Sławek: Wiara – optymizm – mobilizacja

25.09.2019

Do wyborów parlamentarnych pozostało niewiele ponad dwa tygodnie. Analiza materiałów dotyczących wyborów w mediach głównego nurtu nie napawa optymizmem na rzecz opozycji.

Wiele miejsca poświęca się aferom PiS z podkreśleniem zadziwiającej odporności tej partii na fatalne dla niej informacje o korupcji, niekompetencji i niedemokratyczności tego ugrupowania. Część z tych materiałów, świadomie lub nieświadomie powiela tzw. pisowskie przekazy dnia, oraz manipulacje strategów tego ugrupowania zmierzające do demobilizacji elektoratu opozycji, pogardliwie nazywanego przez te ośrodki władzy — lemingami.

Przekazy pisowskich ośrodków, powielane w mediach mają na celu osłabienie trzech logicznie powiązanych ze sobą wartości oraz postaw elektoratu prodemokratycznego. Chodzi o osłabienie wśród Polaków wiary w zwycięstwo opozycji, optymizmu dotyczącego tego zwycięstwa, a w efekcie doprowadzenie do zmniejszenia mobilizacji tego elektoratu przed wyborami.

Szkodliwość ewentualnego zwycięstwa wyborczego PiS jest dość dobrze rozpoznana i wszechstronnie omawiana w mediach. Abstrahując od całej dyskusji na ten temat, warto zwrócić uwagę na kilka wymiernych aspektów nadchodzących wyborów.

Zestawiłem ze sobą kilka najważniejszych liczb dotyczących najbliższych wyborów parlamentarnych. Wielkości te są przybliżonymi danymi faktycznymi jak ogólna liczba osób uprawnionych do głosowania lub danymi uzyskanymi na podstawie badań czy pomiarów socjologicznych określających ogólne liczby wszystkich zwolenników PiS. Do zestawienia dodałem założenia dotyczące frekwencji wyborczej.

Kilka słów o liczbach.

Liczbę osób uprawnionych do głosowania Państwowa Komisja Wyborcza podawała w wyborach do PE 26 maja 2019 roku w ilości powyżej 30 milionów osób, dokładnie: 30 118 852. Ponieważ na stronach PKW nie znalazłem (może nie umiałem) ogólnej liczby uprawnionych do głosowania w nadchodzących wyborach październikowych, przyjąłem wielkość 30 000 000 (30 milionów) osób jako bardzo prawdopodobną wielkość faktyczną.

Ilość osób popierających PiS socjologowie szacują różnie, zależnie od badań. Dla mnie najbardziej miarodajne są wielkości podawane przez profesora Radosława Markowskiego wskazującego na ogólną liczbę Polaków popierających PiS jako 5-6 milionów ludzi. (por. https://wiadomo.co/prof-radoslaw-markowski-a-skad-pani-wie-ze-wybory-nie-beda-falszowane/ a także w ostatnich tygodniach w wywiadzie dla TOK FM). Przyjąłem zatem, że liczba osób, która odda głosy na PiS w nadchodzących wyborach, jest sztywna i wyniesie 6 mln ludzi.

Prognozowanie frekwencji wyborczej jest poza moimi kompetencjami, wobec czego przyjąłem siedem możliwych progów frekwencyjnych, aby zilustrować, jakie byłoby poparcie dla PiS, oraz dla całej opozycji w każdym z przyjętych progów udziału w wyborach. Progi zaczynają się od 40% frekwencji i rosną o 5% kolejno, aż do frekwencji wynoszącej 70%, a więc do maksymalnej wyobrażalnej na podstawie dotychczasowych zachowań wyborców w Polsce od 1989 roku.

Dla jasności wyników pominąłem dwie istotne wielkości mogące zmienić rezultat wyborczy. Pominąłem liczbę głosów nieważnych, oddawanych w każdych wyborach, ponieważ nie umiałem dokonać prognozy tej liczby. Pominąłem także ryzyko niedostania się do parlamentu mniejszych ugrupowań oscylujących wokół progu wyborczego, ponieważ to jest niewiadoma, której prognozowanie byłoby wywoływaniem wilka z lasu na zasadzie samosprawdzającej się prognozy. Obie te zmienne, jeżeli wystąpią, mogą działać jednoznacznie na korzyść PiS.

Wyniki zestawienia ze sobą tych liczb ilustruje tabela.

Wnioski z obliczeń zawartych w tabeli są jednoznaczne. Im większa frekwencja tym szanse na zwycięstwo wyborcze PiS maleją. Mimo wszystko, dla mniej zainteresowanych i nieskłonnych interpretować wyniki obliczeń kilka słów komentarza.

Frekwencja poniżej 50% działa dość jednoznacznie korzystnie na rzecz PiS. Mimo iż już przy 45% udziale Polaków w wyborach opozycja ma szanse na zdobycie łącznie 55,6% poparcia, to liczba głosów nieważnych oraz ryzyko nieprzekroczenia progu wyborczego przez któreś z mniejszych ugrupowań daje prawie jednoznaczne zwycięstwo PiS.

Szanse opozycji rosną wraz z przekroczeniem 50% udziału uprawnionych w głosowaniu.

Dla tego progu opozycja ma szanse na zdobycie 60% poparcia, a przekroczenie tego i każdego kolejnego progu o 5% poprawia wynik opozycji od 3,6%, 3,1%, 2,5% do maksimum 2,2%. Warto pamiętać, że już przy 60% frekwencji wyborczej wynik opozycji jest dwukrotnie lepszy niż wynik PiS, a przy 65% frekwencji opozycja zdobyłaby 2,25 razy więcej głosów niż PiS. Gdyby do urn poszło 70% uprawnionych wyborców — PiS zdobyłby 2,5-krotnie mniej głosów niż opozycja.

Spytacie Państwo: co z tego wynika.

Pierwsza informacja jest taka, że stratedzy PiS od dawna zdają sobie z tego sprawę i celowo, systematycznie oddziaływają na opinię publiczną, wieloma narzędziami. Oto kilka z nich:

– kampania wyborcza jest celowo niemrawa, chłodna i nieekscytująca (demobilizacja oponentów),

– działanie na własnych zwolenników zarówno kanałami partyjnymi, jak i kościelnymi jest bardzo silne – straszenie utratą transferów socjalnych i zniszczeniem „Polski katolickiej” przez opozycje, LGBT i Gender,

– błyskawiczne wyciszanie wszelkich afer pisowskich urzędników, jak ostatnio szefa NIK,

– odwracanie znaczeń i manipulacje wszelkimi profrekwencyjnymi akcjami opozycji czy niezależnymi akcjami społecznymi jak: „nie świruj – idź na wybory”, #silnirazem, czy 3osobynawybory.pl

– podejrzewam nawet, iż wyniki większości sondaży przedwyborczych są celowo „podrasowywane” przez różne formy manipulacji PiS, aby przekonać Polaków, że PiS już wygrał i w ten sposób zdemobilizować wyborców prodemokratycznych.

Druga, znacznie ważniejsza informacja dla Polaków nowoczesnych i zorientowanych na pomyślność Polski, to stwierdzenie, że nic jeszcze nie jest rozstrzygnięte. PiS jeszcze niczego nie wygrał i wcale nie musi w tych wyborach zwyciężyć.

Są trzy rzeczy, które pomogą nam, czyli opozycji (bez względu na barwy) wygrać te wybory. To wiara, optymizm i mobilizacja.

Wiara — oparta o wiedzę — bez niej niczego nie daje się osiągnąć. Musimy wiedzieć i wierzyć, że jest nas więcej – nas, ludzi myślących, zorientowanych na wartości demokratyczne i europejskie, zainteresowanych rozwiązywaniem problemów Polski i świata, a nie tworzących takie kolejne, piętrowe problemy, jak PiS. Za rozpowszechnianie tej wiary i wiedzy odpowiedzialny jest każdy z nas.

Z wiary i wiedzy wynika optymizm, a więc przekonanie, że racja jest po naszej stronie, zwycięstwo wyborcze jest możliwe i konieczne, a ponadto jest w zasięgu ręki. Potrzebujemy na to zaledwie 2 tygodni.

Mobilizacja – to zadanie dla nas wszystkich. Po pierwsze nie ma żadnej wymówki, że nie idę na wybory. Po drugie pomóżmy podjąć decyzję tym, którzy się wahają czy wziąć udział w wyborach. Przyłączmy się do wyżej wymienionych akcji ogólnopolskich lub dowolnej innej — wszystkich mobilizujących nas do głosowania. Nie odpuszczajmy.

Ten tekst kieruję także do wszystkich sztabowców i uczestników kampanii ugrupowań opozycyjnych. Skupcie się Państwo na mobilizacji Polaków tak, abyśmy nie musieli za chwile wstydzić się, że nasze lenistwo, grillowanie czy tumiwisizm doprowadziło naszą ojczyznę do katastrofy. Zbliżający się kryzys ekonomiczny i widoczna na horyzoncie katastrofa klimatyczna w zupełności nam wystarczą.

Sławek

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. wejszyc 2019-10-28
  2. PK 2019-10-28
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com