Tadeusz Kwiatkowski: Kocham pana, panie Głuszek

05.12.2020

Cytaty pochodzą z komentarzy pana Arkadiusza Głuszka, pod artykułem Zbigniew Szczypiński: Polskie państwo – teraz.

Teza: dostajemy ostatnią szansę na odwrócenie wielowiekowego trendu degradacji naszego państwa. Scenariusz pierwszy (preferowany) – szansy nie marnujemy, zmieniamy władzę, reformujemy państwo i wstępujemy do europejskiego państwa federacyjnego wdrażając sprawdzone, solidne wzorce zachodnioeuropejskie. Scenariusz drugi (mało realny) – szansy nie marnujemy i budujemy od podstaw nowoczesne państwo oparte o edukację i społeczeństwo obywatelskie, zrywające z tradycją katolicką i endecką. Wstępujemy do europejskiego państwa federacyjnego jako silny byt polityczno-ekonomiczno-kulturowy, który ma realny wpływ na kształt Europy. Na przeszkodzie staje 10 milionów Polaków, którzy oświadczą, że to zdrada Polski i będą gotowi przelać krew za Polskę ich wyobrażeń. Scenariusz trzeci (jeszcze realizowany) – szansa nie zostaje dostrzeżona i państwo powoli dryfuje w stronę coraz większego chaosu prawnego i instytucjonalnego. Nie zmienia tego zmiana sceny politycznej po nowych wyborach. Państwo karłowacieje na peryferiach Europy zmieniając się zbyt wolno, aby odrobić wiekowe zapóźnienia cywilizacyjne. W europejskim państwie federacyjnym roztapia się w silniejszych żywiołach i de facto realizuje dogrywkę zaborów.

Prawda, że mamy rozbudzone ambicje i oczekiwania. To przecież naturalne. Chcemy więcej. Czy mamy już tylko celebrować to, co udało się dotychczas osiągnąć? Zatrzymaliśmy katastrofę. To bardzo wielkie osiągnięcie. Ale czy to ma oznaczać rezygnację z przyszłości?

Teza: ostatnią szansę już mieliśmy, a obecnie jedynie teoretyzujemy na temat tego, jak mogła zostać wykorzystana i szukamy przyczyn, dla których tak się nie stało. Scenariusz pierwszy, ostatni, realny i preferowany, to oczywiście wariant trzeci.

Powtórzmy: Państwo karłowacieje na peryferiach Europy zmieniając się zbyt wolno, aby odrobić wiekowe zapóźnienia cywilizacyjne. W europejskim państwie federacyjnym roztapia się w silniejszych żywiołach i de facto realizuje dogrywkę zaborów.

Ten proces trwa już kilkadziesiąt lat, choć oczywiście nie startowaliśmy z jakiegoś wybitnie wysokiego pułapu, jednak wtedy, pomimo rewolucyjnego chaosu, Polska znajdowała się w korzystniejszej sytuacji, a to dlatego, że nasz poziom wewnętrznego nieuporządkowania był bliższy temu, co wokół.

Po raz kolejny: dlaczego tak zwięźle i, w moim głębokim odczuciu, trafnie sformułowana przez Pana wizja, miałaby oznaczać narodową tragedię? Przecież to perspektywa końca nieprzytomnego błądzenia, zwidów, majaczenia, tyleż rozpaczliwych, co pozbawionych jakiegokolwiek sensu krwawych zrywów, swarów, wreszcie dreptania w miejscu. Powolny, lecz konsekwentny zanik jakichkolwiek zdolności do prowadzenia czegoś, co choćby z grubsza mogło pretendować do miana samodzielnej polityki wewnętrznej, a tym bardziej międzynarodowej, nie powinien nas napawać smutkiem czy przerażeniem, ale być źródłem pociechy — pogodnej rezygnacji z bezskutecznej szarpaniny, do której z kolei nie powinniśmy się pochopnie zniechęcać, ponieważ wydatnie przyspiesza procesy rozkładowe.

Polska to już jedynie terytorium, zamieszkiwane przez sukcesywnie topniejące plemię, niezdolne do wyłonienia struktur politycznych, mogących zagwarantować poziom organizacyjny, umożliwiający na zasadach partnerskich współudział w europejskich procesach federacyjnych. Spójność etniczna nie jest gwarantem naszej lokalnej użyteczności. Nie chodzi nawet o to, że nie jesteśmy już dla nikogo partnerem w Europie. Nie umiemy się porozumieć w tak zdawałoby się podstawowych kwestiach, jak organizacja systemu edukacji czy powszechnego lecznictwa – trzydzieści lat demokracji i polowy szpital w stolicy kraju, na stadionie piłkarskim, wybudowanym za trzykrotność sumy, jaką należałoby wydać, by postawić porównywalny obiekt w Niemczech; horrendalne pieniądze oficjalnie topione w zakupach z kamizelki, na respiratory, których nie ma i premier, odpowiadający rządowi niemieckiemu, iż Polska nie tylko nie przyjmie pomocy medycznej, ale sama jest gotowa wspierać największą gospodarkę UE w walce z pandemią. Jednocześnie Polska usiłuje torpedować politykę wspólnotową, np. wetując budżet mający chronić kraje UE przed skutkami zarazy. A przecież to jedynie wierzchołek szaleństwa, trawiącego ten kraj od trzech dekad.

Szkoda nawet energii, by namawiać w kontekście powyższego do powagi. Scenariusz pierwszy (preferowany) – szansy nie marnujemy, zmieniamy władzę, reformujemy państwo i wstępujemy do europejskiego państwa federacyjnego wdrażając sprawdzone, solidne wzorce zachodnioeuropejskie.

Serio? Kto miałby to zrobić? Jaką władzę? Co znaczy reformujemy? Dzisiaj, czy za dziesięć lat?

Co roku topimy miliardy złotych, by utrzymywać pasożytniczą organizację, otwarcie sabotującą budowę społeczeństwa obywatelskiego, gdyż zainteresowaną jedynie posiadaniem bezmyślnych wyznawców. Przecież kolejne polskie rządy doprowadziły m.in. do tego, że Kościół katolicki stał się w Polsce drugim po Skarbie Państwa posiadaczem ziemskim, mającym zasadniczy wpływ na kształt państwowego systemu edukacji powszechnej. Dyskutowane od trzydziestu lat propozycje wprowadzenia do programu nauczania rzetelnie wykładanej edukacji seksualnej, uwzględniającej współczesny stan wiedzy medycznej, skutkują niczym, a dzieci od poziomu przedszkolnego uczą się paciorka i słyszą, że homoseksualizm to zdegenerowana modowa fanaberia, zawleczona do nas ze zgniłego Zachodu.

Ludzie w tym kraju byliby gotowi zlinczować pedofila, ale pedofil przebrany za biskupa jest dla świeckiego wymiaru sprawiedliwości praktycznie nietykalny. Niemal połowa społeczeństwa uważa, że prawne umożliwienie adopcji przez pary jednopłciowe, to byłoby narażanie dzieci na instytucjonalnie usankcjonowane molestowanie, gdyż homoseksualizm i pedofilia to dla znacznej części Polaków pojęcia tak bliskoznaczne, że niemal tożsame. Kogo chciałby Pan wprowadzać do europejskiego państwa federacyjnego wdrażając sprawdzone, solidne wzorce zachodnioeuropejskie?

Kto, pracując na takim materiale społecznym, byłby zdolny w ciągu kadencji lub dwóch, odwrócić trzydzieści lat degrengolady, skutkującej obecną sytuacją? Kto takich ludzi wybierze? Po co? Żeby Polska była nowoczesna, cywilizowana? Dlaczego? Komu to potrzebne? Europie (bo przecież nie Polakom)?

Państwo karłowacieje na peryferiach Europy od trzydziestu lat. To nie nowoczesna infrastruktura drogowa, czy dostęp do Internetu tworzą podwaliny państwa, w którym panuje ład prawny i społeczny konsensus. Kto je w Polsce zbuduje? KO?

PiS jest jedynie skutkiem, nie przyczyną. Skoro zgadzamy się w tej kwestii, to nie ma sensu dłużej zaklinać rzeczywistości. Polska nie stanie się sprawnie zarządzanym państwem, mogącym wtopić się w federacyjny projekt coraz silniej integrowanej Europy. Jesteśmy ciałem obcym, niekompatybilnym z tkanką UE, też zresztą wciąż dalekiej od w pełni funkcjonalnej spójności.

Gdyby Polska miała i mogła być tym, czym chcielibyśmy, żeby była (Pański scenariusz pierwszy i drugi), to w ogóle byśmy teraz tych wariantów nie omawiali, bo ten kraj już dawno wzniósłby się na znacznie wyższy szczebel polityczno-społecznej drabiny.

Europa poradzi sobie bez Polski. Zadbają o to przywódcy krajów, zdolnych do narzucenia i utrzymania szybkiego tempa reform, również takich, które będą wymagały przełamania społecznego oporu, a będzie ich niemało. Wystarczy wspomnieć o skutkach postępującej robotyzacji kolejnych sektorów gospodarki. Ten proces przyspiesza, bo żeby choć utrzymać obecny poziom konsumpcji, niezbędne jest dalsze obniżanie kosztów produkcji. To oznacza gigantyczny skok cywilizacyjny, wywołujący potężne napięcia, którym świat musi stawić czoła. W Polsce kolejne gabinety będą nadal konsultowały politykę państwa z przedstawicielami lokalnego episkopatu. Mowa nie o następnym stuleciu, lecz zaledwie dekadzie. Niemcy już eksperymentują z dochodem gwarantowanym. Nie wiadomo na razie, w jakim to pójdzie kierunku, ale że robotyzacja całkowicie przemodeluje rynki pracy, produkcji i handlu, a zatem gospodarki w ogóle, to pewne.

Czas, który mieliśmy, został bezmyślnie roztrwoniony na jałowe dysputy o historii, lustracji, wartościach chrześcijańskich, organizację kolejnych papieskich wycieczek itp. Jak słusznie zauważyli redaktorzy NIE: Zgoda, WYPIERDALAĆ, ale dokąd?

PiS, lokalny Kościół i jego elektoraty będą zanikać, jak cała reszta polskiego eksperymentu, ale zbyt wolno, by mogło to mieć jeszcze jakiś wpływ na wyhamowywanie społeczno-politycznego rozkładu. O jego odwróceniu w ogóle nie może być mowy. To po prostu nierealne.

Będziemy jeszcze jakiś czas strugać marchewkę, patrząc, jak Rosja i Niemcy wbrew wszelkim przeciwnościom domykają kolejne wspólne projekty. Rozważać, jak też nowa administracja w Waszyngtonie lub kolejny pontyfikat odmienią oblicze tej ziemi, ale los Polski został już dawno przypieczętowany. Prawdopodobnie gdzieś za rządów SLD, gdy lewica miała ostatnią szansę na wdrażanie cywilizacyjnej kuracji, którą należało rozpocząć od przycięcia macek kościelnej ośmiornicy, ale to też już historia.

Nie ma lewicy, jest PiS i jego budyniowy aneks, KO. Jest polityczny karzeł, trzęsący rozłażącym się w szwach państewkiem, a ów karzeł, to jego grabarz i zarazem idealna personifikacja. Godzenie się z realiami to również proces wymagający czasu, rzecz prosta tego samego, którego ten kraj już nie ma.

avatar

Tadeusz Kwiatkowski

Pedagog, publicysta

Rocznik 1977. Absolwent Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Jednostka głęboko aspołeczna. Przejawia objawy organicznego uczulenia na polski patriotyzm, pojmowany jako przekonanie o nadrzędnej roli Polski w historii, oraz tzw. polskiej racji stanu w stosunku do interesów Europy w dobie postępujących procesów globalizacji. Z przekonania i zamiłowania antyklerykał. Na razie, od blisko dwudziestu lat szczęśliwy mąż, od kilku również ojciec; od ponad dekady aktywny entuzjasta biegów długodystansowych.

Print Friendly, PDF & Email

14 komentarzy

  1. Walter Chełstowski 05.12.2020
  2. Arkadiusz Głuszek 05.12.2020
    • Tadeusz Kwiatkowski 05.12.2020
      • Arkadiusz Głuszek 05.12.2020
        • Tadeusz Kwiatkowski 05.12.2020
        • Arkadiusz Głuszek 06.12.2020
        • Tadeusz Kwiatkowski 07.12.2020
        • Arkadiusz Głuszek 08.12.2020
        • Tadeusz Kwiatkowski 08.12.2020
    • Katon mocno starszy 06.12.2020
  3. mjod 05.12.2020
  4. Yac Min 06.12.2020
  5. Filip Nowakowski 06.12.2020
  6. PK 06.12.2020