Telewizja pokazała (588)

07.04.2020

W kraju jest ponad 325 tys. osób poddanych kwarantannie, nadzorowi epidemiologicznemu i hospitalizowanych z powodu koronawirusa, a wykonano niewiele ponad 50 tys. testów. Żeby wykonać test, musi wyrazić zgodę Powiatowy Państwowy Inspektor Sanitarny lub lekarz chorób zakaźnych. W mediach pełno relacji o tym, jak chorzy nie mogli się dobić przez szereg dni do tego, aby wykonano im testy.

Pisowska większość w sejmie odrzuciła poprawkę senatu obligującą do przeprowadzania raz w tygodniu testów lekarzom, pielęgniarkom i ratownikom walczącym z koronawirusem.

Owszem, można chorować bezobjawowo, ale ciągle słyszymy o ludziach, którzy mieli kilka z objawów koronawirusa (później potwierdzono zakażenie), ale nie chciano im zrobić testu.

C:\Users\Piotr\Pictures\W ykorzystane memy\461 d.jpg

We wczesnej młodości słyszałem powiedzenie: – Co się przejmujesz – Dzierżyński się nie przejmował i po Syberii w trampkach chodził.

* * *

Rządzący wydają się durni i bezczelni. Wydano zakaz wstępu do lasu z powodu epidemii koronawirusa. Czy chodzi o drzewa, od których się można zarazić? Czy spacerowicze się w lesie gromadzą?

Zakaz nie dotyczy, okazuje się, myśliwych – mogą sobie polować. Przecież zachowają chyba odległość dwóch metrów, nawet przy bigosie wieńczącym udane polowanie.

Polski Związek Łowiecki napisał, że chodzi o „odstrzał sanitarny, wspierający polskie rolnictwo, a zwłaszcza walkę z epidemią ASF”. Już wielokrotnie pisano i pokazywano, jak myśliwi roznoszą chorobę ASF, brodząc w krwi zabitych dzików. To nie dziki roznoszą chorobę, bo nie spotykają się ze świniami, ludzie to robią. Poza tym myśliwi polują na zwierzęta, które są specjalnie dla nich hodowane.

Potrzeba zabijania jest silniejsza od koronawirusa i politycy to rozumieją.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\588 b.jpg

Podniósł się szum i protesty i Ministerstwo Środowiska zakazało wstępu do lasów także myśliwym zrzeszonym w Polskim Związku Łowieckim.

* * *

Prawie wszystkie kraje popełniły błędy na początku epidemii koronawirusa. W kilku przypadkach wywiady państw przestrzegały przed nadchodzącą epidemią, ale te doniesienia zostały zlekceważone – A może nie będzie tak źle? Może to przejdzie bokiem?

Zastanawiam się, czy inny rząd u nas sprawiłby się lepiej. Zapewne nie. Służba zdrowia miała marne warunki za wszystkich poprzednich rządów. Niedoinwestowanie, coraz większy brak lekarzy i pielęgniarek, zadłużone szpitale.

Może na szczeblu ekonomicznym mielibyśmy lepszą sytuację. Premierzy Belka czy Hausner nie okłamywaliby narodu, a w swoich działaniach nie musieliby uwzględniać umysłu jednego paranoicznego człowieka.

Tyle że PiS, gdyby był w opozycji, głośno wytykałby braki – braki sprzętu, procedur, narażanie lekarzy na chorobę, niespójne zarządzenia, decyzje dolegliwe dla ludności itd. Zbudowałby sobie dobrą pozycję wyborczą. W PiS-ie boją się prezesa, a inne partie boją się agresji PiS-u.

* * *

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie stoją, tekst „Czy ty wiesz dlaczego oni nie żyją, wiesz?! Ktoś ich zastrzelił. Nie, kurwa! Bo mieli choroby współistniejące!”

* * *

Prof. Jerzy Wilkin, ekonomista z PAN, fragment wywiadu:

– Pana kryzys zaskoczył?

– Wirus, nie kryzys. Myśmy weszli na drogę prowadzącą wprost do kryzysu znacznie wcześniej, zanim pojawił się koronawirus. Kryzys by nadszedł i tak, tylko za rok, półtora. Wszystko na to wskazywało – rząd praktycznie zerwał współpracę z Unią, odizolował nas od zachodnich partnerów, ograniczył rolę samorządów, okazywał wprost nieufność do przedsiębiorców, zaniedbał sektor badań i rozwoju, zniechęcił do inwestowania, wprowadzając niekorzystne rozwiązania instytucjonalne, w tym psując system sądowniczy. I całkowicie lekceważył ponad połowę społeczeństwa. Przez ostatnie lata opozycji, która tę połowę reprezentuje, nie udało się nawet przecinka wstawić do ustaw przyjmowanych przez Sejm. Taki kraj nie może się harmonijnie rozwijać. Rząd coraz mocniej dzielił społeczeństwo i wykluczał jego dużą część z wpływu na rozwój państwa. Prowadziło to nie tylko do rujnowania społeczeństwa jako wspólnoty, ale też do marnowania znacznej części potencjału rozwojowego polskiego społeczeństwa i gospodarki.

* * *

Cztery lata temu Ryszard Petru skrytykował niesłychaną falę korupcji, kolesiostwa i nepotyzmu. Wymienił wtedy „Listę 40 Misiewiczów” – znajomków ludzi PiS, którzy otrzymali lukratywne stanowiska w spółkach państwowych. Poniżej niektóre pozycje z tej listy:

  • Bartłomiej Misiewicz — rada nadzorcza Polskiej Grupy Zbrojeniowej, brak wyższego wykształcenia (zrezygnowano z tego wymogu).
  • Zdzisław Filip — prezes Tauronu, kolega Beaty Szydło z podstawówki.
  • Janina Goss – pożyczyła kiedyś Jarosławowi Kaczyńskiemu 200 tys. złotych. Członek rady nadzorczej PGE — największej spółki energetycznej, była pracownica „Społem”, bez doświadczenia w branży strategicznej dla bezpieczeństwa energetycznego kraju.
  • Andrzej Grządziel — szef Biura Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Opatowie, ojciec makijażystki prezesa Kaczyńskiego.
  • J. M. Tomaszewski — doradca zarządu TVP, syn ciotki prezesa PiS.
  • R. Obolewski — wiceprezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej, mąż właścicielki apteki „Aronia” w Łomiankach, w której pracował Misiewicz.
  • P. Bączek – szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, szef klubu „Gazety Polskiej” w Warce.
  • S. Bigos-Jaworowska — rada nadzorcza spółki PL. 2012+,   dyr. szpitala w Oświęcimiu, koleżanka premier Szydło.
  • J. Chwalenia – rada nadzorcza Polskiego Holdingu Nieruchomości, radny PiS, z zawodu fizjoterapeuta.
  • Violetta Mackiewicz-Sasiak — rada nadzorcza Energa-Operator, pielęgniarka, szefowa klubu „Gazety Polskiej” w Wejherowie.

Od tego czasu lista bardzo się powiększyła.

Mam wątpliwości, czy obecna ekipa rządząca da sobie radę z kryzysem. Nie da się odspawać takich ludzi od stanowisk, bo kto miałby to zrobić? I to oni mają podejmować ważne decyzje, które uchronią firmy?

* * *

Donald Trump o głosowaniu korespondencyjnym:

Dużo ludzi oszukuje przy głosowaniu korespondencyjnym. Nie wysyła się kart pocztą, wiele złych rzeczy może się stać. Myślę, że ludzie powinni głosować, używając dowodu tożsamości. Tożsamość każdego wyborcy jest najważniejsza. Jeśli ktoś nie chce okazać dokumentu tożsamości, to znaczy, że ma zamiar oszukiwać.

* * *

Brakuje na świecie respiratorów. Zaleca się dużym firmom, na przykład samochodowym, aby przestawiły produkcję na respiratory. To nie jest prosta sprawa i wymagałaby sporo czasu. Przypomniało mi się, jak w czasach słusznie minionych kazano producentom przemysłu ciężkiego produkować coś dla ludności i wtedy jakaś huta wyprodukowała patelnie, które były w produkcji kilkadziesiąt razy droższe od wytwarzanych normalnie. Daniel Passent kpił wtedy z takich poleceń, pisząc, że jaka to marna firma Alfa Romeo, bo nie potrafią wyprodukować prostej kosy.

Stefan Dräger, szef niemieckiej firmy Drägerwerk, największego producenta respiratorów na świecie, mówi, że same USA ogłosiły przetarg na 100 tys. respiratorów, a jest to roczna zdolność wszystkich producentów na świecie. USA będą wkrótce potrzebować więcej tego sprzętu. Obecnie z całego świata płyną zamówienia do niemieckiej firmy.

Dyrektor Dräger mówi:

– Produkcja respiratorów ma bardzo złożony, globalny łańcuch dostaw. Potrzebujemy części z Ameryki, Azji, a nawet Nowej Zelandii. Byłoby bardzo dużym zagrożeniem dla ludzkości, gdyby te dostawy zostały przerwane przez ograniczenia w eksporcie nakładane przez poszczególne kraje. (…) Nie widzę żadnych innych możliwości, które mogłyby nas naprawdę posunąć do przodu. Mój pierwszy szef miał plakat na ścianie z hasłem: „Nie będziesz mieć dziecka w ciągu jednego miesiąca, zapładniając dziewięć kobiet”.

– Berlin działał szybko i mam za to do niego wielki szacunek [zamówił u Drägera 10 tys. respiratorów, wysyłając SMS-a]. Dało to Niemcom przewagą nad innymi krajami, które nie działały w sposób tak zdecydowany i pozbawiony biurokracji.

– Zdrowy rozsądek i miłość do bliźniego są teraz znacznie ważniejsze niż sztuka inżynierii i góra pieniędzy. Tylko dzięki tym ludzkim cnotom możemy podejmować właściwe decyzje.

* * *

W połowie lutego, gdy rząd już wiedział o naciągającej pandemii, Agencja Rezerw Materiałowych wyprzedała po 10 zł za sztukę prawie 63 tys. specjalistycznych masek ochronnych, których dziś brakuje w szpitalach. W tym czasie maski takie kosztowały w internecie 300-400 zł za sztukę.

Wyborcza”:

W Agencji tłumaczą sprzedaż masek zbliżającym się ich terminem przydatności. Tyle że – jak sprawdziliśmy – ze specyfikacji dołączonej do ogłoszenia o sprzedaży wynika, iż można ich było używać do 2021 r.

„Maski wymagały obowiązkowego przeglądu, który musiałby zostać zrobiony u producenta we Francji i wymagał dużych nakładów finansowych, co było nieuzasadnione ekonomicznie” – wyjaśnił Dariusz Zawadka, dyrektor biura organizacyjnego w centrali ARM.

Z relacji Gazety wynika, że Agencja chciała w ten sposób zdobyć pieniądze, żeby kupić węgiel i w ten sposób „zapłacić” protestującym górnikom.

* * *

Mija dziesiąta rocznica katastrofy smoleńskiej. Ta katastrofa i to, co się po niej zdarzyło, powinny nas nauczyć, jak obrzydliwa jest polityka i jakimi kreaturami są politycy.

Przyczyny katastrofy są znane i dobrze opisane. Lekceważenie procedur, lekkomyślność, niebranie pod uwagę ostrzeżeń. Powstał rzetelny raport komisji Millera.

I nagle pisowcy zaczęli grać na podejrzliwości i słabej orientacji elektoratu. Rzucono podejrzenia na Rosję i Tuska. Około 30% elektoratu uwierzyło w te bzdury.

To, że Kaczyński jest politykiem bez zasad, było wiadomo już wcześniej. Dla braci Kaczyńskich liczyła się zawsze tylko władza. Kiedy żona Lecha Kaczyńskiego wypowiedziała się pozytywnie o prawie do aborcji, wtedy ojciec Rydzyk nazwał ją czarownicą i sugerował, żeby poddała się eutanazji. Prezydent Lech i premier Jarosław przełknęli te obelgi bez żadnej reakcji, a już niedługo potem Jarosław wychwalał Rydzyka. Na takich ludzi ich elektorat zagłosował. Macierewicz zorganizował kilka dziwnych komisji pseudofachowców, zwracał się do innych krajów o powołanie zespołu fachowców do zbadania katastrofy, prowadzono upokarzające dla rodzin ofiar ekshumacje itd.

Ale Platforma nie jest tu bez winy. Nie reagowała energicznie na zarzuty o spisku i o tym, co się działo po katastrofie, rzucane przez PiS. Dopuszczała przeciąganie sprawy przez prokuratorów wojskowych, którzy wydawali dziwne komunikaty dopuszczające możliwość użycia trotylu, nie broniła energicznie komisji Millera, która opracowała raport. Przyczyna, jak sądzę, była taka, że niedługo przed katastrofą miała miejsce katastrofa samolotu, w której zginęli fachowcy wracający z konferencji na temat bezpieczeństwa lotów (!). Przyczyną było zlekceważenie procedur – pilot nie miał uprawnień, lądowano w warunkach niesprzyjających lądowaniu itd. – dokładnie tak jak potem pod Smoleńskiem. Po tej katastrofie opracowano raport, który miał być podstawą do uniknięcia takich zdarzeń w przyszłości. I na tym koniec, bo nikt nie sprawdził, czy wnioski z raportu wdrożono – generał Błasik zapewnił, że wszystko jest OK i nikt tego nie sprawdził. Gdyby je wdrożono, to nie miałaby zapewne miejsca katastrofa smoleńska. Platforma wolała cicho siedzieć, licząc, że bzdurne zarzuty stawiane przez PiS przepadną, a do wcześniejszej katastrofy i raportu, którego wnioski nie zostały wdrożone, nikt nie wróci.

To także jest obrzydliwe działanie polityków. Wszyscy oni powinni zostać wymienieni na lepszych. Ale mała jest szansa na to, żebyśmy mieli lepszą klasę polityczną. Elektorat daje sobie wciskać każdy kit i nie zwraca uwagi na podstawowe sprawy. A media lecą za sensacją, za kłótniami, za „mięsem”, którego dostarczają im politycy.

Kiedy występuje polityk i wciska nam lewiznę, używając wzniosłych słów, jego koledzy nie protestują. Także przeciwnicy polityczni wolą wykorzystać jakieś błędy w jego wystąpieniu niż mówić prawdę o faktach. A wśród setek polityków PiS nie znajdzie się żaden gotowy zaryzykować swoją karierą (a może i posadami rodziny upchanej na intratnych posadach) i stanąć w obronie życia i zdrowia ludzi.

* * *

Prof. Hausner, fragment wywiadu:

– Narzucona centralizacja okazała się niewydolna w kryzysie.

– Paraliżująca wręcz. Podporządkowanie państwa jednemu ośrodkowi decyzyjnemu się zemściło. Przecież na Nowogrodzkiej jedna osoba podejmuje decyzje o obsadzie naczelników w ministerstwach! Nie przesadzam. Więc jak ma działać aparat państwa, w którym nawet takie decyzje trzeba uzgadniać w centrali?

– Widać wyraźnie, że cała ta filozofia władzy polegająca na sile, a nie na zaufaniu, na dominacji, a nie na współdziałaniu, osłabia nasze państwo, choć i tak nigdy nie było ono jakoś bardzo sprawne i skuteczne. Ale to, co się działo od roku 2015, to było systematyczne jego osłabianie. Potencjał myślenia obywatelsko-państwowego był wypłukiwany, czasami wręcz demonstracyjnie. Niech pan sobie przypomni niedawną wypowiedź marszałka Terleckiego do prezydentów miast: jak nie zorganizujecie wyborów, to was zastąpimy komisarzami. I to w sytuacji, kiedy trzeba podejmować na dole działania ratunkowe!

* * *

Attaché („Przegląd”):

Wiemy, że Polska, jako jedyny kraj Unii, nie wzięła udziału w organizowanym przez UE styczniowym przetargu na środki ochrony potrzebne w walce z pandemią. Takich mamy urzędników i taki klimat.

Wiemy też, że Unia przesuwa środki, aby złagodzić skutki kryzysu i uruchamia nowe programy, np. program wsparcia gospodarek narodowych. Trzeba tylko przedłożyć odpowiednie kwity. W ten sposób Portugalia załatwiła sobie 3 mld euro, Hiszpania 20 mld euro, a mała Estonia 1,75 mld euro. Polska nic nie załatwiła, ma z tego tytułu zero euro. A to dlatego, że nie złożyła żadnego wniosku.

Wszystko to nie przeszkadza premierowi Morawieckiemu narzekać w Sejmie, że „Unia Europejska nie dała jeszcze ani eurocenta na walkę z wirusem”. To oczywiście kłamstwo, ale również forma samooskarżenia. Bo przecież Morawiecki wiele razy się chwalił, jak to potrafi sobie w Brukseli radzić. Pamiętamy jego okrzyki na rynku w Sandomierzu, że „wie, jak z Unią negocjować”.

* * *

Lasy zamknięte część społeczeństwa stoi przed dylematem gdzie teraz wywozić śmieci, represjom nie ma końca

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com