Telewizja pokazała (664)8 min czytania

()

27.03.2021

Polecam bardzo ciekawy wywiad z prof. Piotrem Kuną na temat dotychczasowej strategii w stosunku do pandemii i przewidywanych negatywnych skutków naszych działań. Profesor zwraca m.in. uwagę na metody, które pomogły takim krajom jak Singapur, Korea i Tajwan uporać się szybko i skutecznie z pandemią (o Korei pisałem niedawno).

Lockdown w Polsce. Prof. Kuna: to skróci nasze życie

Profesor Piotr Kuna nie po raz pierwszy deklaruje się jako zdecydowany przeciwnik lockdownu. Opiera się na sprawdzonych danych naukowych oraz rachunku korzyści i strat. A te mówią, że Polacy zaciągają gigantyczny dług zdrowotny, który będą spłacać przez długie lata. Dlatego walka z pandemią powinna skupić się na chorych na COVID-19, pozwalając normalnie żyć zdrowym.

* * *

Jeszcze nie przełamano bariery wstydu i nie pokazuje się chorych na Covid-19. Za to strzelaniny w USA są widowiskowe. Jakiś chory psychicznie postrzelał sobie w supermarkecie i zabił 10 osób. I już telewizje mają pożywienie. Pokazuje się miejsce, gdzie doszło do zdarzenia, zdjęcie zastrzelonego policjanta, wypowiadają się z przejęciem różni oficjele i postronne osoby, jest temat. Takie zdarzenia są tam bardzo częste. Oczywiście nic się nie zmieni, bo Amerykanie są przywiązani do posiadania broni.

Tymczasem na Covid-19 umiera dziennie w USA przeciętnie 1000 osób. Ale Covid-19 jest za mało widowiskowy.

* * *

Wiele z działań PiS przypomina czasy wczesnej PRL. Tam wiele spraw porównywano do tych sprzed wojny, kiedy rządziła sanacja. Faktycznie, sanacja miała dużo za uszami i wiele osób miało wtedy ciężkie warunki życiowe, ale to krytyczne porównywanie było często karykaturalne. Oddawał to dowcip na temat wystąpienia chłopa, który mówił „Przed wojną źle mi się orało a teraz mi się dobrze orze”.

PiS ciągle porównuje swoje działania z działaniami Platformy, gdy ta rządziła: teraz jest lepiej niż za rządów PO, bardziej dba się o ludzi i cały świat docenia nasze osiągnięcia. Ale dość często zdarza się, że gdy pisowcy coś spieprzą i zostaną na tym przyłapani, to mówią „Za Platformy też tak było”, jakby to rozwiązywało problem.

* * *

Przeczytałem, że „Do Sądu Okręgowego w Warszawie trafił akt oskarżenia w sprawie znieważenia Prezydenta RP na jednym z serwisów społecznościowych. Chodzi o znanego pisarza Jakuba Żulczyka”. Grozi mu kara trzech lat więzienia.

Pisarz, komentując działalność prezydenta Dudy po wyborach prezydenckich w USA, nazwał go na swoim Facebooku debilem. Chodziło mu o wpis Andrzeja Dudy:

Gratulacje dla Joe Bidena za udaną kampanię prezydencką; w oczekiwaniu na nominację Kolegium Elektorów. Polska jest zdeterminowana, by utrzymać wysoki poziom i jakość partnerstwa strategicznego z USA. 

Pisarz napisał:

Nigdy nie słyszałem, aby w amerykańskim procesie wyborczym było coś takiego, jak „nominacja przez Kolegium Elektorskie”. Biden wygrał wybory. Zdobył 290 pewnych głosów elektorskich, ostatecznie, po ponownym przeliczeniu głosów w Georgii, zdobędzie ich zapewne 306, by wygrać, potrzebował 270. Prezydenta-elekta w USA „obwieszczają” agencje prasowe, nie ma żadnego federalnego, centralnego ciała ani urzędu, w którego gestii leży owo obwieszczenie. Wszystko, co następuje od dzisiaj – doliczenie reszty głosów, głosowania elektorskie – to czysta formalność. Joe Biden jest 46 prezydentem USA. Andrzej Duda jest debilem.

Gdyby pan Żulczyk sformułował swój wpis inaczej, nie byłoby problemu. Mógł napisać:

Ktoś, czytając ten wpis prezydenta, mógłby odnieść mylne wrażenie, że ten znakomity prawnik jest debilem.

To na przyszłość. Teraz sąd musi zdecydować, czy wypowiadając swoją opinię o prezydencie na swoim Facebooku, pan Ż. popełnił przestępstwo. A gdyby napisał, że „Człowiek wypowiadający się w ten sposób należy niewątpliwie do drugiego sortu obywateli” to czy byłoby to przestępstwo?

Ja bym powierzył taką odpowiedzialną sprawę suwerenowi. Rozpisałbym referendum z pytaniem:Czy uważasz, że pan prezydent Duda jest debilem? Odpowiedzi: TAK-NIE. Jeżeli większość odpowiedzi będzie NIE, to pan Żulczyk pójdzie siedzieć.

A prezydent Duda zyskuje sławę w kraju i nawet za granicą, bo media podają iż został nazwany przez pewnego pisarza debilem i za to pisarzowi grozi więzienie.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\664 a.jpg

Strach pomyśleć, na jaką karę naraziłby się pan Żulczyk, gdyby obrzucił prezydenta jajkami, jak to kiedyś zrobił Mariusz Kamiński wobec prezydenta Kwaśniewskiego.

* * *

Coraz częściej nasuwają się analogie między działaniami obecnych władz a tymi w PRL. W 1979 r. mieliśmy zimę stulecia. Spadło mnóstwo śniegu, co sparaliżowało życie w kraju. Straszono nas wtedy Niemcami, ale w tym okresie popularny był wierszyk:

Nie potrzeba Bundeswehry
Nam wystarczy minus cztery.

Kolej miała kłopoty, bo wiele szlaków zasypał śnieg. Premier Jaroszewicz osobiście zechciał nadzorować przejazd pociągu z węglem, który miał dotrzeć ze Śląska do Warszawy. Zawiadowcy stacji kolejno raportowali mu przejazd pociągu. Problem w tym, że żadnego pociągu nie było, ale nikt nie chciał się narazić panu premierowi.

Teraz mamy sytuacje podobne, jako że ludzie na niższych szczeblach starają się zadowolić kierownictwo, a jednocześnie ukrywa się informacje przed opinią publiczną. Wojewodowie raportują, że mają wolne łóżka dla chorych na Covid-19, a jednocześnie dyspozytorzy karetek donoszą, że żadnych wolnych łóżek nie ma. Widzimy to sami – dziesiątki karetek z chorymi czekających przed szpitalami aż zwolni się jakieś łóżko (w praktyce – aż ktoś umrze). Jednocześnie szczegółowe dane z poszczególnych miejscowości są blokowane, od czasu, gdy pewien 19-latek wykazał, że dane te różnią się od danych zbiorczych podawanych przez ministerstwo zdrowia.

Przypomniało mi się jak w PRL wychodził Biuletyn Specjalny, przeznaczony dla wybranych przedstawicieli władzy i dziennikarzy. Podawano tam wiele prawdziwych informacji, których nie było w mediach. Ale to było poufne, chodziło o to, żeby się bezpartyjni nie dowiedzieli i nie nabrali krytycznej postawy wobec partii. Obecnie premier Morawiecki i działacze Zjednoczonej Prawicy także przedstawiają nam pozytywnie działania rządu i pomniejszają niepowodzenia.

* * *

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i tekst

* * *

Rząd umówił się z władzami Kościoła, że one same ustalą warunki bezpieczeństwa dla wiernych odwiedzających kościoły w święta. Inne instytucje widocznie nie znają się tak na medycynie, bo im warunki zostały narzucone. Zaleca się, aby na jedną osobę w kościele przypadało 20 m kw. i by zachowano odstęp między ludźmi powyżej 1,5 m (jak to zgrać?), ale jak będzie w praktyce, zdecyduje proboszcz. Nikt tego nie będzie sprawdzał.

Szkło Kontaktowe:

– A te 20 m kw. liczymy normalnie czy jak u Obajtka?
– Z fryzjerem umówię się w bocznej nawie w kościele.

Biskup Dec o otwartych kościołach: – Nonsensem jest w okresie epidemii zamykanie źródła uzdrowień duchowych i fizycznych. Skrytykował także wprowadzenie nowego limitu wiernych, którzy mogą przebywać w kościele.

Bp Dec:

Przyjrzyjmy się dotychczasowej historii świata. Gdy dochodziło do strasznych epidemii, a ludzie masowo umierali, to żadna władza – nigdy – nie zdecydowała się na zamknięcie świątyń. To były te miejsca, gdzie ludzie wierzący szukali ratunku i gdzie go znajdowali. Teraz próbuje się nam wmówić, że świątynie są niebezpieczne dla naszego zdrowia.

https://img.wiocha.pl/images/7/c/7cd49bb6cd1311f12180a0a77d77b04b.jpg

* * *

Michał Dróżdż, ratownik medyczny z Warszawy:

W trakcie ostatniego dyżuru już wszystkie szpitale, do których jeździliśmy, odmawiały przyjęcia lub kazały nam czekać na „zwolnienie” łóżka. Gdy jeździliśmy po całym mieście z jedną pacjentką, to po trzech godzinach już kończył nam się tlen. Mieliśmy go jeszcze maksymalnie na godzinę… Generalnie jest bardzo źle.

W końcu tlen nam się skończył, więc inna karetka dowiozła nam pełne butle. Jednak za chwilę może zabraknąć karetek dla mieszkańców Warszawy z nagłym zagrożeniem życia. Będzie wypadek w centrum i żadna karetka nie przyjedzie przez godzinę. To moim zdaniem nieuchronny scenariusz.

Wspomniana kobieta trafiła w końcu do placówki w Kozienicach. Około godz. 9 rano została skierowana do szpitala. Po piętnastu godzinach oczekiwania w karetce… I łącznie po około 20 godzinach od momentu wezwania pogotowia. To jest obecna rzeczywistość. Dziś, jak dzwonisz do dyspozytora, to on mówi: „Nie ma miejsca nigdzie. Radź sobie sam”. Jest więc trochę jak na wojnie.

System padł ostatecznie. W Warszawie, żeby oddać pacjenta do szpitala, czekamy, aż inny umrze. Nigdzie nie ma miejsc, a pacjenci utknęli w karetkach. Nasza pacjentka po odwiedzeniu pięciu różnych szpitali „kwitła” z nami pod Szpitalem Czerniakowskim i można z całą szczerością powiedzieć, że czekaliśmy z nią na moment, aż ktoś inny umrze.

* * *

Posłanka lewicy, wiceprzewodnicząca klubu, przeszła do klubu Gowina.

Komentarz w NIE:

– Dlaczego przeszła pani z lewicy do prawicy?
– Bill Gates mi kazał.

PIRS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 komentarzy

  1. jure g 28.03.2021
    • Magdalena Ostrowska 28.03.2021
      • jure g 29.03.2021