22.04.2026
To będzie trudny tekst, trudny dla wszystkich, którzy są po stronie tych zdrowych, biegających wokół swoich spraw, spraw które wydają im się najważniejsze (podkreślę słowa „wydają się”).
Pisałem już kiedyś na naszej stronie o braku w polskim systemie prawnym prawa do eutanazji, prawa do dobrej śmierci. Jest takie prawo w niektórych krajach Europy. Można tam, za odpowiednią opłatą, uzyskać medyczną usługę, która pozwoli na bezbolesne odejście. To oczywiste, prawo do eutanazji jest prawem, może z niego skorzystać człowiek mający prawa obywatelskie, ktoś kto nie jest ubezwłasnowolniony i chory psychicznie. Takie prawo przysługuje ludziom świadomym swej decyzji i w pełni za nie odpowiedzialnych.
To, że w Polsce brak takiego prawa wynika z głębokiego uzależnienia całego systemu prawa od instytucji Kk, który głosi, że życie człowieka nie należy do niego a do boga, który mu je dał. Można tak wierzyć ale to nie może być prawem w państwie, w którym znaczna część ludzi ma inne poglądy na temat życia i tego, kto jest jego dawcą. Powiem bardzo jasno – prawo do eutanazji to prawo człowieka, mogą i powinni korzystać z niego wszyscy, którzy nie podzielają wiary w boga i w to, że on, jakiś bóg, jest dawcą ich życia.
Ja tego poglądu nie podzielam i nie zgadzam się na narzucanie mi prawa wynikającego z obcych mi przesłanek. Chcę, by w Polsce, mojej ojczyźnie, ludzie mogli decydować o swoim życiu zgodnie ze swoimi poglądami, poglądami które nie naruszają żadnych praw osób innych, mających inne poglądy na życie i jego wartość.
Do zabrania głosu w tej sprawie skłania mnie moje doświadczenie z długotrwałego pobytu w szpitalu i tego, czego tam doświadczyłem. Rozmawiałem z lekarzami, spokojnie i bez emocji, mówiłem że bardzo żałuje, że w Polsce nie mam prawa do eutanazji, bo gdybym je miał, to bardzo odpowiedzialnie prosiłbym o jego zastosowanie wobec mnie, pacjenta szpitala poddanego intensywnym badaniom i różnym medycznym procedurom. Takie badania były prowadzone, takie procedury były wobec mnie stosowane, ale to ja, myślący podmiot a nie przedmiot, powinienem mieć prawo do ostatecznych decyzji – żyć czy już skończyć to swoje życie.
A tego w Polsce nie ma i chyba długo jeszcze nie będzie.
Żeby dodać smaczku do sprawy – stan naszej opieki zdrowotnej jest taki, jaki jest – wychodząc ze szpitala, mając 22 stronicowy wypis, w którym napisano wyraźnie, by zwrócić się o opiekę do specjalistycznej poradni kardiologicznej i gastroenterologicznej. Jak pisali, tak zrobiłem. Wysłana w moim imieniu osoba usłyszała w szpitalnej przychodni, że tak, że oczywiście, ale terminy są za dwa lata a na uwagę, że to jest na cito, że na listopad, a więc za 7 miesięcy.
To jak to jest – pacjent po wyjściu ze szpitala mając termin na zaraz dostaje propozycje wizyty za siedem miesięcy?
Wiedząc jak jest, wiem jedno – ten pacjent umrze zgodnie z prawem, ale nie systemie dobrej śmierci, bo tyle znaczy eutanazja, a w cierpieniu i mękach za to zgodnie z obowiązującym prawem.
Trwa teraz „czarny tydzień” w szpitalach powiatowych. Lekarze i personel protestują z powodu braku pieniędzy za nad wykonania, NFZ zalega im jakieś kolejne miliardy. Politycy, gdy mówią o ochronie zdrowia, mówią o pieniądzach, tam nie ma miejsca na chorego człowieka.
To może wyjściem dla systemu byłoby, gdyby jakaś część pacjentów odsyłanych na odległe terminy mogła skorzystać z prawa do decyzji o odejściu, tu i teraz, na własnych warunkach, a nie tych, które powstaną po rozwinięciu się choroby?
To może być racjonalna decyzja władzy – skracają się kolejki, zmniejsza się obciążenie szpitali i przychodni – same korzyści.
Mam w pamięci bliskie mi osoby, które świadomie odeszły. Ale było to w Szwajcarii, a nie w Polsce.
Może już najwyższy czas by Polska stała się krajem w którym rządzi rozum, a nie wiara. W którym obywatel mający pełnię praw może skorzystać z prawa, by zakończyć swoje życie w kulturalny sposób. A nie, idąc jak mój ulubiony pisarz na spotkanie z lokomotywą, czy w jakiś inny, równie nieestetyczny sposób.
Może już czas…

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Jak można skomentować, co dodać?
Poruszający tekst. Prosto i celnie, o tak ważnych sprawach.
Nie, ten tekst nie uważam za trudny. Każdy człowiek, bez względu na wiek i stan zdrowia musiał nie raz pomyśleć…Usługa eutanazji w jakimś określonym zakresie kiedy nie ma już nadziei np. ostatnie stadium raka mogłaby być dostępna. Chociaż ja nie preferuję takiego odejścia. Bardziej podoba mi się „umieranie” w otoczeniu rodziny. Tak jak to kiedyś bywało. Szpital jest anonimowy. Co można napisać na 22 stronach? Ten lekarz to jakiś grafoman? Radzę zacząć myśleć pozytywnie.
Szereg praw człowieka, w tym między innymi prawo do aborcji, prawo do swobodnego wyboru płci, prawo do wolnego wyboru partnera życiowego niezależnie od płci, a także prawo do eutanazji, nie jest w Polsce respektowanych ze wględów politycznych wpływów kościoła katolickiego, oraz polityków żerujących na poparciu tej organizacji. Przy okazji ofiarami padają szerokie grupy społeczne w wielu obszarach bliższych i dalszych tym prawom. Ograniczeniu podlega prawo do edukacji w tym seksualnej czy prawo do porządnej organizacji ochrony zdrowia. Ciemnota i głupota polityków prawicowych, i żerujące na tym lobby profesorsko-lekarskie powoduje, że nikt nie ma odwagi porządnie zreformować systemu opieki zdrowotnej a dosypywanie pieniędzy na coraz wieksze kominy płacowe części personelu medycznego tylko pogarsza już i tak fatalną organizację opieki medycznej.
Poruszany przez Autora problem jest zatem zwieńczeniem wielu uwarunkowań powodujacych istotne zapóźnienie cywilizacyjne polskiej polityki zblatowanej z instytucją religijną. Politycy celowo i świadomie zamiast rozwiazywać problemy stojące na drodze respektowania wielu praw ludzkich, robią wszystko aby Polaków tych praw pozbawić. Najgorsze, że skutecznie zarażają tym działaniem wyborców, którzy na złość babci odmrażają sobie w ten sposób uszy. Nie widać szybkiego i skutecznego wyjścia z tego ciemnogrodu cywilizacyjnego.