Za dawnych czasów, przed ponad półwieczem, na lekcjach chemii używaliśmy papierka lakmusowego do określania odczynu roztworu (pH) – w zależności od tego, na jaki kolor zabarwiała się bibułka wiedzieliśmy, czy to kwas czy zasada. Nie była to metoda precyzyjna, ale raczej takie rozstrzygnięcie na poziomie 0 – 1.
Przypominam tamte starocie (teraz pewnie uczniowie mają bardziej precyzyjne narzędzia pomiaru), bo zastanawiam się, czy Władysław Frasyniuk stanie się takim papierkiem lakmusowym, sprawdzającym naszą zdolność przeciwstawienia się władzy autorytarnego (w coraz większym stopniu) państwa.
Pisałem jeszcze w styczniu, po pierwszym oświadczeniu Władysława Frasyniuka, że nie stawi się na wezwanie prokuratury, stawiającej mu zarzuty w związku z udziałem w kontrmanifestacji smoleńskiej 10 czerwca w Warszawie, na Krakowskim Przedmieściu, odbywającej się bezpośrednio po przyjęciu przez większość parlamentarną ustawy o zgromadzeniach publicznych, sprzecznej (w opinii zdecydowanej większości autorytetów prawnych ) z obowiązującą Konstytucją. Widzieliśmy te obrazki wynoszenia manifestantów, szamotaninę z funkcjonariuszami, słyszeliśmy krzyki i wrzawę jakie zwykle towarzyszą takim akcjom.
Pisałem też, że Władysław Frasyniuk, to nie zwykły szary człowiek, jak określił siebie Piotr Szczęsny, który targnął się na swoje życie w formie najbardziej ostrego protestu na to, co działo i dzieje się w Polsce pod rządami PiS-u. Władysław Frasyniuk to postać symboliczna, lider podziemnej Solidarności i jej przywódca z mrocznych czasów stanu wojennego, wielokrotnie aresztowany i więziony przez ekipę rządzącą w PRL. Władysław Frasyniuk, odmawiając stawienia się przed prokuraturą podaje uzasadnienie: jego zdaniem prokuratura państwa łamiącego prawo, działająca na podstawie niekonstytucyjnej ustawy działa bezprawnie, i on ma prawo do nieposłuszeństwa obywatelskiego.
Jest dla wszystkich aktorów tego sporu jasne, że demonstrowanie nieposłuszeństwa obywatelskiego pociąga za sobą konsekwencje prawne, obejmujące między innymi policyjne doprowadzenie na przesłuchanie przez prokuratora. Władysław Frasyniuk, jako doświadczony obywatel, zdawał sobie sprawę z tego, że organy władzy państwowej mogą zastosować wobec niego rozwiązania siłowe – i tak się stało.
Zdjęcie skutego kajdankami Władysława Frasyniuka wyprowadzanego przez patrol czterech funkcjonariuszy policji z mieszkania o szóstej rano i transportowanego na przesłuchanie, to realizacja prawa i konsekwencja przyjętej przez Frasyniuka postawy. Każda ze stron ma swoje racje.
Gdyby jednak na tym miało się skończyć, że prokuratura postawi/już postawiła zarzuty, zarzuty trafią do sądu, a on je rozpatrzy i wyda wyrok, z którym zgodzą się wszyscy – to kto będzie zwycięzcą? Czy w tym sporze w ogóle może być zwycięzca ?
Sądy, jak dotychczas, orzekając w sporach pomiędzy Obywatelami RP a policją, bardzo często stawały po stronie demonstrantów, odrzucając zarzuty policji i prokuratury. W tym ostatnim zdaniu najważniejsze jest to „jak dotychczas”. Nie po to rząd „dobrej zmiany” reformuje cały wymiar sprawiedliwości, aby miał ponosić takie porażki przed sądami. To ma być precyzyjny ciąg technologiczny, maszyna polityczna pracująca bez zacięć i wpadek.
Czy spektakularne zatrzymanie Władysława Frasyniuka to sprawdzian gotowości wrocławskiej policji, prokuratury i sądów do wymierzania sprawiedliwości tak, jak ją określa p. Zbyszek, a rozumie prezes PiS? Wiele wskazuje na to, że to scenariusz prawdopodobny.
I na koniec najważniejsze – jeżeli policja „idzie po Władysława Frasyniuka” o szóstej rano, z zamaskowanym operatorem kamery nagrywającym akcję wyprowadzenia tego „groźnego przestępcy”, to jest to sygnał dla nas. Dla wszystkich uczestników protestów i demonstracji, jakie odbywały się w wielu miejscach w całej Polsce. Trzeba się obudzić.
Manifestacja 10 czerwca była organizowana przez Obywateli RP – oczekuję, że będzie możliwość dołączenia do akcji, jakie organizacja ta teraz zaproponuje.
A co na to Komitet Obrony Demokracji? Czy nie jest to właściwy czas, aby obudzić się z letargu, czy nie jest to powód aby zorganizować różne formy poparcia dla Władysława Frasyniuka i jego obywatelskiego nieposłuszeństwa?
Nie może tak być, że tylko jeden Władysław Frasyniuk staje naprzeciw władzy demolującej porządek prawny, jawnie łamiącej obowiązującą Konstytucję.
Najgorsza z możliwych byłaby taka sytuacja, w której okazałoby się, że na hasło- Władysław Frasyniuk odzew będzie – a kto to? Albo, co jeszcze gorzej, – a dobrze mu tak, niech się nie wynosi ponad prawo, bo przecież w naszym państwie wszyscy są wobec niego równi, (takie komentarze pojawiły się w sieci bezpośrednio po zatrzymaniu).
To naprawdę jest wyzwanie. Tu nie można być tylko obserwatorem. Jeżeli ta sprawa rozejdzie się „po kościach”, jeżeli pozwolimy ją przykryć „bieżączką,” to czarno widzę przyszłość demokratycznej opozycji.
Zbigniew Szczypiński
Gdańsk


No to chyba wykrakałem – nic, cisza jak na cmentarzu. „Bieżączka” całkowicie przykryła sprawę obywatelskiego nieposłuszeństwa Władysława Frasyniuka – po dwudniowej euforii i zaczynania wszystkich wiadomości i komentarzy od tego właśnie, koniec, cisza.
Na stronie KOD -u jakieś ogólne stanowisko, jakiś protest Obywateli RP na rynku wrocławskim i co dalej?
Spór o sprawstwo holokaustu może trwać wiek i nie będzie widać końca a tu PiS zbierze punkty u swojego suwerena i da popalić nam wszystkim z gorszego sortu, łże-elitom co to się przyspawały do koryta, wszystkim co to nie staną w szeregu, karnym szeregu wyznawców religii smoleńskiej.
Gdzie jest program dla struktur KOD, gdzie pomysły na akcje Obywateli RP, czy ma być tak jak z Piotrem Szczęsnym o którym już nikt nie pamięta ?
Niestety. Formułą KOD wyraźnie się wyczerpała. Powietrze uszło, jak z tego balonika Kubusia Puchatka. Pozostaje resztki złożyć do praktycznej baryłeczki, zatwierdzić bilans i pogodzić się z nieuniknionym. Osobiste ambicje pogrzebały piękną inicjatywę – trudno mi się z tym pogodzić, ale od dawna tak właśnie widziałam perspektywę KOD-u.
Dodam jeszcze, że osobiste ambicje nie znalazły wsparcia w osobistych kwalifikacjach i talentach.