13.09.2018

…w wyborach samorządowych
Wybory samorządowe coraz bliżej. Radio TOK-FM rozpoczęło szeroko propagowaną akcję – „Usłysz swoje miasto” i namawia do uczestnictwa mieszkańców — a to Białystoku, a to Radomia i kolejnych miast.
Zanim zaczęła się ta potrzebna i cenna akcja, w Gdańsku, w dniu 10 września odbyła się publiczna debata zorganizowana przez środowiska gospodarcze, w której udział wzięli wszyscy kandydaci na stanowisko prezydenta miasta, dziennikarze i mieszkańcy, którzy zechcieli przybyć do sali jednej z wyższych szkół zawodowych w Gdańsku. To nie było spotkanie z cyklu zapowiadanego przez radio TOK-FM. Nie wiem dlaczego, ale Gdańsk nie znalazł się na tej liście; przynajmniej, jak dotąd, nic na to nie wskazuje. Szkoda – sytuacja przedwyborcza, w wyborach na stanowisko prezydenta miasta jest bardzo ciekawa i bardzo złożona.
Spośród sześciu kandydatów w wyścigu do stanowiska prezydenta Gdańska — miasta szczególnie ważnego na politycznej mapie Polski — liczy się trzech : Paweł Adamowicz – prezydent Gdańska, kiedyś współtwórca Platformy Obywatelskiej, obecnie kandydat pozapartyjny, Jarosław Wałęsa, eurodeputowany z list PO i Kacper Płażyński –kandydat Zjednoczonej Prawicy, tej która od trzech lat rządzi Polską; tak jak widać… Pozostała trójka kandydatów to Andrzej Ceynowa – kandydat SLD, Elżbieta Jachlewska –kandydatka Lepszego Gdańska i Jacek Hołubowski z Gdańsk Tworzą Mieszkańcy.
Wyniki sondaży przedwyborczych wskazują jednoznacznie, że walka o fotel prezydenta rozegra się pomiędzy Adamowiczem, Wałęsą i Płażyńskim.
I tu jest smaczek, chciałoby się powiedzieć, cały cymes tej kampanii.
Paweł Adamowicz, prezydent od kilku kadencji, popierany dotąd przez Platformę Obywatelską. ma za sobą liczne sukcesy i porażki. Jak każdy działacz samorządowy, jak każdy uczestnik życia społeczno-politycznego. Można zrobić mu bilans, dokonań i wpadek, sukcesów i porażek – jest się do czego odnieść.
Jarosław Wałęsa, syn tego Wałęsy, wykształcony staraniem ojca w Stanach Zjednoczonych AP, poseł do Parlamentu Europejskiego z list Platformy Obywatelskiej, mieszkaniec Gdańska, młody człowiek, na starcie do życiowej kariery.
Kacper Płażyński, syn Macieja Płażyńskiego, Marszałka Sejmu, który zginął w katastrofie smoleńskiej, prawnik, mieszkaniec Gdańska, młody człowiek, na starcie do życiowej kariery.
Celowo uprościłem te charakterystyki, o każdym z tych głównych kandydatów można by więcej — ale, jak sądzę, tak odciskają się oni w świadomości tych, którzy będą wybierać.
No to jak to jest z tymi wyborami samorządowymi, tymi w których mamy wybierać gospodarza miasta, kogoś, kto ma w naszym imieniu zarządzać majątkiem miasta, planować jego rozwój, stwarzać najlepsze z możliwych warunki do życia jego mieszkańców?
Gdyby tak było, gdyby wybory samorządowe kierowały się tą logiką, to w wyborach na prezydenta miasta Gdańska, według mnie, liczyć się powinny trzy kandydatury : Pawła Adamowicza, Elżbiety Jachlewskiej i Jacka Hołubowskiego. Te trzy osoby startują na urząd mają albo znaczek dotychczasowych dokonań i porażek (to Paweł Adamowicz oczywiście) albo poparcie środowisk i organizacji miejskich, a więc samych mieszkańców –suwerena jak mówi ta władza.
A tak nie jest, poparcie w sondażach kandydatów spoza pierwszej liczącej się trójki, nie przekracza 2 – 3 %.
I to jest pierwsza konstatacja – wybory samorządowe to też wybory polityczne. Tak jak zresztą wszystko w czasach rewolucji, jaką przeprowadza Prawo i Sprawiedliwość z przystawkami i prezes Jarosław Kaczyński jako prezes Polski. Widać to tu, na przykładzie wyborów na prezydenta miasta, a nie na przykładzie wyborów do sejmików wojewódzkich gdzie byłoby to całkowicie naturalne.
No to teraz do tych smaczków, tego co stanowi o złożoności politycznej sytuacji i co przesądzi o tym kto zostanie prezydentem tak politycznego miasta jakim jest mój Gdańsk.
Paweł Adamowicz ogłosił chęć startu o reelekcję na stanowisko prezydenta samodzielnie. Zrobił to, bo jak mówił, nie mógł doczekać się jasnego stanowiska od Grzegorza Schetyny, przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, partii, która, jak dotąd, zawsze stała murem za Adamowiczem. Adamowicz, pełniąc funkcję prezydenta nie musiał zbiegać o obecność w mediach – miał ją w sposób naturalny. Tak jest zawsze gdy ktoś ubiega się o reelekcję, o powtórny wybór na urząd który piastuje; to jest jego atut, przewaga. I trzeba wyjątkowego talentu lub zbiegu niekorzystnych okoliczności aby przegrać wybory będąc na funkcji, o którą się ubiegamy. To się zdarza, to się zdarzyło w Polsce niedawno, ale to nadal rzadkość.
Platforma, po długim czasie wahań, narad — zdecydowała. Ogłosiła, ze jej kandydatem na stanowisko prezydenta Gdańska jest Jarosław Wałęsa, syn Lecha, eurodeputowany z list PO.
No i zapiekliło się!
Wałęsa walczy z Adamowiczem, a Płażyński na tym korzysta. Sondaże pokazują bardzo wyrównane szanse na to. kto przejdzie do drugiej tury – bo w to, że druga tura będzie, nie wątpi nikt. W tej walce z Adamowiczem Jarosław Wałęsa przekroczył, moim zdaniem, granice przyzwoitości i honoru wtedy gdy publicznie powiedział, że nie należy głosować na Adamowicza bo gdy zostanie on prezydentem, to prokuratura wyprowadzi go w kajdanach z urzędu, a rząd PiS przyśle do Gdańska swojego komisarza.
Prokuratura Zbigniewa Ziobry – ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego gdy będzie chciała, wyprowadzi w kajdankach każdego – po to przeprowadzana jest tak zwana reforma sądów – wie to każdy myślący człowiek. Ale używać takiego argumentu w walce przedwyborczej – tego się nie spodziewałem po kimś z Parlamentu Europejskiego.
Paweł Adamowicz, pewnie też w walce przedwyborczej, zaproponował aby Jarosław został u niego wiceprezydentem po to, aby nabył wiedzy o mieście, w którym wprawdzie mieszka ale nic o nim nie wie; po to, aby za pięć lat był najlepszym kandydatem na prezydenta Gdańska. Jarosław zrewanżował się proponując aby Paweł zrezygnował z kandydowania i wstąpił do Koalicji Obywatelskiej.
To nie są równoważne propozycje i to w żadnym stopniu nie pozwala zapomnieć o obrzydliwości jaką jest szantaż zawarty w opowiadaniu o tym, co to zrobi prokuratura po wygraniu przez obecnego prezydenta kolejnej kadencji.
Czy to są wybory samorządowe? Czy widzimy w kampanii społeczeństwo obywatelskie — czy kadry partyjnych aktywistów walczących o partyjne interesy?
Jeżeli tak wygląda kampania w wyborach do samorządu terytorialnego w Polsce, w 2018 roku — to jak będzie wyglądała walka w wyborach parlamentarnych, w 2019 roku?
Strach pomyśleć!

A tak z ciekawości o kandydacie SLD – czy Andrzej Ceynowa jest w jakims stopniu spokrewniony (Pra(pra?)wnuk?) z Florianem Ceynową, którego uhunorowano nadając ulicom i alejom jego imię od Pucka do Chojnic?
Zerknąłem szybko w wikipedie: Andrzej Ceynowa – wykładowca w USA, rektor Uniwersytetu gdańskiego, członek zarządu styowarzyszenia pomorsko-kaszubskiego… Ma własną (na oko) ładną kartę i nie musi odwoływac się do wielkości i zasług (być może) przodka, któego nazwisko jest znane na Kaszubach. Wspomina jakoś?