Telewizja pokazała (499)

27.02.2019

W średniowieczu spadła na ludzi dziwna plaga – niepowstrzymany taniec. Zaczynali tańczyć i nie potrafili przestać — aż do krańcowego wyczerpania. Do dziś nie wyjaśniono tego fenomenu. Wyglądało to, jakby pojawiło się coś w powietrzu i wprawiało ludzi w trans.

Żyjemy w czasach, kiedy wiele zależy od liderów partii czy organizacji. Słowa niektórych z nich są święte dla ich zwolenników. W Kościele katolickim jest nawet dogmat o nieomylności papieża w sprawach wiary. W PiS oddani wyznawcy przyjmują każde tłumaczenie prezesa Kaczyńskiego. Pomyślałem sobie, a co by się działo, gdyby taka średniowieczna plaga spadła na przywódców i skłoniła ich do zmiany poglądów?

Nie śmiem sugerować, co by nagle powiedział papież po zmianie poglądów, ale na pewno byłoby to śmielsze niż postulat, żeby przyjrzeć się pedofilii w Kościele. (Obecny szczyt w Watykanie, poświęcony tej tematyce, doszedł do rewelacyjnych wniosków, że pedofilia księży jest czymś złym i należy jej zapobiegać).

Ale wyobraźmy sobie, że Kaczyński nagle ogłasza, iż ustrój socjalistyczny był najlepszy, bo bronił praw ludu pracującego, a jedyne jego błędy to nieodpowiedni dobór kadr i pomijanie osiągnięć prawdziwych patriotów oraz walka z Kościołem. Należy więc wrócić do PRL, gdzie rządzić będzie PiS wraz z przybudówkami – partiami Ziobro i Gowina. Oczywiście nie ma mowy o jakichś konotacjach z komunizmem, będzie to, powiedzmy, socjalizm kapitalistyczny. Warto też przywrócić cenzurę, żeby ochronić młodzież i mniej dojrzałych przed miazmatami. Czy członkowie PiS i zwolennicy mieliby jakieś zastrzeżenia do nowej genialnej koncepcji wodza?

* * *

Efektem afer ujawnionych przez media są kontrole i zwykle zapowiedzi zaostrzenia kar. Niedawno mieliśmy aferę z dopuszczeniem do spożycia mięsa padłych i chorych zwierząt, teraz okazało się, że w 15% zbadanych rzeźni wykryto nieprawidłowości, ostatnio w jednym z miast kontrola taboru komunikacyjnego ujawniła poważne naruszenia itd.

W moim ulubionym serialu „Przystanek Alaska” w jednym z odcinków pokazano, jak do knajpy w tym małym miasteczku przyjeżdża kontroler i wykrywa nieprawidłowości w kuchni, a przy kolejnej kontroli sprawdza, czy zostały one usunięte. Bo stale jeździ po swoim okręgu i regularnie sprawdza, czy wszystko jest w porządku. Ciekawe, prawda?

Kiedyś w Chinach popularne było hasło: Uczmy się od Armii Czerwonej. Może na nasze potrzeby warto wprowadzić hasło: Uczmy się z amerykańskich seriali. Mnie na przykład stale zdumiewa rzecz, którą w tych serialach pokazują jako normalną w Ameryce – przyłapuje się przestępcę na gorącym uczynku, najdalej po paru dniach staje on przed sądem I ZWYKLE OD RĘKI DOSTAJE WYROK. U nas dopiero niedawno zapadł wyrok w sprawie spowodowania wypadku na wycieczce w górach i żądania odszkodowania dla ojca dwóch synów, którzy wtedy zginęli. Proces ciągnął się 16 lat!

Pisałem już, że Jezus miał pecha, że nie sądzono go w Polsce, bo zanim by zapadł wyrok – sprawa by się przedawniła. Choć może nie – zapewne sądzono by go za obrazę uczuć religijnych.

* * *

Robert Biedroń napisał na twitterze:

O jedynkach PiS do @EUparl: myślałem, że dinozaury wyginęły! PE to nie dom spokojnej starości! Leśne dziadki na płatnych wczasach. Mówię nie! Skończmy z dziadostwem w polskiej polityce.

No i kto się odezwał w obronie kandydatów PiS? Grzegorz Schetyna.

Teraz wszyscy pouczają Roberta Biedronia, zwracają mu uwagę na niezbyt delikatne wypowiedzi, zastanawiają się nad realnością jego programu (mimo że jeszcze nie został premierem i nie było to jego exposé) i, na ogół delikatnie, mówią, że nie dołączając do koalicji partii opozycyjnych działa na jej szkodę, a czasem, jak np. Jan Hartman u Elizy Michalik, że wręcz jest on koalicjantem PiS. Jak się okaże, że koalicja nie dała rady obalić PiS, to będzie to wina Biedronia. Podobnie idiotycznie obciążano winą lewicę za to, że nie załapała się do sejmu, więc jest winna temu, że teraz rządzi PiS (a czemu to inne partie nie uzyskały wtedy potrzebnej liczby głosów?). I co to za pomysł, panie Biedroń, żeby zakładać nową partię i wysuwać swoje postulaty! To przystoi tylko skrajnej prawicy, a lewica może co najwyżej być „drugą nogą”, która przecież jest częścią organizmu koalicyjnego i nie powinna prowadzić swojej polityki.

Partie opozycyjne marnie wyglądają. Nie potrafią dogadać się w najważniejszych sprawach (koalicja zawiązuje się z trudem dopiero teraz, a PSL długo się targował przed dołączeniem i nikt nie zgłaszał wobec niego pretensji o brak jedności). A przede wszystkim nie mają one kręgosłupów, nie potrafią śmiało występować w obronie spraw które – jak głoszą – są dla nich ważne.

Weźmy przykład „żołnierzy wyklętych”. O tym, kim często byli „żołnierze wyklęci”, wszyscy wiedzą. Należałoby może wprowadzić rozróżnienie i oddzielić „bandytów przeklętych” od tych, co walczyli z ludową władzą ze względów ideowych. Czemu więc Platforma i niektóre inne partie opozycyjne potulnie głosowały za uczczeniem pamięci wszystkich tych ludzi? Polityk, który nie ma kręgosłupa i nie odróżnia dobra, które należy bronić, od zła, które powinien zwalczać, niczym się nie różni od fanatyków i cyników, których podobno chce obalić.

* * *

Kolejna ujawniona afera, sięgająca lat ubiegłych. Dolnośląscy politycy PiS okradli PCK – żywność PCK, przeznaczoną dla ubogich, rozdawali w czasie swojej kampanii wyborczej. Także zabierano używane ubrania z pojemników i sprzedawano w zaprzyjaźnionych sklepach.

Pazerność wydaje się głównym motywem działalności takich polityków. Od razu przypominają się historie, jak europosłowie PiS oszukiwali na kosztach podróży zwracanych przez biuro europarlamentu – jechali wspólnie samochodem, a rozliczali się oddzielnie. Albo podpisywali listę obecności, żeby otrzymać paręset euro za obecność na obradach i natychmiast wyjeżdżali (nie tylko zresztą pisowscy posłowie). Elity polityczne kraju.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\499 a.jpg

* * *

Będziemy mieli nowe święto. Sejm chwilę po północy przegłosował o ustanowieniu 14 kwietnia państwowym Świętem Chrztu Polski. Być może senat zmieni datę z 14 na 15 kwietnia, bo 14 kwietnia 1934 r. powstał faszystowski Obóz Radykalno-Narodowy.

Głosowanie nr 159 na 77. posiedzeniu Sejmu
dnia 22-02-2019 r. o godz. 00:46:38

Pkt 58. porz. dzien. Sprawozdanie Komisji o poselskim projekcie ustawy o ustanowieniu dnia 14 kwietnia – Świętem Państwowym – „Święto Chrztu Polski” – trzecie czytanie

Wyniki indywidualnew formacie PDF

Głosowało – 418 posłów Za – 279 Przeciw – 125 Wstrzymało się – 14 Nie głosowało – 42 

Wyniki głosowania wg klubów

Klub/Koło

Liczba czł.

Głosowało

Za  

Przeciw

Wstrzymało się

Nie głosowało

PiS

237

224

224

13

PO-KO

145

128

11

112

5

17

Kukiz15

26

23

23

3

PSL-UED

16

12

9

1

2

4

N

15

12

8

4

3

niez.

11

11

9

1

1

WiS

4

3

3

1

TERAZ!

3

2

2

1

W-S

3

3

1

2

Dobrze jest żyć w świeckim państwie.

Podaję za Wikipedią wykaz świąt państwowych:

Za PRL obchodziliśmy dwa święta:

  • 9 maja Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności – uchylono je w 2015 r.
  • 22 lipca Narodowe Święto Odrodzenia Polski – uchylono je w 1990 r.

Obecnie mamy:

  • 1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych
  • 24 marca – Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką
  • 1 maja Święto Pracy (nazwa nieformalna)
  • 3 maja Święto Narodowe Trzeciego Maja
  • 8 maja Narodowy Dzień Zwycięstwa
  • 12 lipca Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej (ustanowione w hołdzie mieszkańcom polskich wsi za ich patriotyczną postawę w czasie II wojny światowej)
  • 1 sierpnia Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego
  • 31 sierpnia Dzień Solidarności i Wolności
  • 19 października Narodowy Dzień Pamięci Duchownych Niezłomnych
  • 11 listopada Narodowe Święto Niepodległości

Może ktoś z Państwa ma propozycję ustanowienia jakiegoś nowego święta? Ja bym ustanowił święto zniesienia pańszczyzny, też 15 kwietnia. Dokonał tego ukaz carski (w całej Europie już nie było pańszczyzny):

Z dniem 15 kwietnia 1864 r. zwalnia się włościan na zawsze od wszystkich bez wyjątku powinności, do których byli obowiązani na rzecz właścicieli ziemskich, a mianowicie: od pańszczyzny, okupu w pieniądzach, czynszu, daniny w naturze itp.

* * *

Kasjerka w sklepie zwierzyła mi się, że jest niewyspana, bo w nocy oglądała rozdanie Oskarów. Trzymała kciuki za „Zimną wojnę” i bardzo się zmartwiła, że nie dostała żadnego Oskara. To sama istota zjawiska: nikt nie widział w Polsce tego filmu (ani jego konkurentów), wiadomo, że traktuje o ciężkich latach stalinizmu w Polsce, a jednak kibicuje mu się, bo polski.

Nacjonalizm, często przedstawiający się jako patriotyzm, wynosi na piedestały członków własnego narodu. Nigdy nie mogłem zrozumieć tego idiotyzmu. Ludzie nie potrafią cieszyć się dobrem tworzonym przez innych ludzi, jeżeli nie są to członkowie tego samego narodu i religii. Najwyraźniej widać to w sporcie, gdzie ważne jest, aby wygrał nasz zawodnik, któremu się kibicuje, w którego intencji się modli, za którego się trzyma kciuki. Czasem taka identyfikacja budzi też pozytywne uczucia i działania, ale często prowadzi do szowinizmu – wystarczy obejrzeć i posłuchać co wyczyniają kibice na stadionach (i poza stadionami, gdzie potrafią pobić, a nawet zabić kibica innej drużyny). Relacje z zawodów sportowych rządzą się innymi prawami niż pozostałe relacje, są pełne emocji, często w mediach podaje się tylko nazwiska polskich sportowców i zajęte przez nich miejsca w klasyfikacji, pomijając innych zawodników. Nie ma u nas tego, co się zdarza w niektórych krajach, gdzie publiczność oklaskuje sportowców, nawet jeśli zwyciężyli z „naszymi”.

Także w innych dziedzinach działania „naszych” polityków przedstawiane są często jak walka z resztą świata. Nasi sojusznicy przestają mieć wady, nasi przeciwnicy nabywają wad (zresztą podejrzewamy ich o najgorsze), a przeciwnikiem może stać się każdy, kto nas krytykuje.

Nacjonalizm dzieli ludzi i ogranicza myślenie. Dlaczego mieszkańcy Rosji czy Ameryki chcą, żeby ich kraj był wielki, co im wciskają bez przerwy politycy? Czy nie lepiej byłoby pragnąć, aby to był kraj dobrze rządzony, w którym ludziom żyje się dobrze? Nawet wyczyny w kosmosie podlegają podobnym regułom. Nie dostrzega się sukcesu ludzkiej myśli i działalności, ale ocenia się je różnie w zależności od tego, kto jest ich autorem.

Ta cecha rozróżniająca „my” i „oni” jest u nas wyjątkowo rozwinięta.

Stoimy przed ważnymi wyzwaniami, kiedy trzeba zająć się powietrzem, wodą, energią. Z jednej strony nie ma polityków, którzy chcieliby i umieli tu rozsądnie działać, a z drugiej strony mamy mentalność, jaką często zaobserwowałem wśród mieszkańców bloków: jeżeli ktoś widzi, że ktoś inny s.. na słomiankę, to jeżeli nie jest to jego słomianka – nie reaguje.

Chwała Bogu, że zawierzono kraj i działania wielu ministerstw Chrystusowi Królowi Polski i Najświętszej Marii Pannie.

* * *

Prawo prawem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie!

Ten tekst z filmu „Sami swoi” najlepiej oddaje jeden z głównych grzechów rządów postsolidarnościowych i pisowskich. To omijanie prawa, przyznawanie przywilejów niektórym (Kościół!), a wreszcie karanie całych grup ludzi, którym nie udowodniono żadnego przestępstwa, ale zarzucono im że „działali na rzecz totalitarnego państwa”. To ostatnie odnosi się do byłych pracowników służb bezpieczeństwa, milicji, ale już zapowiadano rozciągnięcie prześladowań na inne grupy ludności, na przykład wojskowych.

W 2009 r. ówczesny rząd Platformy i PSL obniżył emerytury takim osobom, zmniejszając wskaźnik wymiaru z 2,6 do 0,7 proc. za służbę przed 1990 rokiem. Ci ludzie byli już przedtem zweryfikowani i pełnili dalej służbę. Nie pojawiły się żadne nowe fakty, które upoważniałyby do zarzucenia im jakichś przestępstw.

Aż dziw, że nie odnotowano wtedy powszechnych protestów prawników ani Trybunału Konstytucyjnego. Jedyne zastrzeżenia dotyczyły tego, że jednakowo potraktowano byłych aktywnych funkcjonariuszy i osoby takie jak na przykład kucharze w kantynach, sprzątaczki, lekarze.

Rząd PiS poszedł dalej i obniżył tym osobom świadczenia (emerytury i renty) za okres po 1990 r. I znowu mało było protestów.

Wiele osób odwołało się. W niektórych przypadkach IPN uwzględnił odwołania i stwierdził, że w przypadku niektórych osób nie miało miejsce pełnienie służby na rzecz totalitarnego państwa. Na przykład piłkarze, którzy udawali amatorów, mieli fikcyjne etaty w milicji, ale nie wykonywali tam żadnych działań. I za tę fikcyjną pracę należą im się emerytury.

Jeszcze raz podkreślam, że osoby, którym obniżono świadczenia (a także renty członkom rodzin zmarłych pracowników tych służb), nie były oskarżone o żadne konkretne przestępstwa.

To przykład jaskrawego łamania prawa. Przypuszczam, że władze posuną się dalej, bo to wygodny oręż w walce z przeciwnikami politycznymi – każdemu, kto działał gdziekolwiek w PRL, można zarzucić pracę na rzecz totalitarnego państwa. Zatrzymano się, zapewne na chwilę, przed degradacją oficerów wojska, którzy służyli przed 1989 r., ale już wcześniej – za rządów Platformy i PSL – narażano ich na różne szykany. Jednym z obrzydliwych posunięć ówczesnych władz była odmowa wojskowej asysty na pogrzebach zmarłych oficerów, którzy przecież walczyli w II Wojnie Światowej i wyzwalali Polskę.

Te posunięcia świadczą jak najgorzej o klasie tych polityków, którzy wprowadzili takie ustawy i działania oraz tych co to zaakceptowali.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com