23.02.2019

Powstaje przeciwwaga wyborcza dla Zjednoczonej Prawicy. Idzie to z oporami. Jest jak pokonywanie placu budowy, ale teren jest do przejścia. Spory kłopot sprawia jednak nazwa. To najwidoczniej z tego powodu jeszcze jej nie ma.
Słowo „koalicja” jest sprane jak najstarsze dżinsy. Najbardziej przyjazne odwołanie do pór roku już zajęte. Nazwy-wytrychy rodem z politycznej kuchni ostatniego stulecia – nieadekwatne.
Budowana teraz przeciwwaga dla PiS i jego satelitów to bardziej pospolite ruszenie niż zaprawiona armia. Gdy już odsunie PiS od władzy, nie przetrwa długo. Ma być razem nie dłużej niż do dni, kiedy naprawi jak najmądrzej i uruchomi od nowa to, co najważniejsze, a zepsute. Zaraz potem może się podzielić, żeby nie zmarnować wszystkiego w sporach o całą, niezwykle ważną zresztą resztę.
Porozumienie partii, stronnictw i grup o krańcowo różnych poglądach na najistotniejsze kwestie społeczne, gospodarcze i światopoglądowe musi zatem wyjść do wyborców z jedną najważniejszą sprawą, różnice zostawiając w szatni. Nazwa musi też utwierdzać w przekonaniu o bezapelacyjnym jesiennym zwycięstwie.
Jest propozycja. Niech to będzie Większość Demokratyczna.
Jan Cipiur
