Jak sprytnie namówić „elektorat”, aby Polska wyszła z Unii? Jak udowodnić, że Unia jest „wrogiem suwerenności Polski”?

Kopalnia i elektrownia Turów.
Kopalnia Turów wydobywa węgiel brunatny, którym jest zasilana elektrownia Turów.
Węgiel brunatny ma 65-75% węgla. Jest nieodnawialnym źródłem energii. Tak jak ropa naftowa, gaz, czy klasyczny węgiel. Spalanie czy węgla brunatnego, czy tego wszystkiego powyżej koszmarnie zatruwa środowisko.
Kopalnia Turów jest kopalnią odkrywkową, czyli tłumacząc to na ludzki język, jest ogromną dziurą w Ziemi, w której trzeba najpierw wykopać dół co najmniej 30+ metrów głębokości, aby do tego węgla brunatnego się dostać. A potem jeszcze głębiej.
Kopalnia Turów ma powierzchnię ok. 2400 hektarów. Średnia działka, na której buduje się dom, ma ok.1000 m kw. Na powierzchni kopalni Turów można postawić ok. 24 000 domów, każdy na działce ok.1000 m kw. To pokazuje wielkość tej kopalni – a zarazem tej dziury w Ziemi. Jednocześnie tak wielka i głęboka dziura w Ziemi w oczywisty sposób powoduje, że z wielu kilometrów w okolicy do tej dziury spływają wszystkie wody gruntowe, osuszając daleko okolicę.
W tym w Czechach.
Elektrownia Turów jest tak zbudowana, że może być zasilana wyłącznie tym właśnie węglem brunatnym. Od początku jej uruchomienia w 1962 roku przeszła ileś modernizacji, ale, tak czy inaczej, musi być zasilana węglem brunatnym, z niewielkim dodatkiem biomasy (też truje, bo się ją spala i wydziela CO2).
Ma moc ok. 1500 MW, czyli ok.3-4% mocy elektrowni w Polsce. Zamknięcie kopalni Turów w sposób oczywisty wyłącza działanie elektrowni Turów. Bo nie ma technicznej możliwości zasilania jej innym węglem.
Oparcie naszej energetyki na węglu to wynik dziesiątek lat głupoty polityków. I ideologii „Polskiego Skarbu Narodowego”, czyli węgla. A węgiel brunatny to też węgiel, tylko gorszy.
Od iluś lat walczymy o „ekologię” i o zatrzymanie zmian klimatycznych. U nas (ze smogiem – zanieczyszczeniem powietrza), czyli na przykład z tzw. kopciuchami. To zaczynamy rozumieć.
Czesi – i słusznie – dbają o dobrze pojęty swój interes. A nasza kopalnia Turów wpływa negatywnie na życie ich obywateli. I mają prawo o swoich obywateli walczyć. I wygrali w sprawie tej kopalni.
My walczymy ze spalaniem „Naszego Narodowego Węgla w naszych elektrowniach”, aby nas i reszty świata nie truły.
I krok za krokiem tę walkę coraz bardziej popieramy.
A tu nagle ci Czesi nas zaatakowali.
I tu przychodzi PiS. Odwołując się do swojego elektoratu a może i szerzej.
„Unia na napadła”.
„Zabierają nam wolność”
„Tysiące osób straci pracę”
„Wina Tuska”
I ciemny lud to kupi, jako kolejny dowód, że Unia nam zagraża i że trzeba z niej wyjść. Krok za krokiem jad nacjonalistyczno-religijnej dyktatury sączy do uszu swojego (i nie tylko) elektoratu kolejne kłamstwo i oszustwo. I tak krok za krokiem. Nikt z tego elektoratu nic nie pojmuje: ani prawdy, ani czegokolwiek innego. Pojmują tylko, że to kolejny chamski atak „na Polskę” ze strony „tej cholernej Unii, która walczy z Polską”. Taki komunikat w sprawie kopalni Turów pojmują. I cieszą się, że mamy nareszcie Zjednoczoną Prawicę, która tym „brukselskim zdrajcom” da odpór.
I znów zagłosują na PiS.
A my?
I tak za długo napisałem.


Jedyny argument, który mi się nasuwa, to choroby spowodowane smogiem i liczba zmarłych z tego powodu. Nie ma co dyskutować z kimkolwiek na jakikolwiek inny temat. Z tego należy uczynić narodowa krucjatę w obronie życia obywateli. (Tak, życia „tu i teraz”.) Argument polityczny musi być jeden i dobry. Trzeba się skupić na jednym temacie o silnym zabarwieniu emocjonalnym. Po czym należy całkowicie zamknąć dyskusje na jakikolwiek inny temat. Zas przeciwników politycznych trzeba malować jako morderców i trucicieli, dołączając do tego „i złodziei”. Smog i trucie trzeba ilustrować konkretnymi przykładami „pani Ania w wieku lat 35 zmarła na astmę, a mogłaby żyć, gdyby nie PiS”. Takie są zasady PR, bo nic innego odbiorca nie zrozumie. Żadne tam prawa, żadne zasady, żadne „środowisko”. Ma być pani Ania, jej pogrzeb, i płaczące dzieci. A wszystko to wina PiSu, Ziobry, i Morawieckiego. Kiedy oni odejdą, to będzie lepiej. Tak się robi politykę.
>A wszystko to wina PiSu, Ziobry, i Morawieckiego. Kiedy oni odejdą, to będzie lepiej.
>Tak się robi politykę.
???? Kopalnia Turów nie jest wymysłem PIS ani Ziobry ani Morawieckiego jak za przeproszeniem idiotyczna Ostrołęka. PIS odziedziczył ją, wraz ze wszystkimi opisanymi problemami, po PO, która odziedziczyła ją po….itd. itp. Każda z kolejnych „waaadz” mogła była ten problem rozwiązać choć wymagałoby to z pewnością czasu (i pieniędzy) dla dobra nie tylko regionu ale i całego kraju. Ale każda kolejna „waaadza” wolała żerować na górniczym elektoracie. Mit „narodowego skarbu” (przypomnijmy sobie genezę powstań śląskich, tak ważnych dla II RP bo bez węgla międzywojenne państwo polskie nie miało zupełnie racji bytu) połączony z „bohaterstwem” załogi Wujka (tak dzielnie walczącej z Komuną) to są upiory, z którymi lepiej nie zadzierać. O tym, że w polityce energetycznej solidaruchowej Polsce od początku było nie po drodze z Unią autor dobrze wie ale jakoś woli nie dotykać tego śmierdzącego tematu. Mówienie, że obecna sytuacja jest wykreowana przez PIS to zaklinanie prawdy. Rzecz jasna, trzeba być wyjątkowym idiotą by uczestnicząc dobrowolnie w procesie sądowym z Czechami przed TSUE na dwa-trzy lata przed spodziewanym wyrokiem stwierdzać publicznie, że nie wykona się nakazu sądowego bo jest niewspółmierny, niesprawiedliwy a kopalni nie można ot tak zamknąć bo to jak wyrok śmierci dla regionu. Oznacza to tylko tyle, że na długo przed wyrokiem strona polska głośno, na całą Unię stwierdza, że go nie uzna, chyba że zostanie w nim uniewinniona. Ale śmiem wątpić czy gdyby „waaadzę” dalej miała PO to postąpiłaby inaczej (skoro podczas swoich rządów cały czas próbowała „oswajać” górniczą brać, cały czas próbowała odwlekać rozwiązanie problemu)? Niejaki Gowin zrobił polityczną karierę na przyznawaniu się do dziedzictwa lady Thatcher. Oczywiście większość ludzi może już dziś nie pamiętać, że Thatcher zdusiła górnicze związki zawodowe kończąc dominację węgla w polityce energetycznej Zj. Królestwa. W Polsce tylko Jaruzelski zdecydował się na rozprawienie się z górnikami. Ale na rozprawienie się z węglem nie miał już żadnego pomyslu. Jak to ktoś podsumował, wiedział jak użyć przeciwko nim bagnetów ale nie miał pomysłu jak na tych bagnetach siedzieć. Ale na waaadzę łatwo jest narzekać. Trudniej przyznać, że nie ma waaadzy bez elektoratu…..który nie da jej byle komu i na pewno nie po to by się dać wyeliminować. Na tym właśnie polega różnica między PISem i najrozmaitszymi gowinami a ich bohaterką Żelazną Lady. Ona wiedziała jak użyć władzy, nie bała się elektoratu i potrafiła mu wybić zęby kiedy zaszła taka potrzeba. I to wszystko nie zamieniając kraju w farsę pisowskiej dyktatury. Tego żadna polska waaadza z tekturowymi muskułami nie potrafiła, nie tylko PIS. W transformacji energetycznej elektorat od samego początku III RP widzi zagrożenie swojego bytu i ta kwestia energii jest kluczowa dla stosunków Polski i Unii (podobnie jak była i dalej jest dla zrozumienia trwającej przez dziesięciolecia zapaści Ukrainy). Próba przemilczania niezbędności transformacji energetycznej w celu dokonania integracji ze starą Unią przez kolejne waaadze owocuje nie tylko coraz bardziej pogłębiającym się konfliktem Polski i Unii, ale również rozpadem demokratycznego państwa.
Debilizm ludu pisowskiego jest porażający, jednak brak kasy i nadzieje na wykorzystanie olbrzymich środków unijnych na kampanię wyborczą i dalsze przekupstwo suwerena stwarza PiS-owi poważny problem. Pretekst do wyjścia z UE wyśmienity, ale skąd wziąć kasę? :)))