Ernest Skalski: Tak źle, a tak… tragicznie

29.04.2019

Tekst dla odpornych na złe wieści: październik 2019, PiS traci, a Koalicja Europejska zdobywa władzę. Hosanna na wysokości? Owszem, dopóki trwa wieczór wyborczy.

Od rana kac. Jest jesień, a projektu budżetu na rok 2020 nie ma. PiS czekał na wybory. Wygra, to zdąży się martwić. Przegra, niech Koalicja się martwi. Więc Koalicja się martwi, bo budżetu nie da się domknąć po tym, co rozdał i naobiecywał PiS, a co KE obiecała zachować i jeszcze dołożyć od siebie. By funkcjonować bez większych zakłóceń, trzeba powiększyć zadłużenie, przekraczając próg, przed którym ostrzegał Morawiecki i którego nie przekroczył. Taki był dobry w te klocki!

I co pan na to, panie Schetyna?

Niezależnie od tego, czy obecna władza zlękła się nauczycieli i przed wrześniem dała podwyżki, czy nie, to nowy rząd będzie je musiał wypłacać. I innym działom budżetówki też już nie będzie mógł odmawiać. A co zrobi w sprawie haraczu ściąganego z emerytów przy likwidacji OFE? W głośnej ocenie obecnej przedwyborczej opozycji to niegodziwość. Dalej. Jak długo da się udawać, że nie rosną ceny energii? W dalszym ciągu pokrywać koszty z budżetu, czy w końcu podnieść ceny użytkownikom?

To wszystko nowa władza będzie mieć na karku, nawet jeśli koniunktura gospodarcza się nie pogorszy, czego nie możemy być pewni. Pewni natomiast jesteśmy, że kiedyś pogorszyć się musi. I wtedy już będzie dół, w którym może pogrążyć się władza, a w narodzie zacznie się rodzić legenda dobrego prezesa, za którego dawało się żyć. Nastąpi to, co określamy jako peronizację: wspomnienie przez pokolenia złotego wieku rozdawnictwa będzie w kolejnych wyborach zapewniać zwycięstwo populistom i permanentną zapaść gospodarczą. Ale już teraz prezes jest w gotowości.

Elektorat Kaczyńskiego, w dużej większości, pozostaje mu wierny. Upokorzony, wściekły i zawzięty. Powiedzmy, że KE ma większość również w Senacie, ale prezydentem wciąż pozostaje Duda i podpisze tylko to, co mu prezes zaleci, bo poza PiS innej podpory na rok 2020 mieć on nie będzie. Po prostu: PiS zostanie zorganizowaną siłą, ze swoim prezydentem, opanowanym wymiarem sprawiedliwości, swoimi ludźmi w zarządach spółek skarbu państwa, w służbach, mediach publicznych. Może to spowodować klincz, sabotaż, paraliżowanie i wynaturzenie przemian. Jeśli tego się nie uwzględni, to można sobie wymyślać i przepowiadać dowolne rozwiązania w wymiarze sprawiedliwości, mediach publicznych, polityce socjalnej itd. – Tak się gra, jak przeciwnik pozwoli – maksyma Trenera Tysiąclecia, Kazimierza Górskiego, ma zastosowanie nie tylko w futbolu.

Historia wystawia faktury

Powtarzam i powtarzam: panowanie PiS jest największym naszym nieszczęściem w drugiej połowie drugiej dekady XXI wieku, ale za jednego mojego życia, w latach 1939-2019, przeszliśmy nieszczęścia bez porównania większe. A Polska, jak nie była w ruinie w roku 2015, tak nie jest w ruinie w roku 2019.

Warto więc może mieć świadomość, że nad wyborem 1989 roku ciążył rachunek krzywd za czterdzieści pięć lat minionego ustroju. Bez porównania większy niż ten za cztery lata władzy PiS, do rozliczenia w bieżącym roku. A w przekazie opozycji: „Nadejdzie jednak dzień zapłaty, sędziami wówczas będziem my…”. Pragnienie odwetu jest zrozumiałą reakcją poniżonych i słabych. Lecz poniżeni i słabi nie przyciągają wyborców. Zresztą, zjednoczona opozycja nie jest już poniżona i słaba. I nie musi leczyć swoich kompleksów.

Rządy Kaczyńskiego, to jednak nie to, co rządy Erdogana, Łukaszenki, czy nawet Orbana — przesadzone, nieważne (Talleyrand). Gdy „krwi naszej nie leją długo katy i nie płyną ludu gorzkie łzy”, trzeba unikać wstrząsu, atmosfery wojny domowej, perspektywy wieloletnich podziałów i rozliczeń. – „Pragniemy upadku Apartheidu – mówił plemienny lider Zulusów, Buthulezi – lecz nikt nie chce ginąć pod jego gruzami.”

Południowej Afryce udało się pokojowo wyjść ze straszliwego klinczu. Pokojowo wyszły z dyktatury Hiszpania, Chile i trzydzieści lat temu Polska z bratnimi demoludami. Złoty wiek nie nastąpił w żadnym z tych krajów, lecz, tak dobrego okresu jak po tej zmianie żaden z nich nie miał w swojej historii. Po upływie pokolenia od roku 1989, stoimy przed nieco podobnym wyborem. Podkreślam: nieco.

Nieszczęścia mijają, lecz nie bez skutków, które zostają na długo, a niekiedy na zawsze.

Kontrreformacja w XVI wieku pozbawiła nas szansy na wychowanie w protestanckim poszanowaniu porządku i pracy. Najazd szwedzki – Potop – ogołocił Polskę m.in. z dóbr kultury tak, że już nigdy nie osiągnęła ona porównywalnego poziomu w Europie. Odczuwamy i będziemy odczuwać skutki szlacheckiej anarchii i chłopskiego poddaństwa, ponad wiekowych rozbiorów, dwóch wojen światowych i dwóch okupacji, międzywojennych konfliktów i dekad realnego socjalizmu.

Nie pozbyliśmy się też instytucjonalnych i mentalnych szkód, które narobił PiS za pierwszego podejścia do władzy i pozostaniemy na długo ze skutkami dobrej zmiany, nawet jeśli skończy się ona już tej jesieni.

Ze złej sytuacji nie przechodzi się do krainy szczęśliwości. Zło się usuwa mozolnie i długo i tak będzie również z tym, relatywnie nie najstraszniejszym, nieszczęściem w naszej historii.

Polska nie jest w ruinie, bo nie jest w ruinie gospodarka, choć grozi jej chronicznym kryzysem kontynuowanie dotychczasowej polityki, nie tylko gospodarczej. Ruina grozi instytucjom państwa, które PiS zamienia w atrapy. Zagrożona jest tożsamość narodu, przez zmienianie normalnych podziałów w coraz bardziej jątrzący konflikt. Osłabiona została międzynarodowa pozycja państwa i zagrożone jest jego bezpieczeństwo.

Nawet jak na to relatywnie nie najstraszniejsze nieszczęście, wystarczy.

Scenariusz dla naiwnych?

Faktyczny trójpodział władzy, niezależne sądownictwo, instytucjonalna ochrona obywateli i gospodarki przed politycznymi represjami każdej władzy, kompetentny aparat państwa, przywrócenie Polsce jej pozycji w Europie i świecie, rozsądna polityka energetyczna i ochrona środowiska, między innymi przed szaleńczymi inwestycjami PiS – to cele, które przed wyborami mogą w opozycji zaakceptować prawie wszyscy. Ale czy po wygranych wyborach można liczyć na ich należytą realizację w warunkach zaognionego konfliktu z aparatem władzy? Czy należy go więc przeorać metodą stosowaną przez władzę PiS, czy też zabierać się do roboty, cywilizując obyczaje, neutralizując, lub nawet pozyskując choćby część przeciwników? Niechby i przekupstwem.

Unikanie podziału na zwycięzców i pokonanych ułatwiłoby łagodzenie konfliktu, rozpętanego i podsycanego przez PiS. Tak, by naturalne zróżnicowanie interesów i poglądów stawało się cywilizowanym sporem w demokracji. Bez dzielenia Polaków na prawdziwych i drugi sort, tyle że na odwyrtkę. Bez szukania i tworzenia wrogów, zdrajców, zaprzańców, agentów i oszołomów.

Pożądane byłoby zatem porozumienie, przynajmniej z tą nie ideową, częścią przegranego, tylko częściowo, obozu. Powinno ono zapewnić bezpieczeństwo jego ludziom i sprawić by się to im opłaciło. Nie powinna więc być likwidowana żadna instytucja ani przerywane żadne działanie tylko dlatego, że było to rozpoczęte przez PiS. Decydować miałaby tylko merytoryczna ocena. Nikt, kto spełnia kwalifikacje do pełnienia swej funkcji i nie objął jej z jawnym naruszeniem prawa, nie powinien być usunięty tylko dlatego, że jest z mianowania PiS. Nie powinno być miejsca na rewindykację stanowisk, co wielu skrzywdzonym na pewno by się nie podobało. I co gorsza, mieliby dużo racji

Ile siły na haku

W czasach, kiedy na torach królowały parowozy, większość wytwarzanej przez siebie energii zużywały na pokonywanie tarcia tłoków w cylindrach, panewkach, jednym słowem, obsługiwanie siebie. A dla kolejarzy liczyła się ich, jak mówili, siła na haku ta, z jaką ciągnęło się pociąg. Odpowiednikiem jest efektywność osiągania celów w polityce. Na jednym biegunie zmiana władzy odbywa się drogą zjedzenia starego kacyka przez jego następcę. To bardzo burzliwy i energochłonny proceder. Na drugim – przegrana władza, prawie bezszmerowo, staje się – stawała? – lojalną opozycją jej królewskiej mości.

Przez osiem lat koalicji PO-PSL nie ukarano nikogo za to, co się należało, czyli za próbkę IV RP w latach 2005-2007. Można to traktować jako indolencję czy lekceważenie prawa, ale też za próbę oddalania się od praktyki buszu w kierunku Westminsteru, jeśli chodzi o technikę przekazywania władzy. PiS zdecydowanie spycha nas w stronę buszu, więc czy należy mu odpłacić tym samym?

Rozsądna odpowiedź nie może być jednoznaczna. Za opcją poszanowania prawa stoi sprawiedliwość, która jest mocą i ostoją Rzeczpospolitej. Jak więc można przywracać państwo prawa, nie przestrzegając prawa? Czy jednak ma to być kosztem historycznej szansy na wszechstronną naprawę tejże Rzeczpospolitej, na przybliżenie pojednania narodowego, realnego, opartego na cywilizowanym sporze?

Odpowiedź w duchu Franco i Kaczyńskiego: wpierw sprawiedliwa kara. Ale w praktyce narodów, niezależnie od rodzaju tej sprawiedliwości, taka kara zostawia podział na pokolenia. ZSRR, Hiszpania. A są sposoby. Najlepszy to amnestia, która jest prawem lege artis zmieniającym stosowanie prawa. „My Sławianie, my lubim sielanki”, lecz to nie wszystkich przekona. Wygrywamy wybory i we wczorajszej opozycji zaczyna się potępieńczy spór o to, jak rozliczyć wczorajszy ancien régime.

I nie będzie to spór jedyny, bo opozycja z trudem się zjednoczyła i może nie utrzymać jedności, kiedy odsunie od władzy PiS. Ale wpierw musi utrzymać tę jedność przed wyborami parlamentarnymi. Jeśli Wiosna w europejskich wypadnie słabo, to może zechce zabezpieczyć sobie miejsce w parlamencie, wstępując do Koalicji Europejskiej. Zakładając, że się KE utrzyma. Wejście do niej Wiosny może być trudnym wyzwaniem dla PSL. Ale załóżmy, że z Wiosną, lub bez, koalicja uzyskuje dobry wynik w wyborach, Jeśli bez Wiosny w swoim składzie, uzyska wynik pozwalający na samodzielne rządy, to da się wytrzymać. Jeśli będzie mogła mieć większość tylko po przystąpieniu Wiosny do koalicji rządowej, to postępowy koalicjant natychmiast zacznie walczyć o swoje postulaty obyczajowe.

Przemiany cywilizacyjne i kulturowe sprawiają, że mieszczą się one w procesie laicyzacji i sekularyzacji społeczeństwa. W postawach i zachowaniu wielu ludzi. Ale wielu — nie znaczy wszystkich. A u większości z tych wielu nie odbywa się to drogą nagłej iluminacji, ale stopniowo. I nie obejmuje hurtem wszystkich elementów mieszczących się w liberalnym pakiecie.

Są tacy, którzy by wyprowadzili naukę religii ze szkół, gdyby nie było to związane z wożeniem ich dzieci w dwa miejsca miast w jedno. Ponad połowa badanych akceptuje związki partnerskie homo, ale ponad trzy czwarte nie chce oddawania im dzieci. Z różnych zeszłorocznych badan wynikałoby, że tylko około jedenastu procent popiera całkowity zakaz aborcji. Od 38 do 69 procent jest za aborcją na życzenie. Przeciw ale nie za zakazem, jest od 32 do 44 procent i nie należy ryzykować utraty ich poparcia.

W sumie to obraz złożony, niestały, który tylko niezupełnie pokrywa się z podziałem na Polskę solidarną i Polskę liberalną, na obóz władzy i opozycję, również, jeśli się zmienią miejscami. Postulaty obyczajowe to tworzenie nowych konfliktów, nowych frontów. A praktycznie frontu, który może podzielić uczestników KE, tak samo po wyborach, jak i przed nimi. Choćby elektorat PSL, ale nie tylko. Ludność wsi też się laicyzuje, lecz w mniejszym stopniu niż w dużych miastach i na pewno niecała.

A przecież w koalicji jest także SLD. Obyczajowo jest otwarty, ale coś swojego pokazać musi, żeby się nie roztopić w większości. Swoje pole działania może zobaczyć w postulowaniu aktywnej polityki socjalnej, którą nowy rząd będzie musiał jakoś wyhamowywać, powolutku, delikatnie, nie przerywając snu. Jednym słowem, nowa władza będzie mieć problem nie tylko z Polską, Europą i światem, lecz również ze sobą, ze swoimi częściami składowymi, które są podmiotami polityki, mającymi swoje odrębne interesy, niekoniecznie pokrywające w pełni z jej historycznym zadaniem.

Lekko nie będzie i to jest ta… dobra wiadomość. A zła, to że PiS pozostaje przy władzy, ale o tym lepiej nawet nie myśleć przed nocą.

avatar


Ernest Skalski

Dziennikarz, historyk


Ur. 18 stycznia 1935 r. w Warszawie
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com