Telewizja pokazała (576)

22.02.2020

Posłanka Lichocka wystąpiła z ciekawą interpretacją swojego gestu – fucka, miało to być energiczne odsunięcie kosmyka włosów z głowy. Można by ogłosić konkurs na inne wyjaśnienia. Ja bym to raczej widział jako odruch marynarza, który wysuwa naśliniony palec, żeby zobaczyć, skąd wiatr wieje (podobny odruch jest szczególnie przydatny politykom). Z poniższego zdjęcia widać, że taki odruch nie jest obojętny politykom, kiedy zwracają się do Siły Wyższej:

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\576 a.jpg

* * *

Nieciekawa perspektywa dla Unii, a może tylko dla Polski.

Według sondażu IBRIS 63 procent respondentów uważa, że w Polsce prawo krajowe powinno być ważniejsze od unijnego (przeciwnego zdania jest 31 procent). A 78 procent uważa, że ważniejsza od prawa unijnego jest Konstytucja (9 procent jest przeciwnego zdania).

* * *

Szkło Kontaktowe:

CBA weszło do mieszkań Mariana Banasia. Na godzinkę.

* * *

W książce Józefa Hena „Powrót do bezsennych nocy. Dzienniki” kilka zapisków sprzed pięciu lat, z okresu wyborów prezydenta:

– Kubły pomyj na Komorowskiego wylewają pobożni słuchacze Radia Maryja. To agent rosyjski, nazywa się Szczegunow. Ktoś poprawia: Szczykunowicz. Prowadzący audycję dziękuje za sprostowanie. Ktoś: „Gorzej jak Hitler”. Prowadzący dziękuje gorąco za cenną wypowiedź. Pan Rydzyk dołącza się do obelg, nie prostuje oszczerstw, podoba mu się przywołanie Hitlera. Nawet w „Rzeczpospolitej” znalazł się komentarz, że Komorowski, zły katolik, nie powinien być dopuszczony do komunii. Relacjonuje to w „Wyborczej” Wojciech Czuchnowski, który tej nocy nie spał i słuchał.

– Są ataki pisowskie na rząd, że za pieniądze podatników jeździ po Polsce i spotyka się z ludźmi, słucha, co mówią. Jakiś ceniący swoją godność obywatel, zbawiając w ten sposób ojczyznę, odmówił pani premier podania ręki. Jakieś damskie chamidło wrzeszczało do pani Kopacz: „Ty kłamczucho!”. Przeszła z panią premier na „ty”.

Czekam na zabranie głosu przez panią Szydło. Przez prezydenta elekta. Powinni potępić taki język choćby dla obrony godności urzędu, który wkrótce obejmą. (Ale to by znaczyło może utracenie poparcia pana Rydzyka).

– Przerażający reportaż (Grzegorz Szymanik) o tym, że pięć tysięcy internautów zaaprobowałoby uruchomienie pieców w Birkenau, żeby w nich palić muzułmanów. Chętnie w tym pomogą.

– Pani premier Kopacz wygwizdana przez „tłum”? Okazuje się, że to były trzy osoby, które pojawiają się wszędzie tam, gdzie zatrzymuje się pani premier, bo to jest ich zawód. Dziennikarz „GW” podaje nazwiska i zdjęcia.

– 1 sierpnia. Uroczystości rocznicowe na cmentarzu. Jak zwykle – gwizdy i buczenie. Pewien ubiegający się o stanowisko profesor tłumaczy, że impulsem takiego zachowania był patriotyzm. I że oni, ci buczący patrioci, zawsze tu przychodzili. A ten rząd nie wyjaśnił przyczyny katastrofy smoleńskiej…

Ale na pewno już się wiele w Polsce od tego czasu zmieniło i będziemy mieli same rzeczowe i kulturalne kampanie wyborcze.

* * *

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\zdrowie 1.jpg

* * *

Podkomisja Macierewicza ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej otrzymała na ten rok 2,7 mln zł. A już dawno zapowiedziano, że w tym roku, w dziesięciolecie katastrofy, zostanie opublikowany raport podający jej prawdziwe przyczyny.

Jakiś czas temu zaproponowałem wizualne przedstawienie historii, która wówczas się zdarzyła:

Ratusz Warszawy zamówił sondaż w sprawie ewentualnego umieszczenia pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej na Pl. Piłsudskiego. 71% badanych było przeciw takiej lokalizacji.

Uważam, że jest to znakomite miejsce, aby się odnieść do katastrofy. Duża przestrzeń umożliwia wyeksponowanie wszystkich ustaleń komisji Macierewicza. Można by to zrobić na podobieństwo Panoramy Racławickiej, tyle że nowocześniej – manekiny, filmy, efekty pirotechniczne itd. Podsuwam parę pomysłów w formie scenariusza.

Na początku Tusk nie daje Lechowi Kaczyńskiemu samolotu na lot do Katynia, kłótnia, ale ten niezłomnie dopina swego. Tusk dzwoni do Putina. Najazd na złe oczy Tuska, a potem Putina. Tusk robi gest jak przy ucinaniu rozmowy, Putin kiwa potakująco głową.

Samolot leci. Lotnisko w Smoleńsku. Piękna pogoda. Wokół lotniska krząta się kilka grup ludzi. Ustawiają urządzenia do sztucznej mgły, za chwilę robi się biało. Ktoś w pogotowiu trzyma brzozę.

Samolot leci i trafia na bombę helową. Bomba oczywiście powoduje upadek samolotu, ale piloci się nie poddają.

Samolot wciąż leci. Wybucha bomba termobaryczna.

Kolejne ujęcie – samolot wciąż leci dalej, chce wylądować, ale kontrolerzy na lotnisku podają mu złe współrzędne lotu. Jak spod ziemi pojawia się brzoza. Samolot ścina brzozę i leci dalej. Gdy już ma wylądować, kilka wybuchów trotylu powoduje rozpad samolotu.

Mimo strasznej katastrofy części pasażerów udaje się uciec. Są natychmiast rozstrzeliwani przez rosyjskich bezpieczniaków. Umierają z okrzykiem na ustach „Niech żyje Polska niepodległa!”.

Kostnica. Pani Kopacz i jacyś pijani, brudni sanitariusze z papierosami w ustach rozdzielają zwłoki pasażerów samolotu. Pani Kopacz z pietyzmem wkłada do trumien „swoich”, pisząc na każdej trumnie kredą PO. Sanitariusze, trzymając w rękach części ciał ofiar katastrofy, pytają o coś panią Kopacz – ta macha lekceważąco ręką. Sanitariusze zwalają pozostałe kawałki ciał byle jak do trumien. Kopacz siada, zapala papierosa i pije razem z sanitariuszami samogon.

Warszawa. Tusk z Komorowskim i kolegami balują, śmiejąc się, popijają koniak. Na stole przed nimi leży lista stanowisk, gdzie wykreślono czerwonym długopisem nazwiska ofiar katastrofy i dopisano nazwiska osób, które mają zastąpić zmarłych. Schetyna kłóci się z kimś, bo ma własną listę kandydatów. W tym czasie Jarosław klęczy przed trumną brata.

Pijani Tusk, Komorowski i inni wychodzą do trumien, lekko się zataczając. Tusk każe natychmiast pochować wszystkich zamordowanych, odwraca się i odchodzi.

Gdyby ten film mieli robić Amerykanie to zastrzegam sobie copyright.

* * *

Wezwanie Mariana Turskiego „Nie bądź obojętny” i stwierdzenie „Auschwitz nie spadł z nieba” dopiero teraz jakoś trafia do ludzi, ale odnosi się to głównie do jaskrawych przypadków łamania prawa. Niby wszystko jest dobrze, a tu nagle pojawiają się źli ludzie i zaczynają wprowadzać zło. Ale nie zawsze zauważamy to zło, szczególnie kiedy wprowadzają je „nasi”.

Pod koniec 2013 r. pisałem:

– Trybunał Praw Człowieka w Strassburgu nakazał Hiszpanii uwolnić terrorystów i gwałcicieli, którzy zakończyli odbywać kary. Wprawdzie sądy w Hiszpanii kumulują kary za przestępstwa i niektórzy ze skazanych dostali łączne wyroki kilka tysięcy lat, jednak obowiązujące jeszcze od czasów gen. Franco prawo ustaliło maksymalną długość kary na 30 lat. Skazani, których chciano zatrzymać w więzieniach dłużej, odwołali się do Trybunału i wygrali.

Nasi posłowie nie przejmują się takimi sprawami. Właśnie uchwalono ustawę o bezterminowej izolacji potencjalnie niebezpiecznych przestępców, których będzie można zatrzymać w zamknięciu już po odbyciu kar. Uchwalono ją mimo krytycznych ekspertyz prawników i psychiatrów, zamówionych przez Biuro Analiz Sejmowych. Ustawę poparło 408 posłów. Przeciw było tylko trzech posłów niezrzeszonych.

– Bezustannie koryguje się u nas i ocenia historię, a co gorsza – ludzi. Hołubi się, a nawet awansuje pośmiertnie bojowników bliskich sercu aktualnej władzy, a prześladuje kombatantów walk, które władze uznają za niesłuszne.

Teraz wystąpiono o odebranie orderów Virtuti Militari żołnierzom Wojska Polskiego, którzy w 1946 r. brali udział w walkach i przyczynili się do śmierci „Orlika” – dowódcy Zrzeszenia WiN na Lubelszczyźnie. Kancelaria Prezydenta wystąpiła już w tej sprawie o opinię prawną.

Zmienia się nazwy ulic, niszczy i usuwa pomniki, a nawet Pałac Kultury jest zagrożony, bo to „dar narodów radzieckich”. Nic się tak szybko u nas nie zmienia, jak historia.

– Komentowano dziwną propozycję Jarosława Gowina, aby rodzice niepełnoletnich dzieci mogli w ich imieniu głosować w wyborach. Komentatorzy zwracali uwagę na fakt, że często dzieci mają już wyrobione poglądy na pewne sprawy i nie chciałyby, aby w ich imieniu ktoś podejmował decyzje, które im się nie podobają.

Mnie ta niemądra propozycja zainteresowała od strony technicznej. Powiedzmy, że rodzina ma troje nieletnich dzieci. Tata jest zwolennikiem SLD, mama woli partię Gowina. Ile głosów będzie przysługiwało każdemu z rodziców?

To było za czasów rządów PO. Nie wymieniłem tu wszystkich draństw czy absurdów. PO nigdy nie wycofała się z takich działań, może liczą na krótką pamięć ludzi? To możliwe – nikt jakoś nie rozlicza premiera Morawieckiego z niedawnej obietnicy, że do końca 2019 r. zasadzi się 500 mln drzew. Zdaje się, że polityków u nas ocenia się z wrażenia jakie sprawiają, a oni często wyglądają sympatycznie.

* * *

W naszej bibliotece jest stolik, na którym czytelnicy zostawiają swoje już niechciane książki – dla innych czytelników. Niedawno leżała tam trochę rozsypująca się książka Józefa Hena – jedna z jego „Nie boję się bezsennych nocy”. To rodzaj dziennika. Hen notuje spotkania z różnymi ludźmi, komentuje książki, które czyta, artykuły w gazetach, telewizję, wraca do odległych zdarzeń itp. Przeczytałem i wypożyczyłem inne jego dzienniki. Pouczające, jako że wiele spraw zapomniałem bądź nie wiedziałem o nich.

Poniżej notatka z 1991 r. poświęcona występowi prezydenta Lecha Wałęsy w telewizji:

Wieczorem pan Lech w telewizji. Przesłuchuje go pięciu dziennikarzy. W salce przed telewizorem zasiada nas ponad dwadzieścia osób. Jego zwolennicy? Przeciwnicy? Nie wiadomo. Wszyscy milczą. Jakoś ludzie wolą nie ujawniać swojej reakcji – ani za ani przeciw. W pewnej chwili my z Kutzem zaczęliśmy poszeptywać. Raz odezwałem się głośno (kiedy zagroził „komunistom” ulicą): „Groza”. A potem robiło się coraz głośniej, po każdej replice Wałęsy wybuchy śmiechu. Czasem odnosiło się wrażenie, że ten człowiek nie rozumie stawianych mu pytań. Kiedy pan Lech pouczał, że emerytury trzeba dzielić „sprawiedliwie”, że Bagsik wywiózł pieniądze emerytów i trzeba go złapać („ja – mówi – będę detektywem”), kiedy wrócił do swojego dziwacznego pomysłu, żeby każdemu dać sto milionów, nabierało się przekonania, że ten dygnitarz, pierwszy człowiek w państwie, nie tylko nie ma pojęcia, co to jest praworządność, ale też nie wie, na czele czego stoi. Że wszystko, co mówi, jest sprzeczne z kierunkiem wolnorynkowym. Czysty bolszewizm.

Gaduła. Potok słów. Powiedział, że rozliczy się z komuną, puści dawną nomenklaturę w skarpetkach, gotów byłby wprowadzić stan wojenny, ale on chce prawnie, demokratycznie, on musi „uprawiać parlament” (nie wiem, co to znaczy), że i teraz wygrałby wybory „z finezją” (co to znaczy?), te finezje powtarzał wielokrotnie – i nagle o tym, że wojsko może go nie posłuchać, w wojsku też są „oni”.

„Widzenie świata jak spod budki z piwem” – słyszę komentarz. Ktoś wtrąca: „Ale po dziesięciu piwach”.

Po tej lekturze gratuluję sobie, że oceniłem Wałęsę właściwie, kiedy jeszcze był szefem Solidarności w 1980 r. Naród zweryfikował zauroczenie Wałęsą i po paru latach miał on poparcie nie większe niż 1%. Ale potem Kaczyńscy zaczęli na niego napadać, PO wzięła go w obronę i znowu dziennikarze zaczęli pytać go o opinie – równie mętne, jak dawniej. Odpowiadał już zdaniami z podmiotem i orzeczeniem, ale jego mądrości niewiele się zmieniły. Potem go typowano na „mędrca Europy” i nawet znani publicyści to wspierali, bo Polak (tak mi odpisał jeden z czołowych publicystów, kiedy skrytykowałem ten pomysł).

Myślę że wezwanie pana Turskiego „nie bądź obojętny” powinno też odnosić się do polityki – nie powinniśmy się cieszyć, że ktoś, kto się skompromitował ciemnotą i antydemokratycznymi usiłowaniami, teraz staje „po stronie demokracji”. Jeżeli nie będziemy wymagać od polityków (szczególnie „naszych”) określonych postaw, to nigdy nie będzie w Polsce lepiej. Polityka powinna mieć jakieś moralne zasady. Nie powinno być tak, że „jak Kali ukraść komuś krowy to jest to dobry uczynek” a „jak Kalemu ktoś ukraść krowy – to zły”. Niestety, postępowanie polityków wobec przeciwników, których wczoraj zwalczali, a którzy – wywaleni ze swoich partii – przeszli do tych, których zwalczali (liczne przykłady przejść z PiS do PO), przypomina fragment opowiadania Sławomira Mrożka „W ciemności”:

Owszem, jest u nas taka jedna baba, co krowom mleko odbiera i kołtuny sprowadza. Ale my chcemy ją przyciągnąć do partii, żeby wytrącić z ręki argument przeciwnikom postępu.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com