Telewizja pokazała (466)11 min czytania

()

27.09.2018

Politycy PiS kłamią, aż miło. Nasiliło się to ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Premier Morawiecki wbrew faktom wyjaśniał, że za rządów PO niczego nie zbudowano i że dopiero PiS wszystko zaczyna. Ci źli ludzie (PO) nic nie robili, ciągnęli wszystko do siebie, a teraz nie pozwalają PiS robić dobrze.

W filmie „Chicago” jest taka scena kiedy żona przyłapuje męża w łóżku na figlach z dwiema paniami. Mąż zaprzecza oczywistym faktom i pyta: „Kochanie, wierzysz mnie czy swoim oczom?”. Pani oczywiście wierzy swoim oczom i strzela z pistoletu do całej trójki. U nas, mam wrażenie, elektorat bardziej wierzy w to, co mu mówią. Po atakach PiS na Platformę spadają jej wyniki w sondażach, a PiS-owi rosną.

Podobnie dzieje się z księżmi. Niby wierni widzą, co niektórzy księża wyrabiają, nawet czasem to krytykują, ale wystarczy że biskup się wypowie, że jest inaczej, że np. przyczyny pedofilii są inne (mieliśmy już winne dzieci, które poszukują miłości i gubią w ten sposób księży, ciepły klimat w Dominikanie itp.), i nikt z wiernych nie protestuje. Kościół jest „święty” i to w zadziwiający sposób wiele tłumaczy.

Takie Rzeczpospolite będą, jaki mają elektorat.

* * *

W czasach, kiedy uczyłem się angielskiego, można było nabyć ciekawe pomoce do nauki. Były to książeczki z opowiadaniami, albo nawet całe powieści angielskojęzycznych autorów, ale język dostosowano do poziomu uczącego się. Nie było w nich idiomów, a jeśli były, to z wyjaśnieniem, a zakres słów używanych w danej publikacji był dopasowany do poziomu znajomości języka angielskiego czytelnika, np. 500 słów, 1000, 1500. Można było czytać np. opowiadania Conan Doyle’a czy Agaty Christie i rozumieć treść (tym bardziej, jeśli się to kiedyś czytało po polsku).

Myślę, że dobrym posunięciem byłoby opracowanie takich uproszczonych książeczek dla elektoratu, wyjaśniających pewne podstawowe sprawy związane z państwem. Na przykład to, że prezydent nie może nic dać czy zarządzić, mimo że obiecuje, bo tymi sprawami zajmuje się parlament i rząd. Że posłowie do Europarlamentu nie mogą nic załatwić dla miejscowości, w której ich wybierano, bo parlament europejski zajmuje się czymś innym (tu informacja – czym). Podobnie o konstytucji, sądach, demokracji, finansach państwa, a wszystko w zakresie np. 500 czy 1000 słów zrozumiałych dla elektoratu.

* * *

Co chwila odzywają się głosy, że Polska zbliża się do Rosji, Putin się cieszy, wyrzucą nas z Unii i NATO i wkrótce możemy znaleźć się na „Wschodzie”. To są moim zdaniem banialuki. Nikt nas nie wyrzuci, bo lepszy byle jaki sojusznik niż przeciwnik. Czy ktoś wyrzucił Turcję z NATO z powodu na przykład jej współpracy z ISIS czy zamordyzmu władz? Najwyżej ograniczą nam pewne beneficja i będą czekać aż coś się w Polsce odmieni i poprawi. Na to liczy Kaczyński.

Nie wydaje mi się także, aby Putin chciał najechać Polskę – korzyści żadnych, a problemów mnóstwo. A Rosja jest dla Polaków wciąż mniej atrakcyjna niż Unia.

Kaczyński mówi, że najważniejsze jest ukształtowanie nowego, lepszego Polaka, a względy materialne, to sprawa dla niego drugorzędna. Ciągle mnie dziwi, że ludzie biorą tę gadaninę na poważnie i polemizują z tym. Jemu chodzi tylko o władzę i płynące stąd korzyści. Jeżeli może znaleźć poparcie udając patriotę i katolika, to się dostosuje, nauczył się nawet hymnu polskiego i prostych obrządków religijnych. Gdyby tu panowała skrajna opcja lewicowa i to dawałoby profity, mielibyśmy z Kaczyńskiego bojownika o sprawiedliwość społeczną i zwycięstwo proletariatu na całym świecie.

Tym, którzy uwierzyli w ukształtowanie lepszego Polaka, zalecałbym przyjrzenie się z jakimi ludźmi Kaczyński to robi. Jak powiada porzekadło: – Nie pomogą dobre chęci, z g… bicza nie ukręci.

Czasy wielkich idei minęły, a nawet gdy one panowały, to też najczęściej służyły do omotania ludzi. Gdzie są teraz idee, które zauroczyłyby ludzi i spowodowały że chcieliby zmienić świat na lepsze? Czy niesprawiedliwość pobudza wielu ludzi do działania?

Weźmy sprawę uchodźców. Widzieliśmy straszne skutki wojen, choćby w Syrii. Wydawałoby się, że Polacy, a jeszcze katolicy, powinni masowo przyjmować ofiary tych wojen. Tymczasem panuje nienawiść do obcych. Kościół katolicki niby wsparł inicjatywę papieża Franciszka, żeby każda parafia przyjęła choćby jedną rodzinę uchodźców, ale rząd się nie zgodził i Kościół się szybko wycofał. Teraz delikatnie o tym wspomniał abp Gądecki i na tym koniec. Ale wierni nie naciskali, wprost przeciwnie – zdarzało się że wójt w jakiejś miejscowości wykazał chęć przyjęcia uchodźców, a już mieszkańcy ostro protestowali. Daleka droga w Polsce do chrześcijaństwa, nie mówiąc o człowieczeństwie.

* * *

Od lat mówi się o zakupie rakiet Patriot od Ameryki. Dwa lata temu napisałem:

Jeśli Amerykanie nam je sprzedadzą to kupimy aż 8 zestawów rakiet Patriot do obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Akurat powinno wystarczyć do ochrony jednej willi na Żoliborzu.

Teraz w studio fachowcy oceniali to nieco bardziej optymistycznie – dzięki tym 8 zestawom będzie można ochronić pół Warszawy. Polska delegacja załatwiła sprawę w czasie wizyty prezydenta Dudy w USA. Kupimy te zestawy drożej niż Rumuni (oni widać nie kochają tak USA jak my) i otrzymamy je za parę lat, kiedy będą jeszcze bardziej przestarzałe.

Przed wizytą prezydenta Dudy u prezydenta Trumpa napisałem:

Prezydent Duda wreszcie spotka się z prezydentem Trumpem. Tradycyjnie pogada z nim o zniesieniu wiz dla Polaków (idiotyzm tych starań polega na tym, że to nie prezydent o tym decyduje i że są wymogi prawa jednakowe dla wszystkich nacji, a Polacy ich nie spełniają). Będzie też starał się żeby przyjechało do Polski więcej amerykańskich żołnierzy, bo wtedy Rosjanie będą się bali nas zaatakować (ktoś chciałby w ogóle zaatakować Polskę? Po co?), a za to kupimy amerykańską broń i gaz. Z góry wiadomo co powiedzą sobie politycy, mogliby w zasadzie wręczać sobie wzajemnie już gotowe napisane teksty. Bez względu na wyniki rozmów (poza kupnem broni i gazu nic z tego nie będzie) ogłosi się u nas wielki sukces prezydenta Dudy, a komentatorzy polityczni będą międlić tę sieczkę jeszcze przez parę dni po wizycie.

Po spotkaniu prezydent Trump poinformował, że Polska jest gotowa zapłacić dużo więcej miliardów za stałą bazę USA w naszym kraju (przedtem oferowała 2 mld dolarów).

W polsko-amerykańskiej deklaracji podano, że „Polska i Stany Zjednoczone zobowiązują się do rozważenia wariantów wzmocnienia militarnej roli Stanów Zjednoczonych w Polsce, a w toku wzmożonych konsultacji dokonamy analizy wykonalności tej koncepcji”.

Komentatorzy zgodnie uważają, że to takie dyplomatyczne stwierdzenie, że nic z tego nie będzie.

Zamiast mówić krótko po spotkaniu, prezydent Duda wykrzyczał całe przemówienie. Chyba duży problem miał tłumacz na angielski, bo prezydent Duda mówił bardzo szybko i bardzo szczegółowo, ale na szczęście było widać, że prezydent Trump tego nie słucha.

Obie strony skrytykowały projekt Nord Stream 2. Prezydent Duda stwierdził, że „ta inwestycja zagraża stabilności energetycznej Europy, bezpieczeństwu energetycznemu Polski, bo grozi dominacją rosyjską”.  To niebezpieczeństwo polega na tym, że rurociąg omija Polskę i bezpośrednio idzie z Rosji do Niemiec, tak jak Nord Stream 1. A ja pamiętam, że Rosja proponowała aby rurociąg Nord Stream 1 szedł przez Polskę, ale z pominięciem Ukrainy (która szantażowała czasem zamknięciem już istniejącego rurociągu). I wtedy Polska się nie zgodziła. No to Rosja poprowadziła Nord Stream 1 przez Bałtyk, a nasz minister spraw zagranicznych Sikorski porównał to elegancko do paktu Ribbentrop-Mołotow. Widać gdyby nowy rurociąg szedł obok starego przez Ukrainę i Polskę, to by to nie zagrażało ani Polsce ani Europie.

Prezydent Duda podziękował Trumpowi za to, że w czasie pobytu w Polsce wspomniał w swoim przemówieniu o Powstaniu Warszawskim. A ja mam niedosyt – Trump opowiadał nam szczegółowo o przebiegu powstania i wreszcie przerwał i zostawił nas z powstańcami gdzieś w okolicach Alej Jerozolimskich. Co było dalej? Czekamy na następną wizytę Trumpa żeby się tego dowiedzieć. 

Co takiego jest w polityce że tyle osób pcha się do władzy? Toż to straszne nudy i strata czasu.

* * *

W ostatnich latach ludzie fascynują się dinozaurami. Powstało wiele muzeów a w nich stoją gigantyczne szkielety tych stworzeń, które były wielokrotnie większe i cięższe od słonia. Filmy, zabawki dla dzieci, parki jurajskie itd. Około 165 mln lat temu w Ziemię walnął wielki meteoryt i zdaniem uczonych załatwił wszystkie te stworzenia. Załatwił także ogromne rośliny które wtedy rosły.

Mnie dziwi coś innego – co spowodowało, że te stworzenia, a także rośliny, którymi się odżywiały, były tak gigantyczne? Mała grawitacja?

Był też okres, gdy na Ziemi żyli niektórzy ludzie znacznie więksi. Pisze o tym Biblia, a także znajdywano kości takich gigantów.

Gigantomania odradza się w dziełach ludzi. Po cholerę im były piramidy? Budowano je wiele lat, dużym nakładem sił i środków, i co – żeby tam złożyć jakąś mumię? A na cholerę nam drapacze chmur, które już dążą do kilometra wysokości? I te olbrzymie pomniki.

W Polsce zaczął się wyścig – kto zbuduje większy pomnik, czyj Chrystus będzie większy. Im większa inwestycja pomnikowa, tym większa cześć oddawana Bogu i chwała dla jej twórców.

Jeśli ktoś będzie w Ogrodzie Botanicznym w Warszawie, to może zobaczyć tam małą budowlę – zaczątek Świątyni Opatrzności. To miało być wotum wdzięczności za Konstytucję 3 Maja. Gdyby udało się ją dokończyć miałaby rozmiary niedużego budynku. Ale porzucono ten pomysł i zbudowano ogromną świątynię w Wilanowie.

Na pewnym rysunku Andrzeja Mleczki widać tłum ludzi a wśród nich jednego człowieka który niesie tabliczkę z napisem: – Boże, tu jestem.

* * *

Na uczelni moim rozczarowaniem była kadra „profesorska”. Przedtem wyobrażałem sobie ich jako elitę umysłową. Okazało się, że są to czasem prostacy, biorący udział w rozgrywkach, wyszarpywaniu pieniędzy, niszczeniu konkurencji. Nie miało to często nic wspólnego z ich wiedzą fachową.

Często popełniamy ten błąd, że traktujemy z estymą kogoś, kto ma tytuł czy zajmuje ważne stanowisko (stąd np. to idiotyczne mówienie, że prezydentowi należy się szacunek, podczas gdy ten prezydent zachowuje się jak gnojek). Ci ludzie posiadają pewną formę inteligencji, ale brak im wielu zalet, nie mówiąc o rozumie. Każdy, kto posłuchał posłanki Pawłowicz, dziwi się, że osoba wykształcona, profesor prawa, może być chamką i prostakiem. Duda jest doktorem prawa i to nie uczelni Rydzyka ale Uniwersytetu Jagiellońskiego – uwierzyliby Państwo w te tytuły gdyby nikt wcześniej nam o tym nie powiedział? Ale ci wszyscy doktorzy i magistrowie zachowują się podobnie jak wielu z tych, których awansowali z niebytu na urzędy i do spółek skarbu państwa – to samo prostactwo, brak wstydu, chęć niszczenia ludzi.

Najgorsze że wiele osób w dużym stopniu to akceptuje, ten język, to myślenie, takie przedstawianie problemów. To się udziela. Co raz mamy opinie typu że „Kaczyński tak się zachowuje, bo się mści za śmierć brata”. Do kogo ta prymitywna mowa?! Kiedy przedstawia nam się kryteria działań rządu np. w polityce zagranicznej, to czasem wydaje mi się, że my bawiąc się w dzieciństwie na podwórku wyjaśnialiśmy różne sprawy mądrzej. Debata publiczna stała się jeszcze bardziej infantylna i prostacka. To nie jest tylko narzekanie. Uważam że póki nie podniesie się poziomu debaty publicznej, póki nie zacznie się mówić o ważnych sprawach i rzeczowo, póty będziemy się pogrążać. Najgorsze, że partie nie wierzą w zalety takiej debaty i wciąż liczą na to, że apelując prostacko do emocji i kłamiąc zdobędą władzę. Tylko po co nam taka władza?

Gdyby można było wpisać do Konstytucji, że polityk nie może być chamem i prostakiem…

PIRS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. Bogda1935 28.09.2018
  2. PIRS 28.09.2018