Karty odkryte

Zdanie odrębne

16.07.2019

„Szary poseł”, który nie pełni żadnych funkcji państwowych, a więc za nic nie odpowiada, a nadworni intelektualiści przypisują mu znamiona geniuszu, odkrył wreszcie katy. Na trzydniowej konwencji partyjnej w Katowicach powiedział: „Alternatywą jest czas przeszły, ten, w którym wszystko było niemożliwe, ale czas przeszły – można powiedzieć – na swój sposób wzbogacony o to wszystko, co ostatnio usłyszeliśmy i zobaczyliśmy, o tę wielką ofensywą […] wielką ofensywę zła. Musimy tę ofensywę odrzucić, musimy wygrać”.  

Talmudyczny, co w tym przypadku znaczy – zawiły, wywód rozpoczął od krytyki czasu przeszłego, który – oprócz tego, że jest przeszły – sam w sobie jest neutralny. W związku z tym trzeba go nacechować negatywnie – w czasie tym „wszystko było niemożliwe”. Ale to oczywista nieprawda, bo Polska nie była w ruinie, tylko rozwijała się w sposób normalny, jeśli nie przyspieszony… Nie była też w „stanie likwidacji ani eksterminacji”, jak głosił jego sojusznik z Torunia. Trzeba więc czas przeszły „wzbogacić”, czyli napiętnować – najlepiej wyrażeniem religijnym – „wielką ofensywą zła” (powtórzone dwa razy!). Wszyscy ją usłyszeli i zobaczyli, więc nikt nie ma wątpliwości, że trwa i trzeba ją „odrzucić”, trzeba z nią „wygrać”…

Niekoronowany król przewiduje też reakcję na owo sformułowanie, mimo to je powtarza, dodając: „Użyję tego określenia, choć wiem, że będzie ono przedmiotem ataku”. Otóż ataku nie będzie, tylko komentarz… Ofensywa trwa już od czterech lat, a może dłużej… Jej odsłony pojawiają się z regularnością, którą narzuca potrzeba chwili, wyczuwana przez architekta „dobrej zmiany”. A oto niektóre z nich: „drugi sort”, uchodźcy „gwałcący nasze kobiety”; uciekinierzy jako nosiciele pasożytów; stojący „tam, gdzie stało ZOMO”; „komuniści i złodzieje”; „zdradzieckie mordy, kanalie”, mordercy „brata”; geje i lesbijki deprawujący dzieci itd. Lista jest długa; można ją rozszerzać – wedle posiadanej wiedzy, tudzież potrzeb…

Jest to lista wad, które jeden człowiek inkryminuje rzeszy współrodaków. Robi to, jakby miał jakieś szczególne prawo, albo sam był pozbawiony cech ujemnych, co z kolei wygląda na aberrację… Tymczasem rzecz jest bardziej skomplikowana – złe cechy wyimaginowanego przeciwnika, od lat układają się w obraz, który wymaga ostatecznego dopełnienia. Oto nagle, postanowieniem demiurga zło atrybutywne, czyli wady politycznych oponentów, przechodzi na poziom zła substancjalnego, które ma ciało, materię, a więc jest zdolne do akcji ofensywnej.

Zgodnie z wierzeniami sekt wczesnochrześcijańskich dobro i zło toczą ze sobą nieustanną walkę. Taka manichejska wizja świata cieszyła się – i nadal cieszy – sporą popularnością, ponieważ skomplikowane sprawy różnych dziedzin życia – szczególnie polityki sprowadza do dwu czynników: zła – krainy ciemności, grzechu, zemsty, odwetu, wendety… oraz dobra, uczciwości, wiarygodnościczystych rąk… Taki prosty, by nie powiedzieć – prostacki obraz rzeczywistości jest na rękę zarówno rządzącym, jak i rządzonym. Tym pierwszym pozwala dzielić ludzi na dobrych i złych, swoich i obcych, np. media polskie i polskojęzyczne… Wszak najstarszą zasadą polityki jest: Dziel i rządź… Tych drugich  zwalnia od myślenia i mobilizuje do walki. My – musimy „wygrać”; ich – trzeba „odrzucić”…

Zauważył to Marcin Król, wedle którego zasadą rządów PiS jest zło: „Przeciwnik działa, posługując się umiejętnie odwołaniem do tego, co w człowieku ożywia skłonność do zła. Tak postępować jest zawsze łatwiej, niż pobudzać to, co dobre. Ale ludzie są rozumni, skłonni do dobra i prawdy”. Filozof odradza jednak przyjmowanie zasady „przeciwnika” i proponuje odwołać się „do tego, co jest dobre w ludziach, co może stanowić podstawę przyszłości”. Nie jest to jednak propozycja realistyczna – raczej idealistyczna, ponieważ ludzie w równym stopniu są rozumni i skłonni do dobra, piękna i prawdy – co bezrozumni oraz podatni na zło, nieprawdę czy brzydotę.

Zło często jest instrumentem politycznym o dużej sile sprawczej, a posłużenie się nim zwykle gwarantuje sukces. Dość przypomnieć dwudziestowiecznych tyranów oraz ich współczesnych naśladowców, którzy uznali, że przyszedł ich czas i trzeba przystąpić do ofensywy. Czasy dobra, „miłości” i „ciepłej wody” minęły; rozpoczął się okres „wstawania z kolan”, szczucia medialnego i politycznego, niszczenia wszystkiego, co funkcjonowało według ustalonych kiedyś wspólnie norm i zasad…

W takim momencie „filozoficzno-dziejowym” trudno odwoływać się „do dobrej strony ludzkiej natury”; ta chwilowo jest bezradna.  Szanse na uporanie się ze złem, które zyskało wreszcie realną postać, są chwilowo nikłe. Umysł polski dał się uwieść prostym malowidłem rzeczywistości, które wzbogacono ogromnym transferem pieniężnym… Z jednej strony może to oznaczać nadejście rzeczywistej ofensywy zła; z drugiej – że powoli wyczerpują się jego możliwości. I choć od czterech lat nikt nie ma prawa mówić, że „białe jest białe, a czarne jest czarne”, to w końcu trzeba będzie uznać wielobarwność świata, a przynajmniej jego szarość.

J S

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com