20.01.2021

Podziwiałem działanie wymiaru sprawiedliwości w USA, gdzie w ciągu krótkiego czasu skazuje się przestępcę, podczas gdy u nas najbłahsza sprawa potrafi się ślimaczyć w sądzie latami, bo procedura wymaga np. przesłuchania wszystkich świadków. W przypadku podrobionych list do głosowania przy wyborze Renaty Beger, po przejrzeniu kilku list było wiadomo, że miał miejsce przekręt, ale procedura wymagała skontaktowania się z wszystkimi osobami na wszystkich listach wyborczych, co zajęło miesiące. Innym razem poseł Wipler wyszedł w nocy z lokalu nieco na gazie, zobaczył policjantów legitymujących kogoś i uznał, że musi stanąć w obronie tego kogoś, atakując policjantów. Został zatrzymany, przesłuchany, była też taśma z monitoringu. Prokurator zapowiedział, że sprawa będzie rozstrzygnięta w kilka tygodni. No i minęło kilka lat, zanim zapadł wyrok, Wipler w międzyczasie zmienił parę partii.
Amerykanie, jak się zdaje, starają się ukarać winnego choćby za część przestępstw, idą na współpracę z podejrzanym, jeśli się przyzna itp. Ale jest jeszcze inna strona amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Niektóre sprawy ciągną się długo, a bywa, że wyroki opiewają na parę dziesiątków lat więzienia i, okazuje się, że nawet w przypadku kary śmierci skazany czeka latami na wykonanie wyroku.
Teraz przypomniano historię seryjnego mordercy z Los Angeles, który zamordował 14 osób. W 1989 r. został skazany na 196 lat pozbawienia wolności oraz 19-krotną karę śmierci w komorze gazowej. Jej wykonania nie dożył — zmarł w 2013 r.

* * *
Andrzej Horban, główny doradca premiera ds. COVID-19, zapytany jakiś czas temu przez dziennikarza, czy nie będzie problemu z przewozem szczepionki, która wymaga bardzo niskich temperatur – minus 80 stopni, odpowiedział, że skoro przewozi się pizzę to i ze szczepionką nie będzie kłopotu. Teraz, pytany o to, dlaczego nauczyciele — narażeni na kontakt z dziećmi — nie są szczepieni w pierwszej kolejności, odpowiedział:
Nauczyciele nie są szczepieni w pierwszej kolejności, ponieważ są młodzi i inteligentni. Nauczyciel wie, jak się chronić.
To cała esencja rządowych działań – kłamstwa, głupota i arogancja. Zapewne ci, co umierają z powodu koronawirusa, nie są dostatecznie młodzi i inteligentni. Może by Horban zorganizował jakieś kursy dla ludności i wtedy niepotrzebne będą nam szczepionki.
* * *
Czasem nie jest dobrze, gdy czyjeś modły zostaną wysłuchane. Był pewien okres, kiedy dziennikarze nie mieli tematów. Telewizja pokazywała jakieś historie, gdzie nieuprzejma przedszkolanka zwracała się grubiańsko do dzieci, albo jakiś przestępca skrzywdził kogoś i nawet nie przeprosił rodziny pokrzywdzonej osoby. Te historie powtarzano przez wiele dni po kilka razy dziennie. Zapewne wtedy dziennikarze pomodlili się o odmianę i Pan Bóg ich wysłuchał. Mamy PiS i codziennie dzieje się coś, co przyspiesza bicie serca i sprawia, że człowiek czuje się jak w pułapce i zastanawia się, jak by postąpił, gdyby to właśnie jego czepnęły się władze.
Ta sytuacja jeszcze nie zmobilizowała opozycji. Jedynym punktem wspólnym, co do którego wszyscy opozycjoniści się zgadzają, jest postulat, żeby PiS przestał rządzić. Zapewne modlą się o to, ale chyba nie razem. Działania partii opozycyjnych wobec PiS są takie jak podobno wygląda zemsta Hindusa. Hindus, gdy chce się na kimś zemścić, to siada przed domem wroga i czeka na jego śmierć.
* * *
Polecam rozmowę z wiceprezydentką Warszawy Renatą Kaznowską. Fragmenty:
– Jeśli nic się nie zmieni, warszawiaków szczepić będziemy przez sześć lat.
– Już w grudniu 2020 w imieniu Unii Metropolii Polskich zgłosiliśmy ok. 70 uwag do Narodowego Programu Szczepień. Rząd uwzględnił sześć z nich, między innymi szczepienie pracowników edukacji w I etapie. Okazało się jednak, że z tej grupy wyłączeni są pracownicy żłobków. Nalegaliśmy, by to zmienić. Przecież jesienny lockdown, wbrew tezie ministra Piontkowskiego, że „mury szkoły nie zarażają”, był w dużej mierze wynikiem ogniskowania się wirusa w dużych skupiskach szkolno-przedszkolnych. Zabiegaliśmy o priorytetowe szczepienie nauczycieli, by uniknąć kolejnego lockdownu. Dla nas nic się nie zmieniło. Do szkół wraca co prawda tylko część dzieci, ale okoliczności są te same: rząd nic specjalnego nie przygotował, pandemia się nie wyciszyła, nauczyciele nie są zaszczepieni.
Całość rozmowy tutaj
* * *
Szkło Kontaktowe:
Po co kombinować – proponuję zaszczepić WSZYSTKICH poza kolejką.
* * *
Za czasów PRL mówiono: Oni (władza) udają, że nam płacą, a my udajemy, że pracujemy.
Teraz władza udaje, że przestrzega konstytucji a obywatele udają, że przestrzegają prawa.
Ludzie chcą uczęszczać do klubów fitness, które kazano zamknąć, mimo że mają one środki zabezpieczające przed zakażeniem koronawirusem lepsze niż sklepy. Wyjątek stanowią zawodnicy sportowi – oni mogą ćwiczyć.
Tak się złożyło, że do Polskiego Związku Przeciągania Liny zapisuje się ostatnio do 2000 osób tygodniowo (w poprzednich latach – 400 osób rocznie). Zawodnicy muszą utrzymać dobrą formę, korzystają więc z basenów, sprzętu klubów itd.
Przedsiębiorcy, głównie właściciele restauracji, nie otrzymali odpowiedniej rekompensaty za zakaz działalności. Zamierzają się zbuntować, bo grozi im zupełna plajta. Na razie jeden z nich pokazał, że wynajmuje w restauracji stoliki ludziom, podpisując z nimi odpowiednią umowę. Inny wynajmuje pokoje na pół roku, z tym że w umowie jest klauzula, że podnajemca może wcześniej zrezygnować.
* * *

* * *
Koncepcje władz związane z koronawirusem pozostają tajemnicą, ale z posunięć władz można zorientować się, że są podobne do kolejnych koncepcji Macierewicza dotyczących katastrofy smoleńskiej – nielogiczne i sprzeczne. Wirus atakował w parkach i lasach, stąd wprowadzono tam zakaz wstępu, ale potem nagle odpuścił, bo nakaz wycofano. Zrobił się słaby przed wyborami, ale jak już wybrano Dudę na prezydenta to znów się ożywił. Jest cięty na ludzi w hotelach i restauracjach, ale już w sklepach dużo mniej. Nie lubi dzieci i powinny one siedzieć w domach, ale w szkołach już praktycznie nikogo nie zarażają.
Odporni na wirusa okazali się nauczyciele i służba zdrowia, więc rząd nie widział potrzeby częstego badania tych grup społecznych.
Wirus obawia się księży i unika ich oraz wiernych w kościołach, nawet gdy nie utrzymują dystansu społecznego. Zapewne działają tu modły, które wielu księży uznaje za skuteczny środek przeciw pandemii.
Ciekawe, czy kiedy już trzeba będzie znaleźć winnych błędów w walce z koronawirusem, to będą to Tusk i Putin?
* * *
Rok 2021 ma za patrona Stanisława Lema. W związku z tym przypomniano kilka jego trafnych uwag i przepowiedni, m.in. tę, że do większości wykonywanych prac nie potrzeba jakiejś nadzwyczajnej inteligencji. Maszyny nie zastępują umysłu człowieka, ale po prostu sprawniej i szybciej wykonują proste działania. Myślę, że intuicyjnie uchwycili tę prawdę politycy. Jak popatrzymy na awanse w rządzie, w urzędach, spółkach państwa, to widzimy, że często idą tam ludzie bez żadnej wiedzy czy doświadczenia. Odzywa się echo powiedzenia Lenina, że nawet kucharka może rządzić państwem. Tyle że Lenin dodawał, że to państwo powinno być znakomicie zorganizowane a kucharka powinna przejść odpowiednie szkolenie.
PiS się takimi szczegółami nie przejmuje. Chyba za wzór wzięło sobie z PRL przysłowiowego „towarzysza Szmaciaka”, który gdy spieprzył robotę na jakimś kierowniczym stanowisku, był przenoszony na inne podobne.
Ale nie jest to tylko obyczaj PiS-u. Premier Tusk, gdy mianował filozofa Gowina ministrem sprawiedliwości, to uzasadniał to, iż ma on „pozytywną szajbę”. A można by wymienić także we wcześniejszych rządach wiele takich awansów za zasługi.
Czy dałoby się wpisać do konstytucji prawo wymagające od urzędników, także członków rządu, posiadania odpowiednich kwalifikacji do piastowania stanowisk?
* * *
Mama znajomej poczuła się źle. Okazało się, że ma bardzo wysokie ciśnienie. Pogotowie obiecało przyjechać za godzinę, więc wsadzili mamę do samochodu i pojechali do szpitala. Była godzina 18. W szpitalu mamy nie przyjęli, bo nie było lekarza (!). Poradzono, żeby poczekać — lekarz będzie około 20.
* * *
Mówimy niby tym samym językiem, ale pojęcia dawno się zmieniły. Zawsze uważałem, że dzięki temu, że Polskę wyzwoliła Armia Czerwona kraj ocalał.
17 stycznia to było święto wyzwolenia Warszawy, od 1989 r. coraz rzadziej wspominane. Pamiętał o tym tylko poseł Maciej Gdula. Napisał na Twitterze:
– 76 lat temu wojsko polskie i radzieckie wyzwoliło Warszawę doszczętnie zniszczone miasto dwóch powstań. Już kilka tygodni później rozpoczęło prace Biuro Odbudowy Stolicy. Wypędzenie okupantów i odbudowa to było podwójne zwycięstwo nad nazizmem.
Wpis posła skomentowała dziennikarka Hanna Lis:
– Nie żadne »wojsko polskie i radzieckie«, a zależne od ZSRR LWP oraz Armia Czerwona Stalina. I nie »wyzwoliły«, szanowny Panie Gdula, a oddały Polskę Stalinowi i zamknęły ją na pół wieku za żelazną kurtyną. Zaiste, jest co świętować.
Okazuje się, że wygonienie Niemców nic nie znaczy wobec tej strasznej krzywdy, jaką zrobił nam Związek Radziecki (od pewnego czasu: Sowiety) narzucając nowy ustrój i wciskając bogate Ziemie Zachodnie. Mogliśmy Niemcom zapomnieć 6 milionów zamordowanych rodaków, ale wciąż pamiętamy o 20 tys. zabitych Polaków w Katyniu.
* * *
Zbigniew Hołdys zwierzył się w swoim felietonie w Newsweeku, że ostatnio napisał w internecie: „Jest jeden polityk opozycyjny, który mi przypomina dzisiejszego Bidena. Odpowiedzialny, zrównoważony, doświadczony, do tego stanowczy, nieustępliwy i twardy, gdy trzeba. Lubiany, zero porywczości, kłótliwości, rozwaga, odwaga, chęć do rozmów z ulicą. Takie coś. Chyba bym poparł”.
Nie podał nazwiska i od razu czytelnicy zaczęli zgadywać.
Moim zdaniem chodzi o Adama Bodnara. Też bym poparł, ale wątpię, czy wygrałby wybory. Sympatia ludzi do wartościowych sympatycznych polityków rzadko przekłada się na poparcie w wyborach. Wyjątkowo pozytywną postacią był Jacek Kuroń, ale w wyborach prezydenckich w 1995 r. zdobył tylko około 10% głosów. Ludzie kochają show i pewnie dlatego showman Trump wygrał z panią Clinton.
Pan Bodnar na pewno nie obiecywałby załatwienia nierealnych rzeczy, jak to robił Duda. Nie wzbudzałby silnych emocji. Nie oskarżałby dobitnie tych, co niszczą system prawny w Polsce.
Moim zdaniem kandydat na prezydenta, a także przywódca partii politycznej, powinien wystąpić z programem wybiegającym w przyszłość. I powinien to zrobić w sposób bardziej przekonujący niż premier Morawiecki, który stale obiecuje różne sukcesy w przyszłości, ale nigdy nawet nie rozpoczyna realizacji zapowiedzianych planów. Ale może ludzie nie przywiązują do tego wagi i wystarczy im pokazywanie marchewki na kiju?
Aktualny ranking zaufania – sondaż IBRIS:
- Mateusz Morawiecki – 43,7%
- Szymon Hołownia – 43,3%
- Andrzej Duda – 41,9%
PIRS

Ten ranking zaufania Ibris odbiera wszelką nadzieję na lepsze jutro:-( .
aaa, sondaż znaczący. zaufanie ma ten, co łże, ten co nic nie robi, a jak robi to głupio, i ten co mówi, że coś kiedyś zrobi, jeśli zdobędzie władzę
Polak-wyborca lubi być oszukiwany i mamiony i żadne racjonalne motywacje nie mają dostępu do rodzimego umysłu. kiedy lata temu wyborcy przepytywani dlaczego głosują na Kwaśniewskiego mówili: bo jest uśmiechnięty i ma ładny krawat, śmiechom i żartom z niedoświadczenia wyborczego Polaków końca nie było (nie chodzi o osobę, lecz o motywacje ). lata, ba, dekady mijają, a wyrobienia politycznego ani widu ani słychu.
Śmialiśmy się kiedyś z pewnej polityczki, która narzekała na elektorat że jest niedobry, ale kto wie czy nie byłoby lepiej gdyby czasem wymieniono go na lepszy. Powszechnie głosowano na Wałęsę w czasach kiedy nie potrafił sklecić nie tylko żadnego programu ale nawet zdania z podmiotem i orzeczeniem. Moje pewne znajome głosowały na Olechowskiego, bo przystojny.
Ogólnie mogę stwierdzić, że często ludzie głosują na kogoś powodowani tym JAK on mówi, a mniej zwracają uwagi na to CO mówi.
Ja bym chciał wrócić do sprawy Wiplera:
„Innym razem poseł Wipler wyszedł w nocy z lokalu nieco na gazie, zobaczył policjantów legitymujących kogoś i uznał, że musi stanąć w obronie tego kogoś, atakując policjantów. Został zatrzymany, przesłuchany, była też taśma z monitoringu. Prokurator zapowiedział, że sprawa będzie rozstrzygnięta w kilka tygodni.”
.
Otóż właśnie była taśma z monitoringu podważająca pierwszą wersję zdarzeń, którą głosiła policja.
Według pierwszych tłumaczeń Wipler miał fizycznie zaatakować funkcjonariuszy. On sie bronił, że sam został zaatakowany. Na co były komentarze, że jak to, policjanka miałaby sie rzucac na takiego byczka?
Taśma pokazała, że Wipler nie atakował fizycznie. Zeznania funkcjonariuszy sie zmieniły.
Nagle miał nie atakaować fizycznie tylko ubliżać, za co został najpierw popchnięty a potem powalony na ziemię i skuty.
Być może przewlekłość postępowania wynikała z tego, że policja musiała najpierw ustalić zeznania i sprawdzić potencjalnych świadków, czy aby znów nie zaprzeczą jej wersji, tak, jak zaprzeczyły jej nagrania z monitoringu.
Na komisariatach nie takie rzezy się działy – zatrzymywani umieszczani w miejscach bez kamer, albo nagle kamery sie psuły. Policja bardzo często nadużywa przemocy. Jeśli tylko czuje się przy tym bezkarna, to naduzywanie rzemocy jest podstawową metodą działania, a nie wyjątkiem.
Przekonali się o tym protestujący w sprawie wolnych sądów, a ostatnio raz za razem przekonują się spacerujące po warszawie kobiety.
To nie jest niczym nowym!
Tego od dawna doświadczaja np. kibice.
Sam lubię piłkę nożną i od czasu do czasu odwiedzam z kolega i jego teraz już 12letnim synem (moja córka niezinteresowana) stadion im. Wojska Polskiego w Warszawie. Wybieram zawsze te mniej emocjonujące spotkania, jak niedawno z GKSem Bełchatów, Pogonią Szczecin, Termalicą Bruk-Bet Nieciecza.
Nie dlatego, że boję się innych kibiców, tylko dlatego, że wtedy będzie mniej policji. Bo policja potrafi wejść w tłum, psikać gazem i bić kogo popadnie. Przy czym tych dobrze umięśnionych i dobrze zorganizowanych byczków z siłowni jakoś nigdy nie trafia.
No ale nikt się nie czepia, bo przecież „z kibolstwem trzeba walczyć” – bezkarność jest zagwarantowana.
Tak samo w sprawie Wiplera – wiadomo było, że mainstream nie będzie mu współczuł i nawet kłamstwa wygłaszane przez funkcjonariuszy odnosnie tej sytuacji przeszły bez echa.
.
W 2012 roku Polska wspólnie z Ukrainą organizowała ME w piłce noznej.
Rządząca wtedy ekipa Donadla Tuska odkryła braki w policji. W związku z tym zwiększono nabór drastycznie bnizając poprzeczkę. EURO2012 minęło – do policji nadal przyjmowani są ludzie, którzy wcześniej oblaliby testy psychologiczne. I od 10 lat stanowią już trzon tej służby.
I to jest prawdziwy problem, a nie fakt, że pijany poseł się zataczał i być może coś obelżywego powiedział.
Poseł ma wiele możliwości żeby zrobić raban, ale tego nie uczynił. No i jak by nie było to czekanie w takiej sprawie na rozstrzygnięcie prawie trzy lata to jednak granda.
Ma.
Pewenie wierząc w swoją wersję zdarzeń sam zrzekł sie imunitetu – nie trzeba go było głosowaniem sejmowym tego imunitetu pozbawiać.
W momencie, gdy był wydawany wyrok – w 2016 Wipler już nie był posłem.
Przypomnę zarzut (za wikipedią):
” zmuszanie przemocą funkcjonariuszy policji do zaniechania prawnej czynności służbowej przy naruszeniu ich nietykalności cielesnej, a także ich znieważenie”
Nagrania z kamer pokazywały co innego.
Tylko tyle.
Przewlekłość postępowania – to jedna sprawa.
Zachowanie służb mundurowyach wobec „niesłusznych”: Wiplera, wobec kibiców, wobec „neutralnego” skatowanego w 2016 na komisariacie na śmierć Igora Stachowiaka, a od kilku lat wobec już „słusznych” protestujących i maszerujących kobietto druga sprawa.
Jak dla mnie jeszcze bardziej bulwersująca.