Ernest Skalski: Pipes, no i Rosja

 

2018-05-18.

Richard Pipes w roku 2004

[dropcap]M[/dropcap]oja półka: „Rosja carów”, „Rewolucja rosyjska” i „Rosja bolszewików”. Grube tomy, składające się na trylogię o historii Rosji, od zaczątków w IX wieku aż do śmierci Lenina w roku 1924. Wielkie kompendium wiedzy, mądre analizy i tekst czytający się jak thriller, jakim w  gruncie rzeczy była ta cała historia.

Mam też niewielkie: „Komunizm” i „Zamachowcy i zdrajcy”. Pierwsza zawiera kompletną wiedzę o tytułowym zjawisku: jego genezę, historię, istotę. Druga pozycja to początki rewolucyjnego terroru w ostatnich dekadach imperium.

Nie powstrzymam się by powiedzieć o opisanym tam wydarzeniu, kuriozalnym w ponad tysiącletniej historii Rosji. W roku 1874, rewolucjonistka Wiera Zasulicz raniła petersburskiego generał gubernatora Trepowa strzelając doń, a sąd przysięgłych… ją uniewinnił i wyjechała z Rosji. Trocki, Litwinienko i S. mieli zdecydowanie mniej szczęścia.

Razem, mam pięć książek z dwudziestu trzech, które napisał Richard Pipes, zmarły wczoraj, 17-go maja, w wieku 94 lat. Te pozostałe osiemnaście pozycji znam z opisów. Może jeszcze coś z tego zdążę przeczytać.

Oprócz książek, które uplasowały go w najściślejszej czołówce sowietologów i historyków Rosji i ZSRR, oprócz czterdziestu lat pracy na Uniwersytecie Harvard – ma on w swym życiu epizod wykraczający poza naukę. W początkach prezydentury Ronalda Reagana był jego doradcą do spraw ZSRR i sowieckiego dominium w Europie. Lokujący się w Białym Domu gubernator Kalifornii nie miał rozeznania w tej kluczowej dla Stanów i ówczesnego świata materii. Pipes współkształtował jego politykę, która doprowadziła do przełomu w zimnej wojnie zakończonej zwycięstwem demokratycznego Zachodu i Polski przy tej okazji.

Tu warto uwzględnić, że jego doradztwo przypadło na początek stanu wojennego w Polsce i miało wpływ na postawę Reagana wobec Warszawy i Moskwy.

Jako stypendysta US Information Agency byłem u Richarda Pipesa w jego domu w Bostonie trzydzieści lat temu. Rok 1988 to był okres  Gorbaczowa, głasnosti i pieriestrojki. Pipes obserwował te zmiany, orientował się w szczegółach, lecz był daleki od entuzjazmu. Nie pamiętam szczegółów tej rozmowy, a robione po niej notatki dawno zgubiłem. Pamiętam jednakże jego opinię, że jeśli twarda polityka wobec Moskwy skutkuje, to trzeba ją dalej prowadzić. Zmiany zmianami, ale to ciągle jest to samo państwo, złagodzenie  polityce międzynarodowej nie oznacza jeszcze jej zmiany. Mogę sądzić, że wypowiedziane przez Reagana: „Panie Gorbaczow, zburz pan ten mur!”, to w jakimś stopniu skutek wcześniejszego doradztwa Pipesa.

To, że mówił on swobodnie i poprawnie po polsku, nie było zaskakujące. Był to jego native language, a opuścił Polskę mając lat siedemnaście. Lecz posługiwał się współczesnym słownictwem polskiego profesora, a nie przedwojennego gimnazjalisty z inteligenckiej rodziny.

– Jestem przeciw waszemu wstępowaniu do NATO, lecz nie przejmujcie się: na pewno będziecie przyjęci.

Zaskoczyła mnie ta wypowiedź Pipesa na spotkaniu w „Gazecie Wyborczej” , na krótko przed naszym wejściem do Paktu. Wyjaśnił, że od czasu rozmowy w Bostonie zaszły zmiany. Rosja Jelcyna nie jest już Rosją Breżniewa i nawet Gorbaczowa. Przestała być groźna, a może być taką znowu w poczuciu zagrożenia.

Można się z tym nie zgadzać, ale było w tym coś na rzeczy. Z lenistwa nie będę sam tego rozwijał. Zacytuję fragment książki – rozmowy bułgarskiego naukowca, politologa z bułgarskim komentatorem politycznym. Dostarczył ją „Gazecie Wyborczej” inny, szeroko znany w świecie politolog, Ivan Karstew. (Po rosyjsku. Takim poliglotą, by znać bułgarski, to ja nie jestem)

Arkadij Andriejew (komentator): Według jednego z wyjaśnień Reagan wygrał w wyścigu zbrojeń i wyczerpał siły bloku wschodniego.

Andriej Rajczew (politolog): Gadanie. Stany nie zdołały wyczerpać wynędzniałej Kuby, ani nawet nędznej Korei Północnej, to co tu mówić o Związku Radzieckim? A Zachód musiał zapłacić poważną cenę, ponieważ był to poważny błąd. Nie wspominając już nawet o historycznej niesprawiedliwości takiego twierdzenia – po prostu nie jest to prawda. Nie było klęski. Bułgaria została „uwolniona” nie z powodu potężnych ciosów Stanów Zjednoczonych, ale z powodu decyzji Związku Radzieckiego, że satelity wschodnioeuropejskie nie są już mu potrzebne.

W taki czy inny sposób doszło do zmartwychwstania Rosji jako siły przeciwstawnej Zachodowi i do reżimu prezydenta Putina, który zresztą rozpoczynał się zupełnie inaczej. Putin nie doszedł do władzy na fali antyzachodniej retoryki, nie mówiąc już o retoryce antyeuropejskiej. Wręcz przeciwnie, w 2002 r. podniósł nawet kwestię przystąpienia Rosji do UE. Owszem, istnieją wewnętrzne powody zmiany kursu i jestem skłonny wysłuchać niektórych socjologów i politologów, mówiących o stopniowym przesuwaniu się struktur siłowych do centrum rosyjskiej polityki. Ale to nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest zachowanie Zachodu. W 1990/91. Zachód zapewnił, że wojska obu Niemiec nie znajdą się na wschód od poprzednich granic bloku. Teraz wszystkie kraje Europy Wschodniej przystąpiły do NATO, kolejnym krokiem ma być przyjęcie Gruzji i Ukrainy.

AA: Nikt oficjalnie nie powiedział: nie przyjmujemy nowych członków do NATO. Kraje Europy Wschodniej przystąpiły do NATO suwerennie i całkowicie dobrowolnie.

AR: Mówimy o skutku. Zachód sprowadził  sobie na głowę Rosję, która go nienawidzi, która w pewnych warunkach jest gotowa nawet z nim walczyć. Popełniono gruby, straszliwy błąd.

Tyle panowie. Czy taki rozwój dwadzieścia lat temu przewidywał Richard Pipes? Może Andrzej Lubowski znajdzie w Ameryce coś z jego wypowiedzi, już w XXI wieku.

Jako stypendysta USIA byłem przyjęty również przez Zbigniewa Brzezińskiego, w Uniwersytecie Georgetown. Zajmował wtedy tak samo zdecydowane stanowisko jak Pipes w stosunku do ZSRR, tylko się przy tym dosadniej wyrażał. Również o PRL, którego przywódcy to byli dla niego chłopki-roztropki, a nie politycy. Nawet bez tych chłopków, znacznie złagodzony wariant tej rozmowy w „Tygodniku Powszechnym” zdjęła mi cenzura i wszystko opublikowałem w podziemnym „Przeglądzie Wiadomości Agencyjnych”, który współredagowałem.

A wspominam tu Brzezińskiego dlatego, że i on w latach dziewięćdziesiątych odwiedził „Gazetę Wyborczą”. Nie było spotkania, tylko takie luźne rozmowy. W przeciwieństwie do Pipesa, Rosję Jelcyna oceniał niewiele lepiej niż ZSRR. Był zdecydowanym zwolennikiem rozszerzania i umacniania NATO. Każda Rosja – twierdził – liczy się tylko z siłą.

Myślałem wtedy i myślę teraz, że w tym przypadku rację miał Zbigniew Brzeziński, co w niczym nie umniejsza roli i zasług Richarda Pipesa.

Ernest Skalski

Print Friendly, PDF & Email

6 komentarzy

  1. slawek 2018-05-19
  2. PK 2018-05-19
  3. Obirek 2018-05-19
  4. narciarz2 2018-05-20
  5. sroka 2018-05-21
  6. Ernest Skalski 2018-05-21
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com