Piotr Topiński: Skok na kasę… byle zdążyć

2017-06-19.

…zanim KE się zdenerwuje i obetnie nam dotacje.

Ukazał się kolejny numer (1/2017) międzynarodowego biuletynu „Wodne cesty a plavba” czyli o hydrostradach i wodnym transporcie…po czesku

Witamy na stronie wodnego korytarza Dunaj-Odra-Łaba

Wodny korytarz D-O-L używa specjalnych przywilejów w Republice Czeskiej, gdzie znajduje się najniższy punkt europejskiego działu wodnego między Dunajem i Odrą (Brama Morawska). Jest tym samym “srebrem rodzinnym” podobnie jak najbliższy punkt w kontynentalnej Ameryce (Panama), lub w wypadku Kanału Sueskiego.

Wewnątrz relacja z przemówień polskich, czeskich, słowackich i węgierskich polityków… W sumie fajny katalog narodowych ambicji w Zjednoczonej Europie.

Ale publikacja dotyczy Polski. Bo Polska podpisała zobowiązania i będziemy ryć, betonować, odwadniać, budować.

Chwalą nas! Bo naszymi rzekami Czesi wreszcie dostaną się do morza, póki co, do Bałtyckiego… Odrą. W dwanaście lat przekopią 50 km kanału do Budziejowic i już są w Kędzierzynie-Koźlu a tam już drobiazg – albo w lewo popłyną do Odry, albo w prawo Wisłą. Dali sobie na to 12 lat.

Będzie jeszcze kanał z Gliwic do Opola, bo elektrociepłownia Opole potrzebuje węgla i tym sposobem połączy się Wisłę z Odrą.

Jakoś uwadze uszło, że do pływania barkami długości 90 m, o zanurzeniu powyżej 2 m, jeszcze potrzebna będzie… woda.

Zeszyt kończy rzeczywiście bardzo interesujący archiwalny tekst historyczny projektu napisany ok. 1937 roku, „Problemy transportu rzekami w ostatnich siedemdziesięciu latach” …też po czesku, ale języki dość podobne, przynajmniej dla mieszkańców pogranicza, dość zrozumiałe.

A tam, pierwsze zdanie (w tłumaczeniu) „Przyłączenie spławnych rzek do morza północnego, bałtyckiego i czarnego jest wspólną potrzebą całej środkowej Europy… a przede wszystkim naszej czechosłowackiej republiki”.

Takie były plany opisane 80 lat temu, a dotyczące poprzednich siedemdziesięciu.

Jest mapka z zaznaczonymi trasami opracowana ponad 100 lat temu. Wody było wówczas kilka razy więcej – a protesty też były, co jest opisane w ostatnim historycznym tekście tej broszury.

Tyle, że wówczas (w 1906 roku) odbyły się debaty, na które zaproszono niezadowolonych, wysłuchano ich uwag, główny projektant musiał publicznie bronić pomysłu, po czym, z udziałem ministra, projektantów i oponentów dokonano wizji lokalnej.

Przygotowania do Pierwszej Wojny Światowej zabiły projekt.

Bez dyskusji reanimowany został dzisiaj projekt pierwszy raz przedstawiony w 1872 roku! Jak gdyby od tamtego czasu nic się nie zmieniło: w klimacie, w demografii, w przyrodzie, w ekonomice, w gospodarce, przede wszystkim w ilości dostępnej wody.

12 grudnia 2016 pani premier, po uprzednim zlikwidowaniu Państwowej Rady Ochrony Przyrody, nie dyskutując z przyrodnikami, podpisała umowę o wyryciu kanału Koźle-Ostrawa a w kwietniu 2017 prezydent Polski podpisał traktat AGN… i wreszcie można zacząć!

Na przeszkodzie stoją organizacje ekologiczne. Dobra wiadomość jest taka, że to zostało zauważone, zła taka, że we wstępie do broszury szef całego projektu, inż. Lubomir Fojtu kpi sobie z uczonych, protestujących przeciwko tej inwestycji.

Kimże są? – pyta – ci uczeni z Czeskiej Akademii Nauk?… Dojrzałem wśród nich lekarzy, badaczy przyrody, nawet jednego lekarza weterynarii… – i dalej – …przy tak niefrasobliwie protestujących przeciw naszym działaniom nie poddałbym się leczeniu ani tym lekarzom ani własnego psa bym nie powierzył temu weterynarzowi. I tu pan inżynier przytacza profesorom stare czeskie (znane i u nas) przysłowie …Trzymaj się szewcze kopyta, co po należy rozumieć jako „nie znasz się, to się nie wtrącaj”

Jak bym słuchał naszego ministra.

Tak więc chamstwo, arogancja władzy, pogarda dla oponentów, nie jest tylko polską chorobą.

Piotr Topiński

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. j.Luk 19.06.2017
  2. Magog 20.06.2017
  3. andrzej Pokonos 24.06.2017