Przez media, salony dyskusyjne, gabinety polityków przetacza się sprawa ujawnionych w TVN24 okoliczności zabójstwa we wrocławskim komisariacie. Rzecz wydarzyła się przed rokiem i gdyby nie upublicznione obrazy tortur, zadawanych bezbronnemu, skutemu człowiekowi przez upełnomocnionych do stosowania przemocy policjantów – żaden polityk nie otworzyłby ust. Trupa zamieciono by pod dywan.
Objawiło się przy tym charakterystyczne i nienowe zjawisko: opozycja żąda głów ministrów, a ci strzepują z siebie pył odpowiedzialności.
Dlatego przypomnę tu pewne cytaty:
za sprawę [*] dymisja się należała. Taki powinien być polityczny standard w normalnym kraju. [**] tego najwyraźniej nie pojmuje lub nie przyjmuje do wiadomości, skoro oznajmiał, że on się winny nie czuje. Można przyjąć, że faktycznie nie miał bezpośredniej kontroli nad miejscem pobytu więźnia i sposobem jego nadzorowania. To jednak nie zmienia kwestii: polityczna odpowiedzialność spada na niego. A że mamy do czynienia z przypadkiem prestiżowym, skutki powinny być poważne.
…Sprawy prestiżowe mają bowiem walor przykładu. Sposób podejścia do nich tworzy atmosferę dla całego aparatu urzędniczego i każe myśleć, że w podobnych sprawach reakcje szefostwa mogą być podobne.
Wracając do odpowiedzialności [**] – nie jest ona bynajmniej czysto symboliczna. W końcu minister sprawuje nadzór nad [***] i ma wpływ na nominacje w niej oraz jej metody pracy. Jeśli [****] udaje Greka i oznajmia, że nie miał obowiązku szczególną pieczą otaczać [*], to znaczy, że minister nie kontroluje prawidłowo podległej mu służby, w której najwyraźniej na kluczowych stanowiskach pracują albo idioci, albo ludzie skorumpowani.
Czy to o Igorze Stachowiaku? Nie, nie – w odpowiednie miejsca należy wstawić odpowiednio:
* Roberta Pazika, ** Zbigniew Ćwiąkalski, *** Służbą Więzienną, **** dyrektor zakładu karnego w Płocku.
Tak, to było w styczniu 2009 roku, gdy w płockim więzieniu powiesił się jeden z prawdopodobnych porywaczy Krzysztofa Olewnika. Tekst jest pióra prawicowego publicysty Łukasza Warzechy opublikowany w internetowym serwisie Salon24.
Politycy mówili wtedy tak:
Janusz Zemke u Moniki Olejnik w Radio Zet
A czy według pana pan minister Ćwiąkalski ponosi polityczną odpowiedzialność za to, co się wydarzyło?:
Ależ oczywiście, że ponosi, bo funkcja ministra polega właśnie na ponoszeniu odpowiedzialności politycznej. Panu ministrowi podlega służba więzienna, to się stało na terenie zakładu karnego i tutaj nie ma co udawać, że minister, któremu podlega służba więzienna jest poza tą całą sprawą i poza polityczną odpowiedzialnością …
Zbigniew Ziobro z PiS:
Szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski powinien podać się do dymisji
– mówił Dziennikowi.
A po zabójstwie Igora Stachowiaka?
Tu chciałbym odnotować kuriozalny głos posła Jacka Kurzępy z PiS na posiedzeniu Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych 9 czerwca 2016, na którym wiceminister Jarosław Zieliński relacjonował wydarzenia we Wrocławiu.
Kurzępa mówił:
…Chciałbym podziękować, panie ministrze, za dzisiejsze bardzo rzetelne, prawdziwe przekazanie informacji na tym etapie, na jakim jesteśmy na tyle, na ile jest to możliwe. Serdecznie dziękuję. Koleżanki i koledzy z Platformy Obywatelskiej, dziękuję państwu za wasze zrozumienie sytuacji i bardzo dyplomatyczne podchodzenie do problemu, nad którym tutaj debatujemy. Mam wrażenie, że jakakolwiek śmierć drugiego człowieka wymaga pewnej delikatności oraz postępowania w sposób jak najbardziej wrażliwy na uczucia najbliższych. Wobec powyższego w tym akapicie chciałbym podziękować Komendzie Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Poprzez pana komendanta chciałbym wyrazić uznanie dla działań funkcjonariuszy w samym Wrocławiu w czasie, kiedy nastroje były tak gorące. Tak się składa, że jako pracownik akademicki jestem powiązany z Wrocławiem. Jako socjolog miałem okazję trzymać rękę na pulsie nastrojów. W związku z tym z dużą satysfakcją odnotowuję staranność, umiejętność i profesjonalizm służb policyjnych, które podówczas podejmowały bardzo rozważne działania. Dziękuję za to.
Pan wiceminister Jarosław Zieliński, który „bardzo rzetelnie” zrelacjonował wydarzenia, powiedział Komisji: …Przedstawione ustalenia wskazują na obiektywizm – mam świadomość, że informacja, którą przedstawiłem, jest bardzo ogólna –– ze strony przełożonych służbowych Policji w ocenie zdarzenia, w jego badaniu, w zakresie właściwych im decyzji dyscyplinarnych oraz personalnych w stosunku do podległych policjantów…
„Przełożeni służbowi Policji” zostali odwołani dopiero po roku, i to po emisji programu telewizyjnego.
A minister Mariusz Błaszczak?
22 czerwca 2017: Była konferencja prasowa rzecznika Komendanta Głównego Policji. Przedstawił decyzje, jakie zostały podjęte. Bardzo dziękuję, wszystkiego dobrego – tylko tyle miał do powiedzenia dziennikarzom zgromadzonym pod warszawską siedzibą Prawa i Sprawiedliwość.
Prezes dopuścił pana Błaszczaka do swojego ucha… ale nie badał poziomu honoru we krwi ministra. Gdyby był w normie (choć odrobinę powyżej zera), polityk oddałby się, wzorem Zbigniewa Ćwiąkalskiego, do dyspozycji premier Szydło.
Wszystko to byłoby śmieszne, gdyby to, że nie straszne – torturowany człowiek nie żyje…
Piotr Rachtan


Kalizm w najczystszej postaci!
Jaki honor? oni mają tylko chonor