Telewizja pokazała (482)

14.12.2018

Minister Tchórzewski oznajmił, że nasza przyszłość będzie nadal opierać się na polskim węglu, trzeba go więcej wydobywać.

Przyjęta przez Komisję Europejską strategia „Czysta planeta dla wszystkich” nie oznacza, że w Polsce w 2050 r. nie będzie elektrowni węglowych. – powiedział pan minister.

(W 2050 roku KE planuje osiągnąć tzw. „neutralność klimatyczną”).

Szykuje się też budowa nowej kopalni i nowej elektrowni na węgiel. Podobno za 10% smogu w Polsce odpowiada elektrownia Bełchatów. A jeszcze podano niedawno, że będzie się likwidować elektrownie wiatrowe. To zaniepokoiło osoby, które obawiają się wzrostu smogu. Widzowie Szkła Kontaktowego zaproponowali rozwiązania, które połączą oba trendy:

Elektrownie wiatrowe zasilane węglem to dobry pomysł. Może zasilimy też węglem baterie słoneczne?

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\wiatrak.jpg

Polska w opowieściach polityków PiS jawi się jako wspaniały, kwitnący kraj – i miło posłuchać tych bajek. Tym razem minister Tchórzewski nie opowiadał bajek o zmianie klimatu, jak rok temu na kongresie gospodarczym w Katowicach, nie zapowiadał też, że sami wybudujemy elektrownię atomową. Już w sierpniu zawierzył „wszystkie sprawy energetyki, jej rozwój i unowocześnienie” Matce Bożej Królowej Polski, w czasie pielgrzymki na Jasnej Górze, więc nie martwi się jakimś tam smogiem.

* * *

Co może zrobić polityk, żeby zdyskredytować się skutecznie w oczach wyborców? U nas chyba nie ma takiego uczynku.

Parokrotnie już pisałem o wyczynach Romana Giertycha, a on wciąż jest obiecującym politykiem i ma szansę wrócić na scenę. Kto wie, może w nowej konfiguracji zastąpi obecnych konserwatywnych przywódców i stanie na czele prawicy?

Nie o wszystkim wiedziałem czy pamiętałem, ale jedno zdarzenie, które wymienia Renata Grochal (Polityka, „Partia szachów Giertycha”), wydaje mi się wyjątkowe. Renata Grochal pisze:

Już raz kandydował do Senatu w okręgu podwarszawskim w 2015 r. i chociaż PO nie wystawiła przeciwko niemu kandydata, nie zdobył mandatu. Zlecił nawet badania, żeby wiedzieć, które miejsca są bardziej platformerskie, a które pisowskie, i wydrukował dwa rodzaje ulotek. Dla wyborców bardziej liberalnych miał takie, w których przedstawiał się jako wróg ciemnogrodu, a przed kościołami rozdawał ulotki z napisem „Roman Giertych – były wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego”.

To działanie okazało się w pewnej mierze skuteczne. Prof. Monika Płatek, która startowała w wyborach do Senatu w tym samym okręgu, tak opisuje swoje wrażenia ze spotkania z wyborcami:

– Miałam miłe spotkanie z mieszkańcami Piaseczna, niedaleko kościoła. Powtarzali, że choć jestem sympatyczna, oddadzą głos na Romana Giertycha, ponieważ popierają Jarosława Kaczyńskiego. Giertych im się kojarzył – zresztą słusznie – z konserwatywną prawicą.

Mój przyjaciel nazywał siebie kiedyś (w czasach PRL) prawicowym komunistą. Ciekawe jaką ulotkę dałby mu Giertych.

* * *

Czego żałują politycy? Nie tego co zrobili, ale tego, że to się wydało.

– Uważam, że w relacjach z Amerykanami trzeba zachować wielką przyjaźń, życzliwość, ale i ograniczone zaufanie. Amerykanie nie są do końca tak lojalni, jak chcemy, żeby byli stwierdził były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Powiedział to nawiązując do swojej zgody na stworzenie w Polsce tajnych więzień CIA. Teraz tego żałuje. Radził wtedy Amerykanom, żeby na potrzebę przesłuchiwania więźniów wykorzystali swoje bazy w Niemczech, ale oni przekonali go, że odpowiednie będzie dyskretniejsze miejsce w Polsce.

Co za zaskoczenie! Więc jednak polskie władze wiedziały. Ktoś z Państwa się tego domyślał?

* * *

Na mikołajki św. Mikołaj spełnia grzecznym dzieciom ich życzenia i daje wymarzone prezenty. Ciekawe, co by było, gdyby spełnił życzenia dorosłych. Musiałby niewątpliwie wyważyć sprawę, jako że wiele życzeń, niejako przeciwstawnych, wykasowałoby nam dużą część populacji. Jedni marzą, żeby cały PiS szlag trafił, inni życzą tego Platformie czy lewicy, albo ludziom, których nie lubią z innych powodów, i gdyby św. Mikołaj to zrealizował to Polska by się bardzo wyludniła. Mógłby oczywiście wykpić się stwierdzeniem, że oczekujący na te prezenty nie byli grzeczni, ale to by mogło zachwiać jego reputacją.

Pomyślałem, że na początek mógłby gdzieś zwinąć przywódców wszelkich partii i ruchów. Znika Kaczyński, Schetyna, Kosiniak-Kamysz, Kukiz, Lubnauer, nie ma Czarzastego, Biedronia i paru przywódców czarnej czy brunatnej prawicy. Co by się działo?

Miło byłoby popatrzeć na to zamieszanie, szczególnie w największych partiach. Mniejsze, takie stworzone ad hoc, jak na przykład Kukiz’15 czy Nowoczesna, rozpadłyby się, a dzielni posłowie przeszliby do innych partii, aby dalej służyć Polsce i, jak to wszyscy politycy obiecują – ciężko pracować. Przetrwałby PSL, bo tam już nie raz zmieniano szefa i wszystko się trzymało dalej. Lewica chyba by zniknęła (może poza Razem – nie mają szefa), bo co ich łączy – oczekiwanie na Biedronia? A Biedroń by zniknął. Ożywiłby się Lech Wałęsa i tradycyjnie zadeklarował, że poprowadzi naród do kolejnych zwycięstw, jeśli tylko mu pozwolą. Większość polityków zaczęłaby pielgrzymki do hierarchów Kościoła – po poparcie.

Gdyby św. Mikołaj do grona „znikniętych” dorzucił prezydenta Dudę, to by otworzyło drogę do dalszych zmian.

Studiu część komentatorów zamarłaby w oczekiwaniu na sondaże, aby po ich opublikowaniu namawiać do poparcia największej nie-pisowskiej partii, bo przecież matematyka jest królową nauk.

Ciekawe co by się stało, gdyby św. Mikołaj uznał, że już dość się pobawił i nagle zwrócił nam tych wszystkich przywódców. Uznano by zapewne, że okres ich nieobecności był feralny i trzeba by wymazać go z kalendarzy, tak jak to robiono w starożytności, gdzie niektóre ludy uznawały ostatnie 5 dni w roku za feralne i nie włączały ich do kalendarza (dzięki temu łatwiej było wszystko liczyć, bo 360 dni lepiej się układa w popularnym wtedy dwunastkowym systemie liczenia). Zapewne wszystko wróciłoby do normy, może tylko w PSL nie wracano by do Kosiniaka-Kamysza.

* * *

Polityki:

Polacy piją już więcej niż w PRL, więc branża nie afiszuje się z sukcesami. Samych „małpek” sprzedaje prawie miliard butelek rocznie.

Nie ma co się obrażać na porównanie do PRL – ważne są intencje. Komuniści, jak wiadomo, rozpijali naród, bo łatwiej nim wtedy rządzić. Teraz, jeśli naród się upija, to na pewno z radości, że odzyskaliśmy wolność i możemy sobie kupować alkohol całą dobę, podczas gdy komuniści ograniczali godziny sprzedaży. A powodów do radości ciągle przybywa i stąd więcej okazji, żeby je uczcić.

* * *

Prezes lubi manipulować i pomiatać ludźmi, a że zdaje sobie sprawę z tego, że niektórzy mogą się wkurzyć i zareagować, stąd lęk i potrzeba noszenia pistolecika i silnej ochrony. To właśnie polityka daje mu okazję, aby okazywać publicznie pogardę zarówno przeciwnikom politycznym jak i współpracownikom i traktować ich wrednie, co stanowi zdaje się największą jego radość. Lubi poszczuć ludzi na siebie a jego zwolennicy zrozumieli, że używając chamskiego, agresywnego języka, postępując tak jak on wobec innych, przypodobają się szefowi.

Ta atmosfera dopuszczająca agresję i chamstwo do debaty publicznej nie jest przypadkiem – sprawia mu radość i daje obietnicę posunięcia się dalej w stosunku do przeciwników politycznych.

Kiedy PiS zdobył władzę, Kaczyński uwierzył, że już można i zaczął wyżywać się na ludziach. Stąd to gadanie o „drugim sorcie”, „kanaliach”, „zdradzieckich mordach”. Nie udało się tak szybko podporządkować całego wymiaru sprawiedliwości a Unia i USA pogroziły palcem, więc znowu przycichł.

W jednym z opowiadań Lema jest opis króla bez państwa, żyjącego na pewnej planecie. Konstruktor Trurl (a może Klapaucjusz?) zbudował mu miniaturowe państwo wielkości szafy, gdzie on jako władca mógł dręczyć dowolnie miniaturowych poddanych, wydawać edykty, karać śmiercią itd.

Zrzucilibyśmy się chętnie na taką szafę dla Jarka, choć mam wątpliwości – z publikacji wynika, że sztuczna inteligencja może już zaraz się pojawić. Dlaczego mielibyśmy pozwalać mu gnębić inteligentne istoty?

* * *

Prezydent Duda poinformował zdumionych uczestników szczytu klimatycznego w Katowicach, że:

Użytkowanie własnych zasobów naturalnych, czyli w przypadku Polski węgla, i opieraniu o te zasoby bezpieczeństwa energetycznego nie stoi w sprzeczności z ochroną klimatu i z postępem w dziedzinie ochrony klimatu.

Przypomina się wiersz Jerzego Jurandota, zaczynający się od słów: – „Alkohol, wiadomo, choć gubi narody, pojedynczym ludziom nie przynosi szkody”.

* * *

Wszystko jest względne.

W Wyborczej TV omawiany jest nowy serial, który będzie pokazywany w Netflixie. O głównym bohaterze piszą:

Jako niepozorny, ale charyzmatyczny „El Padrino” jest powściągliwy, okrutny i przekonujący. Do roli pasuje też fizycznie: jest drobny i niewysoki (1,78 cm wzrostu).

Albo bohater rzeczywiście nie ma nawet 2 cm wzrostu albo zważywszy pomyłkę (chodzi zapewne o 1,78 m), strasznie podwyższył się wzrost ludzi. Ile teraz ma centymetrów człowiek wzrostu średniego?

* * *

Pewien radny PiS-u obejrzał plakat reklamowy, zobaczył półksiężyc i doszukał się w nim reklamy islamu, co uznał za zagrożenie:

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\islam.jpg

To znakomita ilustracja idiotyzmu do jakiego doszliśmy.

Symbole islamu można znaleźć w herbach miast czy herbach szlacheckich:

Podobny obraz

Herb Tarnowa

Leliwa

Szlachecki herb Leliwa

Ale najważniejsze, na co nikt nie zwrócił uwagi: czy inne religie i ich symbole są wrogami państwa polskiego, że trzeba przed nimi przestrzegać? Czy to podgrzewanie nienawiści jest zgodne z religią katolicką?

Jakoś kapłani nie reagują, a nawet z okazji uroczystości kościelnych chętnie wraca się do zwycięstwa Sobieskiego pod Wiedniem i innych zwycięstw oręża polskiego nad pohańcami. Co by to było, gdyby w Polsce panował islam! I to jeszcze wprowadzony przy pomocy siły, jak nie przymierzając kiedyś chrześcijaństwo.

* * *

Informacja w mediach:

Policja bada, czy myśliwi z Włoch złamali prawo zabijając ptaki nad Zalewem Wiślanym. Zdjęcia setek martwych zwierząt można obejrzeć w internecie.

Myśliwi nie są głodni, strzelają do ptaków dla przyjemności – powiedział w TOK FM Jacek Karczewski ze stowarzyszenia Ptaki Polski. Zabili ptaki i zostawili.

To jest istota myślistwa: zabijać. Nie zabijają chorych osobników, jak twierdzą, ale wybierają najbardziej okazałe sztuki. Nie zabijają z głodu, ale dla przyjemności zabijania. Nie chronią zagrożonych gatunków – zabijają, jak leci (trudno z dużej odległości rozpoznać np. chroniony gatunek ptaka). I są tolerowani, a nawet otrzymują dodatkowe przywileje. I kłamią – oni i wszyscy – o powodach, dla których zabijają.

Poznajemy prawdę, ale ona niczego nie zmienia w naszym zachowaniu i nawykach.

* * *

No i proszę – moja koncepcja Koalicji „Europa” została niemal dokładnie powtórzona przez Ryszarda Petru, nawet nazwa jest podobna. Z przyjemnością słuchałem jak pan przewodniczący partii „Teraz” mówi o odrębności partii w koalicji i o tym, że zwolennicy poszczególnych partii będą na nie głosować a głosy pójdą na konto koalicji.

Chciałoby się za bohaterem „Rewizora” Gogola zawołać „To ja, panie Piotrusiu, pierwszy powiedziałem ‘e’!”.

* * *

Są teksty prorocze, które niejako przewidują przyszłe zdarzenia. Herbert Wells w książce „The World Set Free”, wydanej w 1913 r., przewidział budowę i użycie bomby atomowej w 1950 r. Antoniemu Słonimskiemu powiedział, że pomylił się o pięć lat dlatego, że nie przewidział, iż Amerykanie przeznaczą na jej budowę tak wielkie sumy.

Okazuje się, że i ja do pewnego stopnia przewidziałem przyszłość. Czy ponad dziesięć lat temu śniły się komuś takie wydarzenia jakie mają miejsce obecnie? Te przedziwne oskarżenia, komisje, mętna argumentacja. Przedstawiam poniżej mój ówczesny tekst. Nie jest może precyzyjny, ale oddaje jakoś obecną atmosferę. Były to wiadomości z mediów Krainy Smerfów.

OBRADY KOMISJI
POWOŁANEJ DO WYJAŚNIENIA AFERY SIEROTKI MARYSI

Tak zwana „afera Sierotki Marysi” powstała z chwilą, gdy jeden ze smerfów zwrócił uwagę Wielkiej Rady, iż w momencie odwiedzenia przez Sierotkę domku krasnali mogło dojść do kradzieży skarbów Krainy Smerfów, a szczególnie złota i drogich kamieni, których wydobyciem zajmują się krasnale.

Minister Sknerus wyjaśnił, że nie ma żadnych dowodów na to, aby skarby Krainy Smerfów zostały naruszone. Skarby są przechowywane w zupełnie innej bajce, krasnale zaś zajmują się edukacją, a nie wydobyciem, poza tym Sierotka Marysia nie posiadała i nie posiada żadnych klejnotów.

Wyjaśnienia ministra nie znalazły uznania w oczach Rady. Po pierwsze, argumentowano, nie może być przypadkiem, że krasnali w ogólnym odczuciu łączy się ze skarbami. Sierotka zaś, jak powszechnie wiadomo, była źle traktowana przez złą macochę, miała więc powód, aby przywłaszczyć sobie klejnoty. Wyjaśnienia wymaga, dlaczego weszła do domku krasnoludków, kiedy jego mieszkańcy byli nieobecni. Jest wysoce podejrzane, że jej pobyt w domku nie został zgłoszony odpowiednim władzom, a po jej wyjściu nie zrobiono remanentu i nie sporządzono protokołu. Konieczne jest powołanie Komisji, która zbada czy urzędnicy Krainy Smerfów wypełnili we właściwy sposób swoje obowiązki.

W DNIU DZISIEJSZYM Komisja przesłuchała matkę Czerwonego Kapturka. Uzasadnieniem wezwania było zgłoszenie przez jednego z członków Komisji podejrzenia o popełnieniu przestępstwa: „Czerwony Kapturek idąc do Babci przechodził koło domku krasnoludków, mógł widzieć Sierotkę, a więc ewentualnie także klejnoty, które wyniosła. Jeśli tak, to z pewnością opowiedział o tym matce. Poza tym wydaje się wysoce podejrzane, że matka wysłała takie małe dziecko do lasu akurat w tym czasie, kiedy Sierotka odwiedziła domek krasnali. Wymaga sprawdzenia czy matka Czerwonego Kapturka nie była w zmowie z Sierotką (skąd wzięły się fundusze na budowę domku Babci?).”

Matka Czerwonego Kapturka wygłosiła na wstępie oświadczenie, w którym stwierdziła, że po pierwsze jest z zupełnie innej bajki. Zwróciła także uwagę, że domek krasnali znajduje się w innym lesie za siedmioma górami i siedmioma rzekami i – jak wiadomo – nigdy nie było w nim żadnych skarbów. Nie zna też osobiście Sierotki, a obrazki, na których pokazują je razem, są kompilacją wykonaną przez Disneya. Przedstawiła też zaświadczenie, że domek Babci należał do jej rodziny od kilku pokoleń.

Członek Komisji, Koszałek Opałek, odrzucił wyjaśnienia przesłuchiwanej. Zwrócił uwagę Komisji na podejrzanie długi spacer Czerwonego Kapturka do domku Babci. Jeżeli Wilk zdążył po rozmowie z Kapturkiem dojść do domku Babci, zjeść ją i jeszcze czekał na Kapturka, to gdzie w tym czasie był Czerwony Kapturek? Mógł się spotkać z Sierotką gdzieś w połowie drogi i odebrać od niej skradzione klejnoty. Ich przechowywanie powinno być przedmiotem odrębnego śledztwa, które może wyjaśni także skąd pochodził np. naszyjnik widziany na ślubie Królewny Śnieżki i czy Śnieżki nie łączą czasem jakieś związki z którymś z krasnoludków.

Następnie Komisja wypytała matkę Czerwonego Kapturka o jej znajomości ze Zbójem Madejem, Liskiem Chytruskiem, prezydentem Putinem i Saddamem Husajnem.

Na jutro zapowiedziano drugie przesłuchanie Zbója Madeja. W czasie pierwszego przesłuchania przyznał on, że niektóre ze zrabowanych przez niego przedmiotów mogły pochodzić od kuzynki smerfa Sknerusa.

PROCES GAJOWEGO
OBNAŻA SŁABOŚCI SYSTEMU WŁADZY

Opinia publiczna Krainy Smerfów została poruszona procesem gajowego, tzw. „wyzwoliciela” Czerwonego Kapturka. Prokurator postawił oskarżonemu szereg zarzutów:

– Podjęcie czynności egzekucyjnych wobec Wilka, który w tym momencie był jedynie podejrzany o popełnienie przestępstwa.

– Stworzenie poprzez swój czyn zagrożenia życia i zdrowia Babci i Kapturka.

– Odstrzał Wilka w okresie ochronnym.

Smerf Krętacz, członek Komisji powołanej do wyjaśnienia afery Sierotki Marysi, wydał w tej sprawie specjalne oświadczenie. Jego zdaniem gajowy jako przedstawiciel władzy, poprzez swój samowolny czyn podważył zaufanie do układu rządzącego. Jest to kolejny przykład samowoli, korupcji i lekceważenia prawa przez obecne władze. Czyn gajowego logicznie wpisuje się w ciąg skandali wywołanych aferą z kradzieżą skarbów przez Sierotkę Marysię czy matactwa ministra Sknerusa (nie można wykluczyć, że klejnoty jego kuzynki były formą łapówki).

Skargę na postępowanie gajowego złożyła także Baba Jaga. Strzelanina, którą spowodował, mocno zestresowała jej gości – Jasia i Małgosię. Opuścili oni w popłochu jej gospodarstwo agroturystyczne, gdzie mieli zapewnioną ciszę i znakomite wyżywienie. Baba Jaga zamierza wystąpić do pracodawców gajowego o odszkodowanie.

PIRS, korespondent specjalny w Smerflandii

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Magog 2018-12-14
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com