2018-06-26.
Miłośnikom matematyki podaję starą zagadkę. Wędrowiec trafia na rozwidlenie dróg. Wie, że jedna droga doprowadzi go do miasta, a druga wywiedzie na manowce, ale nie wie, która jest właściwa. Przy rozwidleniu dróg mieszkają dwie siostry bliźniaczki, o których wiadomo, że jedna z nich zawsze kłamie, a druga zawsze mówi prawdę. Nie wiadomo tylko która z nich kłamie. a która mówi prawdę. One wiedzą dokąd prowadzą obie drogi. Jak za pomocą tylko jednego pytania zadanego jednej z sióstr dowiedzieć się, która droga prowadzi do miasta?
W polityce mamy inny problem – wszyscy kłamią. Jak tu dowiedzieć się, po co to robią (jeśli nie z nawyku)?
Premier Morawiecki spotkał się w Berlinie z kanclerz Merkel, z okazji IX Petersberskiego Dialogu Klimatycznego. Po spotkaniu powiedział:
Pani kanclerz z uznaniem wyraziła się o tym, że my przyjmujemy również sporo uchodźców, trzeba tak powiedzieć, z Azji Centralnej, ale również zza naszej wschodniej granicy.
To może być prawda. Pani Merkel powiedziała już coś podobnego w czasie wizyty w Warszawie. Oczywiście obie strony są świadome tego, że my żadnych uchodźców nie przyjmujemy, bo Ukraińcy, którzy przebywają w Polsce, swobodnie tu przyjeżdżają i po prostu pracują. Ten kit wciskała politykom Unii jeszcze pani Szydło. (Przypomnę, że w Rosji takich „uchodźców z Ukrainy” jest o milion więcej niż w Polsce).

Czy dałoby się za pomocą jednego pytania ujawnić kłamstwa polityków?
Może zapytać panią kanclerz i pana premiera: – Czy bylibyście gotowi wymienić się na uchodźców?
* * *
Jeśli ktoś nie zna polskiej sceny politycznej, to może odnieść wrażenie, że ma tu miejsce ostra przedwyborcza walka polityczna. Śledząc wystąpienia Andrzeja Dudy można odnotować dwa skojarzenia:- Ktoś złośliwie wyłącza mu mikrofon i biedny Duda musi wrzeszczeć i machać rękami, żeby przekazać coś ludziom.
- Pan Duda ubiega się o jakieś stanowisko, zapewne chce zostać posłem, bo ostro napada na poprzednie władze.
W czasie pobytu w Strzelinie pan Duda wykrzyczał m.in.:
– Po to jest program 500+, by rodziny wreszcie mogły pojechać na wakacje. Tak! Niech te pieniądze na wakacje wydadzą! Niech pojadą pierwszy raz nad morze! Robi mi się niedobrze, kiedy czytam artykuły w gazetach, z wypowiedziami różnego rodzaju osób, które są niezadowolone z tego, że nagle pojawiły się tłumy ludzi nad Bałtykiem.
– Mówili: cud będzie, jeżeli uda się załatać lukę VAT. Dzisiaj można powiedzieć śmiało: cały program 500+ jest w zasadzie realizowany z tego, co w ciągu tych niespełna trzech lat udało się uzyskać właśnie z VAT-u, który do tej pory był rozkradany. Rozkradany, proszę państwa. Nazwijmy sprawy po imieniu. Poprzednia władza zwyczajnie pozwalała nas okradać. Nie wiem, kto brał te pieniądze, ale byliśmy po prostu okradani.
Pan Duda, który zapewne kandyduje do parlamentu, lekkomyślnie zgadza się, aby beneficjenci programu 500+ wydawali pieniądze według własnego uznania. Ma do nich widać większe zaufanie, niż do opiekunów osób niepełnosprawnych.
W związku z inicjatywą „referendum konsultacyjnego” nasuwa się propozycja kolejnego pytania: – Czy Pan/Pani chce żeby nas nadal okradano z VAT-u tak jak na to pozwalały poprzednie władze? Po uzyskaniu odpowiedzi, koniecznie należy umieścić ten punkt w nowej konstytucji.
Wydaje mi się, że pan Duda dawno (może nigdy?) nie był nad Bałtykiem i stąd wrażenie, że nagle pojawiły się tam tłumy tych co dostali 500 zł. Kilkanaście lat temu wpadło nam do głowy, żeby pojechać nad morze (zwykle jeździliśmy w góry). W Internecie znaleźliśmy miejscowość z dużą piękną (na zdjęciach – pustą) plażą, zarezerwowaliśmy pokój, i w drogę. Od Gdańska jechaliśmy autobusem wzdłuż wybrzeża i ze zdumieniem oglądaliśmy tłumy ludzi oblegających plaże – w każdej z mijanych miejscowości nie było gdzie szpilki wcisnąć.
Kiedy dojechaliśmy, okazało się, że jest pochmurno i chłodno, ale po uliczkach miejscowości snuły się tłumy – trzeba było bardzo uważać, żeby nikogo nie potrącić. Odłożyliśmy rzeczy i poszliśmy na plażę, żeby zobaczyć morze. Po plaży snuły się setki ciepło ubranych wczasowiczów.
Kiedy pojawiło się słońce, okazało się, że już od rana na plaży są tłumy i trzeba przejść 1,5-2 km wzdłuż brzegu morza żeby znaleźć miejsce na rozłożenie się na plaży. Na posiłki w barach trzeba było czekać czasem godzinę. Ceny już wówczas były dość wysokie, a z relacji z ostatnich lat wynika, że znacznie wzrosły. Chciałbym zobaczyć pana Dudę jak sobie teraz jedzie i spędza czas nad Bałtykiem za 500 zł, nawet bez rodziny.
Zakończę cytatem z Biblii: – Lepiej jest słuchać spokojnych słów mędrców niż wrzasku władcy w otoczeniu głupców.
* * *
Przed meczem z Senegalem kraj naszych przeciwników odwiedził reporter TVN24. Kręcił się koło marnie ubranych chłopaków przy boisku jakiejś klasy B. Pytał chłopców, kto wygra w meczu z Polską, a oni bezczelnie utrzymywali, że Senegal, i że Lewandowski nie strzeli gola. Potem jakiś facet pogonił chłopaków kijem. Reportaż pokazywano u nas wiele razy z lubością.Ten brak zachodniej kultury mogliśmy oglądać także po meczu. Senegalscy kibice uśmiechali się i wyrażali życzenie, żeby nasze drużyny spotkały się jeszcze raz – w finale. I co najdziwniejsze – zamiast zapalać race czy łamać krzesła, kibice po meczu uprzątnęli swój sektor z wszelkich śmieci. Podobnie postąpili japońscy kibice po meczu z Kolumbią. Daleko jeszcze Afryce i Azji do Europy.

* * *
Mamy jeszcze jeden argument dla prezydenta i premiera za zmianą konstytucji i za ograniczeniem uprawnień sędziów. Otóż amerykańskie władze aresztowały obywatela Polski. Jest to pilot samolotu należącego do saudyjskiej rodziny królewskiej. W USA był poszukiwany za kradzież, jakiej dopuścił się na Florydzie.Jaki tu jest związek między tym faktem i potrzebą zmian w resorcie sprawiedliwości i w konstytucji? A jaki jest związek między aferą w krakowskim sądzie apelacyjnym i tłumaczeniem Morawieckiego, że w związku z tym potrzebne są zmiany w wymiarze sprawiedliwości? Albo między pytaniami przedreferendalnymi Dudy i konstytucją?
* * *
Stopniowo dowiemy się o wszystkim.Naczelny Sąd Administracyjny nakazał Ministerstwu Edukacji ujawnić nazwiska autorów podstaw programowych. Minister Zalewska tłumaczyła, że resort nie ujawniając tych nazwisk chciał „zapewnić ekspertom piszącym podstawy całkowity spokój”. Ale przecież ministerstwo nie chciało ujawnić tych nazwisk już po napisaniu tych podstaw!
Dotychczas sędziowie składali oświadczenia majątkowe do wiadomości przełożonych i urzędów skarbowych oraz ewentualnie służb. W przypadku sędziego Żurka, byłego rzecznika Krajowej Rady Sądownictwa, minister sprawiedliwości zdjął klauzulę tajności i teraz każdy, także przestępcy, może się dowiedzieć o jego stanie majątkowym. No bo naród podobno dlatego głosował za PiS, żeby wszystko było jawne.
Prof. Matczak zwrócił uwagę na hipokryzję ministerstwa, gdyż w przypadku sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS, nie chce ono ujawnić ich nazwisk… ze względu na ich bezpieczeństwo (?!).
* * *
Coraz częściej nasi politycy nalegają, żeby Polska przyjęła euro. To ma zapewnić nam bezpieczeństwo, bo inaczej Unia w razie czego zostawi nas na lodzie. Ostatnio posłanka Joanna Schmidt powiedziała:Merkel i Macron uznali, że nie ma już odwrotu od powstania tzw. UE dwóch prędkości. A to bardzo zła wiadomość dla Polski. Teraz politycy, publicyści i eksperci powinni zacząć tłumaczyć – nie tylko rządzącym, ale i opinii publicznej – jakie korzyści wynikną z przyjęcia wspólnej europejskiej waluty. Rzetelnymi argumentami ekonomicznymi trzeba wygrać z paragonami zza słowackiej granicy, którymi straszą politycy PiS. Bo im bliżej jest niestety do strefy rubla niż strefy euro.
Czasem jednak dobrze jest posłuchać fachowców. Martin Wolf, główny komentator ekonomiczny „Financial Times”, mówi w rozmowie ze Sławomirem Sierakowskim (Polityka) m.in.:
– Czy nie wydaje się panu, że przyjęcie przez Polskę wspólnej europejskiej waluty, choć mogłoby być ryzykowne ekonomicznie, byłoby ważnym krokiem na drodze do umocnienia także bezpieczeństwa politycznego?
– Mówię to z pewnym wahaniem, ale nie przekonuje mnie ten argument. Z dwóch powodów. Po pierwsze, unia walutowa nie gwarantuje bezpieczeństwa. Nie wydaje mi się, żeby członkostwo w unii walutowej miało na to większy wpływ w porównaniu z członkostwem w Unii Europejskiej albo NATO. Po drugie, dla Polski istniało duże ryzyko destabilizacji w przypadku przyjęcia wspólnej waluty. Uważam że państwa wstępujące do unii walutowej radzą sobie tym lepiej, im bardziej przypominają Niemcy. System ekonomiczny Polski nie był na tyle zbliżony do niemieckiego, żeby nie istniało zagrożenie destabilizacją. Gdyby Polska wstąpiła do unii walutowej, straciłaby możliwość wpływania na bank centralny i wasz obecny rząd nie byłby w stanie tego cofnąć. Gdyby podejmował takie próby, skończyłoby się kryzysem gospodarczym w kraju, a to znacząco ograniczyłoby rządowi możliwość ruchu. To wydarzyło się w Grecji i wydarzy we Włoszech: jeśli nie przestrzegasz zasad, którymi rządzi się system, czeka cię kryzys ekonomiczny, który podkopie rząd. Nie jest to zbyt demokratyczny argument i nie wiadomo, jak wyglądałoby to w przypadku Polski, ale przyjęcie europejskiej waluty oznaczałoby zmniejszenie finansowej suwerenności kraju. Wcześniej odradzałem ten krok, ponieważ nie przewidziałem, że w Polsce dojdzie do władzy taki rząd, jaki macie teraz. Może było to naiwne z mojej strony. Trzeba jednak dodać, że posługiwanie się instrumentami unii walutowej, aby tłumić skutki demokratycznych wyborów, niesie ze sobą ryzyko poważnego kryzysu politycznego.
– Wyobraźmy sobie, że ma miejsce agresja na Polskę podobna do tej, którą obserwowaliśmy na Ukrainie w 2014 r. Jakie konsekwencje poniosłyby z tego powodu inne państwa mające euro i jak zachowałyby się, gdyby Polska była członkiem eurozony?
– Ludzie przenosiliby swoje pieniądze z polskich banków za granicę. Narodowy Bank Polski musiałby zostać wsparty przez Unię, bo inaczej skończyłoby się gigantycznym kryzysem gospodarczym. Taki atak oznaczałby naturalnie dotkliwy cios dla gospodarki, mimo pomocy ze strony innych członków strefy euro. W przypadku takiego ataku sankcje wobec Rosji byłyby zapewne surowsze, niż miało to miejsce po inwazji na Ukrainę, ale wynikałoby to z faktu przynależności Polski do UE. Inni jej członkowie odebraliby atak na Polskę jako atak na nich samych. Ale to jest historia. Teraz Polska, podobnie jak Węgry, nie jest odbierana na Zachodzie jako sojusznik i to jest fundamentalna sprawa. Nie wiadomo więc, jak Europejczycy z Zachodu odebraliby rosyjską agresję na Polskę i w jakim stopniu byliby gotowi jej pomóc, wspierając gospodarczo czy jakkolwiek inaczej. To wydaje mi się ważniejsze niż kwestia tego, czy Polska jest czy nie jest członkiem strefy euro. (…)
Unia Europejska mimo wielu swoich wad, od początku miała na celu odbudowanie powojennej Europy na bazie wartości liberalnych. Więc albo jesteś po stronie tego projektu, albo jesteś mu przeciwny. Wielu Europejczyków uważa, że obecne rządy Polski i Węgier są wrogie tej wspólnotowej idei. I nie ma znaczenia jak to wygląda na papierze, jeśli ludzie nie patrzą na was jak na członków wspólnoty. Moim zdaniem to będzie miało głęboki wpływ na ewentualną pomoc z Zachodu. Podobnie rzecz ma się z Wielką Brytanią, ale ona jest o wiele bardziej samodzielna w kwestiach bezpieczeństwa.
* * *

* * *
Roman Giertych, znany demokrata i od pewnego czasu zwolennik PO, stale przestrzega tę partię, aby nie przesuwała się na lewo. Takie próby to, według niego, przyczyna dotychczasowych porażek Platformy.Faktycznie, gdyby nastąpiło takie przesunięcie, część konserwatywnych członków tej partii mogłaby zwątpić, że Ziemia jest płaska i stanowi centrum wszechświata. A niektórym z polityków PO mogłoby wpaść do głowy, że należy pochylić się nad takimi koszernymi tematami, jak związki partnerskie czy potępienie przemocy wobec kobiet. Nie żeby zaraz głosować za odpowiednimi ustawami, ale można obiecać wyborcom, że jak sytuacja się zmieni to może ci bardziej konserwatywni posłowie PO będą skłonni rozważyć te tematy.
Problem jest jednak taki, że na prawo już nie ma się gdzie przesunąć, a centrum zostało daleko po lewej stronie.
* * *
Okazało się, że pani Szydło wydała z państwowych pieniędzy na poprawę urody (wizaż) 168 tys. zł w ciągu 10 miesięcy. Teraz nareszcie wiemy dlaczego tak nam się podobała pani premier.
* * *
Odkryto kiedyś zależność między długością damskich spódniczek a koniunkturą gospodarczą. Ja odkryłem już dawno zależność między poziomem reklam, w których biorą udział przed mistrzostwami nasi piłkarze i trener, komentarzami dziennikarzy, a poziomem występów „naszych orłów” na mistrzostwach.
W tym roku doszedł jeszcze jeden element: dziennikarz TVN 24 wynajduje jakieś zapyziałe boiska w krajach naszych przeciwników – Senegalu i Kolumbii – i pokazuje marnie ubrane dzieciaki, jak biegają tam za piłką. Można wnioskować, że im biedniejszy kraj, tym lepiej od nas gra. Ciekawe jak to będzie w przypadku Japonii. Czyżby to był sygnał, że z Japonią lepiej nam pójdzie?

PIRS

Ta zagadka raczej logiczna niż matematyczna. Pamiętam, jaki byłem zadowolony, że udało mi się ją rozwiązać, łącząc w jednym pytaniu dwie odpowiedzi, prawdziwą i fałszywą. W tym samym czasie (miałem chyba 13 lat) jeden kolega-bystrzak, co mnie lubił próbować, dał mi też taką, z prawdopodobieństwa: jeden ruchliwy seksualnie facio ma dwie kochanki. I dwa przystanki autobusowe przed domem. W jedną i w drugą stronę autobusy odjeżdżają co pół godziny. Jemu wszystko jedno, więc kiedy mu się zachce poszturchać, wychodzi z domu i wsiada w pierwszy, który nadjedzie. W prawo, albo w lewo. Po miesiącu, rekapitulując, stwierdza raptem, że u jednej był pięć razy częściej. No? A jeśli idzie o Panią b. Premier, to nigdy nie dorównała mojej niezapomnianej (wczesny i średni PRL) Wandzie Odolskiej, która beznadziejną skargą swego zdartego głosu przekonywała nas (jak Arje Lejb, na murze cmentarza w Odessie) że życie to śmierć, świat to burdel, a ludzie to aferzyści. (Oczywiście tam : na Zachodzie.)
Ostatnio widziałem w sklepie mrożone ośmiorniczki po 40zł za kilogram, co daje 25kg za tysiąc złotych, co oznacza, że za pieniądze na poprawe urody premier Szydło można byłoby zakupić ponad 4 tony ośmiorniczek (4.200 kg)!!
A jakby je potem ułożyć jedna za drugą to byłby łańcuch ośmiorniczek długi jak stąd do Raciborza!