Telewizja pokazała (579)

07.03.2020

Segregacja śmieci wydaje się problemem takim, jak w PRL był skup pustych butelek. Poradniki opublikowane przez „Gazetę Wyborczą” przypominają instrukcję do japońskiego telefonu – skomplikowane, niejasne i obszerne. Kto będzie segregował w domu dziesiątki różnych śmieci i zastanawiał się na przykład, czy śmieci bio wyrzucać w torebce plastikowej, czy bez (a jak bez – to jak?). I już się mówi o kontroli – ktoś tam kontroluje czy lokatorzy prawidłowo segregują wyrzucane śmieci.

Znajomi górale mieli prostą sprawę – każde gospodarstwo otrzymywało komplet toreb na różnego rodzaju śmieci, oznaczony kodem, tak że łatwo było sprawdzić, do kogo śmieci należały. W „Newsweeku” rozsądna propozycja: producenci powinni na opakowaniach oznaczyć, do którego pojemnika wyrzucić po zużytkowaniu przedmiot oraz jego opakowanie.

Na razie to jest radosna twórczość samorządów, ale o ile znam naszą praktykę, okaże się, że ktoś w rządzie wymyśli jakiś sposób, większość pisowska w sejmie uchwali błyskawicznie ustawę, a prezydent Duda podpisze ją tej samej nocy (może nie, najpierw zabierze się za nią senat, więc dopiero jak sejm odrzuci korektę senatu). Potem jeszcze będzie się wielokrotnie tę nieudaną ustawę poprawiać.

Nasi reformatorzy mogliby za premierem Czernomyrdinem powiedzieć: „Chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zawsze”, ale nie wierzę ani w ich dobre chęci, ani w kompetencje.

* * *

Z okazji kampanii wyborczej mówi się o aktywności przyszłej „pierwszej damy”. Żona Kosiniaka–Kamysza zapowiedziała, że będzie aktywną prezydentową i powiedziała w jakich dziedzinach.

Cztery lata temu mieliśmy w mediach podobną dyskusję i nawet postulowano, aby żona prezydenta otrzymywała pensję i to porównywalną z pensjami ministrów. To niedobry pomysł. Żona prezydenta nie ma oficjalnie żadnych obowiązków. Jeżeli chciałaby towarzyszyć mężowi w oficjalnych uroczystościach, to można by przyznać jej jakiś fundusz reprezentacyjny. Powinna też być ubezpieczona, a jeśli pracowała przedtem, to mogłaby otrzymywać taką samą pensję jako rekompensatę za przerwę w pracy (chyba że dalej by pracowała, nie ma przecież obowiązku towarzyszyć mężowi). A jeśli prowadziła przed wyborem męża jakąś działalność społeczną, to mogłaby ją kontynuować, ale niekoniecznie pod szyldem prezydentury.

Nie sądzę też, że ma ona obowiązek wypowiadania się na tematy polityczne. Nie jest politykiem ani nie została wybrana. A już wyjątkowo idiotyczne i infantylne wydaje mi się zwracanie się różnych ludzi do żony prezydenta, aby poprosiła męża, żeby zmienił zdanie i coś podpisał lub nie podpisywał.

Nie bardzo też rozumiem określenia, że uświetnia jakieś imprezy bądź je zaszczyca. To zaszczyt być żoną prezydenta?

* * *

Kiedy jako student pierwszego dnia na uczelni trafiłem do toalety, zobaczyłem w kabinie napis: Wprowadzamy nową modę: jak się wys… – spuszczam wodę.

Przypomniało mi się to kiedy słuchałem w telewizji o tym, jakie środki przedsięwzięto, aby nie dopuścić do rozprzestrzeniania się u nas koronawirusa. Policjanci drogówki mają rzadziej kontrolować trzeźwość kierowców, a nawet może wprowadzą alkomaty o wymiennych ustnikach (!) Stąd wniosek, że dotychczas takich nie używano. A w szkołach będą w toaletach ręczniki i mydło (!) A jak było dotychczas?

Dzięki koronawirusowi idziemy ku postępowi i cywilizacji. To może mały krok dla jednego człowieka, ale wielki krok dla narodu.

* * *

Za czasów PRL krążył dowcip (znalazł się w serialu „Dom”):

Pytanie: Wczesne przymrozki spowodowały, że na polach zostały rzepak, kartofle i żyto – co zbierze się pierwsze?

Odpowiedź: Biuro Polityczne.

W naszych czasach na wszelkie problemy uchwala się ustawy. Często wystarczyłoby zarządzenie ministra albo nawet wykorzystanie obowiązujących przepisów, ale posłowie – szczególnie partii rządzącej – chcą się wykazać inicjatywą i uchwalają ustawy. Dotychczas te ustawy powstawały w oszałamiającym tempie, tak że na ogół posłowie nie mieli czasu ich doczytać, opozycji dawano po kilkadziesiąt sekund na wypowiedzi, odbywało się głosowanie, senat szybko zaklepywał ustawę i tej samej nocy prezydent ją podpisywał. Najdziwniejsze, że taka hucpa nie powodowała niesmaku w elektoracie. Potem oczywiście taką nieprzemyślaną ustawę wielokrotnie poprawiano.

Teraz mamy koronawirusa i posłowie PiS wystąpili z ustawą dotyczącą działań wobec ewentualnej epidemii, a nawet uwzględnili poprawki opozycji. Ustawa wydaje się niepotrzebna, ale strach przed posądzeniem o lekceważenie zdrowia Polaków spowodował, że prawie wszyscy głosowali za ustawą, mimo że, jak wykazała prof. Łętowska, ustawa obchodzi przepisy konstytucji.

Ewa Siedlecka:

Nie potrzebujemy oddzielnej ustawy dla każdego drobnoustroju. Już teraz mamy przepisy, które pozwalają walczyć z epidemią. Wystarczyło tylko wpisać koronawirus z Wuhan do ustawy o chorobach zakaźnych. W połączeniu z już obowiązującą ustawą o zarządzaniu kryzysowym byłyby to zupełnie wystarczające. Tam już wszystko jest. Łącznie z przymusem leczenia i kwarantanną. No ale wtedy rząd nie mógłby pozować na obrońców narodu w świetle fleszy.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\koronowirus.jpg

* * *

Pan Bóg nie chce zmienić zła w dobro jednym aktem woli. Jakoś odpowiada mu bardziej wtrącanie się w sprawy ludzi, korygowanie wybranych przypadków, a poza tym nie lubi mówić jasno co i dlaczego robi – niech się ludzie domyślają, o co mu chodziło. Taki pogląd utrwalił się przez wieki, zresztą nie tylko (choć głównie) w katolicyzmie.

Uczestniczka w niedzielnej wieczornej mszy w kościele pod wezwaniem św. Michała Archanioła we Wrocławiu, mówi:

Podczas kazania ksiądz bardzo żywiołowo dowodził, że maseczki i żele antybakteryjne nie pomogą nam w walce z koronawirusem, bo tylko modlitwa może ochronić ludzi. Tłumaczył, że epidemia to kara boska za życie w grzechu: za homoseksualizm, za pary, które mieszkają razem bez ślubu i za tych, którzy „mordują nienarodzone dzieci”.

Tak w średniowieczu tłumaczono zarazy, które wyniszczały ludność Europy – to była kara boska za grzechy i ci, którzy przeżyli, powinni się opamiętać.

Co by było, gdyby ludzie się nie pomodlili, prosząc o obronę przed koronawirusem? Czy Pan Bóg zwalczyłby wirusa, czy raczej poczekał na modlitwy?

Pocieszające, że tym razem nie zwalono wszelkiego zła na szatana.

Ksiądz miał także stwierdzić, że lekarze wspierają „eksperymenty na płodach” i zakazują wiernym używania wody święconej. Chińczyków miał nazwać brudasami, którzy jedzą nietoperze i martwe płody.

Ten ksiądz to polski katolik, jeden z takich, którzy po śmierci Bronisława Geremka w wypadku samochodowym, domagali się przed kościołem św. Anny, aby odprawiono mszę dziękczynną za jego śmierć. Nie pamiętam, aby władze kościelne wtedy zareagowały, ani wierni. Pan Bóg sobie jest, ale najświętszy jest Kościół i jego jedność. Nawet jeśli w szeregach znajdą się diabły, to może z czasem się nawrócą i znowu zostaną aniołami.

* * *

Szkło Kontaktowe:

Do szpitala zgłosił się koronawirus. Nie przyjęli go. Kazali mu się zgłosić w 2023 roku.

* * *

Strach powoduje, że cienka warstewka cywilizacji ściera się i wychodzą najgorsze cechy ludzi. Rzym istniał już ponad 500 lat, ale po klęsce pod Kannami złożono znowu ofiary przebłagalne z ludzi. To nie był wyjątek w dziejach. Panuje zapewne podświadome przeświadczenie, że Siła Wyższa da się przebłagać i ukróci swoje okrucieństwo, kiedy dostanie krwawą ofiarę. Odnotowany w Biblii fakt zastąpienia ofiary z człowieka ofiarą ze zwierzęcia zmienił (najpierw tylko miejscowo) zwyczaj składania ofiar ludzkich, ale przeświadczenie, że Bóg potrzebuje ofiary, żeby spełnić prośbę człowieka – pozostało.

Oczywiście nawet to szlachetne odstąpienie od ofiar ludzkich nie zmieniło tak bardzo mentalności. Ofiarami stawali się przeciwnicy, szczególnie jeńcy. W tej samej Biblii czytamy, że Bóg ukarał króla Saula, bo ten, choć wyrżnął wszystkich pokonanych wrogów tak, jak mu nakazał Bóg ustami swego proroka, to nie wyrżnął ich bydła. A w chrześcijaństwie mordowano i torturowano innowierców, oczywiście dla dobra ich dusz.

Postęp w prawie ogranicza skłonności ludzkie, ale źli ludzie, głównie politycy, wciąż szczują przeciwko innym, strasząc „obcymi”, starając się skłonić ludzi do bestialstwa, aby wygrać swoje sprawy. Zapewne wkrótce pojawi się wezwanie do jakiejś nowej formy lustracji.

Stoi przed nami poważniejsze wyzwanie.

Koronawirus na razie wygląda niezbyt groźnie dla krajów Europy, ale jeśli nie znajdzie się szybko leku, to sprawa może stać się bardzo poważna. Co będzie, kiedy koronawirus dotrze do obozów uchodźców? Brakuje tam wszystkiego, a nie ma możliwości stworzenia dla chorych takich warunków jak w bogatych krajach Zachodu. Uchodźcy będą uciekać i roznosić chorobę dalej. Broniąc się, inne kraje będą musiały wziąć twardy kurs, a to umocni krzykliwą prawicę, bo ludzie ze strachu będą żądali drastycznych środków ochrony.

* * *

Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze zbada działalność wszelkich wojsk w czasie wojny w Afganistanie – tortury, okrutne traktowanie, naruszanie godności osobistej, gwałty i przemoc seksualna – głównie wobec cywilów. Dotyczy to wojsk amerykańskich, afgańskich i talibów, a także oddziałów koalicji, wśród których byli żołnierze polscy.

Amerykanie, którzy przed inwazją na Irak zastrzegli, że ich żołnierze nie będą karani za przestępstwa wojenne, tym razem zdaje się tego nie zrobili. Dochodzenie obejmie także sprawę tajnych więzień CIA, również w Polsce.

Nie będzie odpowiedzialności państwowej – w przypadku ludobójstwa oskarżeni zostaną dowódcy konkretnych akcji lub ci, którzy wydali rozkaz.

USA nie są stroną traktatu MTK, ale Polska jest. Nic specjalnego nie grozi winowajcom, co najwyżej wyrzuci się Polskę z MTK. W każdym razie wyjdą na jaw i zostaną nagłośnione zbrodnie wojenne, nie tylko talibów.

Jak podaje w Onecie Kamil Turecki:

Wśród ofiar, które poparły wniosek o dochodzenie, znalazł się Ahmed Rabbani, pakistański taksówkarz, który przez 540 dni był przetrzymywany w Afganistanie i torturowany przez personel USA. Od 2004 r. jest on przetrzymywany w Guantanamo bez postawienia zarzutów i procesu. Rabbani powiedział:

Jeśli ludzie, którzy mnie torturowali, zostaną osądzeni, będę bardzo szczęśliwy. Chciałbym prosić ich tylko o jedno: o przeprosiny. Jeśli będą chcieli mi wynagrodzić stracony czas i zapłacić 1 mln dolarów za każdy rok, który tu spędziłem, to nie wystarczy. Wciąż przechodzę przez cierpienie i tortury. Wystarczy powiedzieć „przepraszam”.

Ciekawe jak się odniosą nasze obecne władze do sprawy więzienia CIA w Polsce. Dotychczas wszystkie władze broniły decyzji rządu, który umożliwił Amerykanom przywożenie i torturowanie więźniów w Kiejkutach. No po prostu nikomu nie wpadło do głowy, że Amerykanie będą tu robić takie rzeczy, skoro nasza konstytucja tego zabrania. Pomyśleli, że USA mają za ciasno w swoich bazach i chcieliby spokojnie porozmawiać z więźniami w takiej ładnej okolicy. Inne kraje europejskie, poza Rumunią i Litwą, nie miały ochoty udostępniać swego terytorium Amerykanom.

A w Guantanamo przetrzymuje się więźniów od kilkunastu lat – bez sądu. Ale w końcu to nie jest terytorium Stanów Zjednoczonych.

* * *

Koronawirus wprowadza zmiany. Pracodawcy, tam, gdzie to możliwe, namawiają pracowników do pracy w domu przy komputerze. Zwolnienia lekarskie można uzyskać telefonicznie – bez badania. Odwołuje się spektakle artystyczne i większe zgromadzenia. Zawody sportowe odbywają się coraz częściej bez kibiców. To ostatnie ma tę zaletę, że kiedy ogląda się mecz w telewizji, to zwykle lepiej widać co się dzieje na boisku. Jednak będzie brakować współodczuwania atmosfery stadionu, okrzyków, rzucania rac itp. Jeśli idzie o ustawki, to bitwy kibiców wrogich drużyn mogą odbywać się po staremu; ciekawe czy założą z tej okazji maseczki ochronne, czy wprost przeciwnie – wyślą do boju zarażonych, aby zniszczyć znienawidzonych kibiców drugiej strony.

* * *

Moją ulubioną książką w dzieciństwie i długo potem była „Przygody dobrego wojaka Szwejka”. Kończyłem ją czytać i zaczynałem od początku. Mógłbym wygrać wtedy każdy teleturniej poświęcony tej książce. Dla mnie była to radosna historia, bo nawet złe fragmenty rzeczywistości były przepuszczone przez humor Haszka.

Teraz oglądam serial dokumentalny „Apokalipsa: I wojna światowa” i mogę spojrzeć w twarz ówczesnym ludziom. Groza wojny, która docierała do mnie z książek i mediów, jest na wyciągnięcie ręki. Jak to się dzieje, że ludzie odrywani są od codziennego życia i idą zabijać i męczyć innych ludzi, podobnych do nich? Pierwsza wojna światowa była straszna, a druga ją przewyższyła. Doszłoby i do trzeciej, bo natura ludzka jest wredna, i tylko świadomość obustronnej zagłady atomowej powstrzymała totalną wojnę. Ale za to jest wiele wojen zastępczych, gdzie mocarstwa testują nowe bronie. Radość zabijania, której namiastką jest myślistwo. I ciągłe podbechtywanie jednych ludzi przeciw drugim, w otoczce patriotyzmu, religii i każdej idei, jaką się da wykorzystać.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. Andrzej Goryński 2020-03-07
  2. Yac Min 2020-03-07
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com