Krzysztof Łoziński: Rabunkokracja, czyli domniemanie bezkarności

13.03.2019

Przez wszystkie lata swojej pracy, jako dziennikarza politycznego i reportera (a także obrońcy praw człowieka) zajmowałem się badaniem i opisywaniem dyktatur. W większości były to dyktatury egzotyczne albo już historyczne, ale sporo czasu poświeciłem też ostrzeganiu przed polską rodzącą się dyktaturą, także na etapie partii dopiero aspirującej do budowy dyktatury. Mam w związku z tym sporą ilość obserwacji i zebranych faktów.

Zastanówmy się, czym właściwie jest dyktatura. Nie chodzi mi o definicję, tylko o istotę zjawiska. Jest to taka sytuacja, w której państwo opanowane zostało przez zorganizowaną i zdyscyplinowana grupę, wykonującą rozkazy jednej lub kilku powiązanych ze sobą osób. Oczywiście ta osoba lub grupka są nieusuwalne w drodze jakichkolwiek pokojowych procedur. W Polsce mamy w tej chwili dyktaturę w budowie, bo jeszcze pokojowa droga do jej obalenia nie została do końca zamknięta (ale niewiele brakuje).

Rządząca w dyktaturze grupa i jej przywództwo, w każdym demokratycznym i praworządnym kraju, zostałaby uznana za zorganizowaną grupę przestępczą, ale w dyktaturze jest legalna i wszystko, co robi, jest legalne. Nielegalne jest natomiast przeciwstawianie się wszystkiemu, co dyktatura robi.

Dlaczego tak się dzieje? Zorganizowana grupa (która może być partią polityczną, gangiem, huntą wojskową, klanem), dokonując przewrotu ustrojowego, zmienia prawo tak, by zaplanowane przez nią działania, będące w kraju praworządnym przestępstwami, stawały się legalne, jeśli są czynami ludzi władzy. Inaczej mówiąc, wprowadza domniemanie bezkarności dla swoich.

Każda rodząca się dyktatura głosi, że działa dla ludu, w imię ludu i w imię „wyższych celów”, jednak już od początku jej prawdziwymi celami są rabunek i bezkarność. I właśnie tym celom służą zmiany w prawie, ale nigdy nie są one tym uzasadniane.

Pierwszą zmianą w systemie prawnym RP wprowadzoną przez PiS, było obezwładnienie Trybunału Konstytucyjnego. Cel był oczywisty: likwidacja organu mogącego zakwestionować legalność dalszych wprowadzanych zmian. Odbyło się to z oczywistym łamaniem prawa (niepublikowanie wyroków TK, uchylanie ustawy uchwałą, mianowanie sędziów na zajęte stanowiska itd.).

Dalsze zmiany służyły dwóm celom: utrwalaniu władzy i rabunkowi.

Likwidacja niezależności prokuratury i zmiany w ustawie o prokuraturze służyły:

  1. zapewnieniu bezkarności dla swoich;
  2. wprowadzeniu pełnej dyspozycyjności prokuratury wobec woli dyktatora;
  3. uzyskaniu narzędzia do niszczenia wszelkiej opozycji.

Temu samemu celowi służą ataki na niezależność sądów. PiS od lat głosił konieczność prowadzenia „polityki karnej”, rozumianej tak, że o oskarżeniu i skazaniu konkretnej osoby nie ma decydować udowodnienie winy, ani prawo, tylko decyzja polityczna.

Likwidacja konkursów i wymogów przy obsadzaniu stanowisk w administracji centralnej oraz w spółkach skarbu państwa miała na celu:

  1. nagradzanie intratnymi stanowiskami posłusznych wykonawców;
  2. możliwości szantażu wobec wykonawców (będziesz brykał – stracisz posadę);
  3. rabunek – stworzenie przepompowni państwowych pieniędzy do prywatnych kieszeni ludzi władzy. Stąd niezwykle wysokie apanaże dla ludzi bez kwalifikacji, ale „swoich”.

Zapewnieniu pełnej swobody działania i bezkarności ma służyć także stopniowy demontaż parlamentu. Obecnie opozycja parlamentarna nie ma już żadnego wpływu na władzę ustawodawczą. Stopniowo, za pomocą zakrzykiwania, kar, odbierania głosu i ograniczania czasu wypowiedzi do 30 sekund, odbierane jest je nawet prawo do wypowiadania się. Symptomatyczny był „Sejm Kanciapowy”, czyli głosowanie nad budżetem, w którym głosowali tylko posłowie partii rządzącej i nieuprawnieni do tego pracownicy Sejmu, a Straż Marszałkowska nie wpuszczała posłów opozycji na salę.

Oczywiście prowadzone są też inne działania, ale w większości mają one na celu umocnienie władzy przez ogłupianie i przekupywanie społeczeństwa. Każda dyktatura w początkowym etapie obiecuje i rozdaje, ale gdy osiągnie pełnię władzy, wszystko zabiera. Jest jak złodziej, który, by wejść do mieszkania, udaje listonosza z przekazem, albo paczką. Społeczeństwo ma się cieszyć z socjalnego rozdawnictwa i cicho siedzieć. Temu samemu celowi ma służyć nachalna propaganda i fałszywa ideologia. Poddany dyktatury ma wielbić wodza i czuć się z tego dumny. Tak, dumny z własnej niewoli. Stąd to całe „wstawanie z kolan”, kończące się klęską i kompromitacją.

Przyjrzyjmy się jeszcze strukturze grupy rządzącej i jej dalszym celom. Jaka jest wewnętrzna struktura władzy w PiS?

Statut tej partii stanowi, że Prezesa wybiera Kongres PiS, na który delegatami są członkowie Rady Politycznej i innych centralnych ciał statutowych, oraz wszyscy członkowie rządu, marszałkowie województw, posłowie, senatorowie europosłowie, jeżeli są z PiS. Czyli poza Radą Polityczną jeszcze 250-300 osób mianowanych przez Prezesa (bo przecież on układa listy wyborcze, wiec decyduje, kto może zostać posłem, europosłem lub senatorem. On też decyduje o składzie rządu). A kto jest członkiem tej Rady Politycznej (której członkowie są delegatami na Kongres)? Do 120 osób wybranych w regionach oraz znowu te same 250-300 osób pośrednio mianowanych przez Prezesa, oraz 10% członków bezpośrednio mianowanych przez Prezesa (niepochodzących z żadnych wyborów). Praktycznie wychodzi na to, że niemal 100 procent delegatów na Kongres, który wybiera Prezesa, mianuje Prezes (dokładne zapisy statutu PiS omawiałem niedawno).

No i mamy teraz Art. 15.1 statutu: „Prezes jest najwyższą władzą wykonawczą PiS”.

Nie jakiś zarząd, nie jakieś ciało kolegialne, tylko jednoosobowo Prezes. Co więcej, wszystkie decyzje podejmowane przez Radę Polityczną, Komitet Polityczny, Koleżeński Sąd Dyscyplinarny, Komitet Wykonawczy i inne ciała statutowe podejmowane są „na wniosek Prezesa”.

Reasumując: Prezes jest wybierany przez grono wyborców, których sam mianuje, ma władzę absolutną i żadna decyzja nie może zapaść bez jego woli. Praktycznie może również każdego w każdej chwili z partii usunąć.

Taka struktura tworzy z partii bezwzględnie posłuszną maszynę do wykonywania poleceń Prezesa, który sam się wybiera i sam sobie tylko podlega. To nie jest struktura demokratycznej partii. Tak funkcjonują żołnierze gangu.

A jakie są dalsze cele tej grupy? Odpowiedź daje projekt konstytucji z 2010 roku (pisany pod prezydenta Lecha Kaczyńskiego). Daje ona Prezydentowi gigantyczną władzę: powoływanie i odwoływanie w każdej chwili każdego członka rządu, łącznie z premierem, wydawania dekretów z mocą ustawy, zmieniania treści uchwalonych ustaw, powoływania i odwoływania sędziów wszystkich szczebli, rozwiązywania parlamentu w każdej chwili i ogłaszania (albo nie) nowych wyborów.

Jeżeli uważacie Państwo, że to jest zapowiedź demokracji i państwa prawnego, to życzę zdrowia.

Przypomnę:

Dyktatura dopasowuje prawo do planowanego przez siebie przestępstwa.

Zorganizowana grupa, dokonując przewrotu ustrojowego, zmienia prawo tak, by zaplanowane przez nią działania, będące w kraju praworządnym przestępstwami, stawały się legalne i bezkarne, jeśli są czynami ludzi władzy. Legalizuje rabunek i despotyzm. To jest sama esencja „dobrej zmiany”. Ochłapy i ogłupianie dla ludu – bizantyjskie bogacenie się i bezkarność dla swoich.

Nie liczmy na to, że Prezes zbiednieje, albo wyda prokuraturze polecenie, by go oskarżyła. Sam na siebie to tylko baron Münchhausen wskakiwał.

Krzysztof Łoziński

B. przewodniczący KOD

Fizyk, alpinista, mistrz sztuk walki. A także dziennikarz i działacz polityczny.

Autor o sobie

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com