Andrzej Koraszewski: Demokratyczny wirus i autorytarne metody przeciwdziałania zarazie

24.03.2020

Mieszkańcy Singapuru żyją w zasadzie, normalnie, ale nieustannie są pod specjalnym nadzorem. Źródło.

Ponieważ Chiny powoli wychodzą na prostą, izraelski noblista doszedł do wniosku, że świat niebawem upora się z zarazą. Jego model statystyczny może jest poprawny, ale wniosek może być fałszywy. Michael Levitt dostał nagrodę Nobla w chemii w 2013 roku, a swoje proroctwo przedstawił w początkach marca 2020, po analizie zwalniania tempa nowych zarażeń w Chinach. Istotnie, w Chinach liczba nowych przypadków spadła do zera, obecnie nowe przypadki związane są z ludźmi przyjeżdżającymi z zewnątrz. Życie w Chinach powoli powraca do normy.       

Chiny to kraj niebywałego sukcesu. 40 lat temu, kiedy ten kraj wszedł na drogę komunistycznego kapitalizmu, chińska gospodarka stanowiła około 3 procent gospodarki światowej. Dziś jest to 20 procent, a co więcej, jest to kraj nasycony elektroniką i sztuczną inteligencją.

Nowa polityka ekonomiczna Chin oznaczała dalszą władzę partii komunistycznej i budowę kapitalizmu pod nadzorem komunistów. Innymi słowy, wolność ekonomiczna w zasadzie tak, swobody polityczne nie. Początkowo sprawy wewnętrzne przesłaniały wszelkie ambicje polityczne na polu międzynarodowym, to się jednak skończyło wraz ze wzrostem siły gospodarczej i pewności siebie. Nasiliła się również ambicja ściślejszej kontroli umysłów obywateli, co wyraźnie szło w parze z rozwojem sztucznej inteligencji i nowych możliwości śledzenia co ludzie robią i co myślą.       

COVID-19 nie tyle zmienił zasady gry, ile otworzył nowe możliwości w słusznej sprawie i w warunkach przypominających sytuację wojenną. Obywatele powinni  być pod ścisłym nadzorem, a nowa technika stwarza możliwości, o których się Orwellowi nie śniło. Chiny, po początkowych, tragicznych w skutkach próbach wyciszenia informacji o zarazie, wprowadziły drakońskie restrykcje i dziś powoli wracają do normalności, ale nadzór pozostanie na długo i nadal jest po części uzasadniony, bo chociaż zaraza w samych Chinach właściwie wygasła, ale wznowienie kontaktów ze światem zewnętrznym oznacza, że wraca jak bumerang i każdy przyjezdny jest zagrożeniem. Jednak nowe umiejętności kontrolowania społeczeństwa przydadzą się zapewne również dla innych celów.

Prawdziwym sukcesem były działania władz Tajwanu i Singapuru. Tu również niesłychaną rolę odgrywa powszechna dostępność i sprawność posługiwania się sprzętem elektronicznym oraz sztuczna inteligencja. Jeśli idzie o Tajwan, to twierdzi się, że jednym z elementów tego sukcesu jest fakt, że małpia złośliwość Chin spowodowała, iż Tajwan jest poza Światową Organizacją Zdrowia i swoją strategię walki z zagrożeniem wymyślano na miejscu, bez pomocy międzynarodowych biurokratów. W obydwu krajach doświadczenia z SARS w 2003 roku skłoniły do przygotowań na wypadek kolejnej zarazy. Utworzono centra epidemiologiczne, przygotowano szpitale. Po pierwszych sygnałach z Wuhan niemal natychmiast wprowadzono niebywale ostre kontrole przyjezdnych, wszystkie osoby z podwyższoną temperaturą kierowano na kwarantannę, wprowadzono wysokie kary za naruszenie kwarantanny. Władze złamały również wszystkie pomysły rodem z RODO, mają pełen dostęp do historii chorób i historii podróży pacjentów. Wszechobecna kontrola temperatury, pełna wiedza o tym, gdzie kto podróżował i jakie przechodził choroby, pozwoliły na skupienie uwagi na każdym podejrzanym przypadku i na szybką diagnostykę.

Jeszcze w styczniu zarówno na Tajwanie, jak i w Singapurze zaczęło się masowe gromadzenie zapasów masek i środków dezynfekujących, (do produkcji masek włączono nawet powołanych w tym celu rezerwistów). Ogromny nacisk położono na kontrolę osób, którym nakazano domową kwarantannę.

W Singapurze człowiek, któremu doręczono pisemny nakaz domowej kwarantanny, ma obowiązek trzymania przy sobie swojego smartfona, otrzymuje co  jakiś czas SMS-y, które nakazują mu zrobienia zdjęcia otoczenia, w którym się znajduje, a GPS dodatkowo informuje o jego miejscu pobytu. Na dodatek musisz się liczyć z kontrolą w domu.         

Władze izraelskie poszły o krok dalej i nowa aplikacja umożliwia tworzenie mapy bezpośrednich kontaktów chorego na kilka dni przed diagnozą. Po zainstalowaniu tej aplikacji możesz otrzymać informację, że dwa, czy trzy dni temu znajdowałeś się obok nosiciela wirusa. Piękne, ale i trochę straszne. Pesymista powie, że pora umierać, optymista może mieć nadzieję, że pojawią się startupy, które wypracują techniki wpychania tego dżina ponownie do butelki.

W obliczu wojny, zarazy czy innej katastrofy demokratyczne swobody muszą być czasem zawieszane. W nadzwyczajnych sytuacjach autorytarne władze mogą (co nie znaczy, że muszą) radzić sobie lepiej. W demokracjach szuka się jakiejś pośredniej drogi między zawieszeniem reguł a próbami wciśnięcia nadzwyczajnych środków w nieprzystosowany do tego system prawny. (Co kończy się czasem przewagą gadania nad działaniem). Najgorsza sytuacja grozi tam, gdzie system polityczny jest zdestabilizowany, gdzie toczy się wojna, lub gdzie z powodu nędzy już wcześniej nic nie działało.

Matematyczne modele pokazujące, że koszmar niebawem się skończy, mogą się okazać błędne, ponieważ w wielu miejscach na świecie kontrola zarazy może okazać się niemożliwa. Epoka globalizacji nie skończyła się, ale na długo, a może nawet na zawsze, zmieni swój charakter. Pytanie: w jakim stopniu wirus zaatakuje demokrację i jak będziemy umieli jej bronić przed nowymi zagrożeniami? 

avatar

Andrzej Koraszewski

Publicysta i pisarz ekonomiczno-społeczny

Ur. 26 marca 1940 w Szymbarku, były dziennikarz BBC, wiceszef polskiej sekcji BBC, i publicysta paryskiej „Kultury”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com