie musi wyjaśniać istoty sprawy aby nie tracić czasu na czcze gadanie.
-Coś kombinuje! Zaczyna od przekrętów finansowych!
Zaraz przekrętów, drobna wpadka wynikająca z trudnych początków naszego oddolnego ruchu.
Potrzebny jest człowiek z charyzmą aby poderwać masy do wsparcia nas tej nowej inicjatywie.
-Ładny początek! Przekręty finansowe! Ludzie tyrają za darmo! A ten już kombinuje!
Towarzysze, nie może być tak że lider jest goły, bo nic nie osiągniemy!
Dobrze że są wolontariusze którzy pracuję za darmo! Ale mamy to zmienić i kiedy zdobędziemy jakieś finanse ci najbardziej zaangażowani dostaną godziwą rekompensatę za trud włożony w dzieło budowy filii naszej organizacji.
-Zło-dzie-je! Krę-ta-cze!
Koledzy mamy tu pośród nas pieniacza! Kto jest za usunięciem go z sali?!
Ręka do góry!
@Autor: Brawo Panie Krzysztofie. Najwyższy czas na wejście na drogę rozsądku i logicznego myślenia. Tego dziś KOD potrzebuje najwięcej. Nie wiem, na co liczy pan Skalski broniąc MK rękami i nogami. A gdzie głowa?
Dziś staje się jasne, dlaczego państwo Kijowscy odżegnywali się od obalenia PIS. (Patrz wpis @Sławka powyżej). Bo dla nich byłoby to podcinanie złotej gałęzi na której się rozsiedli. Po tym wszystkim jedyne rozsądne wyjście dla MK to natychmiastowe wycofanie się z wszelkich funkcji w KOD.
Panie Krzysztofie Łoziński: życzę sukcesów Panu i KODowi i gratuluję chłodnej głowy.
Jetem jedynie sympatykiem KOD, zawsze byłam bezpartyjna, nawet do „S” się nie zapisałam, choć wspierałam z własnej potrzeby serca finansowo i coś tam przepisywałam na maszynie. Czytałam – w przeciwieństwie do innych entuzjastów wszystkie dostępne materiały propagandowe i jasno widziałam, że jako jednostka tracę wszystko, co tylko możliwe. Byłam urzędniczką w średniej wielkości zakładzie przemysłowym i w firmie – czapie nad przedsiębiorstwem wielozakładowym. Ich byt był tak nieracjonalny, że z góry wiedziałam – nie ma prawa przetrwać w normalnych warunkach konkurencji. Stało się dokładnie tak, jak przewidywałam; wyleciałam z pracy za rok urodzenia… w następnym roku miałam kończyć 55 lat, na początku grudnia kadrowa przyniosła mi wymówienie, jak i reszcie z mojego rocznika; nie dostałam odprawy, do września następnego roku byłam bezrobotna, potem przeszłam na emeryturę, na którą się wcale nie miałam zamiaru wybierać. Na szczęście zdrowie mi dopisuje, więc dorabiam i jakoś sobie radzę. Uważam, że taka była dziejowa konieczność. Moi szefowie jednak z jednego etatu poszli na kilka, bo w jednym dyrektor, w kolejnych członek rady nadzorczej, ekspert od… główny specjalista i t.p. Każdemu wg zasług.
Obserwuję scenę polityczną cały czas i widzę, jak koncertowo spaskudziliśmy wszystko to, cośmy wypracowali, niejednokrotnie kosztem własnych interesów, z nadzieją na poprawę. Mamy cudowny talent do destrukcji. I cudowną lekkość bytu, kiedy władza wpada nam w ręce. Nie wybaczę PO tego, że nie zdobyła się na sprawiedliwe i surowe rozliczenie PiS z okresu ich rządów. Mieli wystarczająco dużo czasu, aby tego dokonać, ale zabrakło woli.
Wracając do meritum, narodziny KOD witałam z entuzjazmem i wiarą, że wreszcie coś pozytywnego zaczyna się dziać. Bardzo prędko przekonałam się, że kolejny raz wchodzimy jeśli nie do tej samej rzeki, to do tego samego bajorka. Jeśli nie dojdzie do zdecydowanej zmiany dotychczasowego sposobu przedstawiania programu – jakiego programu??? – KOD, to jego przyszłość niebawem zmieni się w przeszłość. Wywiadów, które udzielał MK w programach telewizyjnych słuchałam z jednakowym niedowierzaniem i niesmakiem. Jego wystąpienia na dotychczasowych manifestacjach były owszem, barwne, ale po próbie doszukania się sedna ukazywała się jakaś bezpostaciowa choć barwna elokwencja. Zero programu.
Podsumowując powiem tylko, że zwiesiłam dobrowolne, niewielkie ale regularne wpłaty na konto KOD. Poczekam, zdecyduję, czy je wznowić. Wierzę, że pan Krzysztof Łoziński sprawi, że KOD stanie z głowy na nogi i nie przepadnie entuzjazm społeczeństwa, które chce pozytywnych zmian w tej beznadziei, jaką nam PiS funduje.
Czekam z niepokojem na rozwój wydarzeń. Ja – bezpartyjna entuzjastka.
Panie Krzysztofie. Pan jest mistrzem sztuk walki. Ma Pan czarny pas. Teraz może Pan go użyć jak następuje.
1. Przywiązać Mateusza K. czarnym pasem do krzesła.
2. Powtórzyć sto razy, ze ego nie jest w tej chwili najważniejsze.
3. Czytać na głos wyjątki z książki „Damage Control (Revised & Updated): The Essential Lessons of Crisis Management”. Dostępna na Amazonie. Na pewno są książki po polsku.
4. Użyć argumentu technicznego. Jako programista, MK powinien rozumieć, ze jeśli algorytm nie działa, to trzeba zmienić algorytm. Dobry programista nie powinien się upierać przy kiepskim narzędziu. Powinien dobrać narzędzie do sytuacji.
5. Kiedy już MK zrozumie i kiwnie głową (inne części będzie miał związane), podsunąć mu analogie: Jego obecny algorytm nie działa. Techniki „damage control” to jest przejście na inny algorytm, który jest wypróbowany w praktyce.
6. Odwiązać od krzesła po solennej obietnicy zmiany algorytmu.
Narciarzu! Dobrze, dobrze… ale weź pod uwagę, że człowiek przywiązany do krzesła choćby nawet czarnym pasem zrobi wszystko, aby się z uwięzi wydobyć i podrapać za uchem. A obiecanie poprawy to przecież słowa i tylko słowa i nic nie ma oprócz tych słów. A jak już się za uchem podrapie, nos wysmarka, to odskoczy na bezpieczną odległość i pokaże znany gest z moskiewskiej olimpiady. Proponowane rozwiązanie to marzenia nie do spełnienia. Mnie się śmiać jakoś nie chce.
Jakos trzeba próbować. Pan Krzysztof jest być może jedynym autorytetem, który ma szanse dotrzeć do upartej głowy.
Panie Krzysztofie:
po prawie 25-ciu latach w USA ja myślę trochę inaczej, niż większość dyskutantów. Uważam, ze zrobienie kariery jest godne pochwały. Zycze panu MK, żeby zrobił karierę na wzór L. Wałęsy. Taka kariera może być bardzo pożyteczna dla MK, jego żony, i dla całego ruchu. Jednak są pewne warunki, które Pan może i pewnie powinien panu MK wytłumaczyć.
1. Trzeba grac czysto i zgodnie z regułami. Reguł nie można ani naginać, ani tworzyć na własny użytek. Afera fakturowa to udowodniła.
2. Skoro doszło do „przejściowych trudności”, to trzeba zastosować zasady „damage control” według podręczników.
3. Jeśli MK nie przyjmie do wiadomości #1 oraz #2, to pójdzie na dno bez ratunku. Błyskotliwa kariera się na tym zakończy. Dobrze byłoby, gdyby MK to przyjął do wiadomości i nie próbował wynajdywać własnych rozwiązań, które nie działają.
4. Jeśli MK wygrzebie się z afery fakturowej, to dalszy rozwój kariery zależy od następujących warunków.
.
5. MK powinien uświadomić sobie i przyjąć do wiadomości własne mentalne ograniczenia. To one są hamulcem kariery, a nie żadne okoliczności zewnętrzne. (Jest to prawda uniwersalna, stosująca się do każdego.)
5.1 Najkrócej mówiąc: MK jak dotąd zbudował maleńką firemkę, a nie wielką firmę. Czyli jego mentalność jak na razie nie pozwoliła mu „wypłynąć” w branży, w której takie „wypłyniecie” jest jak najbardziej możliwe. To jest główne ograniczenie, które MK powinien sobie uświadomić i przyjąć z pokorą do wiadomości.
6. Kariera będzie się rozwijać, jeśli MK pokona powyższe ograniczenie. To oznacza konieczność ciężkiej pracy nad sobą. Jeśli MK taką pracę wykona (równolegle do innych obowiązków!) to wypłynie w nowej branży jako lider ruchu społecznego. Jeśli tej pracy nie wykona, to będzie kontynuował trajektorię zejściową i za dwa-trzy miesiące jego kariera się definitywnie zakończy.
7. Od powyższego nie ma ucieczki. Niech lepiej MK nie wierzga, bo wierzganie nic mu nie pomoże. Albo nad sobą popracuje, albo przegra.
8. Historia dostarcza licznych przykładów ludzi, którzy przegrali, bo nie chcieli zmienić samych siebie, gdy była taka konieczność. Sa tez nieliczne przykłady ludzi, którzy „dorośli” do okoliczności. Tuz obok j.Luk pisze o księciu Poniatowskim. Inne przykłady to Lepper albo Wałęsa. Jest się na kim wzorować. Jeśli MK będzie się wzorował na tych nielicznych, to wypłynie. A jeśli nie, to utonie. Wybór zależy od niego. Trzeba mu to uświadomić.
9. Lider ruchu społecznego to jest zawód inny od programowania. Obowiązują inne reguły i kryteria. Najkrócej mówiąc: Lider nie nie prowadzi. Lider podąża za ruchem, robiąc wrażenie, ze stoi na czele. Lider nie wymyśla celów ruchu. Lider przejmuje cele od ruchu, po czym wypowiada je zwięźle, jasno, i zrozumiale. Na tym się kończy rola lidera i na tym lider robi karierę.
10. Jeśli kandydat na lidera nie przyjmie powyższego algorytmu, to szybko przekształci się w niedoszłego lidera, co właśnie obserwujemy.
11. KOD to nie armia, zaś obecne zmagania to nie wojna. Lider nie jest generałem, który wydaje rozkazy. Otoczenie lidera to nie podwładni żołnierze. Próba zastosowania paradygmatu wojskowego to jest pomyłka. Ta pomyłka jest przyczyną obecnych „przejściowych trudności” na stanowisku lidera.
12. MK nie zrozumiał swojej roli i dlatego przegrywa. Afera fakturowa to tylko zapalnik. Prawdziwa pomyłka to nie faktury, tylko niezrozumienie, gdzie leży potrzeba. MK wymyślił sobie potrzebę: szef, generał, zwierzchnik. W rzeczywistości taka potrzeba nie istnieje. W rzeczywistości potrzebny jest organizator, który pomoże kanalizować i organizować cele i pragnienia ludzi. Potrzebny jest uważny słuchacz, a nie rozkazodawca. Takim słuchaczem był Wałęsa w czasach pierwszej Solidarności. Na nim trzeba się wzorować.
13. MK ma ostatnią szansę, żeby jeszcze odwrócić swoją przegraną. W tym celu musi zmienić siebie i swoje postępowanie w przyspieszonym tempie. Jeśli tego nie zrobi natychmiast, to do widzenia i tyle. Nie będzie ten, to będzie ktoś inny. Ruch jakoś przetrwa i znajdzie innego lidera.
.
Mam nadzieje, ze powyższe tezy (albo jakiś wybór) mogą dotrzeć do MK. Zegar tyka. Za kilka tygodni będzie za późno, żeby MK uratował swoje stanowisko. Jeśli MK się nie zmieni, to stanowisko obejmie ktoś inny.
W zasadzie zgadzam się ze wszystkim, co nie znaczy, że unieważniam moje argumenty. Sprzeciwiam się szkalowaniu kogokolwiek.
„Uderz w pasterza…” – nie daję odpowiedzi – szukam odpowiedzi, kreślę tło. I myślę, że o to chodzi Panu Ernestowi Skalskiemu, że jego tekst choć wygląda jak obrona MK, nie jest obroną, lecz pytaniem o to, jaką strategię wybrać.
Nie akceptuję linczu, a taki ma miejsce.
Nie widzę, żeby szukano sposobu. Widzę publiczne „pranie brudów”. Pranie trzeba zrobić, ale nie powinno być publiczne. Winy trzeba udowodnić.
Mateusz ma prawo chcieć i móc, ale powinien mieć obowiązek „nie zawieść”, umieć trafnie ocenić swoje możliwości i szanse. Dwa razy zawiódł, więc poprzeczka jest w punkcie krytycznym. Jeśli ma o to pretensje, to powinien je adresować do siebie.
To co uważam za warte podkreślenia:
„5. MK powinien uświadomić sobie i przyjąć do wiadomości własne mentalne ograniczenia. To one są hamulcem kariery, a nie żadne okoliczności zewnętrzne. (Jest to prawda uniwersalna, stosująca się do każdego.)”
Niestety życie uczy, że nie można zmienić innych, można zmienić wyłącznie siebie. Jeśli chcemy aby Mateusz postępował inaczej, to my musimy się zmienić.
Moim zdaniem najlepiej zostawić go w spokoju, niech robi to, co sam uważa za właściwe (bez presji z zewnątrz). Sprawa faktur się wyjaśni. Ludzie sami ocenią wiarygodność MK. Nie powinniśmy im w tym „pomagać”, bo ta pomoc wygląda jak czarny PR i nawet jeśli jest prawdą, szkodzi Sprawie.
Prawda jest ważna, ale co zrobić w sytuacji kiedy niszczy Dobro? Co ma pierwszeństwo? Prawda czy Dobro?
” wypowiada je zwięźle, jasno, i zrozumiale.”
No właśnie! Wysłuchawszy wywiadów z MK mam wrażenie, że to jest warunek nie do spełnienia i warto to ograniczenie po prostu uznać i nie tracić czasu na cerowanie łaty.
Szanowni przedmówcy piszą o niebie, ja napiszę o chlebie.
Pan Łoziński chce, aby koszty działania były racjonalne.
Zatem jako właściciel maleńkiej firemki podpowiem, że używamy u nas telefonów z sieci PLUS. Miesięczny abonament na rozmowy bez limitu kosztuje nas 29 zł od aparatu. Oczywiście – płacimy tylko za abonamet, telefony kupujemy (na wymianę) w Computroniku.
Przywrócić racjonalność i przejrzystość działań KOD-u to zadanie na dziś. Krzysztof Łoziński może się stać jego twarzą, a właściwie już jest. Mateusz Kijowski się skompromitował i musi odejść. Jego kandydowanie na przewodniczącego KOD-u to nie tyle błąd co głupota. Sobie nie pomoże, a KOD może pogrążyć jeszcze bardziej.
To jest bardzo ważna dyskusja i dobrze, że się dzieje ale 25 stycznia jest protest studentów. Chodząc na demonstracje KOD ubolewałam, że jest tak mało młodych ludzi teraz jest okazja żeby stanąć razem. Trzeba o tym pisać.
Dobre są te wszystkie komentarze, jak zawsze na stronie SO. Tu jednak nie chodzi o błyskotliwą (lub nie) wymianę poglądów czy opinii, a o władze w trwającym już ponad rok ruchu obywatelskim i nadziei z nim związanych.
Członków KOD było (jest) 9 tysięcy, to oni wybiorą władze w regionach i delegatów Zjazd (Zgromadzenie) na którym wybierze się władze i przewodniczącego. O tym co tam się dzieje słychać jakby mniej, źle to wróży…
List Pana Krzysztofa zawiera same słuszne i proste myśli, brakuje tylko jednego – wezwania do usunięcia się w cień człowieka, który stał klęską ruchu.
Czy Pan, Panie Krzysztofie, gdyby został Pan delegatem na Zjazd wybierającym władze i przewodniczącego KOD zagłosuje Pan za wyrażającym publicznie wolę zostania przewodniczącym regionu Mazowsze i przewodniczącym KOD- u w Polsce Mateuszem Kijowskim ?
Odpowiedź na to proste pytanie jet mi potrzebne aby odpowiednio zrozumieć te wszystkie proste postulaty i zasady działania KOD-u zawarte w pańskim Liście
Wie pan, chyba całe nieszczęście bierze się właśnie stąd, że „chodzi o władzę […] w ruchu”, a nie o ruch i jego cele.
Jestem tylko sympatykiem KOD’u, ale dla mnie Pan MK stracił jakąkolwiek wiarygodność po swoich ostatnich wywiadach i oświadczeniach.
Ja zauważyłem, też że jego przemowy na ostatnich demonstracjach były całkowicie „od czapy” i bez sensu, w stylu kochajmy się wszyscy ! Jeżeli KOD ma przetrwać musi pozbyć się tego gościa jako przywódcy.
Powodzenia,
Dziękuję za ten wpis.
Jestem sympatykiem KOD i wogóle wszelkich form walki z bezparwiem i opresyjnym państwem. Oto moje uwagi:
KOD nie musi być święty, aferki się zdarzają, trzeba tylko szybko reagować i oczyszczać atmosferę. Jeszcze niejednemu liderowi noga się powinie, panu Kijowskiemu jestem wdzięczny za zorganizowanie ruchu w pierwszych miesiącach działalności.
Wiadomo, że służby i wiadome media będą szukać haków, zastraszać i oczerniać działaczy i ludzi, którzy będą swoimi nazwiskami firmować sprzeciw. Dlatego mam zerowe zaufanie do władz/mediów i duże do Pana i osób angażujących się w obronę naszych praw.
Nie dajmy się podzielić i zastraszyć, bo że spadnie na nas deszcz pomyj ze strony prawych i sprawiedliwych, to rzecz pewna. Wolność jest najważniejsza.