Telewizja pokazała (648)

11.01.2021

Photo by IO-Images on Pixabay

Kiedyś w każdym zakładzie pracy była obecna PZPR, teraz każdy zakład potrzebuje kapelana. Dlaczego? Nie wiadomo. Może po to, żeby w razie nagłej potrzeby duchowej pracownicy nie musieli wychodzić z pracy do kościoła. Mają kapelana Lasy Państwowe, teraz okazuje się, że ma kapelanów Krajowa Administracja Skarbowa (zarabiają powyżej 6 tys. zł miesięcznie). W szpitalach są kapelani i mają wstęp do kobiet, które rodziły dzieci (ojcom wstęp wzbroniony).

Właściwie powinniśmy się już dawno do tego przyzwyczaić od czasu kiedy prezydent Wałęsa zabierał ze sobą swego spowiednika księdza Franciszka Cybulę nawet na ważne spotkania międzynarodowe, np. w NATO.

Partia czuwała nad prawidłowością działań urzędników państwowych, Kościół czuwa nad ich duszami. Oczywiście nie za darmo. Rządzący płacą Kościołowi za wsparcie. Jak słusznie zauważył @Yac Min: – Gdyby Gomułka podzielił się władzą i kasą z Kościołem, to PZPR rządziłaby do dzisiaj.

https://img.wiocha.pl/images/f/a/fa975659be07c46745bebd62eab0ec77.jpg

* * *

Jednym z powodów sukcesu Izraela w szczepieniach przeciw covid-19 jest fakt, że punkty szczepień są wszędzie i są czynne 24 godziny na dobę przez cały tydzień. W Polsce się to nie przyjmie. Przede wszystkim potrzebna jest kontrola, a poza tym, jak można nie przestrzegać godzin pracy? Sądy nie wyrabiają się z procesami przez lata m.in. dlatego, że są czynne w określone godziny, bodaj do 16. (tak to kiedyś relacjonowano), a pomieszczeń jest mało. A kto by chciał pracować po 16.? Już lepiej przełożyć proces o kilka miesięcy. Poza tym w Izraelu, kiedy okazywało się, że zostają jakieś niewykorzystane dawki, dzwoniono do znajomych, żeby się nic nie zmarnowało. Każdy, kto by tak postąpił w Polsce, zostałby oskarżony o przekręt.

A tak przy okazji: czy szybciej skończy się pandemia niż pojawi się wyrok w sprawie zabójstwa prezydenta Adamowicza?

* * *

Mamy aferę z celebrytami, którzy skorzystali z zaproszeń i dali się zaszczepić przeciw koronawirusowi. Jak każde zdarzenie, także to jest wykorzystywane do opluskwiania ludzi przez PiS. Odrębną sprawą są decyzje osób dających się tak zaszczepić. Ale dziwnie brzmią potępienia tych osób ze strony posłów, którzy gremialnie głosowali tak niedawno za podniesieniem swoich uposażeń, nie przejmując się trudną sytuacją ludzi w Polsce. Rosjanie mają dobre powiedzenie: – Czja by karowa myczała – twaja by małczała (Czyja by krowa muczała – lepiej, żeby twoja milczała).

https://img.wiocha.pl/images/7/b/7bc4651333bb307b96223119b9414b41.jpg

* * *

Jacek Żakowski:

To jest moje marzenie, żebyśmy mieli, wszystko jedno, czy w wersji męskiej, czy żeńskiej, taką Angelę Merkel. Osobę, która potrafi wytrzymać rok, żeby nie powiedzieć nic dobrego o sobie, która potrafi słuchać mądrzejszych i w działaniach odnosi się do rzeczywistości, a nie do konkurentów politycznych. Osobę, której zależy na tym, by obywatelom dobrze się żyło, a nie na zdobywaniu punktów popularności. To naprawdę jest fenomen.

Przez chwilę pomyślałem, że skoro Angela odchodzi z kanclerstwa to można by ją ściągnąć do Polski. Ma jakieś polskie korzenie, więc można by ją zaadoptować. Ale to by się nie udało. Nie tylko dlatego, że zrobiono by z niej zaraz spadkobierczynię Hitlera i kogoś, kto przy pomocy Unii chciał Polskę poniżyć. U nas nie ma zwyczaju oceniać polityków po efektach ich polityki, a nie po tym, co sami o sobie opowiadają.

* * *

Marszałek sejmu Elżbieta Witek okazała się skuteczniejsza od prezydenta Trumpa – jemu nie udało się zarządzić reasumpcji głosowania.

* * *

To mogłyby być tematy stałych interpelacji posłów opozycji i przypomnień mediów:

Takie tam

* * *

Kamil Stoch zwyciężył w turnieju skoków narciarskich. Z pewną fascynacją obserwuję to, co się dzieje w telewizji. Ogólna radość u wszystkich, którzy pojawiają się na wizji. Rozmowy ze Stochem, z innymi zawodnikami, z rodzicami zawodników, z ludźmi związanymi z tym sportem. Wypowiadają się radośnie dziennikarze, w tle ciągle powtarzane skoki narciarskie. Wiele osób jest naprawdę wzruszonych.

Co się właściwie stało? Jeden człowiek na zawodach skoczył dalej niż inni. A ponieważ to nasz rodak, to stąd taka radość. Dlaczego? Jakie ma to znaczenie? Zaczniemy wszyscy uprawiać skoki? To jakiś wskaźnik tego, że my, Polacy, jesteśmy lepsi od innych? Nie zachwycamy się zwykle osiągnięciami innych skoczków. Gdyby to na przykład Norwegowie mieli takie sukcesy to pewnie pokazano by ich najwyżej raz w telewizji.

A inni sportowcy? Lewandowski strzela ładnie gole, zarabia ogromne pieniądze, bo to się ludziom podoba. Ładnie to wygląda, ale skąd tyle radości?

Sport ujawnia jakieś dziwne cechy ludzi. W ogóle wygrana jest w cenie, w każdej dziedzinie. Ktoś ma talent i przewyższa innych – dlaczego wywołuje to uwielbienie ludzi? Muzyk, naukowiec, sportowiec, malarz, piosenkarz. Doceniam ich osiągnięcia, ale nie potrafię zdobyć się na uwielbienie. Większość takich osiągnięć można by wpisać do księgi rekordów Guinnessa.

* * *

Podaję tę informację po cichu, żeby koronawirus się nie dowiedział.

Mamy zakaz lotów do Polski z Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, jako że szaleje tam nowa odmiana wirusa, bardziej zaraźliwa i obowiązuje tam lockdown. Ale nasi ludzie wzięli się na sposób i loty do Polski odbywają się przez pięć dni w tygodniu. Tyle że nie bezpośrednio do Warszawy, ale do Wilna. Po paru godzinach w Wilnie przesiadka na lot do Warszawy.

Oczywiście koronawirus jest głupi i się nie zorientuje, więc nie mamy co się obawiać.

* * *

Nie uczy się ludzi, jak być ludźmi, a uczy się ich wszystkiego innego; im zaś nigdy tyle nie zależy na reszcie, co na tym, aby być ludźmi. Zależy im wyłącznie na umiejętności jedynej rzeczy, której się nie uczą. – Blaise Pascal „Myśli”.

Czego właściwie uczą w szkole? Przytoczyłem parę razy kawałki programu „Matura to bzdura”, gdzie młodzież kompromitowała się nieznajomością zupełnie podstawowych informacji, np. liczby obywateli Polski. Zastanowiłem się, jaki ja byłem w takim wieku. Miałem lepszą pamięć (gdzie się podziała?), ale też nie poszukiwałem informacji przekraczających wiedzę szkolną. A w szkole historia była marna, poza „podejściem społecznym” (kto z władców starał się ulżyć doli ludu) był to zbiór dat, zwykle różnych bitew (pewnie to się nie zmieniło, sądząc po programach TV) no i od razu ocena — które zdarzenia były dobre a które złe, trochę jak w filozofii Kalego. Lekcje polskiego także były schematyczne. Podawano informacje i oceny do zapamiętania. Odklepywało się to, ale bez zastanowienia. Do dziś mi nikt nie wyjaśnił na przykład, dlaczego Mickiewicza czy Słowackiego nazywano wieszczami – co oni wywieszczyli? Nie interesowałem się polityką i to dość długo. Nie rozmyślałem nad sytuacją Polski i o tym, jak ją zmienić. Zacząłem się zastanawiać nad niektórymi sprawami dopiero, gdy pojawiła się Solidarność i każdy szarpał cię za rękaw i pytał co o tym, czy o tamtym sądzisz.

Ciekawe jak bym wypadł wtedy w takim programie, ale z ambitniejszymi pytaniami.

Ani wtedy nie uczono nas jak żyć ani teraz nikogo się nie uczy.

* * *

Chciałbym, aby w szkole dążono do wykorzystywania nauczania Jana Pawła II w różnych dziedzinach. Na przykład, gdy uczymy podstaw przedsiębiorczości, moglibyśmy wprowadzić fragmenty papieskich encyklik na temat tego, czym jest praca, wolny rynek, sprawiedliwość społeczna itp. Chodzi nie tyle o wymiar religijny, ile o etyczne spojrzenie na przedsiębiorczość – stwierdził minister Przemysław Czarnek, pytany o włączenie do kanonu lektur w szkołach średnich tekstów autorstwa Jana Pawła II.

Czy rodzice dzieci będą oburzeni? Może, ale nie na tyle, żeby zaprotestować czynnie. W końcu to tylko jeszcze jedna głupota w szkole, a nie protestowali, kiedy okrojono takie przedmioty jak fizyka, chemia czy biologia – kosztem zwiększenia liczby lekcji religii.

Przypuszczam, że do nauczania takich ważkich treści zatrudni się księży czy wyznaczonych przez Kościół katechetów. Właściwie, dlaczego nie wrócić do sprawdzonych wzorców ze średniowiecza, kiedy to księża prowadzili zajęcia w szkole? Polska wtedy była liczącym się państwem. Na razie księża są autorami tylko niektórych podręczników (np. do etyki), ale czemu nie mieliby opracować podręczników do innych przedmiotów?

Przypomina się radziecka anegdota z czasów stalinowskich. Ogłoszono konkurs na pomnik Puszkina, który miał stanąć w setną rocznicę jego śmierci. Wyniki konkursu:
III nagroda — Puszkin czyta dzieła Stalina.

II nagroda — Stalin czyta dzieła Puszkina.

I nagroda — Stalin czyta dzieła Stalina.

* * *

Od czasu do czasu przytaczam kawałki programu „Matura to bzdura”, gdzie młodzi ludzie po maturze kompromitują się niewiedzą podstawowych rzeczy. Nie wiedzą gdzie leżą kraje w Europie i na świecie, często nawet nie potrafią pokazać na mapie granic Polski. Nie wiedzą ilu mieszkańców liczy nasz kraj, nie znają słynnych Polaków itd. Ciekaw byłbym podobnego programu z udziałem dorosłych. Ludzie śledzący media, czytający gazety, wyobrażają sobie, że większość rodaków podobnie jak oni orientuje się w problemach, ale ma nieco odmienne poglądy. Opinie ponad 30% Polaków na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej nie opierają się na znajomości raportu komisji. Co gorsza, wierząc Macierewiczowi, nie dostrzegają jaskrawych sprzeczności w jego relacjach – samolot rozpadł się w powietrzu, ale wylądował i Rosjanie dobijali nielicznych, którzy ocaleli itp.

Większość rodaków nie orientuje się w zadaniach Trybunału Konstytucyjnego i nie widzi nic złego w sposobie powołania jego składu przez „dobrą zmianę”. Nie wiedzą, że prezydent niczego nie załatwia, na przykład podwyżki pensji. Zmiany w wymiarze sprawiedliwości nie powodują masowych protestów obywateli itd., itp. Kiedyś chciałem napisać książkę poświęconą znanym mi wyobrażeniom rodaków na temat chorób i ich leczenia, teraz to się zapewne zmieniło, bo w internecie pełno jest fachowych wyjaśnień na ten temat. Ale pewnie i teraz byłaby to soczysta lektura. Poglądy na politykę byłyby zapewne fascynujące.

Politycy o tym wiedzą i dopasowują się do wyborców. W czasie wyborów do Parlamentu Europejskiego wielu kandydatów obiecywało załatwić w Brukseli różne sprawy dla swoich lokalnych wyborców. W czasie ostatnich wyborów prezydenckich premier i inni pisowscy politycy przedstawiali różne osiągnięcia rządu jako działania prezydenta i wyborcy to łykali.

Kiedyś myślałem, że duży udział w tym niemyśleniu ludzi ma religia katolicka, bo opiera się na wierze, nawet wbrew rozumowi. Ale zdarzenia z innych części świata, w ostatnich latach w Ameryce (Trump), świadczą o tym, że to jest dość powszechna cecha ludzi.

* * *

Za czasów PRL męcząca była tzw. drętwa mowa w mediach – kłamliwe wiadomości podawane z tendencyjnym komentarzem. Wszyscy podobno mieli tego dosyć i wzdychali do sytuacji, kiedy wolne media będą mogły swobodnie mówić prawdę i nie dopuszczą miernot do środków przekazu.

Obecnie tzw. media publiczne są dokładnym odbiciem mediów z najgorszych czasów PRL. Gdzie jest więc zbuntowany wolny naród, który zaprotestuje i obali kłamców?

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com