Daniel Passent: Donald the First2 min czytania

()
Przemówienie inauguracyjne prezydenta Donalda Trumpa napawa głębokim smutkiem.

Ociekało od demagogii i prostactwa. Podglebie kulturowe zerowe, na poziomie kasyna. Od demagogii – ponieważ przypominało setki przemówień w kampanii wyborczej, w których kandydaci pomstują na elitę, odwołują się do ksenofobii, strachów, obaw, poczucia krzywdy i niesprawiedliwości.

Ta cała populistyczna gadanina, że od teraz nie będzie rządził Waszyngton, tylko będziecie rządzili wy – skromni, pracowici, zagrożeni przez obcych, bezbronni Amerykanie – to nic nowego. Wystarczy spojrzeć na kandydatów do rządu Trumpa, którzy ociekają milionami i miliardami dolarów, żeby dopatrzeć się w nich rzeczników tych prostych, skrzywdzonych Amerykanów.

Przemówienie Trumpa w wielu miejscach przypominało retorykę PiS – zwłaszcza fragmenty o zrujnowanej Ameryce (koniec „jatki amerykańskiej”!), powstawaniu z kolan i przywracaniu jej świetności, a także o zdemoralizowanej, złowrogiej elicie, o biednej, zaniedbanej „Ameryce powiatowej”. […]

Wybrańcy Trumpa to biali milionerzy, jakże odlegli od tego, czym dziś jest Ameryka – kraj, w którym biali Anglosasi stają się mniejszością, a język hiszpański staje się pierwszym językiem nowej większości. Jaką Amerykę obiecuje im nowy prezydent? Amerykę dla Amerykanów i produktów made in USA. Niech będą droższe niż chińskie czy koreańskie, ale będą nasze, amerykańskie, wyprodukowane przez Amerykanów.

Zasada Trumpa – America First – oznacza traktowanie wszystkich innych jako konkurentów i zagrożenie. Jeżeli interes Ameryki będzie oznaczał wspieranie dyktatury, np. w Turcji, to niech gniją w więzieniach demokraci. „Może to jest sukinsyn, ale to jest nasz sukinsyn” – powiedział Teodor Roosevelt.

Donald Trump podnosi do rangi oficjalnej doktryny chciwość, wiarę w pieniądz i jego siłę. Liczy się interes własny jednostki i całego kraju. Nie mówi się o wspólnych wartościach, tylko o transakcjach. W takim świecie wrogiem jest każdy, kto stanowi zagrożenie ekonomiczne, przede wszystkim Chiny i Europa. W takim świecie nie ma prawdziwych przyjaciół, są tylko wspólnicy – jak Wielka Brytania, która uczyniła wyłom w Unii Europejskiej i otrzyma za to nagrodę.

Donald Trump za najwyższą wartość uznaje interes własny (i to mierzony pieniędzmi) i interes kraju. Donald First, America First, a inni niech pilnują własnego interesu. Taki świat proponuje nam Donald Trump. To całkiem inna Ameryka niż ta, która stawała u boku Europy i naszej cywilizacji zagrożonej przez totalitaryzmy, która najpierw wysyłała na front swoich chłopców, a potem stawiała na nogi powojenną Europę. Dla Polski to fatalna zapowiedź.

Blog Autora w portalu Polityka.pl
Tamże pełny tekst
Skróty i wytłuszczenia – redakcja Studia Opinii

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.