Zbigniew Szczypiński: Polskie państwo – teraz

02.12.2020

Już czas porozmawiać o państwie. Państwie jako instytucji, państwie jako wspólnocie, państwie jako podmiocie prawa międzynarodowego… można tak jeszcze długo.

Chciałbym skupić naszą uwagę na „tu i teraz” polskiego państwa – Trzeciej RP, pamiętając wszakże o wszystkich uwarunkowaniach historycznych, różnym jego rozumieniu, zakresie, różnym przeżywaniu wspólnoty państwowej — a to przez poddanych, a to zamieszkałych, a to obywateli. To bardzo duży przedział pojęć, ale i zachowań ludzi, tworzących w historii zbiorowość mieszkańców państwa polskiego.

Przed tym, co „tu i teraz” warto przypomnieć sobie, że państwo ulegało bardzo dużym zmianom. Inne było polskie państwo rzeczpospolitej szlacheckiej, inne znane jako II RP, inne to, jakie powstało po 1945 roku a jeszcze inne to nasze, funkcjonujące od trzydziestu już lat.

Żeby się nie rozgadać, zatrzymajmy się na trzeciej RP, od wyborów czerwca 89, od rządu Tadeusza Mazowieckiego. To z tego czasu pamiętamy dramatyczne pytania „czyja będzie Polska”, (nie jakaczyja), to w tych latach następowała zmiana w myśleniu obywateli: z myślenia „ich” państwo na „nasze” państwo.

Pomału, z trudem, tworzyły się zręby społeczeństwa obywatelskiego, powstawał i umacniał się samorząd terytorialny, staliśmy się częścią wielkiej wspólnoty państw zrzeszonych w Unii Europejskiej.

W trudzie i znoju, popełniając liczne błędy i zaniechania szliśmy do przodu.

A co teraz, w piątym roku sprawowania władzy przez obóz Zjednoczonej Prawicy, a właściwie przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego?

Czy kontynuowane są procesy tworzenia społeczeństwa obywatelskiego? Czy umacnia się samorząd terytorialny? Czy nasza pozycja w Unii Europejskiej rośnie — czy wręcz przeciwnie?

To na poziomie makro. A co na poziomie mikro – czy rośnie zaufanie obywateli do państwa, czy odnotowujemy wzrost, czy spadek jego autorytetu, czy zwiększa się liczba ludzi myślących o polskim państwie – to jest moje państwo, czy może wprost przeciwnie?

Z poziomu takich wielkich spraw przejdźmy na poziom konkretu. Korzystając z badań CBOS-u, instytucji rządowej, której budżet stanowi maleńką wprawdzie cząstkę, ale za to całego budżetu państwa, co pozwala na prowadzenie badań ważnych tematów przez wiele lat a tym samym na obserwację trendów. A tylko obserwacja wieloletnich trendów pozwala na wyciąganie właściwych wniosków. Pamiętając o tym, przypomnijmy jak dramatycznie zmieniły się notowania polskiego sejmu, jak dramatycznie spadł prestiż polityka.

Obserwujemy stały trend spadkowy w podejściu do tych instytucji. Stałą wartością jest też mała frekwencja w wyborach powszechnych – udział na poziomie 50% nie jest sukcesem i wskaźnikiem dobrej obywatelskiej postawy i wysokiego zainteresowania sprawami publicznymi. Wystarczy porównać poziom frekwencji w polskich wyborach do poziomu uczestnictwa w wyborach w innych krajach europejskich, członków tej samej co my wspólnoty.

Czas pandemii, trudny czas dla wszystkich państw na całym świecie to czas wykazywania się przez państwa sprawnością walce z koronawirusem. To jest walka o wszystko, to jest walka o zdrowie i życie.

Czy polskie państwo zdaje egzamin, czy mamy pewność, że jesteśmy dobrze przygotowani do tej walki?

Pewność mamy tylko co do dobrego samopoczucia najważniejszych urzędników polskiego państwa — a to otwierających narodowe szpitale na narodowym stadionie, a to opowiadających o tym, że już wygraliśmy z wirusem, a to o tym, że szczepionka jest tuż-tuż nie dodając przy tym, że to Unia Europejska jest tym podmiotem, który kupuje te szczepionki. Gdyby to było polskie państwo, to być może, łatwo powtórzyłby się spektakl, jaki rozegrał się z zakupem respiratorów od handlarza bronią czy zakup maseczek bez wymaganego atestu.

Najwyżsi przedstawiciele polskiego państwa grają obecnie wetem europejskiego budżetu wspierając najbardziej skorumpowany kraj we wspólnocie – Węgry, w których Wiktor Orban zbudował system oligarchiczny na wzór Jelcynowskiej Rosji.

Spory i walka wewnętrzna w obozie Zjednoczonej Prawicy są ważniejsze niż dostęp do pieniędzy na odbudowę po pandemii. To, co gada Zbigniew Ziobro o tym, czym grozi przyjęcie zasady przyznawania pieniędzy od przestrzegania praworządności — urąga inteligencji każdego człowieka, nawet wyznawcy PiS-u i jego 500+.

Całkowicie podporządkowana rządzącym „kurwizja” Jacka Kurskiego codziennie, w każdym serwisie pokazuje „że czarne jest białe a białe jest czarne”.

To są Himalaje kłamstwa i manipulacji.

Ale TVP to formalnie telewizja publiczna, państwowa telewizja publiczna, na którą ten sejm, głosami rządzącej większości, przekazał coroczne dwa miliardy złotych mając wybór – czy na ochronę zdrowia, czy na telewizję Kurskiego.

Czy to ma, czy nie ma wpływ na postrzeganie państwa przez jego obywateli?

Czy obywatele mają podstawy, by mówić – to jest moje państwo?

Moje państwo mogą mówić funkcjonariusze systemu, uwłaszczeni na państwowym majątku w spółkach skarbu państwa. Ludzie często bez kwalifikacji a zawsze bez rzeczywistego dorobku w swoim zawodzie zajmujący stanowiska wiceministrów w rządzie Mateusza Morawieckiego. Powtarzam — to minister może być i często jest, z nadania partyjnego, dobrze jednak by miał też kompetencje. Wiceminister musi je mieć.

Jak jest – każdy widzi!

I jeszcze na koniec coś z bieżących spraw. Policja Państwowa – organ władzy mający prawo użycia siły i środków przymusu bezpośredniego przez trzydzieści lat pracowała nad poprawą swojego wizerunku, odziedziczonego po Milicji Obywatelskiej i oddziałów specjalnych ZOMO.

Dobrze szło!

Wystarczyło objęcie przez naczelnika funkcji wicepremiera ds. bezpieczeństwa, aby ten wizerunek został zniszczony. Policja bijąca uczestników pokojowych demonstracji, policja tryskająca gazem w twarz stojącej kobiecie pokazującej poselską legitymację, policja tworząca „kocioł”, a potem wzywająca do rozejścia się i spisująca ludzi, którzy nawet gdyby chcieli — nie mogą opuścić zgromadzenia. To są uszczerbki na wizerunku, które trzeba będzie odrabiać latami. Nawet gdy zmieni się władza.

Bo państwo to instytucja ważniejsza od aktualnej władzy, bo państwo to wartość nie do przecenienia. Polacy, którzy swoje państwo przegrywali już kilka razy to wiedzą.

Polacy, gdy przyjdzie czas próby zrobią wszystko, co trzeba, aby zachować swoje państwo.

Miejmy nadzieję.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com