Ernest Skalski: Lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć…

…i to by starczyło za pierwszy komentarz do bardziej protrumpowskiej niż proamerykańskiej polityki naszego rządu. Można bowiem założyć, że jeśli konferencja w sprawie Bliskiego Wschodu ma się odbyć na Zamku Królewskim, to Polska nie występuje w roli wynajmującego lokal i zapewniającego katering. Zresztą i taka rola by wystarczyła, abyśmy zaczęli być postrzegani — przynajmniej przez Iran — jako uczestnik konfliktu bliskowschodniego.

O polityce zagranicznej Trumpa można powiedzieć, że jest, jak on, nieobliczalna. A jeśli daje się w niej prześledzić jakieś linie, to są one sprzeczne. (Ernest Skalski: Trumpy dwade facto nie ja, lecz dwóch rosyjskich publicystów)

Co by złego — słusznie — nie mówić o reżimie ajatollahów, to dyktatura Kim Dzon Una jest nawet nie gorsza, ale straszniejsza. Kim może oszaleć i popełnić samobójstwo, wraz ze swymi poddanymi, uderzając w USA na Hawajach, a może i w Kalifornii. A już na pewno jest niebezpieczny dla amerykańskich sojuszników w Azji. Raczej tego nie zrobi, ale raczej to nie jest sto procent pewności. Trump się z nim musi liczyć, choćby dlatego, że mocarstwo nie może sobie pozwolić na nieskończoną eskalację pogróżek. Więc rozmawia z Kimem w miłej atmosferze, co budzi sensację. A sensacje wokół siebie Trump lubi.

Chiny wyrastają na konkurenta Ameryki w kluczowych dziedzinach, więc Trump wszczyna wojnę celną, ale zawiesza ją, żeby się jakoś może dogadać, bo Xi wolałby zostawać hegemonem kroczkami, bez ostentacji. W każdym razie oba mocarstwa muszą ze sobą się liczyć i to do Trumpa dociera.

A Iran może Stanom naskoczyć. I tu Trump się poczuł gierojem. Zrywa umowę i kontrakty, wymuszając to na firmach międzynarodowych. Zaskakuje swych sojuszników Europie, co jest jego stałą taktyką. Na Iranie natomiast wymusza powrót do, mówiąc ogólnie, zbrojeń nuklearnych. Czy przynajmniej do ich pozoru. Ale dla dodatkowego wzrostu napięcia w tamtych okolicach to wystarczy.

To fakt, że Iran, programowy wróg Ameryki, faktycznym zagrożeniem jest dla Bliskiego Wschodu. Lecz zagrożeniem jest tam również sojusznik Ameryki, Arabia Saudyjska. A konflikt tych dwóch państw jest niszczycielski dla całego regionu. Zaś Trump, jeśli faktycznie wycofa wojsko z Syrii, rozwiąże ręce Teheranowi, powierzy Asada Putinowi, podbudowując jego ego gracza na scenie politycznej.

Iran, który się składa głównie z młodzieży, modernizuje się choćby z powodu zmiany pokoleniowej. Do kompletu tej zmiany brakuje jeszcze odejścia ajatollahów. Stare się broni, niekiedy ostro, ale obraz kraju, wyłaniający się z wiarygodnych reportaży, pokazuje, że obyczajowo i mentalnie Iran się laicyzuje, że szyicki reżim to już bardziej biznes rządzących niż płomienna idea, a w biznesie są szanse na dogadanie się.

Posunięcie Trumpa, jeśli nie przerywa, to przyhamowuje ten proces. Z tego, co wiadomo o Irańczykach, Persach, spadkobiercach Dariusza i Kserksesa, jest to naród dumny i patriotyczny. Ameryka jako sposób na życie może się młodym podobać, jako wróg jest wrogiem. Dla reżimu może to być próba konsolidacji poddanych. Ale do Trumpa albo to nie dociera, albo bardziej mu zależy na swoim wizerunku wojownika nim na czymkolwiek innym.

A sprawa Polska?

Niesamowicie wroga reakcja na przeprowadzenie w Warszawie, pod auspicjami USA, międzynarodowej konferencji w sprawie Bliskiego Wschodu, świadczy, że albo w Teheranie przestraszyli się i stracili głowę, albo że jest to świadoma rozgrywka na potrzeby wewnętrzne. Sądzę, że raczej to drugie, bo konferencji nie ma się czego bać. Zbrojnej interwencji nie uchwalimy.

Przykre, bo akurat do Iranu niczego nie mieliśmy, ni Iran do nas. Nie mamy też, prawdę powiedziawszy, żadnych szerszych interesów na Bliskim Wschodzie. Dobre wszechstronne stosunki z Izraelem są korzystne i udawało się nam przy tym nie wchodzić w konflikt z jego wrogami. Teraz, w nieoczekiwany sposób możemy się stać jego stroną, jeśli zaczniemy odpyskowywać Iranowi. Lepiej nie reagować, a jeśli, to bardzo umiarkowanie, bo może to tylko tamtejsza, wschodnia skłonność do nadmiernej elokwencji i kwiecistego stylu, również w pogróżkach.

Może te nasze koszty własne utwierdzą Donalda Trumpa w zamiarze, o którym nas informuje minister Szczerski, podesłania do Polski większej ilości wojska i ulokowania u nas jakieś wyższego dowództwa. Putina odstręczy do pomysłu jakieś nieprzyjaznego posunięcia względem nas, a także sterowany z Iranu Hezbollah nie zechce się do Polski pofatygować.

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com