Marcin Makowiecki: Domowe obserwatorium epidemii

31.03.2020

Photo by zibik on Pixabay

Jestem emerytem zaliczonym do grupy podwyższonego ryzyka ze względu na wiek. Siedzimy więc z Niną w domu, a gdy jest pogodnie, idziemy na krótki spacer. Sprawy bytowe — zakupy, apteka, kontakty z urzędami itp. załatwia nam córka i zięć oraz urocza sąsiadka (dziękujemy!).

Mimo zrozumiałych ograniczeń jesteśmy, jak sądzę, dobrze poinformowani o tym, co dzieje się w Polsce i na świecie. I potrafimy z tego wyciągnąć wnioski, niestety pesymistyczne. Oto co przykuwało naszą uwagę.

Pamiętam, że na początku marca w oficjalnych komunikatach pobrzmiewał ton optymizmu – że jesteśmy dobrze przygotowani do zwalczania epidemii. Być może dlatego nasze społeczeństwo bardziej interesowało się wówczas Chinami i losem pasażerów promów turystycznych niż zagrożeniami dla Polski. Zresztą nie tylko u nas nie doceniano zagrożenia.

Microsoft Bing COVID-19 Tracker

Track COVID-19 local and global coronavirus cases with active, recoveries and death rate on the map, with daily news and video.

Najtragiczniejszym przykładem są Włochy, gdzie koronawirus zabił już więcej ludzi niż w Chinach.

Dalsze wydarzenia zmusiły jednak nasz rząd do zweryfikowania prognoz i działania. Powstał plan walki z epidemią i jego kolejne wersje coraz bardziej rygorystyczne, czego doświadczamy już codziennie. Straconego czasu nie da się jednak odzyskać, co z pewnością musiało przyczynić się do opóźnienia przygotowań i braków wyposażenia, na które skarżą się do dziś szpitale, ratownicy i inne służby. W krytycznym momencie daje o sobie znać wieloletnie niedofinansowanie służby zdrowia. Ale na rządowe media pieniądze się znalazły!

Dowiedzieliśmy się, że nie ma dostatecznej ilości środków ochrony osobistej dla lekarzy, personelu szpitalnego i ratowników medycznych i niewystarczająca jest liczba wykonywanych testów. Chociaż, jak ostatnio dowiedzieliśmy się (25 marca), zostanie wykorzystane do badań 30 laboratoriów prywatnych, co przyspieszy informację o zachorowaniach.

Przygotowanie do walki z epidemią to wielkie zadanie organizacyjne, które musiało pilnie angażować liczne służby państwa. Teraz już wiadomo, że nie spodziewano się zagrożenia o takiej skali. Chociaż — trzeba to wiedzieć — polska Agencja Wywiadu już w styczniu informowała rząd, że zagrożenie koronawirusem z Chin jest poważne i należy przygotować się na kryzys. Że tak było, napisała „Gazeta Wyborcza” z 23 marca. Gdy już sygnalizowano co także u nas może się zdarzyć, w różnych ważnych urzędach powinno zapalić się czerwone światło ostrzegawcze. Nie zapłonęło albo stało się to zbyt późno. Niedocenianie zagrożenia — uspokajające komunikaty i wystąpienia przedstawicieli najwyższych władz uśpiły czujność społeczeństwa i być może niektórych służb oraz władz różnych instytucji i urzędów.

Oburzenie wzbudził pewien incydent, który nieoczekiwanie miał poważne konsekwencje. Oto pewien poseł PiS zorganizował w Otwocku uroczyste otwarcie swojego biura poselskiego. Rzecz miała miejsce w marcu, gdy już wprowadzono obostrzenia, aby chronić kraj przed zarazą. Organizator uroczystości zaprosił do kompanii swoich kolegów z Sejmu, wójtów z kilku gmin, księdza, aby poświęcił lokal oraz innych gości, w tym Michała Wosia (lat 29), od niedawna ministra środowiska. Dostojny gość był, jak się okazało nosicielem koronawirusa i mógł zarazić całe to towarzystwo (wszyscy musieli potem odbyć kwarantannę). Na dodatek p. Woś wziął udział w posiedzeniu rządu, co znów spowodowało kolejne zagrożenie.

Nie wszyscy, jak widać, zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, albo uważają, że wolno im więcej. Na szczęście, nasze społeczeństwo jest (poza nielicznymi wyjątkami) bardzo zdyscyplinowane, solidarne i gotowe do współpracy.

Naszym domowym obserwatorium wstrząsnęła wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego na temat wyborów prezydenckich wyznaczonych na 10 maja. Prezes PiS oświadczył w wywiadzie dla RMF FM (21 marca), że nie widzi żadnych podstaw, aby je przenieść na inny termin. Powtórzył to później kilkakrotnie. Słowa prezesa są „święte”, więc tak samo wypowiadali się prominentni wykonawcy jego woli m.in. Jarosław Gowin i Mateusz Morawiecki. Oczywiście nie liczy się tu sprzeciw opozycji ani żadne racjonalne argumenty.

Walka o prezydenturę jest dla PiS bardzo ważna. Porażka mogłaby przybliżyć koniec jego rządów. Ale z najnowszych sondaży wynika, że Andrzej Duda – ciągle obecny w mediach i jako troskliwy przywódca podróżujący po kraju i otwarcie prowadzący swoją kampanię – mógłby wygrać już w pierwszej turze. PiS chce wykorzystać tę szansę.

Przy niskiej, co oczywiste, frekwencji na Dudę głosowaliby zmobilizowani wyborcy PiS i to mogłoby wystarczyć do wygranej. Wiadomo, że pozostali kandydaci nie mogą z powodu epidemii prowadzić kampanii, spotykać się z wyborcami i przedstawiać swoich programów. W obecnej sytuacji nie można więc mówić o równych szansach kandydatów i demokratycznych wyborach. Za przesunięciem ich terminu przemawia zaś przede wszystkim to, że nikt dziś nie wie, kiedy skończy się epidemia. Nie można więc dla korzyści politycznych ryzykować zdrowia i życia wyborców oraz tysięcy członków komisji wyborczych (jeśli uda się je skompletować i przeszkolić) i innych zaangażowanych osób. Forsując utrzymanie dotychczasowego, ustalonego terminu wyborów Kaczyński bierze na siebie ogromną odpowiedzialność. Tym bardziej że prawnicy, lekarze i osoby z innych ważnych środowisk apelują, aby wybory odbyły się w innym, bezpiecznym terminie. Na razie bez skutku.

Po długich przygotowaniach rząd przedstawił program pomocy dla gospodarki i Sejm go przyjął. Przedsiębiorcy i ich organizacje oczekiwali więcej. Rządowa „Tarcza” ich nie uratuje. Bez zapewnienia i zrealizowania solidnego wsparcia finansowego nie unikniemy fali bankructw, bezrobocia na wielką skalę i ogromnych problemów społecznych. Rząd wobec groźby wielkiego kryzysu powinien zdecydować się na odważną politykę finansowego wspierania przedsiębiorców, nawet kosztem zadłużenia państwa i rezygnacji z rozdawnictwa i niektórych obietnic wyborczych. Decyzja trudna, bo realizowana przez PiS polityka rozdawnictwa pozbawiła gospodarkę niezbędnych rezerw. Pomoc powinna być szybka i odbiurokratyzowana. Niewątpliwie będzie to czas próby dla władzy PiS.

Natomiast działanie PiS w trakcie pracy Sejmu nad programem wsparcia gospodarki było co najmniej zdumiewające. Chodzi o nocną „wrzutkę” do ustawy zmieniającą kodeks wyborczy, która nie mogła powstać bez udziału Jarosława Kaczyńskiego. Taki pomysł dowodzi albo oderwania szefa PiS od rzeczywistości, albo cynicznego kontynuowania gry o pełną, autorytarną władzę nad państwem. Obie hipotezy są przerażające.

Moje domowe obserwatorium pilnie śledzi wszystkie czyny i rozmowy. Boję się, że najgorsze jeszcze przed nami, ale staram się być optymistą. Cokolwiek teraz to znaczy.

Marcin Makowiecki

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Izabela Szaniawska 2020-04-02
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com