Telewizja pokazała (519)

26.05.2019

Tajemnice wiary. Zbawienie.

Biblia mówi, że Adam i Ewa zgrzeszyli, zjadając zakazany owoc (ale takich ich stworzył Bóg!) i dlatego zamiast życia wiecznego Bóg ograniczył im długość życia i skazał ich, jak też ich potomków, na śmiertelność. Potomkowie powinni się czuć winni tego grzechu (dlaczego?) i dążyć do zbawienia. Mimo że Syn Boży (Jezus) złożył z siebie ofiarę Bogu (czyli Ojcu) i dał się ukrzyżować (po co Bogu taka okrutna ofiara?), to nie zmienił niczego w życiu ludzi, ale uwolnił ich od grzechu Adama i Ewy i otworzył im drogę do zbawienia po śmierci.

Pomyślałem, że może nie wszystko dobrze rozumiem i zajrzałem do Wikipedii, a tam o zbawieniu piszą tak:

Zbawienie jest stanem, w którym Bóg  za sprawą Jezusa  przywraca człowieka ze stanu grzechu i śmierci  do stanu jedności ze sobą i życia wiecznego. 

Zbawienie jest łaską. Oznacza to, że Bóg udziela zbawienia jako daru niezwiązanego z żadną zasługą. Jednak przyjęcie zbawienia zależne jest od wolnej woli  człowieka i od łaski.

Zbawienie jest dziełem Trójcy jako Boga. Co Ojciec przewidział, Syn wykonał. Duch  natomiast umacnia człowieka do trwania w zbawczej łasce uświęcającej.

Jedynym Zbawicielem jest Jezus Chrystus, który będąc jednocześnie i Bogiem i człowiekiem, jako pierwszy zmartwychwstał po swojej dobrowolnej śmierci za wszystkich ludzi. Z tego powodu zbawienie jest ściśle związane z odkupieniem i usprawiedliwieniem. 

Po upadku Adama  Bóg jako stworzyciel znał następstwa, które miały przywrócić człowieka do jedności (komunii) z nim. Ten przewidujący plan nazywany jest ekonomią zbawienia i obejmie przede wszystkim: wcielenie, ukrzyżowanie Syna Bożego, jego zmartwychwstanie i powołanie Kościoła, dzięki któremu zbawienie może być dostępne wszystkim.

Chrzest jest konieczny do zbawienia. Przez chrzest bowiem Bóg w sposób trwały uzdalnia człowieka do jedności ze sobą. Nie oznacza to jednak, że niewyznający Jezusa nie mogą być zbawieni. Zbawienie jest przecież łaską i miłosierdziem.

Prawda, że teraz wszystko jest jasne?

* * *

W przedszkolu publicznym w Warszawie trzylatki przed posiłkiem odmawiają modlitwę. Mówią: „Ty zwierzętom dajesz pokarm, wszystkim kwiatom dajesz pić, że nie zapomniałeś o nas, dobry Boże, dzięki Ci. Smacznego” i biorą się za ręce.

Zaprotestowała para rodziców. Dyrektorka przedszkola stwierdziła, że formułka ze słowami „dobry Boże” to nie modlitwa a sentencja. Rodzice przesłali pismo do Biura Edukacji w ratuszu, a ratusz przesłał je do kuratorium. Jak pisze w Stołecznej Kacper Sulowski:

Anna Markowska, dyrektorka wydziału wychowania i kształcenia specjalnego z Kuratorium Oświaty w Warszawie, odpowiedziała, że przedszkole propaguje wartości chrześcijańskie, ale zachowuje prawa do odmienności poglądów, religii i pochodzenia. Dodała, że dzieci nie są zmuszane do praktyk religijnych czy wykonywania zadań, których rodzice sobie nie życzą. „Rodzice dobrowolnie udzielają zgody na wypowiadanie przed posiłkiem jednego z tekstów dziękczynnych i każde dziecko ma prawo odmówić, co nie spowoduje ze strony kadry ani pozostałych wychowanków aktów dyskryminacji”.

Czy Państwu też przyszły do głowy słowa kojarzone z nierządem?

* * *

Moje zdanie na temat filmu braci Sekielskich jest podobne jak Agnieszki Wołk-Łaniewskiej. Szacunek dla autorów za udokumentowanie procederu — wielokrotnie wymienianego w mediach, ale kiedy coś jest przedstawione na filmie to trudniej to zagadać i ukryć, a tu mamy żywe wyznania ofiar i oprawców. Zachęciło to także inne ofiary księży do zabrania głosu. Szkoda jednak, że nie poruszono w filmie paru spraw.

AWŁ pisze:

Nie da się przekonująco opowiedzieć tej historii bez pokazywania ofiar i ich bólu – ale do tego, żeby była opowiedziana w sposób wartościowy, potrzebne jest także pokazanie kontekstu, w tym międzynarodowego, głos ekspertów i naukowców, analiza kościelnych przepisów i praktyk. Zamiast tego mamy podbite muzyką z horroru ujęcia czarnych butów na schodach czy obrośnięty szczeciną męski podbródek obleśnie ociekający mlekiem przypominającym spermę. […]

Od piętnowania poszczególnych sprawców, zwłaszcza stojących nad grobem, znacznie ważniejsze zdaje się napiętnowanie systemu. W filmie padają nazwiska hierarchów, którzy odpowiadają za krycie pedofilów: za Olejniczaka poręczał kardynał Nycz, za Kanię kardynał Gulbinowicz; arcybiskup Gołębiewski wyraził zgodę na przeniesienie Kani do diecezji bydgoskiej, gdzie biskup Tyrawa powierzył mu misję nauczania religii w gimnazjum, etc. To, czego mi w filmie zabrakło, to systemowy opis mechanizmu krycia pedofilów w polskim episkopacie.

Adwokat Artur Nowak, reprezentujący niektóre ofiary księżych swawoli (sam zresztą także będący ofiarą), mówi: „Po zapoznaniu się z wieloma historiami twierdzę, że większość biskupów w naszym episkopacie ma na sumieniu transfery księży z parafii na parafię; na tym polega zinstytucjonalizowany system ochrony sprawców”. I najpewniej ma rację, ale w filmie stwierdzenie robi wrażenie gołosłownego. Szkoda, że jego twórcy nie przeanalizowali losów wszystkich księży oskarżonych o pedofilię – w sposób, który pokazałby zasady reagowania Kościoła, a nie tylko poszczególne przypadki. Pomogłaby w tym opracowana przez fundację „Nie lękajcie się” mapa pedofilii, na której znajduje się czterystu księży i zakonników. To sporo roboty, ale nie niemożliwej do wykonania. Raport fundacji wymienia też 22 biskupów zaangażowanych w krycie księży pedofilów: szkoda, że film nie prezentuje tej listy, nie próbuje porozmawiać z tymi biskupami.

Szkoda też, że w filmie w ogóle nie pojawia się temat roszczeń finansowych wobec Kościoła: co jest, powiedzmy szczerze, jedynym sposobem na bolesne ukaranie tej bezczelnej i dotychczas bezkarnej instytucji. W Stanach, począwszy od 1994 r., Kościół katolicki wydał 1,3 mld dolarów na zadośćuczynienia ofiarom, co doprowadziło do bankructwa diecezji: Portland, Tucson, Spokane, Davenport, San Diego, Fairbanks, Wilmington, Milwaukee, Saint Paul i Minneapolis, Duluth, Ulm, Gallup, Helena i Santa Fe. W Polsce sąd zasądził milion złotych odszkodowania i dożywotnią rentę od Towarzystwa Chrystusowego dla kobiety, która jako 13-latka była gwałcona przez księdza z tego zgromadzenia. Czy było w Polsce więcej takich wyroków? Czy toczą się takie sprawy? Tego film nie mówi, a szkoda.

I wreszcie ostatnie przemilczenie, które zdaje mi się szczególnie istotne: wina katolickich rodziców. Słyszymy straszliwe opowieści o tym, jak rodzice godzili się na wyjazdy swoich dzieci z księżmi – na tydzień na Wyspy Kanaryjskie, bo to „wielka okazja”; jak zmuszali synów do chodzenia do Kościoła mimo ich wyraźnych protestów; jak jeden z nich usiłował popełnić samobójstwo, drugi popadł w anoreksję tak głęboką, że był bliski śmierci – ale temat współodpowiedzialności ludzi, na których w pierwszym rzędzie spoczywa obowiązek zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa, jakoś się nie pojawia.

Red. Wielowieyska z „Gazety Wyborczej” żąda dziś od hierarchów, żeby „zagwarantowali jej”, że „jej chłopcy, jej synowie, będą bezpieczni w każdej sytuacji: na lekcji religii, w czasie katechezy czy w czasie rekolekcji”. To nie obcy faceci w lila-róż sukienkach mają gwarantować rodzicom bezpieczeństwo ich dzieci. To rodzice mają chronić dzieci przed niebezpieczeństwami – także tymi ze strony funkcjonariuszy kultu, do którego należą.

To rodzice wpychają dzieci w ręce księży pedofilów, pozwalając na to, żeby tworzyli z nimi intymne relacje, nad którymi w żaden sposób nie mają kontroli – papiści nazywają to „spowiedzią świętą”. To instytucja, która pozwala obcym mężczyznom, przynajmniej teoretycznie zobowiązanych do sublimowania popędu płciowego – co, jak dowodzi nauka, jest mechanizmem tragicznie nieskutecznym – na bardzo brutalne wkraczanie w sferę intymności dziecka, na zadawanie mu najbardziej osobistych pytań, na wymuszanie odpowiedzi pod groźbą gniewu bożego, na szantażowanie go uzyskaną w ten sposób wiedzą.

* * *

Moja ocena możliwości istotnych zmian w Kościele jest pesymistyczna. Wołania, żeby Kościół sam się oczyścił, to takie życzeniowe wypowiedzi. Nigdy w swojej historii Kościół się sam z niczego nie oczyścił. Sama konstrukcja tej instytucji, nabór, kształcenie i kształtowanie funkcjonariuszy, tłumi możliwości zmian. Do tego dochodzi nielogiczność samej religii, gdzie ogromny nacisk kładzie się na wiarę, nawet wbrew rozumowi, i posłuszeństwo.

Do niedawna w Kościele obowiązywało rozporządzenie Jana XXIII zabraniające zawiadamiać policję o przypadkach pedofilii księży a dokumenty niszczyć. Biskupi ciągle powtarzają, że czekają na wytyczne papieża, jak mają postępować. Co by zrobili, gdyby papież Franciszek przywrócił dokument Jana XXIII?

Nie wierzę też w zmiany spowodowane przez czynniki zewnętrzne. Organy państwa, politycy, dziennikarze, nawet ci, którzy powinni dążyć do ukazania prawdy o wypaczeniach Kościoła, nie robią tego, albo robią w sposób ograniczony. Do tego istnieje duża grupa ludzi w Kościele i poza nim, przeciwna zmianom i zainteresowana w utrzymaniu władzy Kościoła.

I wreszcie są wierni, którzy są zaindoktrynowani propagandą kościelną, która przedstawia księdza jako wyjątkowego człowieka wybranego przez Boga. Jest on pośrednikiem między człowiekiem i Bogiem, o którym mówi się, że jest miłosierny, ale najczęściej przywołuje się jego okrutne i mściwe działania. Rozeznanie dobra i zła jest wśród wiernych marne i często bez związku z nakazami religii. Religia miłości i tolerancji stała się często w praktyce religią nienawiści i czynienia zła. A dobre działania kończą się najczęściej modlitwą do Boga w intencji, aby odwrócił zło.

Niezwykle wymowne były te sceny z filmu braci Sekielskich, gdzie ofiary księży, które zdecydowały się poskarżyć, nie poszły na policję, ale do kościoła i składały przysięgę, że nie powiedzą nikomu o tym, o czym rozmawiają z księdzem przyjmującym skargę.

Wymowne są też takie głosy jak pani Janiny Ochojskiej, która uważa, że w komisji badającej przestępstwa księży powinni być przedstawiciele Kościoła; uważa tak „bo jest katoliczką”.

Minie jeszcze wiele lat, zanim katolicy w Polsce wyzwolą się z tego zaczadzenia.

Kościół dużo mówi o prawdzie i o słowach Jezusa „Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi”, ale sam Kościół i wszystko, co go w kraju otacza, przesiąknięte jest kłamstwem.

* * *

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\519 a.jpg

* * *

Zbigniew Hołdys:

Polskie ustawy tworzą w 24 godziny dyletanci, a potem siedem razy poprawiają jeden dokument. Ale też często tworzą je cynicy i kłamcy. Zostawiają luki dla kumpli, by się obłowili (słynne „lub czasopisma” Jakubowskiej), albo pod pozorem korzyści obywatelskich zastawiają pułapki na przeciwników politycznych (Kuchciński, który odbiera posłom prawo zadawania pytań, horrendum).

Od jednego z posłów wiem, że w nowym kodeksie karnym pojawił się zapis nakazujący niezwłocznie powiadomienie prokuratury, jeśli się coś wie o przestępstwie. Inaczej grozi więzienie.

I to mnie dźgnęło. Jeśli tak to brzmi – Sekielski nie nakręci kolejnego filmu (o SKOK-ach). On już coś wie. Natychmiast powinien iść z tym do prokuratury (obym się mylił). Wszystko, co wychodzi spod ręki Ziobry, należy prześwietlić tomografem. Jestem pewien, że wnikliwy prawnik przerazi się ilością zła, jakie tam zostało ukryte.

Niemal codziennie znajdujemy potwierdzenie tego, co napisał Zbigniew Hołdys.

Jak piszą prawnicy z Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego, Ministerstwo Sprawiedliwości opracowało, a sejm przegłosował ustawę, gdzie unieważniono przepis dotyczący kar za cofanie liczników, uprzywilejowano przestępców gospodarczych względem innych złodziei i zalegalizowano pedofilię. Kiedy zorientowano się, że jest to kolejny bubel, posłowie PiS przegłosowali 30 poprawek do ustawy.

Teraz PiS przy okazji nowelizacji prawa dotyczącego pedofilii chciało usunąć jeden paragraf, dzięki czemu nie zostaliby ukarani obcujący seksualnie z małoletnimi za pieniądze. W Szkle Kontaktowym snuto rozważania na temat tego, komu chcieli tym zrobić przysługę (ostatecznie nie usunięto tego paragrafu).

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\przeniesienie.jpg

* * *

Gazeta Wyborcza opublikowała informację o tym, jak Mateusz Morawiecki (wówczas jeszcze nie premier) kupił wyjątkowo tanio od Kościoła działkę we Wrocławiu za 700 tys. zł (wówczas wartą 4 mln zł), która teraz warta jest zdaniem Gazety 70 mln zł. Po transakcji nie ma śladu w papierach parafii. I tak się złożyło, że nadzorowany przez pana Morawieckiego bank udzielił w tym samym czasie korzystnego dużego kredytu kościelnej spółce, która zbudowała 12-kondygnacyjny budynek w centrum Warszawy (na działce przejętej w niezbyt uczciwy sposób od skarbu państwa). Dodatkowo ciekawa jest informacja, że państwo Morawieccy sprzedali pewnemu biznesmenowi część swojej działki za 190 tys. zł, a po paru latach odkupili ją za dziesięciokrotnie większą sumę. Czy to ukryta forma zapłaty za jakieś usługi? Przed zostaniem premierem pan Morawiecki przepisał na żonę znaczną część majątku, w tym działkę.

Ks. płk Sławomir Żarski, który sprzedał te kościelne grunty, w marcu 2018 roku awansował na generała, mimo że od 8 lat jest w cywilu. „Takie specjalne promocje w stanie spoczynku były dotychczas zarezerwowane wyłącznie dla bohaterów wojennych i powstańców” stwierdził emerytowany gen. Jarosław Stróżyk, były zastępca szefa Zarządu Wywiadu Międzynarodowego Sztabu Wojskowego NATO.

A dlaczego działkę wartą 4 mln zł kupiono za 700 tys. zł? Prawdopodobnie dlatego, że ta mniejsza suma nie wymagała zgody Watykanu na sprzedaż. I tak bankowiec z księdzem okiwali Watykan i polskie prawo.

Szkło Kontaktowe:

Ciekawe co byśmy słyszeli i czytali we wszystkich mediach, gdyby to Donald Tusk w ten sposób nabył działeczkę.

* * *

W redakcjach było kiedyś (może jeszcze jest?) stanowisko tzw. redaktora odpowiedzialnego. Jeżeli redakcja naruszyła czyjeś dobro osobiste czy inne, to ten redaktor występował w sądzie. W kraju istnieje potrzeba powołania stanowiska Żyda odpowiedzialnego. Oczywiście wszyscy Żydzi są odpowiedzialni za wszelkie zło, ale przecież byłoby wygodniej, gdyby w razie jakichś oskarżeń można było mieć taką osobę na podorędziu.

Bycie Żydem w Polsce nie jest łatwe. Wprawdzie Polacy nie odróżniają Żydów, jeśli ci nie noszą elementów umożliwiających identyfikację, ale słowo Żyd jest powszechnym epitetem, a szczególnie politycy muszą się gęsto tłumaczyć, jeśli nie z pochodzenia, które rzekomo ukrywają, to ze sprzyjania Żydom, żydokomunie itp. Kiedy Tadeusz Mazowiecki startował na prezydenta, to poważnym oskarżeniem była plotka powielana przez stronnictwo Wałęsy, że Mazowiecki to Żyd. W obronie Mazowieckiego wystąpił nawet biskup, a także pokazywano dokumenty wskazujące na to, że rodzina Mazowieckiego od kilku wieków jest katolicka. To spowodowało skorygowanie plotki: Mazowiecki to przechrzta.

Teraz pojawiła się faszyzująca Konfederacja i uzyskała dość spore poparcie w sondażach przedwyborczych. Konfederacja rzuca oskarżenie: PiS po cichu dogaduje się z organizacjami żydowskimi!

Myślę, że czas już powołać stanowisko Odpowiedzialnego Żyda. Michnik bardzo się zużył i niewiele mu można zarzucić poza przyrodnim bratem pracującym kilkadziesiąt lat temu w informacji wojskowej. Z drugiej strony, jeśli się wejdzie do internetu i zgłębi temat, to okazuje się, że Żydami są niemal wszyscy członkowie Episkopatu, a nawet był nim święty papież Jan Paweł II; podaje się tam ich „prawdziwe” nazwiska.

Myślę, że warto by ogłosić konkurs i zaznaczyć, że mogą w nim wziąć udział także prawdziwi Polacy (czy Państwo zaufaliby komuś o nazwisku Rozenbaum?). Oczywiście trzeba by starannie sprawdzić kandydata, choć gdyby się okazało kiedyś, że jest on pedofilem i że współpracował z SB, to przecież nikogo by to nie zdziwiło. Kandydat powinien wyjaśnić, dlaczego dotychczas nie wyemigrował do Izraela. Mam dla niego wytłumaczenie: Powszechnie wiadomo, że przed wjazdem do Izraela wisi wielki napis witający emigrantów: TUTAJ NIE BĘDZIESZ NAJMĄDRZEJSZY.

A tyle teraz mamy pilnych tematów. Żydzi amerykańscy domagają się odszkodowania za mienie pożydowskie w Polsce. Ktoś bezczelnie ogłasza, że Polacy pomagali Niemcom w czasie wojny mordować i grabić Żydów, podczas gdy wiadomo, że miliony Sprawiedliwych ukrywały Żydów. Zdarza się, że ktoś zarzuca Polakom antysemityzm i to jeszcze wyssany z mlekiem matki, tak jakby antysemityzm przenosił się w genach, jak nie przymierzając poglądy komunistyczne.

Może się wkrótce okazać, że Odpowiedzialny Żyd będzie musiał zaświadczać pod przysięgą, że Jarosław Kaczyński, Krystyna Pawłowicz, Antoni Macierewicz i paru innych notabli pisowskich to nie są Żydzi. Ale czy Żydowi, nawet Odpowiedzialnemu, można wierzyć?

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com